Szef Volkswagena przeprasza za słowa nawiązujące do nazistowskiego hasła

Jeżeli Volkswagen nie ma dość skandali, jakie towarzyszą mu w ostatnich latach, to z pomocą biegnie prezes koncernu Herbert Diess. Jego słowa, które zabrzmiały podobnie do hasła z bramy obozu Auschwitz, wywołały burzę. Niemiecki menedżer teraz za nie przeprasza.

Ostatnia konferencja, która miała na w celu omówienie wyników finansowych Volkswagena za ubiegły rok, pewnie nie zwróciłaby większej uwagi, gdyby nie kontrowersyjne słowa, na jakie zdecydował się Herbert Diess.

Prezes Volkswagena chcąc zaznaczyć to, jak bardzo istotny jest zysk z działań operacyjnych koncernu (ang. EBIT), użył sformułowania “EBIT czyni wolnym”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wydźwięk tego hasła w języku niemieckim.

Mówiąc “EBIT mach frei”, wielu uznało, że jest to oczywiste nawiązanie do nazistowskiego hasła “arbeit macht frei” (praca czyni wolnym), jakie umieszczono na bramie obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birnenau. Mając na względzie ten kontekst, powiedzieć, że słowa Herberta Diessa są “niefortunne”, to jak nie powiedzieć nic.

Słowa wywołały burzę w międzynarodowych mediach, a krytykowany prezes Volkswagena postanowił wydać oświadczenie. Diess przeprosił za “nieszczęśliwy dobór słów”. Jak zaznaczył, nie użył tego kontekstu umyślnie i w momencie wypowiadania feralnych słów nie zdawał sobie sprawy z tego, jak one faktycznie zabrzmiały.

źródło: BBC

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Szef Volkswagena przeprasza za słowa nawiązujące do nazistowskiego hasła
Szef Volkswagena przeprasza za słowa nawiązujące do nazistowskiego hasła
Szef Volkswagena przeprasza za słowa nawiązujące do nazistowskiego hasła

Jeżeli Volkswagen nie ma dość skandali, jakie towarzyszą mu w ostatnich latach, to z pomocą biegnie prezes koncernu Herbert Diess. Jego słowa, które zabrzmiały podobnie do hasła z bramy obozu Auschwitz, wywołały burzę. Niemiecki menedżer teraz za nie przeprasza.

Ostatnia konferencja, która miała na w celu omówienie wyników finansowych Volkswagena za ubiegły rok, pewnie nie zwróciłaby większej uwagi, gdyby nie kontrowersyjne słowa, na jakie zdecydował się Herbert Diess.

Prezes Volkswagena chcąc zaznaczyć to, jak bardzo istotny jest zysk z działań operacyjnych koncernu (ang. EBIT), użył sformułowania “EBIT czyni wolnym”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wydźwięk tego hasła w języku niemieckim.

Mówiąc “EBIT mach frei”, wielu uznało, że jest to oczywiste nawiązanie do nazistowskiego hasła “arbeit macht frei” (praca czyni wolnym), jakie umieszczono na bramie obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birnenau. Mając na względzie ten kontekst, powiedzieć, że słowa Herberta Diessa są “niefortunne”, to jak nie powiedzieć nic.

Słowa wywołały burzę w międzynarodowych mediach, a krytykowany prezes Volkswagena postanowił wydać oświadczenie. Diess przeprosił za “nieszczęśliwy dobór słów”. Jak zaznaczył, nie użył tego kontekstu umyślnie i w momencie wypowiadania feralnych słów nie zdawał sobie sprawy z tego, jak one faktycznie zabrzmiały.

źródło: BBC