Z Poznania do Warszawy za 50 zł, czyli dlaczego płacimy tyle za autostrady?

Redaktor portalu Moto.pl zwrócił uwagę na problem, z którym zmagają się codziennie tysiące polskich kierowców. Opłaty za przejazdy niektórymi polskimi autostradami są horrendalne. 300-kilometrowy odcinek A2 z Poznania do Warszawy to koszt już 50 złotych. Dlaczego płacimy tyle, choć wiele państw potrafi być w tej kwestii mniej skąpym?

System płatności za przejazd polskimi autostradami, a także wysokość samych opłat to zagadnienie, które budzi kontrowersje od wielu lat. Choć wielu kierowców próbuje zwrócić na to uwagę kolejnych rządów, to nieefektywny i niesprawiedliwy system dzielnie trwa po dziś dzień.

Czesi potrafią lepiej

Dlaczego nieefektywny? Wystarczy przekroczyć południową granicę, by dostrzec, że płacić za autostrady można w sposób o wiele wygodniejszy. Zamiast spowalniających i generujących zatory bramek, wystarczy kupić odpowiednią winietę i nakleić ją na szybę. Proste? Dla m.in. Czechów, Austriaków i Słoweńców tak.

Niestety, pomimo wielokrotnych prób wywołania debaty na ten temat choćby podając “gorący” przykład korków na autostradach w sezonie wakacyjnym – system poboru opłat wydaje się być zabetonowany. To jednak jedynie połowa problemu.

Podróż za 100 złotych

Druga, to wspomniane koszty. Poruszanie się po niektórych odcinkach polskich autostrad jest niebotycznie drogie. W celny sposób zwrócił na to ostatnio uwagę redaktor portalu Moto.pl, opisując koszt podróży z Warszawy do Poznania i z powrotem.

Wyniósł on, uwaga, 100 złotych, czyli 50 złotych za przejazd w jedną stronę autostradą A2. To nie tylko dużo w stosunku do średnich polskich zarobków. To też zdecydowanie zbyt dużo, gdy sięgnie się wzrokiem za nasze granice.

Czesi (znów) potrafią lepiej

Autor tekstu również przytoczył przykład Czech, jednak w tym przypadku – nie chodziło tutaj o sam system płatności (winiety), a koszt. Tam, za równowartość 65 złotych, czyli nieco więcej niż za jednorazowy przejazd Warszawa-Poznań, można… w nieograniczony sposób poruszać się po wszystkich autostradach przez 10 dni. Jest przepaść.

Jeszcze lepiej absurdalność kosztów przejazdu po wspomnianej autostradzie ukazuje przykład Szwajcarii. Ten jeden z najbogatszych i zarazem najdroższych krajów Europy, życzy sobie równowartość 154 złotych za roczną winietę autostradową. To tyle, ile polskiego kierowcę będzie kosztować potrójny kurs z Warszawy do Poznania.

Drogo nie tylko na A2

Co gorsza, opisywany odcinek Autostrady A2 jest bardzo intensywnie uczęszczany przez kierowców. Nie brakuje takich, którzy pokonują tę trasę regularnie, wydając przy tym fortunę na sam przejazd szosą.

Czy poruszający się po innych, płatnych odcinkach polskich autostrad, również muszą zaciskać zęby przy płatności? Do tanich nie należy też choćby przejazd 130-kilometrowym odcinkiem z przedmieść Gdańska do Torunia. To 30 złotych.

Skąd tak wysokie koszty? Odpowiedź jest banalna

Nie trudno będzie dostrzec, że więcej płacą kierowcy poruszający się po odcinkach autostrad zarządzanych przez prywatnych operatorów. Ci, jak wiadomo, muszą w odpowiedni sposób rekompensować koszty inwestycji i obsługi. Dla Moto.pl, starała się to wyjaśnić rzeczniczka prasowa Autostrady Wielkopolskiej.

Tłumaczyła ona, że autostrady koncesjonowane działają w oparciu o umowę koncesyjną, wieloletni plan finansowy i ocenę ryzyka związanego z prognozą np. natężenia ruchu. Ponadto, przejazdy tego typu autostradami nie są też zwolnione z 23% podatku VAT. Od budżetu – nie dostają nic.

Kierowcom pozostaje zatem tylko płacić, płakać i jechać dalej. Lub wybrać objazd.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Z Poznania do Warszawy za 50 zł, czyli dlaczego płacimy tyle za autostrady?
Z Poznania do Warszawy za 50 zł, czyli dlaczego płacimy tyle za autostrady?
Z Poznania do Warszawy za 50 zł, czyli dlaczego płacimy tyle za autostrady?

Redaktor portalu Moto.pl zwrócił uwagę na problem, z którym zmagają się codziennie tysiące polskich kierowców. Opłaty za przejazdy niektórymi polskimi autostradami są horrendalne. 300-kilometrowy odcinek A2 z Poznania do Warszawy to koszt już 50 złotych. Dlaczego płacimy tyle, choć wiele państw potrafi być w tej kwestii mniej skąpym?

System płatności za przejazd polskimi autostradami, a także wysokość samych opłat to zagadnienie, które budzi kontrowersje od wielu lat. Choć wielu kierowców próbuje zwrócić na to uwagę kolejnych rządów, to nieefektywny i niesprawiedliwy system dzielnie trwa po dziś dzień.

Czesi potrafią lepiej

Dlaczego nieefektywny? Wystarczy przekroczyć południową granicę, by dostrzec, że płacić za autostrady można w sposób o wiele wygodniejszy. Zamiast spowalniających i generujących zatory bramek, wystarczy kupić odpowiednią winietę i nakleić ją na szybę. Proste? Dla m.in. Czechów, Austriaków i Słoweńców tak.

Niestety, pomimo wielokrotnych prób wywołania debaty na ten temat choćby podając “gorący” przykład korków na autostradach w sezonie wakacyjnym – system poboru opłat wydaje się być zabetonowany. To jednak jedynie połowa problemu.

Podróż za 100 złotych

Druga, to wspomniane koszty. Poruszanie się po niektórych odcinkach polskich autostrad jest niebotycznie drogie. W celny sposób zwrócił na to ostatnio uwagę redaktor portalu Moto.pl, opisując koszt podróży z Warszawy do Poznania i z powrotem.

Wyniósł on, uwaga, 100 złotych, czyli 50 złotych za przejazd w jedną stronę autostradą A2. To nie tylko dużo w stosunku do średnich polskich zarobków. To też zdecydowanie zbyt dużo, gdy sięgnie się wzrokiem za nasze granice.

Czesi (znów) potrafią lepiej

Autor tekstu również przytoczył przykład Czech, jednak w tym przypadku – nie chodziło tutaj o sam system płatności (winiety), a koszt. Tam, za równowartość 65 złotych, czyli nieco więcej niż za jednorazowy przejazd Warszawa-Poznań, można… w nieograniczony sposób poruszać się po wszystkich autostradach przez 10 dni. Jest przepaść.

Jeszcze lepiej absurdalność kosztów przejazdu po wspomnianej autostradzie ukazuje przykład Szwajcarii. Ten jeden z najbogatszych i zarazem najdroższych krajów Europy, życzy sobie równowartość 154 złotych za roczną winietę autostradową. To tyle, ile polskiego kierowcę będzie kosztować potrójny kurs z Warszawy do Poznania.

Drogo nie tylko na A2

Co gorsza, opisywany odcinek Autostrady A2 jest bardzo intensywnie uczęszczany przez kierowców. Nie brakuje takich, którzy pokonują tę trasę regularnie, wydając przy tym fortunę na sam przejazd szosą.

Czy poruszający się po innych, płatnych odcinkach polskich autostrad, również muszą zaciskać zęby przy płatności? Do tanich nie należy też choćby przejazd 130-kilometrowym odcinkiem z przedmieść Gdańska do Torunia. To 30 złotych.

Skąd tak wysokie koszty? Odpowiedź jest banalna

Nie trudno będzie dostrzec, że więcej płacą kierowcy poruszający się po odcinkach autostrad zarządzanych przez prywatnych operatorów. Ci, jak wiadomo, muszą w odpowiedni sposób rekompensować koszty inwestycji i obsługi. Dla Moto.pl, starała się to wyjaśnić rzeczniczka prasowa Autostrady Wielkopolskiej.

Tłumaczyła ona, że autostrady koncesjonowane działają w oparciu o umowę koncesyjną, wieloletni plan finansowy i ocenę ryzyka związanego z prognozą np. natężenia ruchu. Ponadto, przejazdy tego typu autostradami nie są też zwolnione z 23% podatku VAT. Od budżetu – nie dostają nic.

Kierowcom pozostaje zatem tylko płacić, płakać i jechać dalej. Lub wybrać objazd.