Relikt ery garażowego tuningu niszczeje na parkingu, rachunek to już 43 tys. zł

Władze galerii handlowej Arkady Wrocławskie mają coraz większy problem z nieproszonym gościem na parkingu. Od co najmniej kilku lat jedno z miejsc okupuje porzucone, czerwone auto. Niszczejący, pokryty brudem dziwny wynalazek to piękny obraz kondycji polskiego garażowego tuningu.

Kto w latach dwutysięcznych interesował się już dostatecznie motoryzacją, ten zwrócił pewnie uwagę na panującą wtedy modę na tzw. wieśtuning.

Z inspiracji serią filmów Szybcy i Wściekli, a także z zamiłowania do supersamochodów z plakatów i serii gier Need For Speed, domorośli konstruktorzy w oryginalny sposób modyfikowali samochody.

Bad look, lambo dors, rozbudowane systemy audio, chromowane alufelgi oraz jaskrawe kolory tapicerki. To tylko niektóre z rozwiązań, jakie królowały wtedy w tuningowym półświatku. Doczekał się on nawet swoich czasopism – na czele ze słynnym Maxi Tuningiem.

Od tamtych czasów minęła jednak ponad dekada, a motoryzacyjny krajobraz i upodobania polskich kierowców nieco się zmieniły. Gdzieś jednak te wszystkie wehikuły z okładek Maxi Tuningu musiały się podziać.

Jeżeli kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście, bohater dzisiejszego tekstu może częściowo służyć za odpowiedź na tę zagadkę. Niektórzy właściciele swoje wynalazki porzucili, pozostawiając je na pastwę losu.

Tak stało się z tą czerwoną Hondą Prelude z Wrocławia, którą niegdyś widywano na ulicach stolicy Dolnego Śląska. Teraz, od co najmniej kilku lat, samochód stoi i niszczeje na parkingu galerii handlowej Arkady.

Samochód pokryty jest grubą warstwą brudu, jednak z zewnątrz nie wygląda na uszkodzony. Brakuje w nim tylko korka do wlewu paliwa, który ktoś urwał w ostatnim roku.

Porzucony pojazd stanowi problem dla galerii handlowej, gdzie obowiązują opłaty za parkowanie. Według obliczeń Gazety Wrocławskiej, należność z tego tytułu w przypadku tej Hondy wynosi już ok. 43 tysiące złotych, licząc od 2017 roku.

Nie jest jednak wykluczone, że ta kwota to jedynie ułamek faktycznej należności. W internecie można bowiem natknąć się na głosy, że czerwone Prelude stoi tam już co najmniej od 2016 roku.

Zarządca galerii nie traci nadziei na pozbycie się niechcianego lokatora. Proponuje nawet… rabat dla właściciela, jeśli ten się stawi i zabierze auto. Galeria deklaruje, że nie obciąży go kosztami holowania, jeśli wystąpi taka potrzeba.

Na to jednak prędko się nie zanosi.

źródło: Gazeta Wrocławska

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Relikt ery garażowego tuningu niszczeje na parkingu, rachunek to już 43 tys. zł
Relikt ery garażowego tuningu niszczeje na parkingu, rachunek to już 43 tys. zł
Relikt ery garażowego tuningu niszczeje na parkingu, rachunek to już 43 tys. zł

Władze galerii handlowej Arkady Wrocławskie mają coraz większy problem z nieproszonym gościem na parkingu. Od co najmniej kilku lat jedno z miejsc okupuje porzucone, czerwone auto. Niszczejący, pokryty brudem dziwny wynalazek to piękny obraz kondycji polskiego garażowego tuningu.

Kto w latach dwutysięcznych interesował się już dostatecznie motoryzacją, ten zwrócił pewnie uwagę na panującą wtedy modę na tzw. wieśtuning.

Z inspiracji serią filmów Szybcy i Wściekli, a także z zamiłowania do supersamochodów z plakatów i serii gier Need For Speed, domorośli konstruktorzy w oryginalny sposób modyfikowali samochody.

Bad look, lambo dors, rozbudowane systemy audio, chromowane alufelgi oraz jaskrawe kolory tapicerki. To tylko niektóre z rozwiązań, jakie królowały wtedy w tuningowym półświatku. Doczekał się on nawet swoich czasopism – na czele ze słynnym Maxi Tuningiem.

Od tamtych czasów minęła jednak ponad dekada, a motoryzacyjny krajobraz i upodobania polskich kierowców nieco się zmieniły. Gdzieś jednak te wszystkie wehikuły z okładek Maxi Tuningu musiały się podziać.

Jeżeli kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście, bohater dzisiejszego tekstu może częściowo służyć za odpowiedź na tę zagadkę. Niektórzy właściciele swoje wynalazki porzucili, pozostawiając je na pastwę losu.

Tak stało się z tą czerwoną Hondą Prelude z Wrocławia, którą niegdyś widywano na ulicach stolicy Dolnego Śląska. Teraz, od co najmniej kilku lat, samochód stoi i niszczeje na parkingu galerii handlowej Arkady.

Samochód pokryty jest grubą warstwą brudu, jednak z zewnątrz nie wygląda na uszkodzony. Brakuje w nim tylko korka do wlewu paliwa, który ktoś urwał w ostatnim roku.

Porzucony pojazd stanowi problem dla galerii handlowej, gdzie obowiązują opłaty za parkowanie. Według obliczeń Gazety Wrocławskiej, należność z tego tytułu w przypadku tej Hondy wynosi już ok. 43 tysiące złotych, licząc od 2017 roku.

Nie jest jednak wykluczone, że ta kwota to jedynie ułamek faktycznej należności. W internecie można bowiem natknąć się na głosy, że czerwone Prelude stoi tam już co najmniej od 2016 roku.

Zarządca galerii nie traci nadziei na pozbycie się niechcianego lokatora. Proponuje nawet… rabat dla właściciela, jeśli ten się stawi i zabierze auto. Galeria deklaruje, że nie obciąży go kosztami holowania, jeśli wystąpi taka potrzeba.

Na to jednak prędko się nie zanosi.

źródło: Gazeta Wrocławska