Nowa Škoda Scala nie sprawia już wrażenia okrojonej wersji Volkswagena – pierwsza jazda – TEST

Największym atutem Scali jest moim zdaniem wnętrze, które przenosi czeskiego producenta o poziom wyżej. Nawet wnętrze Škody Superb Sportline prezentuje się na tle Scali jakoś tak przeciętnie. Škoda przekonuje, że Scala nie jest Rapidem II i nawet zdaje się w tej kwestii nie kłamać. Scala jest bowiem szybsza, większa oraz znacznie lepiej wykończona. Wady – nie jest już tania.

We wnętrzu Scala ma bardziej urozmaicone, lepiej wyglądające tworzywa, fajniej osadzony ekran LCD, dodatkowe wstawki dekoracyjne w drzwiach, czy element przypominający jasne drewno na konsoli centralnej. Drewnem wprawdzie to nie jest, ale wygląda naprawdę dobrze.

Większa od Golfa, większa od Rapida Spaceback

Nie bez znaczenia jest też ilość miejsca w kabinie i z racji, że mam 1,9 m wzrostu, stanowczo wolałbym Scalę od Golfa. Scala jest niemal 11 cm dłuższa od Golfa Hatchback, co przekłada się na ilość miejsca na tylnej kanapie. Hyundai i30 też jest krótszy – o 2,2 cm.

Jak już przy wymiarach jesteśmy, Scala jest tylko 8 mm krótsza od Opla Astry Hatchback, a Astra to jedno z największych aut w segmencie. No i Škoda jest też 15,6 cm krótsza od Hondy Civic 5D. Ale nowy Civic to w ogóle gigant w porównaniu do poprzednich generacji modelu.

Bagażnik Skody zmieści jednak aż 467 litrów, czyli więcej niż i30, więcej niż Astra i więcej niż Honda.

Natomiast w odniesieniu do Rapida Spaceback, Škoda Scala urosła o 5,8 cm na długość oraz aż 8,7 cm na szerokość. Jest też większy rozstaw osi – o 4,7 cm. Innymi słowy w Fabii jest ciasno dla 4 osób, a w Scali jest już bardzo przyzwoicie.

100 km/h po 8,2 sekundy

Pod względem silników jest lepiej, niż w przypadku Rapida Spaceback, bo w ofercie pojawiła się 4 cylindrowa benzyna o mocy 150 KM z momentem 250 Nm. Silnik współpracuje z 7 biegowym automatem DSG i zapewnia przyspieszenie do 100 km/h w 8,2 sekundy. A to pozwala już na bardzo dynamiczną jazdę.

O tym jak dobry to wynik, niech świadczy fakt, że np. 182 konna Honda Civic potrzebuje do tego 8,3 sekundy. Niemal wszystkie automaty DSG od VAG to naprawdę ścisła czołówka, jeśli chodzi o odczucia z jazdy prędkość działania. I Scala nie jest tu wyjątkiem.

No i dlatego, gdy tylko pojawiłem się na premierze, chciałem koniecznie upolować do jazd testowych egzemplarz z najmocniejszym silnikiem. Udało się, a jazda próbna utwierdziła mnie w przekonaniu, że najmocniejszy napęd jest naprawdę ok.

Jak ognia unikałem jednak kontaktu z benzyną 1.0, 3 cylindrową o mocy 115 KM (200 Nm od 1500 obr./min), która na wstępie oferowana będzie tylko ze skrzynią manualną – automat pojawi się pod koniec roku. W każdym razie w moim wyobrażeniu sprawa wyglądała tak, że to nie może dobrze jechać i musi klekotać.

W końcu zdarzyło mi się jednak usiąść za kierownicą takiej odmiany i ku mojemu zdziwieniu – jest dużo lepiej, niż zakładałem. Jest bardzo dobrze szczerze mówiąc i nie miałbym nic przeciwko, gdyby przyszło mi jeździć z takim silnikiem na co dzień. Wibracje są dosyć delikatne na tle 4 cylindów, silnika nie słychać, a przyśpieszenie do 100 km/h wynosi 9,8 s. To wciąż bardzo dobry wynik, więc i Scala z silnikiem 115 KM powinna dawać radę w trasie.

Poczekałbym tylko na wersję z automatem DSG + silnik 1.0, z racji że z wiekiem jestem coraz mniejszym fanem skrzyń manualnych. Jest przy nich więcej roboty, a efekt ten sam.

W ofercie jest też diesel 1.6 TDI o mocy 115 KM z momentem 250 Nm, który oferowany jest w wersji z 6 stopniowym manualem lub automatem DSG o 7 przełożeniach. Ale nim nie miałem okazji się przejechać.

3 rodzaje zawieszenia

Z zawieszeniem sprawa jest o tyle ciekawa, że auto można zamówić w 3 różnych wersjach. Standardowej, sportowej – obniżonej o 15 mm. Jest też opcja z pakietem na bezdroża. W ostatnim przypadku standardowy prześwit 135 mm zwiększa się o 12 mm.

Ja miałem do dyspozycji jedynie auta wyposażone w zawieszenie sportowe. I było trochę twardo dziurawych drogach na tle tego, do czego przyzwyczaiły mnie inne modele Skody.

Wady

W najbogatszej wersji są nawet 4 gniazda USB, ale w odmianie USB-C. Co oznacza, że będziesz musiał dokupić nowy kabel, by móc podłączyć telefon do ładowania lub obsługi Android Auto lub CarPlay.

I zasadniczo niewiele więcej mogę powiedzieć po paru godzinach spędzonych z autem. Wady wyjdą na pewno po dłuższej styczności z samochodem, kiedy trafi w moje ręce na 7 dni. Póki co wydaje się być to najlepszy model Skody, jakim jeździłem.

Ceny

Ceny Skody Scala zaczynają się od 66 500 zł, za co dostajemy 115 KM, skrzynie manualną oraz dwa bardzo przydatne systemy bezpieczeństwa – Lane Assist oraz Front Assist. Mamy też klimatyzację manualną, elektryczne szyby z przodu. Jest nawet 6,5-calowy ekran, z dopłata 650 zł za obsługę Android Auto i Apple CarPlay.

A jeżeli chcemy najmocniejszą Scalę na bogato, to łatwo można przekroczyć barierę 100 tys. zł, co jest zaskoczeniem jak na Skodę, ale jak na tak dopasiony samochód to już moim zdaniem całkiem rozsądna cena.

Za 100 tys. zł mamy już 150 KM, 7 stopniowy automat, 8 calowy ekran nawigacji, wirtualne wskaźniki zamiast klasycznych liczników, podgrzewane fotele, kamerę cofania, światła Full LED z przodu, przedłużoną klapę bagażnika (z szybą, co nie jest standardem), podgrzewaną skórzaną kierownicę, dach panoramiczny, czy tempomat adaptacyjny.

Rapid Spaceback jest wprawdzie tańszy, ale jest też mniejszy, gorzej wyposażony i ma słabsze silniki. Škoda nie jest więc już tak tania jak była, ale jest też lepsza niż była.

 

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nowa Škoda Scala nie sprawia już wrażenia okrojonej wersji Volkswagena – pierwsza jazda – TEST
Nowa Škoda Scala nie sprawia już wrażenia okrojonej wersji Volkswagena – pierwsza jazda – TEST
Nowa Škoda Scala nie sprawia już wrażenia okrojonej wersji Volkswagena – pierwsza jazda – TEST

Największym atutem Scali jest moim zdaniem wnętrze, które przenosi czeskiego producenta o poziom wyżej. Nawet wnętrze Škody Superb Sportline prezentuje się na tle Scali jakoś tak przeciętnie. Škoda przekonuje, że Scala nie jest Rapidem II i nawet zdaje się w tej kwestii nie kłamać. Scala jest bowiem szybsza, większa oraz znacznie lepiej wykończona. Wady – nie jest już tania.

We wnętrzu Scala ma bardziej urozmaicone, lepiej wyglądające tworzywa, fajniej osadzony ekran LCD, dodatkowe wstawki dekoracyjne w drzwiach, czy element przypominający jasne drewno na konsoli centralnej. Drewnem wprawdzie to nie jest, ale wygląda naprawdę dobrze.

Większa od Golfa, większa od Rapida Spaceback

Nie bez znaczenia jest też ilość miejsca w kabinie i z racji, że mam 1,9 m wzrostu, stanowczo wolałbym Scalę od Golfa. Scala jest niemal 11 cm dłuższa od Golfa Hatchback, co przekłada się na ilość miejsca na tylnej kanapie. Hyundai i30 też jest krótszy – o 2,2 cm.

Jak już przy wymiarach jesteśmy, Scala jest tylko 8 mm krótsza od Opla Astry Hatchback, a Astra to jedno z największych aut w segmencie. No i Škoda jest też 15,6 cm krótsza od Hondy Civic 5D. Ale nowy Civic to w ogóle gigant w porównaniu do poprzednich generacji modelu.

Bagażnik Skody zmieści jednak aż 467 litrów, czyli więcej niż i30, więcej niż Astra i więcej niż Honda.

Natomiast w odniesieniu do Rapida Spaceback, Škoda Scala urosła o 5,8 cm na długość oraz aż 8,7 cm na szerokość. Jest też większy rozstaw osi – o 4,7 cm. Innymi słowy w Fabii jest ciasno dla 4 osób, a w Scali jest już bardzo przyzwoicie.

100 km/h po 8,2 sekundy

Pod względem silników jest lepiej, niż w przypadku Rapida Spaceback, bo w ofercie pojawiła się 4 cylindrowa benzyna o mocy 150 KM z momentem 250 Nm. Silnik współpracuje z 7 biegowym automatem DSG i zapewnia przyspieszenie do 100 km/h w 8,2 sekundy. A to pozwala już na bardzo dynamiczną jazdę.

O tym jak dobry to wynik, niech świadczy fakt, że np. 182 konna Honda Civic potrzebuje do tego 8,3 sekundy. Niemal wszystkie automaty DSG od VAG to naprawdę ścisła czołówka, jeśli chodzi o odczucia z jazdy prędkość działania. I Scala nie jest tu wyjątkiem.

No i dlatego, gdy tylko pojawiłem się na premierze, chciałem koniecznie upolować do jazd testowych egzemplarz z najmocniejszym silnikiem. Udało się, a jazda próbna utwierdziła mnie w przekonaniu, że najmocniejszy napęd jest naprawdę ok.

Jak ognia unikałem jednak kontaktu z benzyną 1.0, 3 cylindrową o mocy 115 KM (200 Nm od 1500 obr./min), która na wstępie oferowana będzie tylko ze skrzynią manualną – automat pojawi się pod koniec roku. W każdym razie w moim wyobrażeniu sprawa wyglądała tak, że to nie może dobrze jechać i musi klekotać.

W końcu zdarzyło mi się jednak usiąść za kierownicą takiej odmiany i ku mojemu zdziwieniu – jest dużo lepiej, niż zakładałem. Jest bardzo dobrze szczerze mówiąc i nie miałbym nic przeciwko, gdyby przyszło mi jeździć z takim silnikiem na co dzień. Wibracje są dosyć delikatne na tle 4 cylindów, silnika nie słychać, a przyśpieszenie do 100 km/h wynosi 9,8 s. To wciąż bardzo dobry wynik, więc i Scala z silnikiem 115 KM powinna dawać radę w trasie.

Poczekałbym tylko na wersję z automatem DSG + silnik 1.0, z racji że z wiekiem jestem coraz mniejszym fanem skrzyń manualnych. Jest przy nich więcej roboty, a efekt ten sam.

W ofercie jest też diesel 1.6 TDI o mocy 115 KM z momentem 250 Nm, który oferowany jest w wersji z 6 stopniowym manualem lub automatem DSG o 7 przełożeniach. Ale nim nie miałem okazji się przejechać.

3 rodzaje zawieszenia

Z zawieszeniem sprawa jest o tyle ciekawa, że auto można zamówić w 3 różnych wersjach. Standardowej, sportowej – obniżonej o 15 mm. Jest też opcja z pakietem na bezdroża. W ostatnim przypadku standardowy prześwit 135 mm zwiększa się o 12 mm.

Ja miałem do dyspozycji jedynie auta wyposażone w zawieszenie sportowe. I było trochę twardo dziurawych drogach na tle tego, do czego przyzwyczaiły mnie inne modele Skody.

Wady

W najbogatszej wersji są nawet 4 gniazda USB, ale w odmianie USB-C. Co oznacza, że będziesz musiał dokupić nowy kabel, by móc podłączyć telefon do ładowania lub obsługi Android Auto lub CarPlay.

I zasadniczo niewiele więcej mogę powiedzieć po paru godzinach spędzonych z autem. Wady wyjdą na pewno po dłuższej styczności z samochodem, kiedy trafi w moje ręce na 7 dni. Póki co wydaje się być to najlepszy model Skody, jakim jeździłem.

Ceny

Ceny Skody Scala zaczynają się od 66 500 zł, za co dostajemy 115 KM, skrzynie manualną oraz dwa bardzo przydatne systemy bezpieczeństwa – Lane Assist oraz Front Assist. Mamy też klimatyzację manualną, elektryczne szyby z przodu. Jest nawet 6,5-calowy ekran, z dopłata 650 zł za obsługę Android Auto i Apple CarPlay.

A jeżeli chcemy najmocniejszą Scalę na bogato, to łatwo można przekroczyć barierę 100 tys. zł, co jest zaskoczeniem jak na Skodę, ale jak na tak dopasiony samochód to już moim zdaniem całkiem rozsądna cena.

Za 100 tys. zł mamy już 150 KM, 7 stopniowy automat, 8 calowy ekran nawigacji, wirtualne wskaźniki zamiast klasycznych liczników, podgrzewane fotele, kamerę cofania, światła Full LED z przodu, przedłużoną klapę bagażnika (z szybą, co nie jest standardem), podgrzewaną skórzaną kierownicę, dach panoramiczny, czy tempomat adaptacyjny.

Rapid Spaceback jest wprawdzie tańszy, ale jest też mniejszy, gorzej wyposażony i ma słabsze silniki. Škoda nie jest więc już tak tania jak była, ale jest też lepsza niż była.