Renault Grand Scenic 2019 z silnikiem benzynowym 1.3 TCe o mocy 163 KM – TEST

Największa zmiana w Renault Grand Scenic 2019 dotyczy tego, co jest pod maską. Do tej pory klient miał do dyspozycji tylko jeden silnik benzynowy, 4 cylindrowy o pojemności 1.2 litra i mocy maksymalnej 130 KM.

Teraz zastąpił go silnik o pojemności 1.33 litra, też 4 cylindrowy, ale w wersjach 115 KM, 140 KM oraz 163 KM. Ja przez tydzień miałem do czynienia z jego najmocniejszą odmianą.

Silnik i skrzynia biegów

Wrażenia z jazdy są oczywiście jak najbardziej pozytywne, no bo jakie mają być. Mamy w końcu 33 KM więcej, niż wcześniej. Zwiększył się też moment obrotowy z 205 do 270 Nm i jest dostępny niżej, bo w zakresie 1750-3700 obr./min. Wcześniej było to od 2000 obr./min. Ponadto pojawił się 7 stopniowy automat EDC – niedostępny wcześniej.

I wszystko to sprawia, że jazda Grand Scenic od roku 2019 stała się znacznie bardziej przyjemna. Auto przyspiesza dużo sprawniej i nie trzeba przy tym wachlować lewarkiem.

Wersja z automatem przyspiesza do 100 km/h w 9,9 sekundy, o 0,7 sekundy szybciej niż z manualem. Wciąż nie jest to auto klasy sportowej, ale mimo wszystko mocy jest na tyle dużo, że mozna jeździć dynamicznie i bez nerwów z kategorii “ciekawe czy zdążę wyprzedzić”.

Do tego nie jest to jakiś tam silnik 1.3, ale jednostka opracowana przez kilku producentów. Poza autami Renault konstrukcję znaleźć można m.in. w Dacii, w samochodach Nissana, a nawet Mercedesach – klasy A i B.

Konstruktorzy chwalą się też, że jednostka przed wprowadzeniem do sprzedaży przeszła 40 000 godzin testów i spełnia standardy jakości Aliansu Renault-Nissan oraz Daimlera.

W silniku zastosowano technologię Bore Spray Coating, czyli powłokę cylindra, stosowaną ponoć wcześniej w Nissanie GT-R, która zmniejsza tarcie i poprawia wymianę ciepła.

Podniesiono też ciśnienie wtrysku paliwa do 250 barów i zastosowano zmienne fazy rozrządu, które zmieniają pracę zaworów wlotowych oraz wylotowych w zależności od obciążenia silnika.

A wszystko po to, by zwiększyć moment obrotowy przy niskich obrotach, czyli poprawić dynamikę i komfort oraz spełnić wymagania dotyczące emisji CO2.

Wnętrze Scenica i Grand Scenica jest bardzo przyjemne

Mamy wygodne fotele, a pozycję za kierownicą, pomimo wysokiego wzrostu, mogłem dobrać idealnie pod siebie.

Kierowca ma też do dyspozycji ekran LCD zamiast klasycznych liczników oraz drugi ekran LCD na konsoli centralnej. Pionowy i duży – o przekątnej 8,7″.

Jeżeli ktoś chce, wnętrze może wyposażyć w skórę. W moim przypadku była ona biała, bardzo efektowna, choć mocno niepraktyczna, bo fotel kierowcy szybko złapał kolor moich niebieskich spodni.

Poza tym mamy wszystko, co trzeba. Jest aktywny tempomat, są jasne światłą LED PureVision, które służą jako dzienne, mijania i drogowe. Do tego mają funkcję automatycznego przełączania mijania/drogowe, która działa bardzo dobrze. Moim zdaniem warto do tego dorzucić, bo nocą widać znacznie więcej w porównaniu do halogenów.

Klimatyzacja – dwustrefowa. Jest też masaż wbudowany w fotel kierowcy i pasażera. Niezbyt może wyszukany, ale zawsze to jakieś urozmaicenie na długiej trasie. Podgrzewane fotele – oczywiście są. Jest też system bezkluczykowy, który czasami lubi się przyciąć i nie otworzyć automatycznie auta, jak do niego się zbliżamy. Nie wiem czemu, bo nawet w Dacii Duster działał on bardziej niezawodnie.

Mamy nawet ambientowe podświetlenie wnętrza. Jest ono na konsoli centralnej i drzwiach oraz może świecić w kilku różnych kolorach. Przyjemny bajer i nawet użyteczny, bo jedna z lampek oświetla miejsca na napoje.

Jest też kamera cofania. Nie ma trybu 360 stopni, ma za to bardzo dobrą jakość obrazu. Sprawdza się zarówno w dzień, jak i w nocy, nawet wtedy gdy się przybrudzi. A to wciąż nie jest standard w motoryzacji.

Mamy również obsługę Android Auto, co oznacza, że jeżeli fabryczna nawigacja nam nie przypasuje, możemy korzystać z Mapy Google na ekranie samochodu. Wystarczy podłączyć do auta telefon z Androidem kablem USB.

Ale pionowy ekran LCD ma swoje wady. Kamera cofania wyświetla się na 1/2 wyświetlacza, bo orientacja kamery jest pozioma. To samo z Android Auto – korzysta tylko z niewielkiej części ekranu.

Dlatego tutaj lepiej zaoszczędzić wybrać tańszy system R-Link z ekranem 7″, ale za to poziomym.

Największym atutem tego minivana jest wygląd zewnętrzny

Mało który minivan może pochwalić się atrakcyjną linią nadwozia. Świetne wrażenie robią – montowane standardowo(!) – 20 calowe felgi. Są na nich całkiem wysokie opony o profilu 55, więc nie ma stresu, że zaraz uszkodzimy koło.

A to sprawia, że koła Grand Scenica są proporcjonalne do karoserii. Bo zwykle minivany wyglądają tak, jakby ktoś zamontował do nich za małe koła. A tutaj tej problem nie występuje. Moim zdaniem trudno o ładniejszego minivana, niż Scenic.

Wady

System utrzymywania pasa ruchu działa w irytujący sposób, bowiem poza korygowaniem toru jazdy wibruje też kierownicą i tych wibracji nie da się wyłączyć. Wyłączyłem więc cały system.

Jakość tworzywa, z którego wykonane jest wnętrze Grand Scenica sprawia jednak nieco gorsze wrażenie, niż w większości aut konkurencji. Nie jest to dramat, jednak różnica jest widoczna.

Denerwował mnie też fakt, że opierając nogę o konsolę centralną, ta raz na czas lubi nieco skrzypnąć. Niestety takie wpadki wciąż widuję w nowych samochodach. Np. w Skodzie Kodiq skrzypi uchwyt zamykania drzwi, zaś w Oplu Grandland X – cały podłokietnik w drzwiach.

Podsumowanie

Pomimo wszechobecnej mody na SUV-y wciąż uważam, że zakup dobrego minivana ma więcej sensu. Jest więcej przestrzeni, auto pali mniej, a jak przy tym udowadnia Grand Scenic – minivan może wyglądać bardzo ok.

90 400 zł to minimum, jakie trzeba wyłożyć na Renault Grand Scenic. Pocieszający jest fakt, że już na start dostajemy 140 konny silnik benzynowy i klimatyzację dwustrerfową. 160 konna benzyna z 7 stopniowym automatem EDC w najwyższym wyposażeniu Intens kosztuje już 110 400 zł.

Do tego 4000 zł warto dorzucić do świateł LED, w gratisie dostaniemy też bajerancki, ale mało przydatny wyświetlacz HUD. Kolejne 1000 zł warto też dołożyć do podgrzewanych foteli, które dostajemy w komplecie z podgrzewanymi spryskiwaczami.

Dla chętnych jest dach panoramiczny, którego w tym egzemplarzu nie miałem, wyceniony na 3700 zł. Sporo? I tak wychodzi taniej od SUV-a z zbliżonym wyposażeniem i o podobnej przestrzeni w kabinie i bagażniku.

 

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Renault Grand Scenic 2019 z silnikiem benzynowym 1.3 TCe o mocy 163 KM – TEST
Renault Grand Scenic 2019 z silnikiem benzynowym 1.3 TCe o mocy 163 KM – TEST
Renault Grand Scenic 2019 z silnikiem benzynowym 1.3 TCe o mocy 163 KM – TEST

Największa zmiana w Renault Grand Scenic 2019 dotyczy tego, co jest pod maską. Do tej pory klient miał do dyspozycji tylko jeden silnik benzynowy, 4 cylindrowy o pojemności 1.2 litra i mocy maksymalnej 130 KM.

Teraz zastąpił go silnik o pojemności 1.33 litra, też 4 cylindrowy, ale w wersjach 115 KM, 140 KM oraz 163 KM. Ja przez tydzień miałem do czynienia z jego najmocniejszą odmianą.

Silnik i skrzynia biegów

Wrażenia z jazdy są oczywiście jak najbardziej pozytywne, no bo jakie mają być. Mamy w końcu 33 KM więcej, niż wcześniej. Zwiększył się też moment obrotowy z 205 do 270 Nm i jest dostępny niżej, bo w zakresie 1750-3700 obr./min. Wcześniej było to od 2000 obr./min. Ponadto pojawił się 7 stopniowy automat EDC – niedostępny wcześniej.

I wszystko to sprawia, że jazda Grand Scenic od roku 2019 stała się znacznie bardziej przyjemna. Auto przyspiesza dużo sprawniej i nie trzeba przy tym wachlować lewarkiem.

Wersja z automatem przyspiesza do 100 km/h w 9,9 sekundy, o 0,7 sekundy szybciej niż z manualem. Wciąż nie jest to auto klasy sportowej, ale mimo wszystko mocy jest na tyle dużo, że mozna jeździć dynamicznie i bez nerwów z kategorii “ciekawe czy zdążę wyprzedzić”.

Do tego nie jest to jakiś tam silnik 1.3, ale jednostka opracowana przez kilku producentów. Poza autami Renault konstrukcję znaleźć można m.in. w Dacii, w samochodach Nissana, a nawet Mercedesach – klasy A i B.

Konstruktorzy chwalą się też, że jednostka przed wprowadzeniem do sprzedaży przeszła 40 000 godzin testów i spełnia standardy jakości Aliansu Renault-Nissan oraz Daimlera.

W silniku zastosowano technologię Bore Spray Coating, czyli powłokę cylindra, stosowaną ponoć wcześniej w Nissanie GT-R, która zmniejsza tarcie i poprawia wymianę ciepła.

Podniesiono też ciśnienie wtrysku paliwa do 250 barów i zastosowano zmienne fazy rozrządu, które zmieniają pracę zaworów wlotowych oraz wylotowych w zależności od obciążenia silnika.

A wszystko po to, by zwiększyć moment obrotowy przy niskich obrotach, czyli poprawić dynamikę i komfort oraz spełnić wymagania dotyczące emisji CO2.

Wnętrze Scenica i Grand Scenica jest bardzo przyjemne

Mamy wygodne fotele, a pozycję za kierownicą, pomimo wysokiego wzrostu, mogłem dobrać idealnie pod siebie.

Kierowca ma też do dyspozycji ekran LCD zamiast klasycznych liczników oraz drugi ekran LCD na konsoli centralnej. Pionowy i duży – o przekątnej 8,7″.

Jeżeli ktoś chce, wnętrze może wyposażyć w skórę. W moim przypadku była ona biała, bardzo efektowna, choć mocno niepraktyczna, bo fotel kierowcy szybko złapał kolor moich niebieskich spodni.

Poza tym mamy wszystko, co trzeba. Jest aktywny tempomat, są jasne światłą LED PureVision, które służą jako dzienne, mijania i drogowe. Do tego mają funkcję automatycznego przełączania mijania/drogowe, która działa bardzo dobrze. Moim zdaniem warto do tego dorzucić, bo nocą widać znacznie więcej w porównaniu do halogenów.

Klimatyzacja – dwustrefowa. Jest też masaż wbudowany w fotel kierowcy i pasażera. Niezbyt może wyszukany, ale zawsze to jakieś urozmaicenie na długiej trasie. Podgrzewane fotele – oczywiście są. Jest też system bezkluczykowy, który czasami lubi się przyciąć i nie otworzyć automatycznie auta, jak do niego się zbliżamy. Nie wiem czemu, bo nawet w Dacii Duster działał on bardziej niezawodnie.

Mamy nawet ambientowe podświetlenie wnętrza. Jest ono na konsoli centralnej i drzwiach oraz może świecić w kilku różnych kolorach. Przyjemny bajer i nawet użyteczny, bo jedna z lampek oświetla miejsca na napoje.

Jest też kamera cofania. Nie ma trybu 360 stopni, ma za to bardzo dobrą jakość obrazu. Sprawdza się zarówno w dzień, jak i w nocy, nawet wtedy gdy się przybrudzi. A to wciąż nie jest standard w motoryzacji.

Mamy również obsługę Android Auto, co oznacza, że jeżeli fabryczna nawigacja nam nie przypasuje, możemy korzystać z Mapy Google na ekranie samochodu. Wystarczy podłączyć do auta telefon z Androidem kablem USB.

Ale pionowy ekran LCD ma swoje wady. Kamera cofania wyświetla się na 1/2 wyświetlacza, bo orientacja kamery jest pozioma. To samo z Android Auto – korzysta tylko z niewielkiej części ekranu.

Dlatego tutaj lepiej zaoszczędzić wybrać tańszy system R-Link z ekranem 7″, ale za to poziomym.

Największym atutem tego minivana jest wygląd zewnętrzny

Mało który minivan może pochwalić się atrakcyjną linią nadwozia. Świetne wrażenie robią – montowane standardowo(!) – 20 calowe felgi. Są na nich całkiem wysokie opony o profilu 55, więc nie ma stresu, że zaraz uszkodzimy koło.

A to sprawia, że koła Grand Scenica są proporcjonalne do karoserii. Bo zwykle minivany wyglądają tak, jakby ktoś zamontował do nich za małe koła. A tutaj tej problem nie występuje. Moim zdaniem trudno o ładniejszego minivana, niż Scenic.

Wady

System utrzymywania pasa ruchu działa w irytujący sposób, bowiem poza korygowaniem toru jazdy wibruje też kierownicą i tych wibracji nie da się wyłączyć. Wyłączyłem więc cały system.

Jakość tworzywa, z którego wykonane jest wnętrze Grand Scenica sprawia jednak nieco gorsze wrażenie, niż w większości aut konkurencji. Nie jest to dramat, jednak różnica jest widoczna.

Denerwował mnie też fakt, że opierając nogę o konsolę centralną, ta raz na czas lubi nieco skrzypnąć. Niestety takie wpadki wciąż widuję w nowych samochodach. Np. w Skodzie Kodiq skrzypi uchwyt zamykania drzwi, zaś w Oplu Grandland X – cały podłokietnik w drzwiach.

Podsumowanie

Pomimo wszechobecnej mody na SUV-y wciąż uważam, że zakup dobrego minivana ma więcej sensu. Jest więcej przestrzeni, auto pali mniej, a jak przy tym udowadnia Grand Scenic – minivan może wyglądać bardzo ok.

90 400 zł to minimum, jakie trzeba wyłożyć na Renault Grand Scenic. Pocieszający jest fakt, że już na start dostajemy 140 konny silnik benzynowy i klimatyzację dwustrerfową. 160 konna benzyna z 7 stopniowym automatem EDC w najwyższym wyposażeniu Intens kosztuje już 110 400 zł.

Do tego 4000 zł warto dorzucić do świateł LED, w gratisie dostaniemy też bajerancki, ale mało przydatny wyświetlacz HUD. Kolejne 1000 zł warto też dołożyć do podgrzewanych foteli, które dostajemy w komplecie z podgrzewanymi spryskiwaczami.

Dla chętnych jest dach panoramiczny, którego w tym egzemplarzu nie miałem, wyceniony na 3700 zł. Sporo? I tak wychodzi taniej od SUV-a z zbliżonym wyposażeniem i o podobnej przestrzeni w kabinie i bagażniku.