Uczestnik w wypadku na Słowacji skarży się do ministra na zbyt długi areszt

Niespełna pół roku po tragicznym wypadku, wraca bulwersująca sprawa zdarzenia drogowego spowodowanego przez polskich kierowców na Słowacji. Jeden z nich postanowił złożyć skargę do tamtejszego ministra sprawiedliwości. Zdaniem mężczyzny, od 5 miesięcy jest on przetrzymywany w areszcie bezprawnie.

Wraca sprawa wypadku w Dolnym Kubinie. Tragiczne zdarzenie, do jakiego doszło pod koniec września ubiegłego roku na Słowacji, wstrząsnęło opinią publiczną w Polsce i u południowych sąsiadów. Przypominamy. Kolumna luksusowych samochodów wyprzedzała na linii ciągłej na krętym odcinku górskiej drogi prawidłowo poruszające się pojazdy.

Jadące na końcu Porsche Cayenne nie zdążyło dokończyć manewru wyprzedzania. Najpierw uderzyło w tył poprzedzającego Ferrari, które próbowało się ratować przed jadącą z przeciwka Skodą, a następnie zderzyło się z nią czołowo. W wyniku wypadku, zginął 57-letni kierowca prawidłowo jadącej Fabii, a pozostali pasażerowie auta zostali poważnie ranni.

Wypadek wywołał burzę na Słowacji

Trójka kierowców, którzy jechali kolejno Mercedesem, Ferrari i Porsche, została prędko zatrzymana i osadzona w lokalnym areszcie. Wściekłość Słowaków bez wątpienia podsycał fakt, że kierowcy byli cudzoziemcami w drogich samochodach, którzy w wyjątkowo zuchwały sposób zlekceważyli przepisy i innych uczestników ruchu. Sam moment zdarzenia został ponadto uwieczniony na kamerce samochodowej.

Prędko okazało się, że determinacja słowackiej policji i tamtejszego wymiaru sprawiedliwości w “bezwzględnym ukaraniu sprawców” jest ogromna. Medialna wrzawa i presja opinii publicznej zaowocowała nawet ujawnieniem wizerunków trzech polskich kierowców, którzy uczestniczyli w wypadku, a niespełna dwa tygodnie po zamknięciu ich wszystkich w areszcie pojawiły się doniesienia, że lokalna prokuratura zmieniła zarzuty na surowsze, niż pierwotnie planowano.

20 lat za spowodowanie śmiertelnego wypadku?

Początkowo, kierowcy Mercedesa i Ferrari groziło od 3 miesięcy do 2 lat więzienia. Potem było to już od 10 do nawet 15 lat pozbawienia wolności. Jeszcze surowsza kara zawisła nad głową bezpośredniego sprawcy wypadku – prowadzącego Porsche Cayenne.

Mężczyźnie zamiast od 2 do 5 lat, groziło według doniesień z połowy października nawet 20 lat pozbawienia wolności. Wszystko to z powodu zarzucenia umyślnego spowodowania zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi.

Niespełna pół roku po tragedii, jaka rozegrała się na słowackiej drodze, sprawę odkurzyła Wirtualna Polska. Jak dowiedzieli się jej dziennikarze, mężczyźni nadal przebywają w areszcie, a ich obrońcy starają się przedstawić szereg nieprawidłowości, jakich ich zdaniem dopuściły się słowackie władze.

“Bezprawne przetrzymywane w areszcie od 5 miesięcy”

Przede wszystkim, obrońcy kierowców próbują przekonać śledczych, że zdarzenie pod Dolnym Kubinem było jedynie nieszczęśliwym wypadkiem. Uważają oni, że zmiana kwalifikacji czynu została podjęta pod presją społecznego oburzenia i jest niezgodna z okolicznościami zdarzenia.

Jeden z kierowców zwrócił się też do swojego adwokata z prośbą o złożenie skargi do Ministra Sprawiedliwości Słowacji. Jego zdaniem, jest on przetrzymywany w areszcie bezprawnie od 5 miesięcy, a ponadto niesłusznie zarzuca mu się współwinę za spowodowanie wypadku. Zdaniem kierowcy jednego z dwóch pierwszych aut w kolumnie, sprawcą zdarzenia jest jedynie kierowca Porsche.

Adwokat mężczyzny uargumentował, że w historii Słowacji nie było jeszcze przypadku skazania jakiegokolwiek kierowcy na karę bezwzględnego więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Jak powiedział mec. Bartosz Graś, nie ma powodu, dla którego mężczyzna miałby być przetrzymywany w areszcie tyle czasu.

Słowacy pozostają nieugięci

Słowacka strona pozostaje jednak nieugięta. Dotychczasowe wnioski o zwolnienie z aresztu, jakie złożył omawiany uczestnik wrześniowego wypadku, zostały odrzucone.

Prokuratura w Żylinie uznaje też pismo do Ministra Sprawiedliwości za bezzasadne. Jej zdaniem, zażalenie na przetrzymywanie w areszcie powinno się składać do lokalnych organów śledczych, a nie ministerstwa. Śledczy dodali, że śledztwo nadal jest w toku.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Uczestnik w wypadku na Słowacji skarży się do ministra na zbyt długi areszt
Uczestnik w wypadku na Słowacji skarży się do ministra na zbyt długi areszt
Uczestnik w wypadku na Słowacji skarży się do ministra na zbyt długi areszt

Niespełna pół roku po tragicznym wypadku, wraca bulwersująca sprawa zdarzenia drogowego spowodowanego przez polskich kierowców na Słowacji. Jeden z nich postanowił złożyć skargę do tamtejszego ministra sprawiedliwości. Zdaniem mężczyzny, od 5 miesięcy jest on przetrzymywany w areszcie bezprawnie.

Wraca sprawa wypadku w Dolnym Kubinie. Tragiczne zdarzenie, do jakiego doszło pod koniec września ubiegłego roku na Słowacji, wstrząsnęło opinią publiczną w Polsce i u południowych sąsiadów. Przypominamy. Kolumna luksusowych samochodów wyprzedzała na linii ciągłej na krętym odcinku górskiej drogi prawidłowo poruszające się pojazdy.

Jadące na końcu Porsche Cayenne nie zdążyło dokończyć manewru wyprzedzania. Najpierw uderzyło w tył poprzedzającego Ferrari, które próbowało się ratować przed jadącą z przeciwka Skodą, a następnie zderzyło się z nią czołowo. W wyniku wypadku, zginął 57-letni kierowca prawidłowo jadącej Fabii, a pozostali pasażerowie auta zostali poważnie ranni.

Wypadek wywołał burzę na Słowacji

Trójka kierowców, którzy jechali kolejno Mercedesem, Ferrari i Porsche, została prędko zatrzymana i osadzona w lokalnym areszcie. Wściekłość Słowaków bez wątpienia podsycał fakt, że kierowcy byli cudzoziemcami w drogich samochodach, którzy w wyjątkowo zuchwały sposób zlekceważyli przepisy i innych uczestników ruchu. Sam moment zdarzenia został ponadto uwieczniony na kamerce samochodowej.

Prędko okazało się, że determinacja słowackiej policji i tamtejszego wymiaru sprawiedliwości w “bezwzględnym ukaraniu sprawców” jest ogromna. Medialna wrzawa i presja opinii publicznej zaowocowała nawet ujawnieniem wizerunków trzech polskich kierowców, którzy uczestniczyli w wypadku, a niespełna dwa tygodnie po zamknięciu ich wszystkich w areszcie pojawiły się doniesienia, że lokalna prokuratura zmieniła zarzuty na surowsze, niż pierwotnie planowano.

20 lat za spowodowanie śmiertelnego wypadku?

Początkowo, kierowcy Mercedesa i Ferrari groziło od 3 miesięcy do 2 lat więzienia. Potem było to już od 10 do nawet 15 lat pozbawienia wolności. Jeszcze surowsza kara zawisła nad głową bezpośredniego sprawcy wypadku – prowadzącego Porsche Cayenne.

Mężczyźnie zamiast od 2 do 5 lat, groziło według doniesień z połowy października nawet 20 lat pozbawienia wolności. Wszystko to z powodu zarzucenia umyślnego spowodowania zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi.

Niespełna pół roku po tragedii, jaka rozegrała się na słowackiej drodze, sprawę odkurzyła Wirtualna Polska. Jak dowiedzieli się jej dziennikarze, mężczyźni nadal przebywają w areszcie, a ich obrońcy starają się przedstawić szereg nieprawidłowości, jakich ich zdaniem dopuściły się słowackie władze.

“Bezprawne przetrzymywane w areszcie od 5 miesięcy”

Przede wszystkim, obrońcy kierowców próbują przekonać śledczych, że zdarzenie pod Dolnym Kubinem było jedynie nieszczęśliwym wypadkiem. Uważają oni, że zmiana kwalifikacji czynu została podjęta pod presją społecznego oburzenia i jest niezgodna z okolicznościami zdarzenia.

Jeden z kierowców zwrócił się też do swojego adwokata z prośbą o złożenie skargi do Ministra Sprawiedliwości Słowacji. Jego zdaniem, jest on przetrzymywany w areszcie bezprawnie od 5 miesięcy, a ponadto niesłusznie zarzuca mu się współwinę za spowodowanie wypadku. Zdaniem kierowcy jednego z dwóch pierwszych aut w kolumnie, sprawcą zdarzenia jest jedynie kierowca Porsche.

Adwokat mężczyzny uargumentował, że w historii Słowacji nie było jeszcze przypadku skazania jakiegokolwiek kierowcy na karę bezwzględnego więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Jak powiedział mec. Bartosz Graś, nie ma powodu, dla którego mężczyzna miałby być przetrzymywany w areszcie tyle czasu.

Słowacy pozostają nieugięci

Słowacka strona pozostaje jednak nieugięta. Dotychczasowe wnioski o zwolnienie z aresztu, jakie złożył omawiany uczestnik wrześniowego wypadku, zostały odrzucone.

Prokuratura w Żylinie uznaje też pismo do Ministra Sprawiedliwości za bezzasadne. Jej zdaniem, zażalenie na przetrzymywanie w areszcie powinno się składać do lokalnych organów śledczych, a nie ministerstwa. Śledczy dodali, że śledztwo nadal jest w toku.