Skoda Fabia 1.0 TSI 110 KM 6MT – w tej wersji, to nie jest nudne auto

Ceny Fabii w wersji podstawowej zaczynają się od 44 tysięcy złotych. Ile trzeba wydać dodatkowo, żeby z mocno przeciętnego auta zrobić samochód, do którego chętnie się wraca i które wyróżnia się w mieście?

Skody Fabii nie trzeba nikomu przedstawiać, mi również. Pamiętam jak kilkanaście lat temu, prywatnie zwykłą Fabią jeździł mój redakcyjny kolega Piotr. Byliśmy wtedy młodymi chłopakami i było mi go zwyczajnie szkoda ; ). Najnowsza odsłona jest na rynku już od czterech lat, w 2018 roku model przeszedł facelifting. Ostatni zabieg kosmetyczny niewiele wizualnie ją zmienił. Wprawne oko dostrzeże modyfikacje grilla i reflektorów. Jednak gdy zdecydujemy się na wersję podstawową, która kosztuje około 44 tysięcy, przed naszym domem w dalszym ciągu stanie poprawne i użyteczne auto, które niczym nie będzie się wyróżniać. Zginie również w ruchu ulicznym.

Zupełnie inaczej wygląda natomiast egzemplarz prasowy, który przez tydzień testowałem. Nie sposób, nie zauważyć go w ruchu miejskim a i po domem robi wrażenie oraz zwraca uwagę sąsiadów. Wszystko za sprawą dwukolorowego nadwozia, zielony lakier, wręcz idealnie spasował się z czarnym dachem, bocznymi słupkami i lusterkami. Uwagę przykuwa również sporych rozmiarów lotka nad tylną szybą. Testowany egzemplarz posiadał w pełni LED-owe reflektory, co znacznie poprawiło jego wygląd (podstawowa wersja posiada światła LED-owe tylko do jazdy dziennej). Do tego, samochód został wyposażony w 16-calowe felgi aluminiowe, w czarnym kolorze. I takim sposobem nudna Fabia stała się zadziornym i efektownie wyglądającym miejskim autem. Moim zdaniem w takiej wersji, jest to naprawdę ładny samochód.

A jak wygląda w środku?

Testowana Fabia już przy pierwszym kontakcie sprawia wrażenie całkiem dobrze wyposażonego samochodu, z segmentu wyżej. Wszystko za sprawą dodatkowych opcji. Wrażenia nowoczesności dodaje przede wszystkim centralnie umieszczony ekran do obsługi multimediów, nawigacji i systemów auta, ma on przekątną 6,5 cala. Wyświetlacz mógłby być trochę większy, ale zapewniam, że jego obsługa jest wygodna oraz intuicyjna. Nasz model wyposażony był również w kamerę cofania i tutaj ekran również się sprawdził, obraz był ostry i wyraźny oraz się nie spóźniał.

W testowanym egzemplarzu w oczy rzuca się od razu sportowa kierownica, sportowe fotele z czerwonym przeszyciem, nakładki na pedały, inna tapicerka oraz dodatki na kokpicie, fachowo nazywane dekorem. Wszystko za sprawą pakietu Dynamic, który skutecznie sprawia, że wnętrze wygląda o wiele ciekawiej niż w zwykłej Fabii.

Jest też sporo rzeczy, które podwyższają komfort podróżowania tym samochodem. W zimie docenimy podgrzewane fotele przednie oraz dysze spryskiwaczy szyby. Co ciekawe już w standardzie mamy skrobaczkę do szyb, dla której znalazło się miejsce w pokrywie wlewu paliwa.

W wersji, którą jeździłem jest również bezkluczykowy system Kessy i przycisk Easy Start. Natomiast o bezpieczniejszą jazdę zadba Blind Spot Detect (funkcja monitorowania martwego pola w lusterkach) z Rear Traffic Alert (funkcją wspomagania wyjazdu z miejsca parkingowego). Dla mnie osobiście, te ostatnie rzeczy, to jest wyposażenie, za które nigdy bym nie dopłacił, jest ono dla mnie zbędne. Zdecydowanie wolałbym te pieniądze przeznaczyć na pełne światła LED-owe przednie. W podobnej cenie mamy również Light Assist z Light and Rain Assist – funkcja automatycznego włączania i wyłączania świateł drogowych oraz mijania, czujnik zmierzchu i deszczu, automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne. I to już jest dla mnie warte dopłaty, tym bardziej, że w Skodzie system sterowania światłami działa naprawdę poprawnie.

Jak się jedźi 1.0 TSI 110 KM 6MT

W Skodzie siedzi się wygodnie, wszystko za sprawą kubełkowych foteli. Jednak dla mnie jest za wysoko, pomimo fotela obniżonego na maksa (mam 186 cm wzrostu). Wkurzające jest też wsteczne lusterko, małe i niewiele w nim widać. W Fabii wygodnie mogą podróżować 2 osoby z niewielkim bagażem i psem. 4 osoby na dłuższym dystansie, to już jednak trochę za dużo. Zupełnie nie rozumiem, jak przewóz osób wozi tym komplet ludzi po warszawskich ulicach.

Napęd to mocna strona tego egzemplarza, no wiem, oprócz tego, że silnik ma 3 cylindry :-)). Bądź co bądź, Skodą jeździ się naprawdę przyjemnie i dynamicznie. Jednostka generuje 110 KM a za przełożenie odpowiada sześciobiegowa skrzynia manualna. Auto rozpędza się do 100 km/h w 9,5 sekundy, ale jest bardzo elastyczne. Samochód osiąga według producenta 196 km/h, nie sprawdzałem i zdecydowanie nie chciałbym tego robić, przy 140 nie czułem się już pewnie a i w kabinie było dość głośno. Ponadto Fabia nie jest też samochodem stworzonym do szybkiego pokonywania zakrętów, nie czułem się pewnie gdy starałem się trochę ostrzej pojechać na łuku.
Samo spalanie jest na akceptowalnym poziomie, dojeżdżając do pracy rano mogłem uzyskać zużycie na poziomie 5,5 litra, jednak wracając popołudniu i zahaczając o korki wzrastało ono nawet do 7 litrów. Należy też zaznaczyć, że nie uprawiałem eko drivingu.

Ile zatem trzeba wydać, żeby z Fabii zrobić nietuzinkowy miejski samochód?

Niestety jakbym zaczął ten artykuł od cen, to obawiam się, że wiele osób od razu zrezygnowałoby z czytania tego testu. Podsumujmy zatem ile kosztuje ciekawie wystylizowana i doposażona Fabia.
Należy zacząć od tego, iż dwukolorowe nadwozie dostępne jest od wersji Ambition i to wydatek rzędu 49 000 zł. Musimy także dołożyć 1 000 złotych za Color Concept czyli dach w innym kolorze, następnie wysupłać 2 000 na lakier metalizowany. 16-calowe felgi w kolorze czarnym będą nas kosztować 3900 zł. Światła LED-owe przednie uszczuplą budżet o 3250 zł (na to bym jednak nie żałował) a tylne 650 zł (mi niepotrzebne). To tyle jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny.

A w środku? Pakiet Dynamic (wspominałem o fotelach, przeszyciach i kierownicy) kosztuje 1600 zł. Na system Kessy i przycisk Easy Start (z alarmem) trzeba szykować 1700 zł (750 bez alarmu). 1450 zł za automatyczny przełącznik świateł drogowych i mijania. 1600 kosztuje Blind Spot Detect (funkcja monitorowania martwego pola w lusterkach) z Rear Traffic Alert (funkcją wspomagania wyjazdu z miejsca parkingowego). Moim zdaniem bezużyteczny gadżet w tego typu samochodzie (Skoda jest krótka i mała). Wymieniłem tylko najważniejsze rzeczy, ale to nie wszystko, łącznie za taki egzemplarz musimy wydać 82 000 złotych. Pobawiłem się około godziny konfiguratorem i identycznie wyglądającą wersję, ale pozbawioną kilku dla mnie niepotrzebnych gadżetów zestawiłem za nieco poniżej 70 000 zł. Czy warto? Jako drugie autko w rodzinie – tak. Jednak to nadal droga zabawka jak na nasze zarobki, szkoda.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Skoda Fabia 1.0 TSI 110 KM 6MT – w tej wersji, to nie jest nudne auto
Skoda Fabia 1.0 TSI 110 KM 6MT – w tej wersji, to nie jest nudne auto
Skoda Fabia 1.0 TSI 110 KM 6MT – w tej wersji, to nie jest nudne auto

Ceny Fabii w wersji podstawowej zaczynają się od 44 tysięcy złotych. Ile trzeba wydać dodatkowo, żeby z mocno przeciętnego auta zrobić samochód, do którego chętnie się wraca i które wyróżnia się w mieście?

Skody Fabii nie trzeba nikomu przedstawiać, mi również. Pamiętam jak kilkanaście lat temu, prywatnie zwykłą Fabią jeździł mój redakcyjny kolega Piotr. Byliśmy wtedy młodymi chłopakami i było mi go zwyczajnie szkoda ; ). Najnowsza odsłona jest na rynku już od czterech lat, w 2018 roku model przeszedł facelifting. Ostatni zabieg kosmetyczny niewiele wizualnie ją zmienił. Wprawne oko dostrzeże modyfikacje grilla i reflektorów. Jednak gdy zdecydujemy się na wersję podstawową, która kosztuje około 44 tysięcy, przed naszym domem w dalszym ciągu stanie poprawne i użyteczne auto, które niczym nie będzie się wyróżniać. Zginie również w ruchu ulicznym.

Zupełnie inaczej wygląda natomiast egzemplarz prasowy, który przez tydzień testowałem. Nie sposób, nie zauważyć go w ruchu miejskim a i po domem robi wrażenie oraz zwraca uwagę sąsiadów. Wszystko za sprawą dwukolorowego nadwozia, zielony lakier, wręcz idealnie spasował się z czarnym dachem, bocznymi słupkami i lusterkami. Uwagę przykuwa również sporych rozmiarów lotka nad tylną szybą. Testowany egzemplarz posiadał w pełni LED-owe reflektory, co znacznie poprawiło jego wygląd (podstawowa wersja posiada światła LED-owe tylko do jazdy dziennej). Do tego, samochód został wyposażony w 16-calowe felgi aluminiowe, w czarnym kolorze. I takim sposobem nudna Fabia stała się zadziornym i efektownie wyglądającym miejskim autem. Moim zdaniem w takiej wersji, jest to naprawdę ładny samochód.

A jak wygląda w środku?

Testowana Fabia już przy pierwszym kontakcie sprawia wrażenie całkiem dobrze wyposażonego samochodu, z segmentu wyżej. Wszystko za sprawą dodatkowych opcji. Wrażenia nowoczesności dodaje przede wszystkim centralnie umieszczony ekran do obsługi multimediów, nawigacji i systemów auta, ma on przekątną 6,5 cala. Wyświetlacz mógłby być trochę większy, ale zapewniam, że jego obsługa jest wygodna oraz intuicyjna. Nasz model wyposażony był również w kamerę cofania i tutaj ekran również się sprawdził, obraz był ostry i wyraźny oraz się nie spóźniał.

W testowanym egzemplarzu w oczy rzuca się od razu sportowa kierownica, sportowe fotele z czerwonym przeszyciem, nakładki na pedały, inna tapicerka oraz dodatki na kokpicie, fachowo nazywane dekorem. Wszystko za sprawą pakietu Dynamic, który skutecznie sprawia, że wnętrze wygląda o wiele ciekawiej niż w zwykłej Fabii.

Jest też sporo rzeczy, które podwyższają komfort podróżowania tym samochodem. W zimie docenimy podgrzewane fotele przednie oraz dysze spryskiwaczy szyby. Co ciekawe już w standardzie mamy skrobaczkę do szyb, dla której znalazło się miejsce w pokrywie wlewu paliwa.

W wersji, którą jeździłem jest również bezkluczykowy system Kessy i przycisk Easy Start. Natomiast o bezpieczniejszą jazdę zadba Blind Spot Detect (funkcja monitorowania martwego pola w lusterkach) z Rear Traffic Alert (funkcją wspomagania wyjazdu z miejsca parkingowego). Dla mnie osobiście, te ostatnie rzeczy, to jest wyposażenie, za które nigdy bym nie dopłacił, jest ono dla mnie zbędne. Zdecydowanie wolałbym te pieniądze przeznaczyć na pełne światła LED-owe przednie. W podobnej cenie mamy również Light Assist z Light and Rain Assist – funkcja automatycznego włączania i wyłączania świateł drogowych oraz mijania, czujnik zmierzchu i deszczu, automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne. I to już jest dla mnie warte dopłaty, tym bardziej, że w Skodzie system sterowania światłami działa naprawdę poprawnie.

Jak się jedźi 1.0 TSI 110 KM 6MT

W Skodzie siedzi się wygodnie, wszystko za sprawą kubełkowych foteli. Jednak dla mnie jest za wysoko, pomimo fotela obniżonego na maksa (mam 186 cm wzrostu). Wkurzające jest też wsteczne lusterko, małe i niewiele w nim widać. W Fabii wygodnie mogą podróżować 2 osoby z niewielkim bagażem i psem. 4 osoby na dłuższym dystansie, to już jednak trochę za dużo. Zupełnie nie rozumiem, jak przewóz osób wozi tym komplet ludzi po warszawskich ulicach.

Napęd to mocna strona tego egzemplarza, no wiem, oprócz tego, że silnik ma 3 cylindry :-)). Bądź co bądź, Skodą jeździ się naprawdę przyjemnie i dynamicznie. Jednostka generuje 110 KM a za przełożenie odpowiada sześciobiegowa skrzynia manualna. Auto rozpędza się do 100 km/h w 9,5 sekundy, ale jest bardzo elastyczne. Samochód osiąga według producenta 196 km/h, nie sprawdzałem i zdecydowanie nie chciałbym tego robić, przy 140 nie czułem się już pewnie a i w kabinie było dość głośno. Ponadto Fabia nie jest też samochodem stworzonym do szybkiego pokonywania zakrętów, nie czułem się pewnie gdy starałem się trochę ostrzej pojechać na łuku.
Samo spalanie jest na akceptowalnym poziomie, dojeżdżając do pracy rano mogłem uzyskać zużycie na poziomie 5,5 litra, jednak wracając popołudniu i zahaczając o korki wzrastało ono nawet do 7 litrów. Należy też zaznaczyć, że nie uprawiałem eko drivingu.

Ile zatem trzeba wydać, żeby z Fabii zrobić nietuzinkowy miejski samochód?

Niestety jakbym zaczął ten artykuł od cen, to obawiam się, że wiele osób od razu zrezygnowałoby z czytania tego testu. Podsumujmy zatem ile kosztuje ciekawie wystylizowana i doposażona Fabia.
Należy zacząć od tego, iż dwukolorowe nadwozie dostępne jest od wersji Ambition i to wydatek rzędu 49 000 zł. Musimy także dołożyć 1 000 złotych za Color Concept czyli dach w innym kolorze, następnie wysupłać 2 000 na lakier metalizowany. 16-calowe felgi w kolorze czarnym będą nas kosztować 3900 zł. Światła LED-owe przednie uszczuplą budżet o 3250 zł (na to bym jednak nie żałował) a tylne 650 zł (mi niepotrzebne). To tyle jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny.

A w środku? Pakiet Dynamic (wspominałem o fotelach, przeszyciach i kierownicy) kosztuje 1600 zł. Na system Kessy i przycisk Easy Start (z alarmem) trzeba szykować 1700 zł (750 bez alarmu). 1450 zł za automatyczny przełącznik świateł drogowych i mijania. 1600 kosztuje Blind Spot Detect (funkcja monitorowania martwego pola w lusterkach) z Rear Traffic Alert (funkcją wspomagania wyjazdu z miejsca parkingowego). Moim zdaniem bezużyteczny gadżet w tego typu samochodzie (Skoda jest krótka i mała). Wymieniłem tylko najważniejsze rzeczy, ale to nie wszystko, łącznie za taki egzemplarz musimy wydać 82 000 złotych. Pobawiłem się około godziny konfiguratorem i identycznie wyglądającą wersję, ale pozbawioną kilku dla mnie niepotrzebnych gadżetów zestawiłem za nieco poniżej 70 000 zł. Czy warto? Jako drugie autko w rodzinie – tak. Jednak to nadal droga zabawka jak na nasze zarobki, szkoda.