Polskie auto elektryczne jak Toyota i Honda, czyli o ambicjach projektu widmo

Powraca temat budowy polskiego samochodu elektrycznego. Po 3 latach po ogłoszeniu ambitnych planów na temat pojazdu przyszłości, jaki ma zbudować spółka ElectroMobility Poland, przedstawiciele pochwalili się szkicami potencjalnej gamy modelowej. Jeżeli się uda, ma ona się składać z hatchbacka i SUV-a. Jeśli się uda.

Po raz pierwszy temat polskiej Tesli/narodowego samochodu elektrycznego/nowego polskiego auta (co kto woli), pojawił się wiosną 2016 roku. Pomysł na nowoczesny pojazd napędzany prądem zrodził się w ówczesnym resorcie rozwoju i finansów, a także Ministerstwie Energii.

Do opracowania nowego auta dla ludu powołano spółkę ElectroMobility Poland, którą utworzyło pięć podmiotów z branży energetycznej. Kolejno, było to PGE Polska Grupa Energetyczna, Energa, Enea i Tauron Polska Energia. Już w kwietniu 2016 ogłoszono, że blisko zakończenia jest faza wyboru lokalizacji przyszłej fabryki elektrycznych aut.

Produkcja elektrycznych pojazdów spod ręki ElectroMobility Poland ma ruszyć według tamtejszych planów w drugiej połowie 2022 roku, a sama budowa zakładów produkcyjnych ma potrwać od 2 do 3 lat.

Czas ucieka – od czasu ogłoszenia ambitnych planów mijają właśnie 3 lata, a wobec projektu “narodowego polskiego samochodu” rośnie coraz więcej wątpliwości. Nie są one bezpodstawne – wciąż nie wiadomo, jaki ostateczny kształt przyjmie ów polski samochód, ani jaką specyfikację techniczną przyjmie. Nie wiadomo w sumie nic.

Co słychać u ElectroMobility Poland? Spółka pochwaliła się właśnie, że póki co – przeprowadziła badania na temat kształtu nadwozia przyszłego pojazdu.

Prezes spółki, Łukasz Zaremba, powiedział Dziennikowi, że w celu wyłonienia przyszłych kształtów nadwozia nowego auta przebadano 1500 osób, które uznano za potencjalnych klientów. Największe szanse na realizację ma założenie, według którego nowy polski samochód elektryczny będzie oferowany w dwóch wersjach nadwoziowych. Ich kształty wyłonione zostaną ostatecznie z 6 projektów opartych na takim samym założeniu.

Pierwszym modelem ma być klasyczny, pięciodrzwiowy hatchback. Drugim, zgodnie z trendami, kompaktowy SUV. Oba samochody miałyby mieć zbliżone proporcje nadwozia i charakterystyczne rozwiązania stylistyczne. Prezes ElectroMobility spogląda pod tym względem na takie marki, jak Toyota czy Honda.

Jego zdaniem, to właśnie głównie do tych samochodów przesiadają się konsumenci dotychczas jeżdżący samochodami Volkswagena i Skody. Jedną z przyczyn, według Zaremby, jest nietuzinkowa stylistyka.

Czytając tekst kolegów z Dziennik.pl nie znajdujemy poza tym praktycznie żadych konkretów. Nie zabrakło odniesienia do sentymentów, spoglądania na kraje ościenne (Niemcy jeżdżą niemieckimi, a Francuzi francuskimi, więc Polacy też będą jeździć polskim samochodem) i dalszego omawiania badań.

Według pozostałych wyników ankiety przeprowadzonej na wspomnianej próbie 1500 osób, klienci oczekują, żeby samochód: był produkowany w Polsce, był konkurencyjny cenowo, miał konkurencyjny zasięg i aby w razie problemów, na nabywców czekała rozbudowana sieć serwisowa.

Tyle z oczekiwań. Teraz – czekamy z niecierpliwością na konkrety. Wybaczcie za sceptycyzm, zbyt wiele razy słyszeliśmy już podobne plany, z których nic nie wyszło.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Polskie auto elektryczne jak Toyota i Honda, czyli o ambicjach projektu widmo
Polskie auto elektryczne jak Toyota i Honda, czyli o ambicjach projektu widmo
Polskie auto elektryczne jak Toyota i Honda, czyli o ambicjach projektu widmo

Powraca temat budowy polskiego samochodu elektrycznego. Po 3 latach po ogłoszeniu ambitnych planów na temat pojazdu przyszłości, jaki ma zbudować spółka ElectroMobility Poland, przedstawiciele pochwalili się szkicami potencjalnej gamy modelowej. Jeżeli się uda, ma ona się składać z hatchbacka i SUV-a. Jeśli się uda.

Po raz pierwszy temat polskiej Tesli/narodowego samochodu elektrycznego/nowego polskiego auta (co kto woli), pojawił się wiosną 2016 roku. Pomysł na nowoczesny pojazd napędzany prądem zrodził się w ówczesnym resorcie rozwoju i finansów, a także Ministerstwie Energii.

Do opracowania nowego auta dla ludu powołano spółkę ElectroMobility Poland, którą utworzyło pięć podmiotów z branży energetycznej. Kolejno, było to PGE Polska Grupa Energetyczna, Energa, Enea i Tauron Polska Energia. Już w kwietniu 2016 ogłoszono, że blisko zakończenia jest faza wyboru lokalizacji przyszłej fabryki elektrycznych aut.

Produkcja elektrycznych pojazdów spod ręki ElectroMobility Poland ma ruszyć według tamtejszych planów w drugiej połowie 2022 roku, a sama budowa zakładów produkcyjnych ma potrwać od 2 do 3 lat.

Czas ucieka – od czasu ogłoszenia ambitnych planów mijają właśnie 3 lata, a wobec projektu “narodowego polskiego samochodu” rośnie coraz więcej wątpliwości. Nie są one bezpodstawne – wciąż nie wiadomo, jaki ostateczny kształt przyjmie ów polski samochód, ani jaką specyfikację techniczną przyjmie. Nie wiadomo w sumie nic.

Co słychać u ElectroMobility Poland? Spółka pochwaliła się właśnie, że póki co – przeprowadziła badania na temat kształtu nadwozia przyszłego pojazdu.

Prezes spółki, Łukasz Zaremba, powiedział Dziennikowi, że w celu wyłonienia przyszłych kształtów nadwozia nowego auta przebadano 1500 osób, które uznano za potencjalnych klientów. Największe szanse na realizację ma założenie, według którego nowy polski samochód elektryczny będzie oferowany w dwóch wersjach nadwoziowych. Ich kształty wyłonione zostaną ostatecznie z 6 projektów opartych na takim samym założeniu.

Pierwszym modelem ma być klasyczny, pięciodrzwiowy hatchback. Drugim, zgodnie z trendami, kompaktowy SUV. Oba samochody miałyby mieć zbliżone proporcje nadwozia i charakterystyczne rozwiązania stylistyczne. Prezes ElectroMobility spogląda pod tym względem na takie marki, jak Toyota czy Honda.

Jego zdaniem, to właśnie głównie do tych samochodów przesiadają się konsumenci dotychczas jeżdżący samochodami Volkswagena i Skody. Jedną z przyczyn, według Zaremby, jest nietuzinkowa stylistyka.

Czytając tekst kolegów z Dziennik.pl nie znajdujemy poza tym praktycznie żadych konkretów. Nie zabrakło odniesienia do sentymentów, spoglądania na kraje ościenne (Niemcy jeżdżą niemieckimi, a Francuzi francuskimi, więc Polacy też będą jeździć polskim samochodem) i dalszego omawiania badań.

Według pozostałych wyników ankiety przeprowadzonej na wspomnianej próbie 1500 osób, klienci oczekują, żeby samochód: był produkowany w Polsce, był konkurencyjny cenowo, miał konkurencyjny zasięg i aby w razie problemów, na nabywców czekała rozbudowana sieć serwisowa.

Tyle z oczekiwań. Teraz – czekamy z niecierpliwością na konkrety. Wybaczcie za sceptycyzm, zbyt wiele razy słyszeliśmy już podobne plany, z których nic nie wyszło.