Niespodziewana premiera, niespodziewana nazwa – oto nowa Mazda CX-30

Japończycy trzymali w niepewności do ostatniej chwili. Na Salonie w Genewie swoją premierę ma właśnie Mazda CX-30. Kompaktowy crossover uplasuje się między CX-3 a CX-5, będąc zupełnie nową propozycją w ofercie. Dziwna nazwa to nie wszystko. Równie ekscentrycznie prezentuje się sam samochód.

Przed miesiącem Mazda opublikowała w sieci tajemniczy teaser zwiastujący coś w rodzaju podwyższonego modelu o tajemniczej tożsamości. Nie zdradzono ani jego nazwy, ani roli w ofercie, ani też jakichkolwiek innych detali. Japończykom udało się dotrzymać sekretu aż do wczoraj, kiedy to na ruszającym właśnie Salonie w Genewie opadła zasłona milczenia.

Tajemniczym pojazdem okazała się być Mazda CX-30. Tak tak, nie omsknął nam się palec na klawiaturze – producent zastosował dziwną, niestosowaną dotychczas nazwę z zerem na końcu. Choć auto jest kompaktowym crossoverem, który ma uplasować się między miejskim CX-3 a większym CX-5, to nie zdecydowano się na milszą dla oka i ucha nazwę CX-4, jak spekulowano.

Finalny efekt od strony wizualnej wygląda trochę karykaturalnie. Samochód próbuje wręcz wykrzyczeć, że jest modnym ostatnio crossoverem. Jednak przez takie zabiegi, jak nieco zbyt małe boczne okna i ogromne połacie plastiku na progach oraz nadkolach wygląda to wszystko, jak próba przerysowania obrazu typowego, podwyższonego hatchbacka. Mazda ma na koncie o wiele bardziej udane projekty pod kątem designu, choć całokształt z pewnością przypadnie do gustu wielu osobom.

Kokpit nowego modelu marki czerpie garściami z najnowszej Mazdy 3, która notabene – w Genewie ma swoją europejską premierę. Panuje zatem awangardowy minimalizm, który bez wątpienia może się podobać. Ciekawy projekt kokpitu wyróżniający się wstawkami ze skóry i aluminium to ukojenie w dobie powtarzalności projektów i schematów.

Niestety, Japończycy nie ujawnili jeszcze oficjalnej listy jednostek napędowych, które znajdą się pod maską nowego modelu. Spodziewa się jednak, że kształt gamy silnikowej będzie podobny do tej, jaka zawitała pod maskę nowej “Trójki”. Składa się ona z trzech benzyniaków o pojemności 1,5, 2,0 i 2,5 litra oraz 1,8-litrowego diesla.

Ceny powinniśmy poznać późną wiosną, a sprzedaż nowej Mazdy CX-30 powinna ruszyć w drugiej połowie tego roku. Konkurenci? Wyjątkowo groźni. Japoński crossover zmierzy się m.in. z bestsellerową Toyotą C-HR czy przebojowym Nissanem Qashqai.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Niespodziewana premiera, niespodziewana nazwa – oto nowa Mazda CX-30
Niespodziewana premiera, niespodziewana nazwa – oto nowa Mazda CX-30
Niespodziewana premiera, niespodziewana nazwa – oto nowa Mazda CX-30

Japończycy trzymali w niepewności do ostatniej chwili. Na Salonie w Genewie swoją premierę ma właśnie Mazda CX-30. Kompaktowy crossover uplasuje się między CX-3 a CX-5, będąc zupełnie nową propozycją w ofercie. Dziwna nazwa to nie wszystko. Równie ekscentrycznie prezentuje się sam samochód.

Przed miesiącem Mazda opublikowała w sieci tajemniczy teaser zwiastujący coś w rodzaju podwyższonego modelu o tajemniczej tożsamości. Nie zdradzono ani jego nazwy, ani roli w ofercie, ani też jakichkolwiek innych detali. Japończykom udało się dotrzymać sekretu aż do wczoraj, kiedy to na ruszającym właśnie Salonie w Genewie opadła zasłona milczenia.

Tajemniczym pojazdem okazała się być Mazda CX-30. Tak tak, nie omsknął nam się palec na klawiaturze – producent zastosował dziwną, niestosowaną dotychczas nazwę z zerem na końcu. Choć auto jest kompaktowym crossoverem, który ma uplasować się między miejskim CX-3 a większym CX-5, to nie zdecydowano się na milszą dla oka i ucha nazwę CX-4, jak spekulowano.

Finalny efekt od strony wizualnej wygląda trochę karykaturalnie. Samochód próbuje wręcz wykrzyczeć, że jest modnym ostatnio crossoverem. Jednak przez takie zabiegi, jak nieco zbyt małe boczne okna i ogromne połacie plastiku na progach oraz nadkolach wygląda to wszystko, jak próba przerysowania obrazu typowego, podwyższonego hatchbacka. Mazda ma na koncie o wiele bardziej udane projekty pod kątem designu, choć całokształt z pewnością przypadnie do gustu wielu osobom.

Kokpit nowego modelu marki czerpie garściami z najnowszej Mazdy 3, która notabene – w Genewie ma swoją europejską premierę. Panuje zatem awangardowy minimalizm, który bez wątpienia może się podobać. Ciekawy projekt kokpitu wyróżniający się wstawkami ze skóry i aluminium to ukojenie w dobie powtarzalności projektów i schematów.

Niestety, Japończycy nie ujawnili jeszcze oficjalnej listy jednostek napędowych, które znajdą się pod maską nowego modelu. Spodziewa się jednak, że kształt gamy silnikowej będzie podobny do tej, jaka zawitała pod maskę nowej “Trójki”. Składa się ona z trzech benzyniaków o pojemności 1,5, 2,0 i 2,5 litra oraz 1,8-litrowego diesla.

Ceny powinniśmy poznać późną wiosną, a sprzedaż nowej Mazdy CX-30 powinna ruszyć w drugiej połowie tego roku. Konkurenci? Wyjątkowo groźni. Japoński crossover zmierzy się m.in. z bestsellerową Toyotą C-HR czy przebojowym Nissanem Qashqai.