Opel Insignia GSi AWD 2.0D BiTurbo 210 KM – bardzo szybkie, olbrzymie kombi za rozsądne pieniądze – TEST

Opel Insignia GSi ma swoje niedociągnięcia oraz problem w postaci średnio wyciszonych nadkoli, ale ma też kilka olbrzymich zalet. Po pierwsze – przestrzeń w środku. Auto jest 6 cm dłuższe od Audi A6 Avant, Mercedesa E kombi oraz Volvo V90. Skoda Superb jest krótsza o 14,2 cm, a Passat – o 23,1 cm.

Po drugie – światła IntelliLux LED są po prostu rewelacyjne. A po trzecie 210 konny silnik diesla pozostaje dynamiczny nawet gdy jedziemy w 5 osób z bagażnikiem załadowanym pod dach.

Największe zalety – światła IntelliLux

Największa zaleta nowego Opla Insignii to światła inteligentne/adaptacyjne LED o nazwie IntelliLux. Coś takiego można znaleźć tylko w klasie premium. Żadne auto z tego segmentu, nawet Skoda Superb, nie dysponuje aż tak dobrze działającymi światłami. Lepiej działające reflektory widziałem jak dotąd chyba tylko w Mercedesach.

Chodzi o to, że na manetce za kierownicą wciskamy tryb auto i zapominamy o przełączaniu się pomiędzy światłami mijania i drogowymi, a także rzecz jasna dziennymi. Wszystko dzieje się automatyczne.

W nocy Opel Insignia bezbłędnie wybiera te fragmenty drogi które można oświetlić, kierując w nie bardzo jasne światło LED, a których nie można, bo znajduje się tam inny samochód.

Dzięki temu widać w cholerę więcej w porównaniu do zwykłych świateł LED, takich tylko z przełączaniem mijania/drogowe. O ksenonach, czy halogenach to już nie wspominam. Różnica nocą jest kolosalna, przez co Insignią po zmroku jeździ się niesamowicie przyjemnie.

Jak to działa? Każdy z reflektorów składa się z 16 różnych segmentów LED, które mogą się włączać w różnych momentach.

Dłuższy od klasy E kombi, V90 i A6 Avant

Druga ogromna zaleta Opla Insignii GSi to rozmiary. Auto mierzy aż 5 m, bez 2 mm. To 6 cm więcej od gigantycznego przecież Volvo V90, Mercedesa klasy E w kombi, czy Audi A6 Avant.

Insignia jest też oczywiście dłuższa od Superba w kombi – aż o 14,2 cm. Passat Variant to już zupełnie inna kategoria samochodu. Jest krótszy o 23,1 cm!

A to oznacza, że w środku Insignii zmieści się wygodnie 5 osób, każda z dużym bagażem, bo bagażnik pomieści 560 litrów.

4 cylindrowy silnik diesla 2.0 BiTurbo

Insignia GSi nie jest autem wyczynowym z twardym zawieszeniem – całe szczęście. To bardzo dynamiczne, duże i komfortowe kombi, którym znakomicie się jeździ.

Po pierwsze – jest czym jechać. Mamy pod nogą 210 KM oraz 480 Nm momentu obrotowego połączone z dosyć szybkim, 8 stopniowym automatem. Chociaż w moim subiektywnym odczuciu – nie aż tak szybkim, jak DSG. Mocy jest pod dostatkiem by baaardzo dynamicznie wyprzedzać i bez problemu trzymać na niemieckiej autostradzie wysokie prędkości.

Po drugie – Insignią po prostu jeździ się przyjemnie. Po części jest to efekt zastosowania podwójnie doładowanego silnika, dzięki czemu 480 Nm momentu dostępne jest już od 1500 obr./min. A po części jest to efekt napędu na 4 koła AWD, który jest standardem w GSi.

W każdym razie, jeżeli ktoś boi się że dzisiejszy Opel wciąż nie radzi sobie z zakrętami, nie jest to prawdą. Jeździ się nim z przyjemnością. Chociaż pod tym względem nie miałem najmniejszych zastrzeżeń nawet do wersji o mocy 170 KM z napędem na przód.

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w Oplu Insignia GSi wynosi równe 8 sekund w przypadku wersji kombi. Bardzo przyzwoicie, jak na 5 metrowe auto ważące 1,8 tony.

Lekkim minusem całej tej sytuacji jest zużycie paliwa

O ile Insignia wyposażona w słabszego diesla 170 KM oraz napęd na przód była bardzo oszczędna, to GSi jest pod tym względem mocno przeciętna. Jadąc bardzo spokojnie, po drodze krajowej, należy spodziewać się wyników w okolicach 8 litrów na 100 km.

Gdy jedziemy szybciej i wyprzedzamy, robi się 11 litrów na 100 km. Natomiast 14 litrów na 100 km auto potrzebuje po mieście i na autostradzie, gdy staramy się trzymać ponad 180 km/h.

Na uwagę zasługuje też wyposażenie

Podgrzewane fotele nie tylko z przodu, ale i z tyłu – obecne. Z przodu mamy też możliwość wentylacji. Bardzo przydatne na długich trasach, bo człowiek nie zapoci jak świnia.

Zakres regulacji miejsca za kierownicą jest imponujący. Kierownica wysuwa się naprawdę solidnie, a fotel można ustawić tak, jak się podoba. Jest bowiem niezależna regulacja przedniej i tylnej części siedziska.

Mamy też elektrycznie otwieraną klapę bagażnika, wyświetlacz HUD, który w jak w każdym innym, tak i tutaj jest totalnie bezużyteczny, czy ekran LCD zamiast klasycznych liczników. Analogowy jest tylko obrotomierz, temperatura płynu w chłodnicy oraz wskaźnik poziomu paliwa.

Jest też system odczytywania znaków drogowych, który działa całkiem sprawnie na tle konkurentów oraz tempomat adaptacyjny.

Jest nawet całkiem wygodny i pewny system bezkluczykowy. Każda klamka zamontowany ma przycisk, który otwiera lub zamyka auto. I zawsze to działa, w przeciwieństwie do aut Renault, Peugeota, czy Citroena, którymi zdarzyło mi się jeździć.

Bezpieczeństwo

Opel i tutaj jest na bieżąco. Nie jest to może Tesla, ale i tak jest całkiem nieźle. Gdy zaśniemy lub zasłabniemy, ratować będzie nas system LKA, który zapobiega wjechaniu w drzewo oraz zderzeniom czołowym. System po prostu odczytuje linie na jezdni i prowadzi auto pomiędzy nimi.

Jeżeli natomiast nie zauważymy auta przed nami, lub pieszego, to zareaguje system AEB (Automatic Emergency Braking). Nie potrafi on wprawdzie zatrzymać auta do zera, ale do 40 km/h zredukuje siłę uderzenia o 1 g, natomiast do 80 km/h spowolni auto o 15 km/h. A to już daje szansę, że wybudzimy się z drzemki.

Mamy też system wykrywający pojazdy jadące prostopadle za bagażnikiem Insignii. A przydaje się on wtedy, gdy wyjeżdżamy z parkingu tyłem na ruchliwą ulicę. System ostrzega o nadjeżdżającym samochodzie wcześniej niż jesteśmy go w stanie zobaczyć.

Wady

Straszna wtopa Opla to multimedia z nawigacją, pamiętające czasy General Motors. Ich interfejs jest bardzo toporny. Jest wprawdzie obsługa Android Auto, która jednak wiesza się bardzo często. To samo miałem w Oplu Astra z tymi samymi multimediami. Natomiast przed tygodniem jeździłem Volvo XC 40 i tam Android Auto nie zawiesił się ani razu.

Ale jest na to rada. Opel od niedawna montuje w Insignii nowy system operacyjny multimediów zrobiony już we współpracy z PSA, który podobno jest o niebo lepszy od tego z General Motors. Dlatego wybierając własny egzemplarz Insignii warto na to zwrócić uwagę.

Poza tym Insignia, w porównaniu np. do takiego Superba, składa się z wielu drobnych niedociągnięć. Niby nic wielkiego, ale jednak jest. Na przykład przełącznik kierunkowskazów sprawia bardziej liche wrażenie, jest jakby słabiej spasowany. Nawet w Crosslandzie i Grandlandzie już to poprawiono.

Wielkie, otwierane, panoramiczne okno dachowe w wersji kombi, skrzypi zimą. Niby coś takiego widziałem już w Hyundaiu i30, ale jednak sprawia to takie sobie wrażenie.

Do tego wyraźnie słychać dźwięk toczących się opon. Jakby ten element wyciszony był najsłabiej. Z drugiej strony ciężko mi powiedzieć, że Insignia jest wyjątkowo głośna, bo dało się w niej rozmawiać nawet powyżej 180 km/h. Tylko po prostu najbardziej słychać nie wiatr, nie silnik, a właśnie opony.

Podsumowanie i ceny

Auto ma swoje niedociągnięcia, ale trudno o bardziej przestronne i lepiej wyposażone kombi za takie pieniądze. Skoda Superb jest na przykład nieco lepiej wyciszona, ale brakuje jej tak dobrych reflektorów LED oraz ponad 14 cm nadwozia.

Odnośnie cen – 166 500 zł za wersję Grand Sport, czyli sedan oraz 171 500 zł za wersję Sports Tourer. Tyle trzeba dać za Opla Insignię GSi.

Ale jeżeli ktoś chce mieć ten sam silnik, skrzynię i napęd AWD, ale bez znaczka GSi – nie ma problemu. Opel Insignia Elite z rocznika 2018 (model 2019) kosztuje aktualnie 155 900 zł. Chociaż ta odmiana jest 10 mm wyżej zawieszona od GSi, nie ma hamulców Brembo oraz nieco inaczej wygląda z zewnątrz.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Opel Insignia GSi AWD 2.0D BiTurbo 210 KM – bardzo szybkie, olbrzymie kombi za rozsądne pieniądze – TEST
Opel Insignia GSi AWD 2.0D BiTurbo 210 KM – bardzo szybkie, olbrzymie kombi za rozsądne pieniądze – TEST
Opel Insignia GSi AWD 2.0D BiTurbo 210 KM – bardzo szybkie, olbrzymie kombi za rozsądne pieniądze – TEST

Opel Insignia GSi ma swoje niedociągnięcia oraz problem w postaci średnio wyciszonych nadkoli, ale ma też kilka olbrzymich zalet. Po pierwsze – przestrzeń w środku. Auto jest 6 cm dłuższe od Audi A6 Avant, Mercedesa E kombi oraz Volvo V90. Skoda Superb jest krótsza o 14,2 cm, a Passat – o 23,1 cm.

Po drugie – światła IntelliLux LED są po prostu rewelacyjne. A po trzecie 210 konny silnik diesla pozostaje dynamiczny nawet gdy jedziemy w 5 osób z bagażnikiem załadowanym pod dach.

Największe zalety – światła IntelliLux

Największa zaleta nowego Opla Insignii to światła inteligentne/adaptacyjne LED o nazwie IntelliLux. Coś takiego można znaleźć tylko w klasie premium. Żadne auto z tego segmentu, nawet Skoda Superb, nie dysponuje aż tak dobrze działającymi światłami. Lepiej działające reflektory widziałem jak dotąd chyba tylko w Mercedesach.

Chodzi o to, że na manetce za kierownicą wciskamy tryb auto i zapominamy o przełączaniu się pomiędzy światłami mijania i drogowymi, a także rzecz jasna dziennymi. Wszystko dzieje się automatyczne.

W nocy Opel Insignia bezbłędnie wybiera te fragmenty drogi które można oświetlić, kierując w nie bardzo jasne światło LED, a których nie można, bo znajduje się tam inny samochód.

Dzięki temu widać w cholerę więcej w porównaniu do zwykłych świateł LED, takich tylko z przełączaniem mijania/drogowe. O ksenonach, czy halogenach to już nie wspominam. Różnica nocą jest kolosalna, przez co Insignią po zmroku jeździ się niesamowicie przyjemnie.

Jak to działa? Każdy z reflektorów składa się z 16 różnych segmentów LED, które mogą się włączać w różnych momentach.

Dłuższy od klasy E kombi, V90 i A6 Avant

Druga ogromna zaleta Opla Insignii GSi to rozmiary. Auto mierzy aż 5 m, bez 2 mm. To 6 cm więcej od gigantycznego przecież Volvo V90, Mercedesa klasy E w kombi, czy Audi A6 Avant.

Insignia jest też oczywiście dłuższa od Superba w kombi – aż o 14,2 cm. Passat Variant to już zupełnie inna kategoria samochodu. Jest krótszy o 23,1 cm!

A to oznacza, że w środku Insignii zmieści się wygodnie 5 osób, każda z dużym bagażem, bo bagażnik pomieści 560 litrów.

4 cylindrowy silnik diesla 2.0 BiTurbo

Insignia GSi nie jest autem wyczynowym z twardym zawieszeniem – całe szczęście. To bardzo dynamiczne, duże i komfortowe kombi, którym znakomicie się jeździ.

Po pierwsze – jest czym jechać. Mamy pod nogą 210 KM oraz 480 Nm momentu obrotowego połączone z dosyć szybkim, 8 stopniowym automatem. Chociaż w moim subiektywnym odczuciu – nie aż tak szybkim, jak DSG. Mocy jest pod dostatkiem by baaardzo dynamicznie wyprzedzać i bez problemu trzymać na niemieckiej autostradzie wysokie prędkości.

Po drugie – Insignią po prostu jeździ się przyjemnie. Po części jest to efekt zastosowania podwójnie doładowanego silnika, dzięki czemu 480 Nm momentu dostępne jest już od 1500 obr./min. A po części jest to efekt napędu na 4 koła AWD, który jest standardem w GSi.

W każdym razie, jeżeli ktoś boi się że dzisiejszy Opel wciąż nie radzi sobie z zakrętami, nie jest to prawdą. Jeździ się nim z przyjemnością. Chociaż pod tym względem nie miałem najmniejszych zastrzeżeń nawet do wersji o mocy 170 KM z napędem na przód.

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w Oplu Insignia GSi wynosi równe 8 sekund w przypadku wersji kombi. Bardzo przyzwoicie, jak na 5 metrowe auto ważące 1,8 tony.

Lekkim minusem całej tej sytuacji jest zużycie paliwa

O ile Insignia wyposażona w słabszego diesla 170 KM oraz napęd na przód była bardzo oszczędna, to GSi jest pod tym względem mocno przeciętna. Jadąc bardzo spokojnie, po drodze krajowej, należy spodziewać się wyników w okolicach 8 litrów na 100 km.

Gdy jedziemy szybciej i wyprzedzamy, robi się 11 litrów na 100 km. Natomiast 14 litrów na 100 km auto potrzebuje po mieście i na autostradzie, gdy staramy się trzymać ponad 180 km/h.

Na uwagę zasługuje też wyposażenie

Podgrzewane fotele nie tylko z przodu, ale i z tyłu – obecne. Z przodu mamy też możliwość wentylacji. Bardzo przydatne na długich trasach, bo człowiek nie zapoci jak świnia.

Zakres regulacji miejsca za kierownicą jest imponujący. Kierownica wysuwa się naprawdę solidnie, a fotel można ustawić tak, jak się podoba. Jest bowiem niezależna regulacja przedniej i tylnej części siedziska.

Mamy też elektrycznie otwieraną klapę bagażnika, wyświetlacz HUD, który w jak w każdym innym, tak i tutaj jest totalnie bezużyteczny, czy ekran LCD zamiast klasycznych liczników. Analogowy jest tylko obrotomierz, temperatura płynu w chłodnicy oraz wskaźnik poziomu paliwa.

Jest też system odczytywania znaków drogowych, który działa całkiem sprawnie na tle konkurentów oraz tempomat adaptacyjny.

Jest nawet całkiem wygodny i pewny system bezkluczykowy. Każda klamka zamontowany ma przycisk, który otwiera lub zamyka auto. I zawsze to działa, w przeciwieństwie do aut Renault, Peugeota, czy Citroena, którymi zdarzyło mi się jeździć.

Bezpieczeństwo

Opel i tutaj jest na bieżąco. Nie jest to może Tesla, ale i tak jest całkiem nieźle. Gdy zaśniemy lub zasłabniemy, ratować będzie nas system LKA, który zapobiega wjechaniu w drzewo oraz zderzeniom czołowym. System po prostu odczytuje linie na jezdni i prowadzi auto pomiędzy nimi.

Jeżeli natomiast nie zauważymy auta przed nami, lub pieszego, to zareaguje system AEB (Automatic Emergency Braking). Nie potrafi on wprawdzie zatrzymać auta do zera, ale do 40 km/h zredukuje siłę uderzenia o 1 g, natomiast do 80 km/h spowolni auto o 15 km/h. A to już daje szansę, że wybudzimy się z drzemki.

Mamy też system wykrywający pojazdy jadące prostopadle za bagażnikiem Insignii. A przydaje się on wtedy, gdy wyjeżdżamy z parkingu tyłem na ruchliwą ulicę. System ostrzega o nadjeżdżającym samochodzie wcześniej niż jesteśmy go w stanie zobaczyć.

Wady

Straszna wtopa Opla to multimedia z nawigacją, pamiętające czasy General Motors. Ich interfejs jest bardzo toporny. Jest wprawdzie obsługa Android Auto, która jednak wiesza się bardzo często. To samo miałem w Oplu Astra z tymi samymi multimediami. Natomiast przed tygodniem jeździłem Volvo XC 40 i tam Android Auto nie zawiesił się ani razu.

Ale jest na to rada. Opel od niedawna montuje w Insignii nowy system operacyjny multimediów zrobiony już we współpracy z PSA, który podobno jest o niebo lepszy od tego z General Motors. Dlatego wybierając własny egzemplarz Insignii warto na to zwrócić uwagę.

Poza tym Insignia, w porównaniu np. do takiego Superba, składa się z wielu drobnych niedociągnięć. Niby nic wielkiego, ale jednak jest. Na przykład przełącznik kierunkowskazów sprawia bardziej liche wrażenie, jest jakby słabiej spasowany. Nawet w Crosslandzie i Grandlandzie już to poprawiono.

Wielkie, otwierane, panoramiczne okno dachowe w wersji kombi, skrzypi zimą. Niby coś takiego widziałem już w Hyundaiu i30, ale jednak sprawia to takie sobie wrażenie.

Do tego wyraźnie słychać dźwięk toczących się opon. Jakby ten element wyciszony był najsłabiej. Z drugiej strony ciężko mi powiedzieć, że Insignia jest wyjątkowo głośna, bo dało się w niej rozmawiać nawet powyżej 180 km/h. Tylko po prostu najbardziej słychać nie wiatr, nie silnik, a właśnie opony.

Podsumowanie i ceny

Auto ma swoje niedociągnięcia, ale trudno o bardziej przestronne i lepiej wyposażone kombi za takie pieniądze. Skoda Superb jest na przykład nieco lepiej wyciszona, ale brakuje jej tak dobrych reflektorów LED oraz ponad 14 cm nadwozia.

Odnośnie cen – 166 500 zł za wersję Grand Sport, czyli sedan oraz 171 500 zł za wersję Sports Tourer. Tyle trzeba dać za Opla Insignię GSi.

Ale jeżeli ktoś chce mieć ten sam silnik, skrzynię i napęd AWD, ale bez znaczka GSi – nie ma problemu. Opel Insignia Elite z rocznika 2018 (model 2019) kosztuje aktualnie 155 900 zł. Chociaż ta odmiana jest 10 mm wyżej zawieszona od GSi, nie ma hamulców Brembo oraz nieco inaczej wygląda z zewnątrz.