Hyundai i30 Fastback 1.6 CRDI 7DCT (136 KM), czyli sedan ze sportową sylwetką – TEST

Nowego Hyundaia i30 możemy obecnie dostać w 3 odmianach nadwozia. Najmniejszą wersją jest 5 drzwiowy hatchback o długości 4,34 m, który jak na swój segment i tak jest całkiem dużym autem. Na przykład Peugeot 308 II oraz Volkswagen Golf VII mierzy 4,25 m.

W ofercie dostępna była też wersja kombi, czyli Hyundai i30 Wagon, o długości 4,59 m. Natomiast chwilę później w sprzedaży pojawiła się też wersja i30 Fastback, która w teorii jest zwykłym sedanem, tylko z nieco bardziej sportowo poprowadzoną linią nadwozia. Z tego względu nie jest to najlepsze auto do transportowania wysokich osób na tylnej kanapie. Taka moda.

Auto w tej wersji mierzy 4,46 m, co sprawia że pod względem długości jest pomiędzy hatchbackiem, a kombi. Dzięki temu mamy bagażnik o wielkości 450 litrów, czyli o 55 litrów większy niż w hatchbacku oraz 152 litry mniejszy, niż w kombi.

Jest to dosyć duże auto, jak na segment C, chociaż nie aż tak duże jak np. Renault Megane Grandcoupe, które jest aż 17,7 cm dłuższe. Ale Megane to w ogóle ewenement, bo sedan jest dłuższy od kombi. Jeżeli ktoś szuka odniesienia do Mercedesa CLA, to można – bo zdaje się że projektantom chodziło z grubsza o to samo. Ale mimo wszystko CLA jest dłuższy o 18,5 cm.

Wnętrze to typowy Hyundai

Niemal każdy nowy model z oferty tego producenta wygląda niemal tak samo. We wnętrzu jest wciąż sporo twardych plastików, ale do ich wykonania oraz spasowania nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Taka trochę lepiej zrobiona Skoda. Nie ma się do czego przyczepić, ale głowy nie urywa.

Na szczęście jeżeli chodzi o wyposażenie – może być na bogato. Hyundai bowiem oferuje w nieco tańszych autach wyposażenie, które zwykle opcjonalnie dostępne jest tylko w segmencie premium.

W moim egzemplarzu była m.in. wentylowana skóra – idealna sprawa na lato, kiedy często wsiada się do nagrzanego auta. Miałem też elektrycznie sterowany fotel kierowcy, dostępny tylko w najwyższym wyposażeniu Premium i tylko z pakietem tapicerki skórzanej.

W Hyundaiu brak jeszcze wirtualnych liczników. Mamy klasyczne wskazówki z niewielkim ekranem pomiędzy nimi, czyli rozwiązanie znane z samochodów od wielu lat. Wyświetlacz jest jednak bardzo wygodny i funkcjonalny.

Jest też 8 calowy ekran LCD pomiędzy licznikami, dobrej jakości, z wbudowaną nawigacją, ale bez obsługi korków na żywo. Jeżeli chcemy je objechać, wystarczy podłączyć do auta smartfon z Androidem lub iOS. Wtedy na ekranie auta uruchomić możemy Mapy Google, Spotify, czy Waze.

Bezpieczeństwo

I pod tym względem Hyundai jest na bieżąco. Mamy asystenta unikania zderzenia czołowego, który potrafi samodzielnie zatrzymać samochód. Niestety, by ów system rozpoznawał także pieszych, trzeba dopłacić. Takie rzeczy powinny być w standardzie.

Jest też tempomat adaptacyjny ASCC, który utrzymuje nasz samochód w bezpiecznej odległości od auta przed nami. Jest i asystent utrzymywania pasa ruchu, który sam kręci kierownicą. Nie wszyscy to lubią, ale moim zdaniem jest to opcja, która może uratować tyłek w przypadku zasłabnięcia lub zaśnięcia.

Jest także asystent monitorowania martwego pola. Ale to już oferują nawet najtańsze auta, jak choćby Dacia.

Pod maską od 120 do 275 KM

Ja miałem do dyspozycji diesla CRDI o pojemności 1.6 litra, 4 cylindrowego. Moc maksymalna 136 KM, moment obrotowy 280 Nm od 1500 do 3000 obr./min. Silnik współpracował z 7 stopniową skrzynią DCT. Jest to idealny zestaw nie tylko do jazdy w trasie, ale i w mieście, gdzie udawało mi się utrzymywać zużycie paliwa na poziomie ~6,5 litra na 100 km.

Jeżeli chodzi o dynamikę w trasie – torpeda toto nie jest, wiadomo. 100 km/h pojawia się na liczniku po 10,1 sekundy, natomiast prędkość maksymalna wynosi 200 km/h. Jeżeli chodzi o dynamikę jest jednak bardzo ok. Wyprzedzanie ciężarówek jest dynamiczne i przewidywalne. Skrzynia działa szybko i gładko.

Jeżeli komuś diesel nie pasuje, są 2 silniki benzynowe. Jeden 3 cylindrowy o mocy 120 KM, drugi 4 cylindrowy, o pojemności 1.4 litra i mocy 140 KM, który również współpracuje z automatem 7DCT. Efekt – 100 km/h w 9,4 sekundy.

Brzmi skromnie, jak na auto z napisem Fastback, na tylnej klapie? Trochę tak. Dlatego Hyundai ma też w ofercie model i30 Fastback N. Pod maską tej odmiany mamy 2 litrowy silnik benzynowy, 6 stopnowy manual i 250 KM lub 275 KM (moment 353-378 Nm) w wersji N Performance.

Jeżeli chodzi jednak o auto na co dzień, które nie boi się wyprzedzać, to diesel spełni się w tej kategorii znakomicie.

Wrażenia z jazdy, jeżeli chodzi o komfort, też są bardzo pozytywne. Pomimo tego, że auto dostałem na olbrzymich, 18 calowych felgach, zawieszenie zaskakująco gładko wybierało nierówności. Nie słychać też pracy zawieszenia, jak i wiatru przy prędkościach autostradowych. i30 Fastback to po prostu kolejny dobry Hyundai.

Wady

Wszyscy mają Virtual Cockpit, czyli ekran LCD zamiast liczników. Nawet Skoda. Raz, że to wygląda fajnie, dwa – można mieć tam podgląd nawigacji. Same plusy. Niestety w żadnym modelu Hyundaia nie znajdziemy takiego bajeru. To chyba jeden z ostatnich producentów, który trzyma się wyłącznie tradycyjnych wskazówek. Ale poza tym, nie mam się czego przyczepić.

Tak trochę na siłę – mała tylna szyba. Widoczność do tyłu jest więc nieco ograniczona. Tyle, że w praktyce w niczym to nie przeszkadza, o ile mamy wersję z kamerą cofania.

Ceny

Hyundai i30 hatchback w podstawie kosztuje 59 900 zł, wersja kombi to wydatek 62 400 zł, zaś najdroższy jest omawiany Fastback – 69 900 zł. Dostajemy za to 120 KM, 3 cylindry, skrzynię manualną, klimatyzację, a nawet tempomat.

Najdroższą wersją jest ta testowana przeze mnie, czyli diesel 136 KM połączony z 7 stopniowym automatem DCT. Koszt 93 100 zł w wyposażeniu Comfort oraz 111 100 zł w wyposażeniu Premium.

Mamy za to pełne światła LED, kamerę cofania, 8 calowy ekran LCD, rozpoznawanie znaków, czujniki parkowania – cały komplet. Poza skórzaną tapicerką, która wymaga 7500 zł dopłaty.

Droższy jest tylko sportowa wersja i30 Fastback N. Odmiana 250 KM kosztuje 129 400 zł, zaś wersja N Performante – 151 400 zł.

Reasumując – jest to kolejny bardzo dobry samochód od Hyundaia, tyle że ze specyficznym nadwoziem. Objeździłem już większość aut tego południowokoreańskiego producenta i chyba tylko i10 zrobił na mnie takie sobie wrażenie. Ale to najtańsze i najmniejsze auto w ofercie. A reszta zawsze na plus.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Hyundai i30 Fastback 1.6 CRDI 7DCT (136 KM), czyli sedan ze sportową sylwetką – TEST
Hyundai i30 Fastback 1.6 CRDI 7DCT (136 KM), czyli sedan ze sportową sylwetką – TEST
Hyundai i30 Fastback 1.6 CRDI 7DCT (136 KM), czyli sedan ze sportową sylwetką – TEST

Nowego Hyundaia i30 możemy obecnie dostać w 3 odmianach nadwozia. Najmniejszą wersją jest 5 drzwiowy hatchback o długości 4,34 m, który jak na swój segment i tak jest całkiem dużym autem. Na przykład Peugeot 308 II oraz Volkswagen Golf VII mierzy 4,25 m.

W ofercie dostępna była też wersja kombi, czyli Hyundai i30 Wagon, o długości 4,59 m. Natomiast chwilę później w sprzedaży pojawiła się też wersja i30 Fastback, która w teorii jest zwykłym sedanem, tylko z nieco bardziej sportowo poprowadzoną linią nadwozia. Z tego względu nie jest to najlepsze auto do transportowania wysokich osób na tylnej kanapie. Taka moda.

Auto w tej wersji mierzy 4,46 m, co sprawia że pod względem długości jest pomiędzy hatchbackiem, a kombi. Dzięki temu mamy bagażnik o wielkości 450 litrów, czyli o 55 litrów większy niż w hatchbacku oraz 152 litry mniejszy, niż w kombi.

Jest to dosyć duże auto, jak na segment C, chociaż nie aż tak duże jak np. Renault Megane Grandcoupe, które jest aż 17,7 cm dłuższe. Ale Megane to w ogóle ewenement, bo sedan jest dłuższy od kombi. Jeżeli ktoś szuka odniesienia do Mercedesa CLA, to można – bo zdaje się że projektantom chodziło z grubsza o to samo. Ale mimo wszystko CLA jest dłuższy o 18,5 cm.

Wnętrze to typowy Hyundai

Niemal każdy nowy model z oferty tego producenta wygląda niemal tak samo. We wnętrzu jest wciąż sporo twardych plastików, ale do ich wykonania oraz spasowania nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Taka trochę lepiej zrobiona Skoda. Nie ma się do czego przyczepić, ale głowy nie urywa.

Na szczęście jeżeli chodzi o wyposażenie – może być na bogato. Hyundai bowiem oferuje w nieco tańszych autach wyposażenie, które zwykle opcjonalnie dostępne jest tylko w segmencie premium.

W moim egzemplarzu była m.in. wentylowana skóra – idealna sprawa na lato, kiedy często wsiada się do nagrzanego auta. Miałem też elektrycznie sterowany fotel kierowcy, dostępny tylko w najwyższym wyposażeniu Premium i tylko z pakietem tapicerki skórzanej.

W Hyundaiu brak jeszcze wirtualnych liczników. Mamy klasyczne wskazówki z niewielkim ekranem pomiędzy nimi, czyli rozwiązanie znane z samochodów od wielu lat. Wyświetlacz jest jednak bardzo wygodny i funkcjonalny.

Jest też 8 calowy ekran LCD pomiędzy licznikami, dobrej jakości, z wbudowaną nawigacją, ale bez obsługi korków na żywo. Jeżeli chcemy je objechać, wystarczy podłączyć do auta smartfon z Androidem lub iOS. Wtedy na ekranie auta uruchomić możemy Mapy Google, Spotify, czy Waze.

Bezpieczeństwo

I pod tym względem Hyundai jest na bieżąco. Mamy asystenta unikania zderzenia czołowego, który potrafi samodzielnie zatrzymać samochód. Niestety, by ów system rozpoznawał także pieszych, trzeba dopłacić. Takie rzeczy powinny być w standardzie.

Jest też tempomat adaptacyjny ASCC, który utrzymuje nasz samochód w bezpiecznej odległości od auta przed nami. Jest i asystent utrzymywania pasa ruchu, który sam kręci kierownicą. Nie wszyscy to lubią, ale moim zdaniem jest to opcja, która może uratować tyłek w przypadku zasłabnięcia lub zaśnięcia.

Jest także asystent monitorowania martwego pola. Ale to już oferują nawet najtańsze auta, jak choćby Dacia.

Pod maską od 120 do 275 KM

Ja miałem do dyspozycji diesla CRDI o pojemności 1.6 litra, 4 cylindrowego. Moc maksymalna 136 KM, moment obrotowy 280 Nm od 1500 do 3000 obr./min. Silnik współpracował z 7 stopniową skrzynią DCT. Jest to idealny zestaw nie tylko do jazdy w trasie, ale i w mieście, gdzie udawało mi się utrzymywać zużycie paliwa na poziomie ~6,5 litra na 100 km.

Jeżeli chodzi o dynamikę w trasie – torpeda toto nie jest, wiadomo. 100 km/h pojawia się na liczniku po 10,1 sekundy, natomiast prędkość maksymalna wynosi 200 km/h. Jeżeli chodzi o dynamikę jest jednak bardzo ok. Wyprzedzanie ciężarówek jest dynamiczne i przewidywalne. Skrzynia działa szybko i gładko.

Jeżeli komuś diesel nie pasuje, są 2 silniki benzynowe. Jeden 3 cylindrowy o mocy 120 KM, drugi 4 cylindrowy, o pojemności 1.4 litra i mocy 140 KM, który również współpracuje z automatem 7DCT. Efekt – 100 km/h w 9,4 sekundy.

Brzmi skromnie, jak na auto z napisem Fastback, na tylnej klapie? Trochę tak. Dlatego Hyundai ma też w ofercie model i30 Fastback N. Pod maską tej odmiany mamy 2 litrowy silnik benzynowy, 6 stopnowy manual i 250 KM lub 275 KM (moment 353-378 Nm) w wersji N Performance.

Jeżeli chodzi jednak o auto na co dzień, które nie boi się wyprzedzać, to diesel spełni się w tej kategorii znakomicie.

Wrażenia z jazdy, jeżeli chodzi o komfort, też są bardzo pozytywne. Pomimo tego, że auto dostałem na olbrzymich, 18 calowych felgach, zawieszenie zaskakująco gładko wybierało nierówności. Nie słychać też pracy zawieszenia, jak i wiatru przy prędkościach autostradowych. i30 Fastback to po prostu kolejny dobry Hyundai.

Wady

Wszyscy mają Virtual Cockpit, czyli ekran LCD zamiast liczników. Nawet Skoda. Raz, że to wygląda fajnie, dwa – można mieć tam podgląd nawigacji. Same plusy. Niestety w żadnym modelu Hyundaia nie znajdziemy takiego bajeru. To chyba jeden z ostatnich producentów, który trzyma się wyłącznie tradycyjnych wskazówek. Ale poza tym, nie mam się czego przyczepić.

Tak trochę na siłę – mała tylna szyba. Widoczność do tyłu jest więc nieco ograniczona. Tyle, że w praktyce w niczym to nie przeszkadza, o ile mamy wersję z kamerą cofania.

Ceny

Hyundai i30 hatchback w podstawie kosztuje 59 900 zł, wersja kombi to wydatek 62 400 zł, zaś najdroższy jest omawiany Fastback – 69 900 zł. Dostajemy za to 120 KM, 3 cylindry, skrzynię manualną, klimatyzację, a nawet tempomat.

Najdroższą wersją jest ta testowana przeze mnie, czyli diesel 136 KM połączony z 7 stopniowym automatem DCT. Koszt 93 100 zł w wyposażeniu Comfort oraz 111 100 zł w wyposażeniu Premium.

Mamy za to pełne światła LED, kamerę cofania, 8 calowy ekran LCD, rozpoznawanie znaków, czujniki parkowania – cały komplet. Poza skórzaną tapicerką, która wymaga 7500 zł dopłaty.

Droższy jest tylko sportowa wersja i30 Fastback N. Odmiana 250 KM kosztuje 129 400 zł, zaś wersja N Performante – 151 400 zł.

Reasumując – jest to kolejny bardzo dobry samochód od Hyundaia, tyle że ze specyficznym nadwoziem. Objeździłem już większość aut tego południowokoreańskiego producenta i chyba tylko i10 zrobił na mnie takie sobie wrażenie. Ale to najtańsze i najmniejsze auto w ofercie. A reszta zawsze na plus.