Przełom – udało się wreszcie znaleźć jakieś skradzione japońskie samochody

Kradzieże nowych japońskich samochodów to prawdziwa plaga polskich miast. Większość z nich ginie bez śladu. Tym razem jednak polska policja może ogłosić sukces – odzyskano zaginioną Toytę i Mazdę. Niestety, sprawa nie dotyczy polskich, lecz niemieckich kierowców.

Swego czasu największą popularnością wśród polskich złodziei cieszyły się samochody Grupy Volkswagena. Zakupem podwyższonego ryzyka było nabycie m.in. Seatów Leonów, Audi A4 czy Volkswagenów Passatów. W niektórych regionach przestępcy zmienili ostatnio upodobania.

Dobrym przykładem jest Warszawa. Prym ostatnio wiodą w doniesieniach o kradzieżach samochody japońskie. Szczególnie trudne życie mają w ostatnich miesiącach właściciele Hond Civic i hybrydowych Toyot wszelkiej maści. Ryzykowne jest też nadal kupowanie w tym mieście np. Mazd.

Niektórzy złodzieje są tak zuchwali i zdeterminowani, że w celu kradzieży niszczą bramy (jak pewnemu YouTuberowi), a inni czają się na samochody kilka godzin po zakupie. Nie ma co ulegać złudzeniom – są to skrupulatnie rozplanowane działania na zlecenie.

Z tego względu, zwędzone samochody znikają praktycznie bezpowrotnie. Luki w systemie bezkluczykowym powodują, że pojazdem można bezszelestnie odjechać w ciągu kilkunastu sekund, ukrywając go niekiedy jeszcze tej samej nocy. Rano budzi się właściciel, a złodzieje – zajęci są już dawno rozmontowywaniem japońskiego cuda techniki na części.

Tak przynajmniej tłumaczy to niekiedy policja, która zazwyczaj rozkłada ręce po wpływających kolejnych zgłoszeniach. Czasami zdarzają się jednak cuda. Lubuskim policjantom udało się przed kilkoma dniami odnaleźć skradzioną na początku maja Toyotę Yaris Hybrid i Mazdę CX-5.

Wiadomość o odzyskaniu pojazdów o łącznej wartości 150 tysięcy złotych nie zadowoli jednak żadnego, z pokrzywdzonych kradzieżą w Polsce. Pojazdy skradziono bowiem niemieckim właścicielom za naszą zachodnią granicą, gdzie zgłoszono to lokalnym organom ścigania.

W wyniku tzw. współpracy transgranicznej, w poszukiwania zaangażowała się także polska policja, która trafiła na trop skradzionych pojazdów w miejscowości Strzelce Krajeńskie. W wyniku prowadzonych działań, zatrzymano 29-letniego Polaka, który nie przyznał się do tego, jakoby to on dokonał kradzieży Toyoty i Mazdy.

Policja kontynuuje śledztwo, bowiem w przestępczy proceder mogły być zaangażowane inne osoby. Oby w podobny sposób udawało się w przyszłości odnajdować także i skradzione nad Wisłą “chodliwe”, japońskie samochody. A tymczasem ich właścicielom polecamy wykupienie dobrego AC.

źródło: Lubuska Policja

Komentarze

Najnowsze

  •  

    Najmocniejszy Seat Tarraco FR to 241-konna hybryda

    Rok światowej premierze największego SUV-a Seata, hiszpańska marka zaprezentowała najszybszą i zarazem bardzo ekonomiczną odmianę. 241-konne Tarraco FR to, zgodnie z trendami,...
    29 sierpnia 2019

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Przełom – udało się wreszcie znaleźć jakieś skradzione japońskie samochody
Przełom – udało się wreszcie znaleźć jakieś skradzione japońskie samochody
Przełom – udało się wreszcie znaleźć jakieś skradzione japońskie samochody

Kradzieże nowych japońskich samochodów to prawdziwa plaga polskich miast. Większość z nich ginie bez śladu. Tym razem jednak polska policja może ogłosić sukces – odzyskano zaginioną Toytę i Mazdę. Niestety, sprawa nie dotyczy polskich, lecz niemieckich kierowców.

Swego czasu największą popularnością wśród polskich złodziei cieszyły się samochody Grupy Volkswagena. Zakupem podwyższonego ryzyka było nabycie m.in. Seatów Leonów, Audi A4 czy Volkswagenów Passatów. W niektórych regionach przestępcy zmienili ostatnio upodobania.

Dobrym przykładem jest Warszawa. Prym ostatnio wiodą w doniesieniach o kradzieżach samochody japońskie. Szczególnie trudne życie mają w ostatnich miesiącach właściciele Hond Civic i hybrydowych Toyot wszelkiej maści. Ryzykowne jest też nadal kupowanie w tym mieście np. Mazd.

Niektórzy złodzieje są tak zuchwali i zdeterminowani, że w celu kradzieży niszczą bramy (jak pewnemu YouTuberowi), a inni czają się na samochody kilka godzin po zakupie. Nie ma co ulegać złudzeniom – są to skrupulatnie rozplanowane działania na zlecenie.

Z tego względu, zwędzone samochody znikają praktycznie bezpowrotnie. Luki w systemie bezkluczykowym powodują, że pojazdem można bezszelestnie odjechać w ciągu kilkunastu sekund, ukrywając go niekiedy jeszcze tej samej nocy. Rano budzi się właściciel, a złodzieje – zajęci są już dawno rozmontowywaniem japońskiego cuda techniki na części.

Tak przynajmniej tłumaczy to niekiedy policja, która zazwyczaj rozkłada ręce po wpływających kolejnych zgłoszeniach. Czasami zdarzają się jednak cuda. Lubuskim policjantom udało się przed kilkoma dniami odnaleźć skradzioną na początku maja Toyotę Yaris Hybrid i Mazdę CX-5.

Wiadomość o odzyskaniu pojazdów o łącznej wartości 150 tysięcy złotych nie zadowoli jednak żadnego, z pokrzywdzonych kradzieżą w Polsce. Pojazdy skradziono bowiem niemieckim właścicielom za naszą zachodnią granicą, gdzie zgłoszono to lokalnym organom ścigania.

W wyniku tzw. współpracy transgranicznej, w poszukiwania zaangażowała się także polska policja, która trafiła na trop skradzionych pojazdów w miejscowości Strzelce Krajeńskie. W wyniku prowadzonych działań, zatrzymano 29-letniego Polaka, który nie przyznał się do tego, jakoby to on dokonał kradzieży Toyoty i Mazdy.

Policja kontynuuje śledztwo, bowiem w przestępczy proceder mogły być zaangażowane inne osoby. Oby w podobny sposób udawało się w przyszłości odnajdować także i skradzione nad Wisłą “chodliwe”, japońskie samochody. A tymczasem ich właścicielom polecamy wykupienie dobrego AC.

źródło: Lubuska Policja