Nowoczesne retro w dobrym guście, czyli kultowy Trabant na nowo

Enerdowski Trabant to element coraz bardziej zamierzchłej historii motoryzacji z byłych demoludów. Po tym, jak większość egzemplarzy została poddana utylizacji, ostałe modele coraz śmielej można nazwać youngtimerami. Jedno z takich aut poddano ciekawej renowacji. Najwięcej nowego – w środku!

Niewielki, dwudrzwiowy Trabant to jeden z najpopularniejszych samochodów z epoki Żelaznej Kurtyny. Nie było innego wyjścia – konkurencja była stosunkowo niewielka, więc mieszkańcy tzw. demoludów byli na tego typu wynalazki skazani. Sporo “Trampków” jeździło również po polskich ulicach, wrastając w jej krajobraz jeszcze w latach 90.

Gdy jednak Żelazna Kurtyna upadła, a Niemcy zjednoczyły się – było oczywiste, że dni archaicznego i prymitywnego samochodu z Zwickau są już policzone. Ostatni Trabant zjechał z taśm produkcyjnych 30 kwietnia 1991 roku, a mieszkańcy Europy, bez żalu, mogli odtąd wybierać z konstrukcji wywodzących się z dawnych Zachodnich Niemiec.

Dziś Trabant to coraz bardziej poczciwa i urokliwa konstrukcja, która z prostego auta dla najmniej wymagających kierowców powoli przeobraża się w taniego i stylowego youngtimera. O ładnego Trabanta trudno, dlatego i w górę szybują ceny. Egzemplarz, jaki dzisiaj opisujemy, zdecydowanie zasłuży na odpowiednio wysokie widełki cenowe przy odsprzedaży.

Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie przygotowała bułgarska firma Vilnera. Jest ona ceniona w kraju i Europie z wyrafinowanych projektów wnętrz dla samochodów. Zazwyczaj do jej garażu trafiają samochody nowe i bardzo drogie, jednak swoistym wyjątkiem od reguły jest właśnie ten Trabant. Zlecenie renowacji otrzymali od właściciela jednego z enerdowskich youngtimerów.

Najwięcej zmian pojawiło się w środku. Trabant otrzymał tam nowe obicie foteli łączące dżins z alcantarą. Te same materiały zagościły na boczkach drzwi i kokpicie. Ponadto – nie szczędzono też skóry, która posłużyła tutaj za obicie koła kierownicy.

Z zewnątrz odrestaurowany Trabant otrzymał nowe wykończenie w dachu, które ponownie nawiązuje do motywu kraciastego dżinsu ze środka. Nadwozie polakierowano na beżowo, a jedyną ingerencją w tradycyjne auto jest oświetlenie wykonane w technologii LED.

Nic nie zmieniło się pod maską. Trabant dalej jest napędzany 1,1-litrowym, 44-konnym silnikiem benzynowym, który współpracuje z czterobiegową manualną skrzynią biegów. Masa własna – jedynie 700 kilogramów.

źródło: Carscoops

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nowoczesne retro w dobrym guście, czyli kultowy Trabant na nowo
Nowoczesne retro w dobrym guście, czyli kultowy Trabant na nowo
Nowoczesne retro w dobrym guście, czyli kultowy Trabant na nowo

Enerdowski Trabant to element coraz bardziej zamierzchłej historii motoryzacji z byłych demoludów. Po tym, jak większość egzemplarzy została poddana utylizacji, ostałe modele coraz śmielej można nazwać youngtimerami. Jedno z takich aut poddano ciekawej renowacji. Najwięcej nowego – w środku!

Niewielki, dwudrzwiowy Trabant to jeden z najpopularniejszych samochodów z epoki Żelaznej Kurtyny. Nie było innego wyjścia – konkurencja była stosunkowo niewielka, więc mieszkańcy tzw. demoludów byli na tego typu wynalazki skazani. Sporo “Trampków” jeździło również po polskich ulicach, wrastając w jej krajobraz jeszcze w latach 90.

Gdy jednak Żelazna Kurtyna upadła, a Niemcy zjednoczyły się – było oczywiste, że dni archaicznego i prymitywnego samochodu z Zwickau są już policzone. Ostatni Trabant zjechał z taśm produkcyjnych 30 kwietnia 1991 roku, a mieszkańcy Europy, bez żalu, mogli odtąd wybierać z konstrukcji wywodzących się z dawnych Zachodnich Niemiec.

Dziś Trabant to coraz bardziej poczciwa i urokliwa konstrukcja, która z prostego auta dla najmniej wymagających kierowców powoli przeobraża się w taniego i stylowego youngtimera. O ładnego Trabanta trudno, dlatego i w górę szybują ceny. Egzemplarz, jaki dzisiaj opisujemy, zdecydowanie zasłuży na odpowiednio wysokie widełki cenowe przy odsprzedaży.

Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie przygotowała bułgarska firma Vilnera. Jest ona ceniona w kraju i Europie z wyrafinowanych projektów wnętrz dla samochodów. Zazwyczaj do jej garażu trafiają samochody nowe i bardzo drogie, jednak swoistym wyjątkiem od reguły jest właśnie ten Trabant. Zlecenie renowacji otrzymali od właściciela jednego z enerdowskich youngtimerów.

Najwięcej zmian pojawiło się w środku. Trabant otrzymał tam nowe obicie foteli łączące dżins z alcantarą. Te same materiały zagościły na boczkach drzwi i kokpicie. Ponadto – nie szczędzono też skóry, która posłużyła tutaj za obicie koła kierownicy.

Z zewnątrz odrestaurowany Trabant otrzymał nowe wykończenie w dachu, które ponownie nawiązuje do motywu kraciastego dżinsu ze środka. Nadwozie polakierowano na beżowo, a jedyną ingerencją w tradycyjne auto jest oświetlenie wykonane w technologii LED.

Nic nie zmieniło się pod maską. Trabant dalej jest napędzany 1,1-litrowym, 44-konnym silnikiem benzynowym, który współpracuje z czterobiegową manualną skrzynią biegów. Masa własna – jedynie 700 kilogramów.

źródło: Carscoops