Milion zdjęć z fotoradarów w kilka miesięcy, ale kierowcy nie dostali mandatów

Na skutek zmian w prawie, miasto Poznań nie może korzystać aż z sześciu fotoradarów, jakie zakupiono kilka lat temu w ramach wdrażania systemu zarządzania ruchem. W zaledwie w 3,5 miesiąca zrobiono aż milion zdjęć przekraczającym prędkość, jednak przez zawirowania żaden kierowca nie został ukarany mandatem. Teraz ma się to zmienić.

Kilka dni temu portal brd24.pl ujawnił kuriozalną sytuację ze stolicy Wielkopolski. Przed kilkoma laty, tamtejszy urząd miasta zainwestował kilkadziesiąt milionów złotych w zakup nowoczesnego systemu inteligentnego zarządzania ruchem drogowym. Składał się on z 20 kamer rejestrujących przejazd na czerwonym świetle i 6 fotoradarów.

System miał na celu walczyć z poznańskimi piratami drogowymi i przy okazji gwarantował też wpływy do lokalnego budżetu. Niestety, prędko stał się on jednak bezużyteczny. W 2015 roku sejm przegłosował bowiem przepisy odbierające samorządom lokalnym prawo do karania kierowców mandatami za zdjęcia z fotoradarów.

Co ciekawe, system cały czas działa i na bieżąco robi zdjęcia przekraczającym prędkość. Co więcej, jego obsługą nieprzerwanie zajmuje się pewna firma, która ma dostęp m.in. do bazy zdjęć, a także związanych z tym statystyk. Alarmuje ona, że obecna sytuacja powoduje, że poznańscy piraci drogowi są bezkarni.

Video Radar, jak deklaruje, od miesięcy próbuje informować Urząd Miasta w Poznaniu statystykach związanymi z fotografiami z fotoradarów. W jedynie w 3 i pół miesiąca zdążono wykonać milion zdjęć. Co więcej, ponad 14 tysięcy kierowców “przyłapanych” na przekroczeniu ograniczenia o co najmniej 50 km/h, powinno zgodnie z przepisami stracić prawo jazdy.

Rekordzista aż 82 razy minął fotoradar z prędkością ponad 200 km/h. Autorzy raportu z brd24.pl postanowili nie zostawić tej sprawy bez działania i podjęli się interwencji w Zarządzie Dróg Miejskich w Poznaniu.

Ten, jak się okazuje, wcale nie był bierny na komunikaty Video Radar o szalejącym bezprawiu na poznańskich drogach. Zarząd dwukrotnie próbował zachęcić Główny Inspektorat Transportu Drogowego do przejęcia systemu, aby mógł on działać zgodnie z przeznaczeniem.

Pierwszą propozycję wystosowano w 2016 roku. Kolejną rok później. Ostatecznie jednak nie otrzymano żadnej wiążącej odpowiedzi. ZDM w Poznaniu deklaruje, że przygotowuje już kolejne, trzecie pismo do Inspektoratu.

Co ciekawe, sprawa ma jeszcze drugie dno. Fotoradar, który zarejestrował najwięcej “ciężkich” wykroczeń, ulokowany jest w kontrowersyjnym miejscu. Znajduje się on przy wylotowej drodze (ul. Dąbrowskiego). Dziennikarze brd24.pl zapytali, czy istniały przesłanki za postawieniem urządzenia akurat w tym miejscu (np. dużo wypadków). Jednoznacznej odpowiedzi nie usłyszano.

Sprawa odpowiedzialności za wystawienie mandatów dla kierowców przekraczających prędkość pozostaje zatem w zawieszeniu. Winnych, rzecz jasna, brak.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Milion zdjęć z fotoradarów w kilka miesięcy, ale kierowcy nie dostali mandatów
Milion zdjęć z fotoradarów w kilka miesięcy, ale kierowcy nie dostali mandatów
Milion zdjęć z fotoradarów w kilka miesięcy, ale kierowcy nie dostali mandatów

Na skutek zmian w prawie, miasto Poznań nie może korzystać aż z sześciu fotoradarów, jakie zakupiono kilka lat temu w ramach wdrażania systemu zarządzania ruchem. W zaledwie w 3,5 miesiąca zrobiono aż milion zdjęć przekraczającym prędkość, jednak przez zawirowania żaden kierowca nie został ukarany mandatem. Teraz ma się to zmienić.

Kilka dni temu portal brd24.pl ujawnił kuriozalną sytuację ze stolicy Wielkopolski. Przed kilkoma laty, tamtejszy urząd miasta zainwestował kilkadziesiąt milionów złotych w zakup nowoczesnego systemu inteligentnego zarządzania ruchem drogowym. Składał się on z 20 kamer rejestrujących przejazd na czerwonym świetle i 6 fotoradarów.

System miał na celu walczyć z poznańskimi piratami drogowymi i przy okazji gwarantował też wpływy do lokalnego budżetu. Niestety, prędko stał się on jednak bezużyteczny. W 2015 roku sejm przegłosował bowiem przepisy odbierające samorządom lokalnym prawo do karania kierowców mandatami za zdjęcia z fotoradarów.

Co ciekawe, system cały czas działa i na bieżąco robi zdjęcia przekraczającym prędkość. Co więcej, jego obsługą nieprzerwanie zajmuje się pewna firma, która ma dostęp m.in. do bazy zdjęć, a także związanych z tym statystyk. Alarmuje ona, że obecna sytuacja powoduje, że poznańscy piraci drogowi są bezkarni.

Video Radar, jak deklaruje, od miesięcy próbuje informować Urząd Miasta w Poznaniu statystykach związanymi z fotografiami z fotoradarów. W jedynie w 3 i pół miesiąca zdążono wykonać milion zdjęć. Co więcej, ponad 14 tysięcy kierowców “przyłapanych” na przekroczeniu ograniczenia o co najmniej 50 km/h, powinno zgodnie z przepisami stracić prawo jazdy.

Rekordzista aż 82 razy minął fotoradar z prędkością ponad 200 km/h. Autorzy raportu z brd24.pl postanowili nie zostawić tej sprawy bez działania i podjęli się interwencji w Zarządzie Dróg Miejskich w Poznaniu.

Ten, jak się okazuje, wcale nie był bierny na komunikaty Video Radar o szalejącym bezprawiu na poznańskich drogach. Zarząd dwukrotnie próbował zachęcić Główny Inspektorat Transportu Drogowego do przejęcia systemu, aby mógł on działać zgodnie z przeznaczeniem.

Pierwszą propozycję wystosowano w 2016 roku. Kolejną rok później. Ostatecznie jednak nie otrzymano żadnej wiążącej odpowiedzi. ZDM w Poznaniu deklaruje, że przygotowuje już kolejne, trzecie pismo do Inspektoratu.

Co ciekawe, sprawa ma jeszcze drugie dno. Fotoradar, który zarejestrował najwięcej “ciężkich” wykroczeń, ulokowany jest w kontrowersyjnym miejscu. Znajduje się on przy wylotowej drodze (ul. Dąbrowskiego). Dziennikarze brd24.pl zapytali, czy istniały przesłanki za postawieniem urządzenia akurat w tym miejscu (np. dużo wypadków). Jednoznacznej odpowiedzi nie usłyszano.

Sprawa odpowiedzialności za wystawienie mandatów dla kierowców przekraczających prędkość pozostaje zatem w zawieszeniu. Winnych, rzecz jasna, brak.