Opel Combo Life 1.5D 130 KM – a gdyby tak olać wygląd i wszystko podporządkować funkcjonalności? TEST

Jest strasznie brzydki, ale niesamowicie praktyczny, komfortowy i dobrze wyposażony.

Do tego, co rzadko zdarza się w kombivanach, Combo Life jest nieźle wyciszony, ma miękkie zawieszenie do miasta oraz stabilnie prowadzi się nawet powyżej 140 km/h i przy silnym wietrze.

A gdyby tak olać wszystkie zasady projektowania ładnych samochodów i zrobić coś, co będzie ponad wszystko praktyczne i bardzo komfortowe? Tak w skrócie można opisać plan na budowę Opla Combo Life. To idealne auto dla kogoś, kto nie lubi przyciągać uwagi, a jednocześnie chce zachować dla siebie wysoki komfort podróży.

Jest to zaskakujące, bo zazwyczaj auta typu kombivan mają jakieś wyraźnie niedociągnięcia. Brakuje dynamicznych silników, albo wyposażenie jest przeciętne, albo gorzej się prowadzą w trasie, bo pionowe, wysokie drzwi zupełnie nie sprawdzają się przy podmuchach bocznych. Często bywają też zauważalnie słabiej wyciszone od sedanów i hatchbacków.

Poza tym są bardzo brzydkie, ale w tej kategorii chyba nic się nie da zmienić. Natomiast cała reszta kombivana pod tytułem Opel Combo Life jest po prostu rewelacyjna.

Miejsca jest od cholery

To po pierwsze. W każdą stronę jest mnóstwo przestrzeni. Nie ma żadnych głupich krzywizn, bo drzwi są płaskie i wysokie. No i wsiada się idealnie, bo mamy wspomniane wielkie drzwi, a fotel znajduje się dosyć wysoko.

Miejsca na nogi w drugim rzędzie jest pod dostatkiem, nawet gdy kierowca ma 1,9 m wzrostu. Na szerokość z tyłu z powodzeniem mieszczą się 3 osoby. Bagażnik też jest gigantyczny, ma 597 litrów i jest to bardzo praktyczna, wymiarowa przestrzeń.

A jak komuś będzie jej brakowało, to może kupić Combo Life XL, jeszcze dłuższe, z bagażnikiem o pojemności 850 litrów. Auto – w obu wersjach – ma też mnóstwo schowków o łącznej pojemności 186 litrów. Są też najwygodniejsze uchwyty na kawę, z jakich korzystałem. Znajdują się przy bocznych nawiewach.

Jednocześnie z zewnątrz Combo Life nie jest przesadnie duży. Mierzy 4,4 m, to ponad 20 cm mniej od Skody Octavii i 8 cm mniej od Skody Rapid. No i jest też wspomniana wersja XL o długości 4,75 m.

Tylne drzwi z obu stron są odsuwane. Od dawna nie widziałem takiego rozwiązania, a jest ono bardzo wygodne, jak chce się wyciągnąć z auta torbę, czy zakupy na zatłoczonym parkingu.

Combo Life standardowo dostępne jest w wersji 5 osobowej, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zamówić dłuższe Combo Life XL, które pomieści wygodnie aż 7 osób. Lub 5 z większym miejscem na bagaże.

Bezpieczeństwo na poziomie

Po pierwsze mamy wszystkie przydatne systemy wspomagające bezpieczeństwo. Jest układ AED, który potrafi wykrywać inne pojazdy – w ruchu i stojące – a także pieszych. Pomaga też uniknąć kolizji. Do 30 km/h zatrzyma auto całkowicie, natomiast do 85 km/h przyhamuje auto o ok. 20 km/h, co być może obudzi kierowcę i pozwoli mu zareagować. A jeżeli nie obudzi, to i tak zmniejszy siłę kolizji o ok. 0,9 g.

Kolejna rzeczy – mamy system LKA, który odpowiada za utrzymywanie pasa ruchu. Nie piszczy przy jego przekraczaniu, a delikatnym ruchem kierownicy koryguje tor jazdy, gdy wjedziemy na pas. Nie działa może tak płynnie jak asystent z Hondy CR-V, czy Skody Superb, ale i tak może uratować tyłek, gdy zaśniemy za kierownicą.

Aktywny tempomat – obecny. Działa do 160 km/h zachowując bezpieczną odległość przed innym autem. Wprawdzie z manualem miał on mało sensu, ale jak zamówimy Combo Life z 8 stopniowym automatem, będzie już całkiem użyteczny.

Jest też system rozpoznawania znaków drogowych. Ale nie jest to zbyt fajne, bo jeszcze w żadnym aucie tego typu system nie działał jak trzeba. Znaki rozpoznaje dobrze, ale ich odwołania – już niekoniecznie.

Bardzo dobre multimedia

Multimedia opracowane wspólnie z PSA są o niebo lepsze, niż to co jeszcze rok-dwa lata temu oferował Opel. Interfejs jest bardziej estetyczny, jest też przyjemniejsza w obsłudze nawigacja. Choć z tego co widzę, w Combo Life nie ma obsługi korków na żywo.

Ale jest też obsługa Android Auto i Apple CarPlay, więc na ekranie w aucie można odpalić Mapy Google, czy Waze i problem rozwiązany. W opcjach wyposażenia jest też system audio z 6 głośnikami, który gra naprawdę bardzo przyzwoicie.

Kamera cofania 180 stopni – obecna. Nie ma może najbardziej wyraźnego obrazu na świecie, ale za to jest całkiem przydatna nocą, bo coś na niej widać.

Świetny komfort i wyposażenie

Nie wiem jak, ale się udało. Zawieszenie Combo Life sprawuje się bardzo przyjemnie w mieście. Jest miękkie, komfortowe i znakomicie wybiera nierówności. To by oznaczało, że auto będzie fatalnie prowadziło się w trasie. W końcu jest prawie pionowe, więc podmuchy wiatru – na chłopski rozum – będą bardzo odczuwalne. Ale nic bardziej mylnego.

Auto nawet przy prędkościach 160-180 km/h, bo na więcej nie ma co liczyć, prowadzi się bardzo stabilnie i pewnie. Nie przeszkadzają mu nawet boczne podmuchy wiatru przy wyjeżdżaniu zza ekranów akustycznych.

Moje obawy dotyczące wyciszenia też okazały się niesłuszne. Duży gabaryt, średnia aerodynamika, relingi na dachu, korzenie auta dostawczego – to nie może być ciche. Ale jest. Przy 140 km/h da się spokojnie rozmawiać. Bardzo przyzwoicie jest nawet przy prędkościach maksymalnych. Nie ma też żadnych irytujących odgłosów dochodzących z opon i zawieszenia. A to denerwowało mnie w Insignii.

Przydatną rzeczą na zimę są też fotele przednie podgrzewane oraz podgrzewane koło kierownicy. Przednie fotele mają też bardzo wygodne, wąskie ale osobne, podłokietniki środkowe.

Jakby tego było mało, jest to kombivan wyposażony w ogromny dach panoramiczny. Ja wiem, że to nic nie daje, ale robi przyjemną atmosferę w samochodzie. Do tego pod dachem została przyczepiona ogromna półprzezroczysta półka, która w nocy może być cała podświetlana.

A poza tym chciałem dodać, że Combo Life to kolejny dowód na to, że przejęcie przez PSA znacznie poprawiło jakość samochodów Opla. Nowe modele mają lepsze multimedia, są lepiej wyciszone i sprawiają wrażenie solidniej wykonanych. Takie odczucie miałem przy okazji testu Grandlanda X i to samo mam z Combo Life.

Wady

Największą wtopą tego samochodu jest dla mnie silnik, który niby jest dynamiczny, w żaden nie mogłem odczuć tego, co sugerują dane techniczne. To 4 cylindrowy diesel o pojemności 1.5 litra o mocy 131 KM z momentem obrotowym 300 Nm od 1750 obr./min. Przecież to powinno wyrywać do przodu bardzo dynamicznie.

Tymczasem jak na swoje parametry silnik reaguje dosyć ospale. Co więcej z tym silnikiem jeździłem już w Grandlandzie X, gdzie sprawiał o niebo bardziej dynamiczne wrażenie. Mało tego, wg danych technicznych to Combo Life jest szybszym autem, bo ze skrzynią manualną przyspiesza do 100 km/h w 10,6 s. Grandland X z automatem potrzebuje do tego 12,3 s. W rzeczywistości odczucia są całkiem odwrotne.

Nie jest jednak tak, że wersją 1.5D nie da się sprawnie wyprzedzać w trasie. Da się, trzeba tylko pamiętać by robić to od co najmniej 2700 obr./min. Wtedy auto przyspiesza ok. Ale skoro 131 KM robi takie sobie wrażenie, to nie polecałbym decydowania się na wersję 102 KM, bo i taka jest w ofercie.

Druga sprawa, podświetlenie półki pod dachem panoramicznym. Ma mnóstwo stopni regulacji jasności, ale w najciemniejszym trybie podświetlenie i tak było dla mnie zbyt intensywne nocą. Do tego owe oświetlenie możemy włączać/wyłączać tylko z poziomu ekranu dotykowego, a funkcja jest dosyć mocno zagrzebana w menu. I to sprawia, że podświetlenie dachu jest mało praktycznym gadżetem.

Światła mijania/drogowe to tylko halogeny. Szkoda, bo w wielu innych modelach Opel oferuje znacznie jaśniejsze LED-y. Pocieszające jest to, że reflektory z Combo Life nie świecą tak słabo, jak choćby w Dacii Lodgy, no ale mimo wszystko rewelacji nie ma.

No i ostatnia rzecz – pomimo ogromnej przestrzeni kabiny, jest mało miejsca na kolana z przodu. Nie można ich wygodnie rozłożyć. Nogi trzeba trzymać bliżej siebie niż np. Renault Grand Scenic, do którego przesiadłem się prosto z Opla. A wynika to z faktu, że konsola centralna z prawej jest szeroka.

Niskie zużycie paliwa i niezła kultura pracy

Silnik ma jednak swoją zaletę – zużycie paliwa. Przy 90 km/h można spokojnie zmieścić się w 5 litrach na 100 km, zaś przy 140 km/h – w 8 litrach na 100 km. Jazda z prędkościami 160-180 km/h przekłada się na ok. 10-11 litrów na 100 km. Jak na takie gabaryty, aerodynamikę i masę 1,5 tony, jest to świetny wynik.

Ponadto odnotować muszę, że jak na diesla, silnik jest dobrze wyciszony, a wibracje, charakterystyczne dla jednostek wysokoprężnych, są tylko delikatnie odczuwalne w kabinie.

Ceny i podsumowanie

Ceny zaczynają się od 58 800 zł za podstawowe wyposażenie i silnik 1.2 turbo benzyna 110 KM. Dobrze wyposażony (wersja Elite) Combo Life z dieslem 131 KM kosztuje już 85 400 zł, zaś wersja z automatem – 92 050 zł.

Trzeba jednak pamiętać, że najwyższe wyposażenie nie oznacza wszystkich opcji. Za dobrze wyposażonego Combo Life z automatem trzeba zapłacić koło 100 tys. zł. Ale na tle dowolnego SUV-a z podobnym wyposażeniem i przestrzenią to wciąż niewiele.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Opel Combo Life 1.5D 130 KM – a gdyby tak olać wygląd i wszystko podporządkować funkcjonalności? TEST
Opel Combo Life 1.5D 130 KM – a gdyby tak olać wygląd i wszystko podporządkować funkcjonalności? TEST
Opel Combo Life 1.5D 130 KM – a gdyby tak olać wygląd i wszystko podporządkować funkcjonalności? TEST

Jest strasznie brzydki, ale niesamowicie praktyczny, komfortowy i dobrze wyposażony.

Do tego, co rzadko zdarza się w kombivanach, Combo Life jest nieźle wyciszony, ma miękkie zawieszenie do miasta oraz stabilnie prowadzi się nawet powyżej 140 km/h i przy silnym wietrze.

A gdyby tak olać wszystkie zasady projektowania ładnych samochodów i zrobić coś, co będzie ponad wszystko praktyczne i bardzo komfortowe? Tak w skrócie można opisać plan na budowę Opla Combo Life. To idealne auto dla kogoś, kto nie lubi przyciągać uwagi, a jednocześnie chce zachować dla siebie wysoki komfort podróży.

Jest to zaskakujące, bo zazwyczaj auta typu kombivan mają jakieś wyraźnie niedociągnięcia. Brakuje dynamicznych silników, albo wyposażenie jest przeciętne, albo gorzej się prowadzą w trasie, bo pionowe, wysokie drzwi zupełnie nie sprawdzają się przy podmuchach bocznych. Często bywają też zauważalnie słabiej wyciszone od sedanów i hatchbacków.

Poza tym są bardzo brzydkie, ale w tej kategorii chyba nic się nie da zmienić. Natomiast cała reszta kombivana pod tytułem Opel Combo Life jest po prostu rewelacyjna.

Miejsca jest od cholery

To po pierwsze. W każdą stronę jest mnóstwo przestrzeni. Nie ma żadnych głupich krzywizn, bo drzwi są płaskie i wysokie. No i wsiada się idealnie, bo mamy wspomniane wielkie drzwi, a fotel znajduje się dosyć wysoko.

Miejsca na nogi w drugim rzędzie jest pod dostatkiem, nawet gdy kierowca ma 1,9 m wzrostu. Na szerokość z tyłu z powodzeniem mieszczą się 3 osoby. Bagażnik też jest gigantyczny, ma 597 litrów i jest to bardzo praktyczna, wymiarowa przestrzeń.

A jak komuś będzie jej brakowało, to może kupić Combo Life XL, jeszcze dłuższe, z bagażnikiem o pojemności 850 litrów. Auto – w obu wersjach – ma też mnóstwo schowków o łącznej pojemności 186 litrów. Są też najwygodniejsze uchwyty na kawę, z jakich korzystałem. Znajdują się przy bocznych nawiewach.

Jednocześnie z zewnątrz Combo Life nie jest przesadnie duży. Mierzy 4,4 m, to ponad 20 cm mniej od Skody Octavii i 8 cm mniej od Skody Rapid. No i jest też wspomniana wersja XL o długości 4,75 m.

Tylne drzwi z obu stron są odsuwane. Od dawna nie widziałem takiego rozwiązania, a jest ono bardzo wygodne, jak chce się wyciągnąć z auta torbę, czy zakupy na zatłoczonym parkingu.

Combo Life standardowo dostępne jest w wersji 5 osobowej, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zamówić dłuższe Combo Life XL, które pomieści wygodnie aż 7 osób. Lub 5 z większym miejscem na bagaże.

Bezpieczeństwo na poziomie

Po pierwsze mamy wszystkie przydatne systemy wspomagające bezpieczeństwo. Jest układ AED, który potrafi wykrywać inne pojazdy – w ruchu i stojące – a także pieszych. Pomaga też uniknąć kolizji. Do 30 km/h zatrzyma auto całkowicie, natomiast do 85 km/h przyhamuje auto o ok. 20 km/h, co być może obudzi kierowcę i pozwoli mu zareagować. A jeżeli nie obudzi, to i tak zmniejszy siłę kolizji o ok. 0,9 g.

Kolejna rzeczy – mamy system LKA, który odpowiada za utrzymywanie pasa ruchu. Nie piszczy przy jego przekraczaniu, a delikatnym ruchem kierownicy koryguje tor jazdy, gdy wjedziemy na pas. Nie działa może tak płynnie jak asystent z Hondy CR-V, czy Skody Superb, ale i tak może uratować tyłek, gdy zaśniemy za kierownicą.

Aktywny tempomat – obecny. Działa do 160 km/h zachowując bezpieczną odległość przed innym autem. Wprawdzie z manualem miał on mało sensu, ale jak zamówimy Combo Life z 8 stopniowym automatem, będzie już całkiem użyteczny.

Jest też system rozpoznawania znaków drogowych. Ale nie jest to zbyt fajne, bo jeszcze w żadnym aucie tego typu system nie działał jak trzeba. Znaki rozpoznaje dobrze, ale ich odwołania – już niekoniecznie.

Bardzo dobre multimedia

Multimedia opracowane wspólnie z PSA są o niebo lepsze, niż to co jeszcze rok-dwa lata temu oferował Opel. Interfejs jest bardziej estetyczny, jest też przyjemniejsza w obsłudze nawigacja. Choć z tego co widzę, w Combo Life nie ma obsługi korków na żywo.

Ale jest też obsługa Android Auto i Apple CarPlay, więc na ekranie w aucie można odpalić Mapy Google, czy Waze i problem rozwiązany. W opcjach wyposażenia jest też system audio z 6 głośnikami, który gra naprawdę bardzo przyzwoicie.

Kamera cofania 180 stopni – obecna. Nie ma może najbardziej wyraźnego obrazu na świecie, ale za to jest całkiem przydatna nocą, bo coś na niej widać.

Świetny komfort i wyposażenie

Nie wiem jak, ale się udało. Zawieszenie Combo Life sprawuje się bardzo przyjemnie w mieście. Jest miękkie, komfortowe i znakomicie wybiera nierówności. To by oznaczało, że auto będzie fatalnie prowadziło się w trasie. W końcu jest prawie pionowe, więc podmuchy wiatru – na chłopski rozum – będą bardzo odczuwalne. Ale nic bardziej mylnego.

Auto nawet przy prędkościach 160-180 km/h, bo na więcej nie ma co liczyć, prowadzi się bardzo stabilnie i pewnie. Nie przeszkadzają mu nawet boczne podmuchy wiatru przy wyjeżdżaniu zza ekranów akustycznych.

Moje obawy dotyczące wyciszenia też okazały się niesłuszne. Duży gabaryt, średnia aerodynamika, relingi na dachu, korzenie auta dostawczego – to nie może być ciche. Ale jest. Przy 140 km/h da się spokojnie rozmawiać. Bardzo przyzwoicie jest nawet przy prędkościach maksymalnych. Nie ma też żadnych irytujących odgłosów dochodzących z opon i zawieszenia. A to denerwowało mnie w Insignii.

Przydatną rzeczą na zimę są też fotele przednie podgrzewane oraz podgrzewane koło kierownicy. Przednie fotele mają też bardzo wygodne, wąskie ale osobne, podłokietniki środkowe.

Jakby tego było mało, jest to kombivan wyposażony w ogromny dach panoramiczny. Ja wiem, że to nic nie daje, ale robi przyjemną atmosferę w samochodzie. Do tego pod dachem została przyczepiona ogromna półprzezroczysta półka, która w nocy może być cała podświetlana.

A poza tym chciałem dodać, że Combo Life to kolejny dowód na to, że przejęcie przez PSA znacznie poprawiło jakość samochodów Opla. Nowe modele mają lepsze multimedia, są lepiej wyciszone i sprawiają wrażenie solidniej wykonanych. Takie odczucie miałem przy okazji testu Grandlanda X i to samo mam z Combo Life.

Wady

Największą wtopą tego samochodu jest dla mnie silnik, który niby jest dynamiczny, w żaden nie mogłem odczuć tego, co sugerują dane techniczne. To 4 cylindrowy diesel o pojemności 1.5 litra o mocy 131 KM z momentem obrotowym 300 Nm od 1750 obr./min. Przecież to powinno wyrywać do przodu bardzo dynamicznie.

Tymczasem jak na swoje parametry silnik reaguje dosyć ospale. Co więcej z tym silnikiem jeździłem już w Grandlandzie X, gdzie sprawiał o niebo bardziej dynamiczne wrażenie. Mało tego, wg danych technicznych to Combo Life jest szybszym autem, bo ze skrzynią manualną przyspiesza do 100 km/h w 10,6 s. Grandland X z automatem potrzebuje do tego 12,3 s. W rzeczywistości odczucia są całkiem odwrotne.

Nie jest jednak tak, że wersją 1.5D nie da się sprawnie wyprzedzać w trasie. Da się, trzeba tylko pamiętać by robić to od co najmniej 2700 obr./min. Wtedy auto przyspiesza ok. Ale skoro 131 KM robi takie sobie wrażenie, to nie polecałbym decydowania się na wersję 102 KM, bo i taka jest w ofercie.

Druga sprawa, podświetlenie półki pod dachem panoramicznym. Ma mnóstwo stopni regulacji jasności, ale w najciemniejszym trybie podświetlenie i tak było dla mnie zbyt intensywne nocą. Do tego owe oświetlenie możemy włączać/wyłączać tylko z poziomu ekranu dotykowego, a funkcja jest dosyć mocno zagrzebana w menu. I to sprawia, że podświetlenie dachu jest mało praktycznym gadżetem.

Światła mijania/drogowe to tylko halogeny. Szkoda, bo w wielu innych modelach Opel oferuje znacznie jaśniejsze LED-y. Pocieszające jest to, że reflektory z Combo Life nie świecą tak słabo, jak choćby w Dacii Lodgy, no ale mimo wszystko rewelacji nie ma.

No i ostatnia rzecz – pomimo ogromnej przestrzeni kabiny, jest mało miejsca na kolana z przodu. Nie można ich wygodnie rozłożyć. Nogi trzeba trzymać bliżej siebie niż np. Renault Grand Scenic, do którego przesiadłem się prosto z Opla. A wynika to z faktu, że konsola centralna z prawej jest szeroka.

Niskie zużycie paliwa i niezła kultura pracy

Silnik ma jednak swoją zaletę – zużycie paliwa. Przy 90 km/h można spokojnie zmieścić się w 5 litrach na 100 km, zaś przy 140 km/h – w 8 litrach na 100 km. Jazda z prędkościami 160-180 km/h przekłada się na ok. 10-11 litrów na 100 km. Jak na takie gabaryty, aerodynamikę i masę 1,5 tony, jest to świetny wynik.

Ponadto odnotować muszę, że jak na diesla, silnik jest dobrze wyciszony, a wibracje, charakterystyczne dla jednostek wysokoprężnych, są tylko delikatnie odczuwalne w kabinie.

Ceny i podsumowanie

Ceny zaczynają się od 58 800 zł za podstawowe wyposażenie i silnik 1.2 turbo benzyna 110 KM. Dobrze wyposażony (wersja Elite) Combo Life z dieslem 131 KM kosztuje już 85 400 zł, zaś wersja z automatem – 92 050 zł.

Trzeba jednak pamiętać, że najwyższe wyposażenie nie oznacza wszystkich opcji. Za dobrze wyposażonego Combo Life z automatem trzeba zapłacić koło 100 tys. zł. Ale na tle dowolnego SUV-a z podobnym wyposażeniem i przestrzenią to wciąż niewiele.