Opel Crossland X – 1.5D, 120 KM, 6AT – TEST

To bardzo poprawny, miejski crossover z bardzo ładnym przodem, niezłym wnętrzem i bardzo brzydkim tyłem.

Jeszcze do niedawna w ofercie Opla był tylko jeden SUV/Crossover, czyli Mokka X. Oferta została jednak niedawno uzupełniona o crossovera większego o rozmiar – Grandland X – oraz mniejszego o rozmiar – Crossland X.

Biorąc pod uwagę wymiary zewnętrzne, tj długość 4,21 m, Crossland X to konkurent Renault Captur, który jest jednak krótszy o 9 cm. To także konkurent Citroena C3 Aircross. Od niego Opel jest też dłuższy – o 6 cm. Auto przerasta wymiarami nawet Hyundaia Kona (o 5 cm).

Ta długość zahacza nawet o rejony Volkswagena T-Roc, który mierzy tylko 2,2 cm więcej. Również nowy SUV od Skody, czyli model Kamiq będzie niewiele dłuższy – o 2,9 cm.

A to sprawia, że pod względem ilości miejsca na nogi z przodu i z tyłu (przy kierowcy 1,9 m wzrostu), jest całkiem ok. Gorzej jest na szerokość. Niby na papierze Crossland X ma 1,83 m szerokości – to tylko 1 cm mniej od Skody Karoq. Tymczasem to Skoda wydaje mi się dużo bardziej przestrzenna, jeżeli chodzi o szerokość.

Pod maską Crosslanda X

Wybór jest, chociaż nie aż tak duży jak pod w przypadku większego Grandlanda X lub Mokki X. Moc silników benzynowych dostępnych w ofercie to od 82 KM do 130 KM. Zwolennicy diesla mają dwa warianty – 102 KM lub 120 KM. Ja miałem do czynienia z mocniejszą odmianą diesla. Ma 1,5 litra pojemności, 4 cylindry, wspomniane 120 KM oraz aż 300 Nm od 1750 obr./min.

Do miasta, wiadomo, to w zupełności wystarczy, bo w mieście sprawdzają się nawet 80 konne samochody. Natomiast w trasie też jest ok, nie ma się co martwić o sprawne wyprzedzanie, aczkolwiek po tygodniu z 177 konnym Grandlandem X trochę tych dodatkowych koni mi brakowało.

Silnik współpracuje z 6 stopniową, automatyczną skrzynią biegów, która nie ma sportowych zapędów, ale mimo wszystko trudno jej zarzucić złą pracę. Działa sprawnie i bez szarpnięć. Nie jest to jednak zawodnik do startu ze świateł, bo rozpędzenie się od 0 do 100 km/h zajmuje tu 11,5 s.

Dlatego jeżeli ktoś oczekuje od Crosslanda jeszcze większej dynamiki, to powinien zdecydować się na benzynę 130 KM ze skrzynią manualną. Tam przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje tu zaledwie 9,9 sekundy. To już dobry wynik. Napęd 4×4? Nic z tych rzeczy. W zimie ratować nas będzie spory prześwit 18 cm oraz dobre opony zimowe. Jeżeli komuś zależy na 4×4 w małym SUV-ie, no to wtedy Hyundai Kona.

Zużycie paliwa

Ale coś za coś. Nie ma sportowych ambicji, to jest niskie zużycie paliwa. Opel deklaruje średnio 5-5,5 litra w cyklu mieszanym. To może trochę przesada – w sumie jak zawsze – ale takie zużycie bez problemu da się osiągnąć w trasie, jadąc ok. 90-100 km/h.

Wyposażenie

Tutaj Opel wybija się ponad poziom konkurentów. Mamy podgrzewane fotele, podgrzewane koło kierownicy, klimatyzację dwusterfową automatyczną oraz regulowane elektrycznie siedzisko. I to nie tylko góra dół. Możemy ustawiać niezależnie poziom przedniej i tylnej części fotela. Świetna sprawa. Z tego względu niemal w każdym Oplu siedzi mi się dużo wygodniej, niż w większości innych samochodów.

Jest nawet podgrzewanie przedniej szyby, dzięki któremu nie trzeba jej skrobać podczas przymrozków. To bajer, którego u wielu innych producentów nie ma nawet w najwyższych opcjach wyposażenia!

Auto można wyposażyć też w ładowarkę indukcyjną Qi, czy ekran dotykowy 8″ (standardowo 7″), który przychodzi w komplecie z 3,5 calowym wyświetlaczem pomiędzy licznikami.

Bardzo dobrą rzeczą, oczywiście dostępną tylko za dopłatą (5450 zł) są reflektory AFL LED. Raz, że świecą jaśniej od halogenów, dwa – mają automatyczne przełączanie dzienne/mijania/drogowe i działa ono niezawodnie.

Inny przydatny bajer, z którego często korzystałem, to obsługa Android Auto zaszyta w multimediach. Daje to możliwość korzystania z Map Google, które poprowadzą nas przez korki, w towarzystwie muzyki ze Spotify.

Na pochwałę zasługuje też wykończenie wnętrza na bardzo dobrym poziomie. To kolejne auto, zaraz po Grandladzie X i Combo Life, które pokazuje, że jakość samochodów Opla poprawiła się, odkąd ten został przejęty przez koncern PSA.

Bezpieczeństwo

Jest system AEB, czyli Automatic Emergency Braking. Działa przy prędkościach od 5 do 85 km/h i ciągle monitoruje dystans dzielący nas od innych pojazdów oraz pieszych. Jeżeli coś pójdzie nie tak, wtedy AEB może zatrzymać auto. O ile jedziemy do 30 km/h. Powyżej tej prędkości system może zmniejszyć prędkość Crosslanda o 22 km/h.

Dalej musimy reagować sami. Niemniej jednak uważam, że obecność takiego systemu może pomóc uniknąć wielu kolizji. Sam z podobnego systemu musiałem już, tyle że w Hyundaiu i30. I uratował mnie przed stłuczką.

Crossland X nie ma jednak wspomagaczy z Grandlanda X w postaci tempomatu adaptacyjnego – jest tylko zwykły – oraz asystenta utrzymywania pasa ruchu. System związany z pasem ruchu nie potrafi sam kręcić kierownicą, a jedynie ostrzega dźwiękowo. Nie jest to zbyt użyteczne. Grandland X potrafił sam skręcić kierownicą, gdybyśmy ucięli sobie drzemkę podczas jazdy.

Największe wady

Tył samochodu jest koszmarnie brzydki. Linia nadwozia też jest niezbyt. Nie mam pojęcia czemu projektanci nie mogli po prostu zrobić mniejszego Grandlanda X, dużo przecież ładniejszego.

Druga sprawa, trochę poważniejsza, nie ma żadnego systemu pomagającego wyjeżdżać tyłem z parkingu na ruchliwą ulicę. Takie bajery można już spotkać w wielu nowych autach, ale nie tutaj. Dzięki niemu auto ostrzega nas, gdy inny samochód zbliża się do naszego, nawet jeżeli kierowca tego nie widzi.

Ponadto po przesiadce z Grandlanda X bardziej słychać szum wiatru powyżej 140 km/h. No i zawieszenie. Niby jest ok, ale znam samochody, które na większych wybojach zachowują się ciszej. Choćby wspomniany Grandland, czy nawet Fabia kombi, do której wsiadłem prosto z Crosslanda.

Podsumowanie i ceny

A poza tym nie ma czego się przyczepić. To bardzo poprawny, miejski crossover z bardzo ładnym przodem, niezłym wnętrzem i bardzo brzydkim tyłem. Jest praktyczny, wjedziemy nim na wyższy krawężnik i sprawnie pokonamy trasę. I to przy niewielkim zużyciu paliwa.

Ceny prezentują się teraz nieźle, a to ze względu na wyprzedaż rocznika 2018, który jest rokiem modelowym 2019. Oznacza to, że niczym nie różni się od wersji wyprodukowanych w tym roku. Opel oferuje upust na 9000 zł – niezależnie od wyposażenia.

Tak więc właścicielem Crosslanda X stać się można już za 52 950 zł. Z podstawowym silnikiem 82 KM i z podstawowym wyposażeniem Essentia. Zawiera ono już m.in. Bluetooth, tempomat, elektryczne szyby, ale bez klimatyzacji. Ta dostępna jest w standardzie dopiero od wyposażenia Enjoy za 57 300 zł.

Cena z dobrym silnikiem i wyposażeniem

Gdy chcemy mieć pod maską benzynę 110 KM, przygotować musimy 64 800 zł, zaś wersja 130 KM kosztuje niewiele więcej – 65 800 zł. I to właśnie ta odmiana silnikowa wydaje się najrozsądniejsza.

Diesel to już droższa historia. Wersja 120 KM kosztuje od 79 000 zł do 84 500 zł – zależnie od wyposażenia. Ja testowałem najdroższą odmianę Elite z dodatkowymi opcjami.

Więc do podanych wyżej kwot warto doliczyć m.in. 5450 zł za światła LED AFL, czy 6150 zł za Pakiet Plus Max Elite, w skład którego wchodzi panoramiczna kamera cofania, czujniki parkowania, multimedia Navi 5.0 IntelliLink, czujnik deszczu, czy podłokietnik.

Komentarze

Najnowsze

  •  

    Najmocniejszy Seat Tarraco FR to 241-konna hybryda

    Rok światowej premierze największego SUV-a Seata, hiszpańska marka zaprezentowała najszybszą i zarazem bardzo ekonomiczną odmianę. 241-konne Tarraco FR to, zgodnie z trendami,...
    29 sierpnia 2019

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Opel Crossland X – 1.5D, 120 KM, 6AT – TEST
Opel Crossland X – 1.5D, 120 KM, 6AT – TEST
Opel Crossland X – 1.5D, 120 KM, 6AT – TEST

To bardzo poprawny, miejski crossover z bardzo ładnym przodem, niezłym wnętrzem i bardzo brzydkim tyłem.

Jeszcze do niedawna w ofercie Opla był tylko jeden SUV/Crossover, czyli Mokka X. Oferta została jednak niedawno uzupełniona o crossovera większego o rozmiar – Grandland X – oraz mniejszego o rozmiar – Crossland X.

Biorąc pod uwagę wymiary zewnętrzne, tj długość 4,21 m, Crossland X to konkurent Renault Captur, który jest jednak krótszy o 9 cm. To także konkurent Citroena C3 Aircross. Od niego Opel jest też dłuższy – o 6 cm. Auto przerasta wymiarami nawet Hyundaia Kona (o 5 cm).

Ta długość zahacza nawet o rejony Volkswagena T-Roc, który mierzy tylko 2,2 cm więcej. Również nowy SUV od Skody, czyli model Kamiq będzie niewiele dłuższy – o 2,9 cm.

A to sprawia, że pod względem ilości miejsca na nogi z przodu i z tyłu (przy kierowcy 1,9 m wzrostu), jest całkiem ok. Gorzej jest na szerokość. Niby na papierze Crossland X ma 1,83 m szerokości – to tylko 1 cm mniej od Skody Karoq. Tymczasem to Skoda wydaje mi się dużo bardziej przestrzenna, jeżeli chodzi o szerokość.

Pod maską Crosslanda X

Wybór jest, chociaż nie aż tak duży jak pod w przypadku większego Grandlanda X lub Mokki X. Moc silników benzynowych dostępnych w ofercie to od 82 KM do 130 KM. Zwolennicy diesla mają dwa warianty – 102 KM lub 120 KM. Ja miałem do czynienia z mocniejszą odmianą diesla. Ma 1,5 litra pojemności, 4 cylindry, wspomniane 120 KM oraz aż 300 Nm od 1750 obr./min.

Do miasta, wiadomo, to w zupełności wystarczy, bo w mieście sprawdzają się nawet 80 konne samochody. Natomiast w trasie też jest ok, nie ma się co martwić o sprawne wyprzedzanie, aczkolwiek po tygodniu z 177 konnym Grandlandem X trochę tych dodatkowych koni mi brakowało.

Silnik współpracuje z 6 stopniową, automatyczną skrzynią biegów, która nie ma sportowych zapędów, ale mimo wszystko trudno jej zarzucić złą pracę. Działa sprawnie i bez szarpnięć. Nie jest to jednak zawodnik do startu ze świateł, bo rozpędzenie się od 0 do 100 km/h zajmuje tu 11,5 s.

Dlatego jeżeli ktoś oczekuje od Crosslanda jeszcze większej dynamiki, to powinien zdecydować się na benzynę 130 KM ze skrzynią manualną. Tam przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje tu zaledwie 9,9 sekundy. To już dobry wynik. Napęd 4×4? Nic z tych rzeczy. W zimie ratować nas będzie spory prześwit 18 cm oraz dobre opony zimowe. Jeżeli komuś zależy na 4×4 w małym SUV-ie, no to wtedy Hyundai Kona.

Zużycie paliwa

Ale coś za coś. Nie ma sportowych ambicji, to jest niskie zużycie paliwa. Opel deklaruje średnio 5-5,5 litra w cyklu mieszanym. To może trochę przesada – w sumie jak zawsze – ale takie zużycie bez problemu da się osiągnąć w trasie, jadąc ok. 90-100 km/h.

Wyposażenie

Tutaj Opel wybija się ponad poziom konkurentów. Mamy podgrzewane fotele, podgrzewane koło kierownicy, klimatyzację dwusterfową automatyczną oraz regulowane elektrycznie siedzisko. I to nie tylko góra dół. Możemy ustawiać niezależnie poziom przedniej i tylnej części fotela. Świetna sprawa. Z tego względu niemal w każdym Oplu siedzi mi się dużo wygodniej, niż w większości innych samochodów.

Jest nawet podgrzewanie przedniej szyby, dzięki któremu nie trzeba jej skrobać podczas przymrozków. To bajer, którego u wielu innych producentów nie ma nawet w najwyższych opcjach wyposażenia!

Auto można wyposażyć też w ładowarkę indukcyjną Qi, czy ekran dotykowy 8″ (standardowo 7″), który przychodzi w komplecie z 3,5 calowym wyświetlaczem pomiędzy licznikami.

Bardzo dobrą rzeczą, oczywiście dostępną tylko za dopłatą (5450 zł) są reflektory AFL LED. Raz, że świecą jaśniej od halogenów, dwa – mają automatyczne przełączanie dzienne/mijania/drogowe i działa ono niezawodnie.

Inny przydatny bajer, z którego często korzystałem, to obsługa Android Auto zaszyta w multimediach. Daje to możliwość korzystania z Map Google, które poprowadzą nas przez korki, w towarzystwie muzyki ze Spotify.

Na pochwałę zasługuje też wykończenie wnętrza na bardzo dobrym poziomie. To kolejne auto, zaraz po Grandladzie X i Combo Life, które pokazuje, że jakość samochodów Opla poprawiła się, odkąd ten został przejęty przez koncern PSA.

Bezpieczeństwo

Jest system AEB, czyli Automatic Emergency Braking. Działa przy prędkościach od 5 do 85 km/h i ciągle monitoruje dystans dzielący nas od innych pojazdów oraz pieszych. Jeżeli coś pójdzie nie tak, wtedy AEB może zatrzymać auto. O ile jedziemy do 30 km/h. Powyżej tej prędkości system może zmniejszyć prędkość Crosslanda o 22 km/h.

Dalej musimy reagować sami. Niemniej jednak uważam, że obecność takiego systemu może pomóc uniknąć wielu kolizji. Sam z podobnego systemu musiałem już, tyle że w Hyundaiu i30. I uratował mnie przed stłuczką.

Crossland X nie ma jednak wspomagaczy z Grandlanda X w postaci tempomatu adaptacyjnego – jest tylko zwykły – oraz asystenta utrzymywania pasa ruchu. System związany z pasem ruchu nie potrafi sam kręcić kierownicą, a jedynie ostrzega dźwiękowo. Nie jest to zbyt użyteczne. Grandland X potrafił sam skręcić kierownicą, gdybyśmy ucięli sobie drzemkę podczas jazdy.

Największe wady

Tył samochodu jest koszmarnie brzydki. Linia nadwozia też jest niezbyt. Nie mam pojęcia czemu projektanci nie mogli po prostu zrobić mniejszego Grandlanda X, dużo przecież ładniejszego.

Druga sprawa, trochę poważniejsza, nie ma żadnego systemu pomagającego wyjeżdżać tyłem z parkingu na ruchliwą ulicę. Takie bajery można już spotkać w wielu nowych autach, ale nie tutaj. Dzięki niemu auto ostrzega nas, gdy inny samochód zbliża się do naszego, nawet jeżeli kierowca tego nie widzi.

Ponadto po przesiadce z Grandlanda X bardziej słychać szum wiatru powyżej 140 km/h. No i zawieszenie. Niby jest ok, ale znam samochody, które na większych wybojach zachowują się ciszej. Choćby wspomniany Grandland, czy nawet Fabia kombi, do której wsiadłem prosto z Crosslanda.

Podsumowanie i ceny

A poza tym nie ma czego się przyczepić. To bardzo poprawny, miejski crossover z bardzo ładnym przodem, niezłym wnętrzem i bardzo brzydkim tyłem. Jest praktyczny, wjedziemy nim na wyższy krawężnik i sprawnie pokonamy trasę. I to przy niewielkim zużyciu paliwa.

Ceny prezentują się teraz nieźle, a to ze względu na wyprzedaż rocznika 2018, który jest rokiem modelowym 2019. Oznacza to, że niczym nie różni się od wersji wyprodukowanych w tym roku. Opel oferuje upust na 9000 zł – niezależnie od wyposażenia.

Tak więc właścicielem Crosslanda X stać się można już za 52 950 zł. Z podstawowym silnikiem 82 KM i z podstawowym wyposażeniem Essentia. Zawiera ono już m.in. Bluetooth, tempomat, elektryczne szyby, ale bez klimatyzacji. Ta dostępna jest w standardzie dopiero od wyposażenia Enjoy za 57 300 zł.

Cena z dobrym silnikiem i wyposażeniem

Gdy chcemy mieć pod maską benzynę 110 KM, przygotować musimy 64 800 zł, zaś wersja 130 KM kosztuje niewiele więcej – 65 800 zł. I to właśnie ta odmiana silnikowa wydaje się najrozsądniejsza.

Diesel to już droższa historia. Wersja 120 KM kosztuje od 79 000 zł do 84 500 zł – zależnie od wyposażenia. Ja testowałem najdroższą odmianę Elite z dodatkowymi opcjami.

Więc do podanych wyżej kwot warto doliczyć m.in. 5450 zł za światła LED AFL, czy 6150 zł za Pakiet Plus Max Elite, w skład którego wchodzi panoramiczna kamera cofania, czujniki parkowania, multimedia Navi 5.0 IntelliLink, czujnik deszczu, czy podłokietnik.