Lexus RX 450hL Omotenashi – jak jeździ się 5 metrowym, 7 osobowym SUV-em za 420 900 zł? TEST

Najprzyjemniejsza rzecz Lexusa RX 450h to napęd AWD o mocy 313 KM składający się z 3,5 litrowego V6 oraz napędu elektrycznego. Druga istotna sprawa – świetny poziom wyciszenia podczas podróży. To wciąż wyraźnie dzieli klasę premium od tych tańszych samochodów.

3.5 V6 oraz silnik elektryczny

Najprzyjemniejszym punktem Lexusa RX 450h L jest zdecydowanie napęd hybrydowy o mocy 313 KM, który powoduje że ten 5 metrowy SUV o masie 2,2 tony przyspiesza do 100 km/h w niecałe 8 sekund i przy spokojnej jeździe w trasie zużywa tylko 8 litrów na 100 km.

W skład napędu hybrydowego wchodzi 3,5 litrowy silnik V6, wolnossący, generujący 262 KM. Jest też silnik elektryczny dokładając kolejne 167 KM. Moment obrotowy obu silników wynosi po 335 Nm, z tym że silnik elektryczny ma go niemal od razu, zaś spalinowy od 4600 obr./min.

Jest też bezstopniowa skrzynia automatyczna o nazwie E-CVT, a napęd przekazywany jest na wszystkie koła.

Jak to jeździ?

Niesamowicie gładko i przyjemnie dla ucha. Do tego jest bardzo oszczędnie, gdy jedziemy przepisowo i bardzo dynamicznie, gdy chcemy przycisnąć. Przy wyprzedzaniu auto przyjemnie wciska w fotel i przyspiesza niemal natychmiast – dzięki silnikowi elektrycznemu.

Do tego dźwięk V6 jest jednak znacznie przyjemniejszy od silników 3 i 4 cylindrowych, które już niemal całkowicie opanowały nowe samochody. Niby one nie brzmią źle, ale dźwięk V6 jest jednak nie do podrobienia.

Zużycie paliwa przy jeździe w trasie w okolicach 100 km/h zamyka się w granicach 8 litrów na 100 km. Dynamiczna jazda po mieście przekłada się znowu na okolice 12-14 litrów na 100 km.

Komfort i wyciszenie

Drugim istotnym aspektem, dla którego ludzie dopłacają do samochodów klasy premium, jest poziom wyciszenia. I tutaj Lexus RX 450h L sprawdza się niesamowicie. W porównaniu do SUV-ów z niższego segmentu różnica jest bardzo wyraźna. Lexus przy niskich prędkościach toczy się bezgłośnie, bo tylko na silniku elektrycznym. W ten sposób udawało mi się rozpędzać do 40-50 km/h.

Potem prawie niezauważalnie włącza się silnik benzynowy V6, który brzmi bardzo fajnie i nie jest przy tym głośny, jak choćby V6 w LS-ie. Nie słychać też przesadnie odgłosów wiatru i to pomimo ogromnych gabarytów. Również szum toczących się opon został fantastycznie zniwelowany.

Wnętrze jest trochę dziadkowe głównie ze względu na wykończenie w ciemnym brązie ze wstawkami z drewna. Ale takie te auto chyba ma właśnie być. Zresztą jak słyszałem w jednym z wywiadów, takim autem jeździł – być może dalej jeździ – Jerzy Stuhr. Co w sumie by się zgadzało.

7 osób na pokładzie

W kategorii gabarytów – Lexus RX L mierzy równe 5 m. To o 11 cm więcej od standardowego RX-a, 5 cm więcej od Volvo XC 90, czy 8 cm więcej od BMW X5 (G05). Z tego grona dłuższe jest jedynie Audi Q7 – o 5 cm.

Oznacza to, że pasażerowie 3 rzędu siedzeń mają nawet trochę miejsca na nogi – choć nie przesadnie dużo. Ale to standard w SUV-ach tej wielkości. Ten trzeci rząd jest zwykle taki sobie, jeżeli chodzi o komfort. Za to pasażerowie tego rzędu siedzeń mają nawet własne sterowanie klimatyzacją!

Bagażnik jest duży, ale stosunkowo płytki biorąc pod uwagę całkowitą wysokość auta. A wynika to z faktu, że pod podłogą mamy zarówno 3 rząd siedzeń jak i akumulatory.

Na szczęście w 1 i 2 rzędzie siedzeń miejsca nie brakuje. Nawet gdy kierowca ma 1,9 m wysokości, to wysiądzie wygodnie, a za nim zmieści się równie wysoka osoba.

Ogólnie, jeżeli chodzi o wykończenie i poziom wyposażenia, jest bardzo dobrze. Z drugiej strony nie jest to aż tak wysoki poziom, jaki oferuje największa limuzyna, czyli model LS.

Kierowca ma do dyspozycji m.in. adaptacyjne światła drogowe, aktywne zawieszenie o zmiennej sztywności, bardzo przyjemny system audio Mark Levinson składający z 15 głośników, kamery 360 stopni, ładowarkę bezprzewodową, czy 12,3-calowy wyświetlacz na konsoli centralnej – jeden z większych w branży.

Fajnym bajerem były też automatycznie podgrzewane/chłodzone fotele. Nic nie trzeba wciskać, auto samo wie co ma zrobić z siedzeniami – wygodna sprawa. Nazywa się to Climate Concierge. Nawet szyby domykają się w bardziej subtelny sposób, niż w jakimkolwiek tańszym aucie. Lexus oferuje dużo takich drobnostek, które zebrane w całość po prostu robią robotę.

Bezpieczeństwo

W kategorii bezpieczeństwa też jest kilka fajnych bajerów. Jednym z nich jest funkcja, która ostrzega nas o ruchu poprzecznym podczas cofania. Dzięki temu auto często ostrzega o innych samochodach, nawet gdy kierowca ich jeszcze nie widzi. Co więcej, gdy my się nie zatrzymamy – Lexus zrobi to za nas.

Jest też aktywny tempomat, system ochrony przedzderzeniowej (PCS) z funkcją wykrywania pieszych, system utrzymywania pojazdu na pasie ruchu (LKA) z korekcją kierunku jazdy. Oznacza to, że auto potrafi samodzielnie uniknąć uderzenia w inny samochód lub uniknąć przejechania człowieka.

Są też mniej przydatne gadżety, jak np. monitor martwego pola w lusterkach bocznych. Na to po prostu nie zwraca się uwagi.

Wady

Nie znalazłem opcji, by system LKA utrzymywał auto na pasie ruchu bez komunikatów o zmianie pasa. W postaci piszczenia lub wibracji kierownicą. Trochę to było irytujące, więc ostatecznie często wyłączałem utrzymywanie auta na pasie ruchu.

Brak Android Auto, więc jesteśmy skazani na nawigację fabryczną, która jest taka sobie w porównaniu do znanych i lubianych Map Google.

Druga sprawa – gniazda USB dawały 0,5 A, więc naładowanie smartfona bezpośrednio z USB było trudną sprawą. Ale jest ładowanie bezprzewodowe Qi, co w dużym stopniu rozwiązuje sprawę.

Ceny

Lexus RX bez L w nazwie kosztuje minimum 220 tys. zł. Wersja dłuższa o 11 cm to już wydatek rzędu 323 tys. zł.

Za 420 900 zł dostajemy wersję Omotenashi, czyli najlepsze wyposażenie, które i tak można rozszerzyć o elektryczny szyberdach za niemal 7000 zł, czy wyświetlacz HUD za niemal 8000 zł. Drewniana kierownica – 2500 zł. Lakier metalik – kolejne 5500 zł.

Gdy jednak załapiemy się na promocję na rok modelowy 2018, to dostaniemy odmianę dobrze wyposażoną odmianę Prestige z systemem audio Mark Levinson, ekranem HUD i szyberdachem za 370 490 zł. Można więc nieco zaoszczędzić.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Lexus RX 450hL Omotenashi – jak jeździ się 5 metrowym, 7 osobowym SUV-em za 420 900 zł? TEST
Lexus RX 450hL Omotenashi – jak jeździ się 5 metrowym, 7 osobowym SUV-em za 420 900 zł? TEST
Lexus RX 450hL Omotenashi – jak jeździ się 5 metrowym, 7 osobowym SUV-em za 420 900 zł? TEST

Najprzyjemniejsza rzecz Lexusa RX 450h to napęd AWD o mocy 313 KM składający się z 3,5 litrowego V6 oraz napędu elektrycznego. Druga istotna sprawa – świetny poziom wyciszenia podczas podróży. To wciąż wyraźnie dzieli klasę premium od tych tańszych samochodów.

3.5 V6 oraz silnik elektryczny

Najprzyjemniejszym punktem Lexusa RX 450h L jest zdecydowanie napęd hybrydowy o mocy 313 KM, który powoduje że ten 5 metrowy SUV o masie 2,2 tony przyspiesza do 100 km/h w niecałe 8 sekund i przy spokojnej jeździe w trasie zużywa tylko 8 litrów na 100 km.

W skład napędu hybrydowego wchodzi 3,5 litrowy silnik V6, wolnossący, generujący 262 KM. Jest też silnik elektryczny dokładając kolejne 167 KM. Moment obrotowy obu silników wynosi po 335 Nm, z tym że silnik elektryczny ma go niemal od razu, zaś spalinowy od 4600 obr./min.

Jest też bezstopniowa skrzynia automatyczna o nazwie E-CVT, a napęd przekazywany jest na wszystkie koła.

Jak to jeździ?

Niesamowicie gładko i przyjemnie dla ucha. Do tego jest bardzo oszczędnie, gdy jedziemy przepisowo i bardzo dynamicznie, gdy chcemy przycisnąć. Przy wyprzedzaniu auto przyjemnie wciska w fotel i przyspiesza niemal natychmiast – dzięki silnikowi elektrycznemu.

Do tego dźwięk V6 jest jednak znacznie przyjemniejszy od silników 3 i 4 cylindrowych, które już niemal całkowicie opanowały nowe samochody. Niby one nie brzmią źle, ale dźwięk V6 jest jednak nie do podrobienia.

Zużycie paliwa przy jeździe w trasie w okolicach 100 km/h zamyka się w granicach 8 litrów na 100 km. Dynamiczna jazda po mieście przekłada się znowu na okolice 12-14 litrów na 100 km.

Komfort i wyciszenie

Drugim istotnym aspektem, dla którego ludzie dopłacają do samochodów klasy premium, jest poziom wyciszenia. I tutaj Lexus RX 450h L sprawdza się niesamowicie. W porównaniu do SUV-ów z niższego segmentu różnica jest bardzo wyraźna. Lexus przy niskich prędkościach toczy się bezgłośnie, bo tylko na silniku elektrycznym. W ten sposób udawało mi się rozpędzać do 40-50 km/h.

Potem prawie niezauważalnie włącza się silnik benzynowy V6, który brzmi bardzo fajnie i nie jest przy tym głośny, jak choćby V6 w LS-ie. Nie słychać też przesadnie odgłosów wiatru i to pomimo ogromnych gabarytów. Również szum toczących się opon został fantastycznie zniwelowany.

Wnętrze jest trochę dziadkowe głównie ze względu na wykończenie w ciemnym brązie ze wstawkami z drewna. Ale takie te auto chyba ma właśnie być. Zresztą jak słyszałem w jednym z wywiadów, takim autem jeździł – być może dalej jeździ – Jerzy Stuhr. Co w sumie by się zgadzało.

7 osób na pokładzie

W kategorii gabarytów – Lexus RX L mierzy równe 5 m. To o 11 cm więcej od standardowego RX-a, 5 cm więcej od Volvo XC 90, czy 8 cm więcej od BMW X5 (G05). Z tego grona dłuższe jest jedynie Audi Q7 – o 5 cm.

Oznacza to, że pasażerowie 3 rzędu siedzeń mają nawet trochę miejsca na nogi – choć nie przesadnie dużo. Ale to standard w SUV-ach tej wielkości. Ten trzeci rząd jest zwykle taki sobie, jeżeli chodzi o komfort. Za to pasażerowie tego rzędu siedzeń mają nawet własne sterowanie klimatyzacją!

Bagażnik jest duży, ale stosunkowo płytki biorąc pod uwagę całkowitą wysokość auta. A wynika to z faktu, że pod podłogą mamy zarówno 3 rząd siedzeń jak i akumulatory.

Na szczęście w 1 i 2 rzędzie siedzeń miejsca nie brakuje. Nawet gdy kierowca ma 1,9 m wysokości, to wysiądzie wygodnie, a za nim zmieści się równie wysoka osoba.

Ogólnie, jeżeli chodzi o wykończenie i poziom wyposażenia, jest bardzo dobrze. Z drugiej strony nie jest to aż tak wysoki poziom, jaki oferuje największa limuzyna, czyli model LS.

Kierowca ma do dyspozycji m.in. adaptacyjne światła drogowe, aktywne zawieszenie o zmiennej sztywności, bardzo przyjemny system audio Mark Levinson składający z 15 głośników, kamery 360 stopni, ładowarkę bezprzewodową, czy 12,3-calowy wyświetlacz na konsoli centralnej – jeden z większych w branży.

Fajnym bajerem były też automatycznie podgrzewane/chłodzone fotele. Nic nie trzeba wciskać, auto samo wie co ma zrobić z siedzeniami – wygodna sprawa. Nazywa się to Climate Concierge. Nawet szyby domykają się w bardziej subtelny sposób, niż w jakimkolwiek tańszym aucie. Lexus oferuje dużo takich drobnostek, które zebrane w całość po prostu robią robotę.

Bezpieczeństwo

W kategorii bezpieczeństwa też jest kilka fajnych bajerów. Jednym z nich jest funkcja, która ostrzega nas o ruchu poprzecznym podczas cofania. Dzięki temu auto często ostrzega o innych samochodach, nawet gdy kierowca ich jeszcze nie widzi. Co więcej, gdy my się nie zatrzymamy – Lexus zrobi to za nas.

Jest też aktywny tempomat, system ochrony przedzderzeniowej (PCS) z funkcją wykrywania pieszych, system utrzymywania pojazdu na pasie ruchu (LKA) z korekcją kierunku jazdy. Oznacza to, że auto potrafi samodzielnie uniknąć uderzenia w inny samochód lub uniknąć przejechania człowieka.

Są też mniej przydatne gadżety, jak np. monitor martwego pola w lusterkach bocznych. Na to po prostu nie zwraca się uwagi.

Wady

Nie znalazłem opcji, by system LKA utrzymywał auto na pasie ruchu bez komunikatów o zmianie pasa. W postaci piszczenia lub wibracji kierownicą. Trochę to było irytujące, więc ostatecznie często wyłączałem utrzymywanie auta na pasie ruchu.

Brak Android Auto, więc jesteśmy skazani na nawigację fabryczną, która jest taka sobie w porównaniu do znanych i lubianych Map Google.

Druga sprawa – gniazda USB dawały 0,5 A, więc naładowanie smartfona bezpośrednio z USB było trudną sprawą. Ale jest ładowanie bezprzewodowe Qi, co w dużym stopniu rozwiązuje sprawę.

Ceny

Lexus RX bez L w nazwie kosztuje minimum 220 tys. zł. Wersja dłuższa o 11 cm to już wydatek rzędu 323 tys. zł.

Za 420 900 zł dostajemy wersję Omotenashi, czyli najlepsze wyposażenie, które i tak można rozszerzyć o elektryczny szyberdach za niemal 7000 zł, czy wyświetlacz HUD za niemal 8000 zł. Drewniana kierownica – 2500 zł. Lakier metalik – kolejne 5500 zł.

Gdy jednak załapiemy się na promocję na rok modelowy 2018, to dostaniemy odmianę dobrze wyposażoną odmianę Prestige z systemem audio Mark Levinson, ekranem HUD i szyberdachem za 370 490 zł. Można więc nieco zaoszczędzić.