Peugeot-Citroen chciał kupić Fiata, ale Włosi powiedzieli “nie!”

Koncern FCA jest świadomy, że w obecnym kształcie trudno mu będzie przetrwać. Włosko-amerykański sojusz szuka partnera do współpracy. Od kilku miesięcy ostrzą sobie na niego zęby giganci. Z PSA nie wyszło. Jak pójdzie z Renault?

Francuskie PSA Peugeot-Citroen to jeden, z największych koncernów na motoryzacyjnej mapie świata. Zarządzany przez Carlosa Tavaresa, szczyci się nadwyraz dobrą kondycją finansową i sprawnym modelem zarządzania.

Dobrze widać to na przykładzie Opla, którego z hukiem PSA odkupiło od General Motors niespełna 2 lata temu. To, czego za rządów Amerykanów nie udało się wypracować przez 20 lat, Francuzom udało się po roku. Już zeszłej wiosny Opel przyniósł pierwszy zysk.

Nic dziwnego, że zachęcone ostatnimi sukcesami PSA ma coraz większe ambicje. Na słuch o kłopotach finansowych Jaguara i Land Rovera, a także chęci zawarcia sojuszu przez FCA, Francuzi zaczęli rozważać na poważnie chęć wykupienia któregoś z tych producentów.

Szczególnie na poważnie PSA podeszło do kwestii podjęcia się potencjalnej współpracy z Fiat-Chrysler Automobiles. Francuzi złożyli parę tygodni temu ofertę zawarcia fuzji.

Gdyby taki scenariusz się spełnił, mielibyśmy do czynienia z narodzinami prawdziwego imperium. Połączyłyby się ze sobą bowiem dwa wielkie koncerny składające się razem z – moment, policzymy – 13 marek samochodowych. Amerykańsko-włosko-francuskie konsorcjum przebiłoby w tej kwestii obecnego rekordzistę, Grupę Volkswagena (9 marek).

Fuzja PSA z FCA dałaby Francuzom dostęp do rynku Ameryki Północnej, gdzie obecnie samo PSA nie istnieje. FCA mogłoby z kolei zyskać solidny zastrzyk gotówki na inwestowanie w nowe modele, których od lat zdecydowanie brakuje. Wielki koncern produkowałby rocznie ok. 9 mln aut, silniej konkurując przez to np. z Toyotą czy wspomnianym VW.

Choć wszystko to brzmi niezwykle obiecująco, to szanse na fuzję dwóch gigantów są niewielkie. Dlaczego? Propozycję Francuzów odrzuciła włoska rodzina Agnelli, która posiada duży pakiet akcji w koncernie FCA.

Udziałowcy mieli zastrzeżenia nie tylko do formy finansowania, jak i samego sensu takiej transakcji. Szef FCA, Mike Manley, nie musi jednak załamywać się po tej wiadomości. Na jego słowa o poszukiwaniach silnego partnera do współpracy zaregował bowiem takżę inny motogigant.

Koncern Renault-Nissan-Mitsubishi podnosi się właśnie po trzęsieniu ziemi związanym z usunięciem Carlosa Ghosna ze stanowiska w atmosferze finansowego skandalu. Francusko-japoński tercet ponownie rozważa zacieśnienie współpracy między sobą, wracając do rozmów na temat fuzji Renault z Nissanem.

Co ma do tego FCA? Otóz RNM ponownie jest otwarte na zawiązanie sojuszu z włosko-amerykańskim koncernem. Jeżeli fuzja Renault z Nissanem doszłaby do skutku, to zarząd koncernu chętnie usiadłby do rozmów z szefostwem FCA.

Motywy? Takie same, jak u PSA. Chęć utworzenia silnego motoimperium, które będzie groźym konkurentem dla Toyoty czy Volkswagena.

Pogubiliście się w tym? Bez obaw. W skrócie wygląda to tak. Zmierzamy do oligopolu kilku globalnych gigakoncernów. Zaciekła konkurencja między poszczególnymi producentami może stać się jeszcze większą iluzją.

źródło: Automotive News, Bloomberg

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Peugeot-Citroen chciał kupić Fiata, ale Włosi powiedzieli “nie!”
Peugeot-Citroen chciał kupić Fiata, ale Włosi powiedzieli “nie!”
Peugeot-Citroen chciał kupić Fiata, ale Włosi powiedzieli “nie!”

Koncern FCA jest świadomy, że w obecnym kształcie trudno mu będzie przetrwać. Włosko-amerykański sojusz szuka partnera do współpracy. Od kilku miesięcy ostrzą sobie na niego zęby giganci. Z PSA nie wyszło. Jak pójdzie z Renault?

Francuskie PSA Peugeot-Citroen to jeden, z największych koncernów na motoryzacyjnej mapie świata. Zarządzany przez Carlosa Tavaresa, szczyci się nadwyraz dobrą kondycją finansową i sprawnym modelem zarządzania.

Dobrze widać to na przykładzie Opla, którego z hukiem PSA odkupiło od General Motors niespełna 2 lata temu. To, czego za rządów Amerykanów nie udało się wypracować przez 20 lat, Francuzom udało się po roku. Już zeszłej wiosny Opel przyniósł pierwszy zysk.

Nic dziwnego, że zachęcone ostatnimi sukcesami PSA ma coraz większe ambicje. Na słuch o kłopotach finansowych Jaguara i Land Rovera, a także chęci zawarcia sojuszu przez FCA, Francuzi zaczęli rozważać na poważnie chęć wykupienia któregoś z tych producentów.

Szczególnie na poważnie PSA podeszło do kwestii podjęcia się potencjalnej współpracy z Fiat-Chrysler Automobiles. Francuzi złożyli parę tygodni temu ofertę zawarcia fuzji.

Gdyby taki scenariusz się spełnił, mielibyśmy do czynienia z narodzinami prawdziwego imperium. Połączyłyby się ze sobą bowiem dwa wielkie koncerny składające się razem z – moment, policzymy – 13 marek samochodowych. Amerykańsko-włosko-francuskie konsorcjum przebiłoby w tej kwestii obecnego rekordzistę, Grupę Volkswagena (9 marek).

Fuzja PSA z FCA dałaby Francuzom dostęp do rynku Ameryki Północnej, gdzie obecnie samo PSA nie istnieje. FCA mogłoby z kolei zyskać solidny zastrzyk gotówki na inwestowanie w nowe modele, których od lat zdecydowanie brakuje. Wielki koncern produkowałby rocznie ok. 9 mln aut, silniej konkurując przez to np. z Toyotą czy wspomnianym VW.

Choć wszystko to brzmi niezwykle obiecująco, to szanse na fuzję dwóch gigantów są niewielkie. Dlaczego? Propozycję Francuzów odrzuciła włoska rodzina Agnelli, która posiada duży pakiet akcji w koncernie FCA.

Udziałowcy mieli zastrzeżenia nie tylko do formy finansowania, jak i samego sensu takiej transakcji. Szef FCA, Mike Manley, nie musi jednak załamywać się po tej wiadomości. Na jego słowa o poszukiwaniach silnego partnera do współpracy zaregował bowiem takżę inny motogigant.

Koncern Renault-Nissan-Mitsubishi podnosi się właśnie po trzęsieniu ziemi związanym z usunięciem Carlosa Ghosna ze stanowiska w atmosferze finansowego skandalu. Francusko-japoński tercet ponownie rozważa zacieśnienie współpracy między sobą, wracając do rozmów na temat fuzji Renault z Nissanem.

Co ma do tego FCA? Otóz RNM ponownie jest otwarte na zawiązanie sojuszu z włosko-amerykańskim koncernem. Jeżeli fuzja Renault z Nissanem doszłaby do skutku, to zarząd koncernu chętnie usiadłby do rozmów z szefostwem FCA.

Motywy? Takie same, jak u PSA. Chęć utworzenia silnego motoimperium, które będzie groźym konkurentem dla Toyoty czy Volkswagena.

Pogubiliście się w tym? Bez obaw. W skrócie wygląda to tak. Zmierzamy do oligopolu kilku globalnych gigakoncernów. Zaciekła konkurencja między poszczególnymi producentami może stać się jeszcze większą iluzją.

źródło: Automotive News, Bloomberg