Australijczyk pozbywa się polskiego Malucha, czyli 1991 FSM Niki for sale

Fiat 126p przez dziesięciolecia był nieodłącznym elementem krajobrazu polskich dróg. Ten małolitrażowy mikrosamochód zmotoryzował Polskę Ludową, na trwałe przechodząc do historii motoryzacji byłych demoludów. Mało kto wie, że popularny Maluch pod nazwą FSM Niki próbował też 30 lat temu podbić Australię. Teraz, jeden z nielicznych egzemplarzy trafił na sprzedaż.

Motoryzacja krajów na wschód od Żelaznej Kurtyny była dość specyficzna. Wszystko, co powstawało tym regionie Europy, było zazwyczaj nieporównywalnie mniej zaawansowane technicznie, słabiej dopracowane i gorzej wykonane od zachodnich konstrukcji. Nie było potrzeby, aby się przesadnie starać – klient za czasów słusznie minionych był i tak ubogi, a przez to mało wymagający.

To, że takie pojazdy, jak Łada Samara, FSO Polonez czy Fiat 126p, opracowano z myślą o kierowcy ze świata państw Demokracji Ludowej nie oznaczał jednak, że ich producenci nie mieli światowych ambicji. Wspomniane pojazdy bez kompleksów produkowano na zagraniczny eksport, wysyłając “legendy PRL-u” do niekiedy bardzo odległych i egzotycznych państw.

Tak egzotycznych, że sami się zastanawiamy, czym motywowana była decyzja sprzedawania komunistycznego mikrosamochodziku w takiej ogromnej, kochającej wielkie auta Australii. Bo właśnie między innymi na Antypody eksportowano w latach 1989-1992 naszego polskiego Małego Fiata pod tajemniczą nazwą FSM Niki.

Samochód z ceną wywoławczą wynoszącą jedynie 7790 dolarów australijskich był najtańszym nowym samochodem na tamtejszym rynku, wyglądającym jak dziwaczny przybysz z daleka na tle lokalnych wielkich sedanów Holdena czy Forda. Na pierwsze auto dla pełnoletniego potomka albo dla dostawcy pizzy – w sam raz!

Łącznie przez 3 lata eksportu sprzedano kilka tysięcy egzemplarzy, a wśród lokalnych koneserów motoryzacji FSM Niki uważany był za jeden z najgorszych samochodów, jakie kiedykolwiek można było kupić w salonach. Po niemal 30 latach od zakończenia sprzedaży urokliwego polsko-włoskiego samochodu, do dzisiaj na australijskich ulicach spotkać można jednak wciąż jeżdżące egzemplarze.

Dokumentuje to dobrze Google Grafika – po wpisaniu “FSM Niki” wyskakuje nam kilkanaście zdjęć australijskich Maluchów w przeróżnych kombinacjach kolorystycznych, w różnych zakątkach kraju. Najwięcej aut jest w Wiktorii i Nowej Południowej Walii. Kto wie – być może to koreluje z faktem, że to tam mieszka najwięcej przedstawicieli australijskiej Polonii.

Jednego, z unikatowych dziś FSM Niki, które nadal toczą się po arteriach Antypodów, można nawet… kupić. Na popularnym australijskim portalu ogłoszeniowym Car Sales wystawiono kilka dni temu (nie pytajcie jak to znalazłem) piękny, czerwony egzemplarz z 1991 roku.

Samochód, jak opisuje właściciel z okolic miasta Adelajda na południu kraju, “jeździ i odpala”. Jednakże, kolejne zdanie otwarcie sugeruje, że 28-letnie Niki wymaga nakładów, by “przywrócić je do życia”, co można odczytać jako sygnał, że po ewentualnym zakupie miniauta długo ono nie pojeździ bez odpowiedniej troski.

Na zdjęciach widać, że samochód długo był przechowywany prawdopodobnie w garażu. Ukazuje to lekka pierzyna z kurzu na szybach i karoserii, a także dość zabrudzone plastiki w środku. Od czasu zakupu w 1991 roku omawiane FSM Niki przejechało 67 tysięcy kilometrów. Cena wywoławcza – 3400 dolarów australijskich, czyli około 9100 złotych. Sporo.

Ogłoszenie “wisi” od końca kwietnia, czyli już dobre 2 tygodnie. Czy w kraju wielkich nadwozi i jeszcze większych silników znajdzie się amator na stare, powolne, ledwo żywe auto z Polski? Czas pokaże. Warto jednak przytoczyć, do jak odległych zakątków świata (prawie 15 tysięcy kilometrów stąd!) dotarły kultowe, polskie samochody.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Australijczyk pozbywa się polskiego Malucha, czyli 1991 FSM Niki for sale
Australijczyk pozbywa się polskiego Malucha, czyli 1991 FSM Niki for sale
Australijczyk pozbywa się polskiego Malucha, czyli 1991 FSM Niki for sale

Fiat 126p przez dziesięciolecia był nieodłącznym elementem krajobrazu polskich dróg. Ten małolitrażowy mikrosamochód zmotoryzował Polskę Ludową, na trwałe przechodząc do historii motoryzacji byłych demoludów. Mało kto wie, że popularny Maluch pod nazwą FSM Niki próbował też 30 lat temu podbić Australię. Teraz, jeden z nielicznych egzemplarzy trafił na sprzedaż.

Motoryzacja krajów na wschód od Żelaznej Kurtyny była dość specyficzna. Wszystko, co powstawało tym regionie Europy, było zazwyczaj nieporównywalnie mniej zaawansowane technicznie, słabiej dopracowane i gorzej wykonane od zachodnich konstrukcji. Nie było potrzeby, aby się przesadnie starać – klient za czasów słusznie minionych był i tak ubogi, a przez to mało wymagający.

To, że takie pojazdy, jak Łada Samara, FSO Polonez czy Fiat 126p, opracowano z myślą o kierowcy ze świata państw Demokracji Ludowej nie oznaczał jednak, że ich producenci nie mieli światowych ambicji. Wspomniane pojazdy bez kompleksów produkowano na zagraniczny eksport, wysyłając “legendy PRL-u” do niekiedy bardzo odległych i egzotycznych państw.

Tak egzotycznych, że sami się zastanawiamy, czym motywowana była decyzja sprzedawania komunistycznego mikrosamochodziku w takiej ogromnej, kochającej wielkie auta Australii. Bo właśnie między innymi na Antypody eksportowano w latach 1989-1992 naszego polskiego Małego Fiata pod tajemniczą nazwą FSM Niki.

Samochód z ceną wywoławczą wynoszącą jedynie 7790 dolarów australijskich był najtańszym nowym samochodem na tamtejszym rynku, wyglądającym jak dziwaczny przybysz z daleka na tle lokalnych wielkich sedanów Holdena czy Forda. Na pierwsze auto dla pełnoletniego potomka albo dla dostawcy pizzy – w sam raz!

Łącznie przez 3 lata eksportu sprzedano kilka tysięcy egzemplarzy, a wśród lokalnych koneserów motoryzacji FSM Niki uważany był za jeden z najgorszych samochodów, jakie kiedykolwiek można było kupić w salonach. Po niemal 30 latach od zakończenia sprzedaży urokliwego polsko-włoskiego samochodu, do dzisiaj na australijskich ulicach spotkać można jednak wciąż jeżdżące egzemplarze.

Dokumentuje to dobrze Google Grafika – po wpisaniu “FSM Niki” wyskakuje nam kilkanaście zdjęć australijskich Maluchów w przeróżnych kombinacjach kolorystycznych, w różnych zakątkach kraju. Najwięcej aut jest w Wiktorii i Nowej Południowej Walii. Kto wie – być może to koreluje z faktem, że to tam mieszka najwięcej przedstawicieli australijskiej Polonii.

Jednego, z unikatowych dziś FSM Niki, które nadal toczą się po arteriach Antypodów, można nawet… kupić. Na popularnym australijskim portalu ogłoszeniowym Car Sales wystawiono kilka dni temu (nie pytajcie jak to znalazłem) piękny, czerwony egzemplarz z 1991 roku.

Samochód, jak opisuje właściciel z okolic miasta Adelajda na południu kraju, “jeździ i odpala”. Jednakże, kolejne zdanie otwarcie sugeruje, że 28-letnie Niki wymaga nakładów, by “przywrócić je do życia”, co można odczytać jako sygnał, że po ewentualnym zakupie miniauta długo ono nie pojeździ bez odpowiedniej troski.

Na zdjęciach widać, że samochód długo był przechowywany prawdopodobnie w garażu. Ukazuje to lekka pierzyna z kurzu na szybach i karoserii, a także dość zabrudzone plastiki w środku. Od czasu zakupu w 1991 roku omawiane FSM Niki przejechało 67 tysięcy kilometrów. Cena wywoławcza – 3400 dolarów australijskich, czyli około 9100 złotych. Sporo.

Ogłoszenie “wisi” od końca kwietnia, czyli już dobre 2 tygodnie. Czy w kraju wielkich nadwozi i jeszcze większych silników znajdzie się amator na stare, powolne, ledwo żywe auto z Polski? Czas pokaże. Warto jednak przytoczyć, do jak odległych zakątków świata (prawie 15 tysięcy kilometrów stąd!) dotarły kultowe, polskie samochody.