Nowe Renault Clio – duże, nowoczesne i na szczęście wygląda prawie tak samo

Czas biegnie nieubłaganie. Choć przedstawiona w 2012 roku czwarta generacja Renault Clio to nadal jedno z najbardziej udanych stylistycznie aut na rynku, to skrywana pod karoserią technologia zdążyła się zestarzeć. Debiutująca właśnie piąta generacja na pierwszy rzut oka wygląda tak samo, jednak w praktyce to zupełnie nowy samochód. Zmieniono to, co trzeba!

Renault Clio to najważniejszy samochód w europejskiej ofercie tej marki. Od lat wiedzie ono bowiem prym w rankingach sprzedaży, a klienci kochają Clio niezależnie od tego, jak długo jest ono obecne na rynku. To najpopularniejsze auto Renault, najpopularniejszy miejski samochód i drugie najlepiej się sprzedające auto w 2018 roku. Pomimo wieku. Wysoko postawiona poprzeczka.

Poprawić coś, czego nie da się poprawić

Dotychczasowa, czwarta generacja to niewątpliwie udany samochód. Przedstawiona w lipcu 2012 roku, wywołała furorę futurystycznym, barwnym i nietuzinkowym designem. Nawet po niespełna 7 latach od premiery miejskie Renault wygląda doskonale. Nic dziwnego, że klienci nadal ustawiają się po ten samochód w kolejkach. Trzeba być niezwykle ostrożnym, podejmując się prac nad nowym modelem.

Te właśnie dobiegły końca. 6,5 roku po prezentacji dotychczasowego modelu, Renault przedstawiło zupełnie nową, piątą generację. Chyba najlepiej i najzręczniej “poprawiony” następca udanego modelu w ostatnich latach. Miejskie auto francuskiej marki z zewnątrz wygląda tak samo, a jednocześnie różni się z każdej strony.

Styliści Renault podołali zadaniu

Sylwetka dotychczasowego modelu poddana została korekcie. Stała się bardziej muskularna i zwarta, co odczuć można poprzez krótszy przód i oszczędniej zarysowane przetłoczenia. Trójkątopodobne reflektory zastąpiono lampami z diodami LED w kształcie litery C, znanymi już m.in. z nowego Megane i Talismana. Tylne lampy stały się nieco większe i pełniejsze.

Bez zmian – kształty linii okien, charakterystyczny grill i ogólne proporcje. I to wszystko przy większych wymiarach. Jednym słowem – rewelacja! Styliści Renault dokonali sztuki, która nie udała się innym zespołom designerów mających podobne zadanie – poprawić niepoprawialne. Mamy tutaj na myśli chociażby koszmarną Hondę Civic IX, która w zapomnienie porzuciła udany projekt poprzednika, tzw. Ufo.

Futurystyczny kokpit – panel klimatyzacji z Dacii i sterczący ekran

No dobrze, wracamy do nowego Clio i przenosimy się do środka. Tam odczucia wobec dotychczasowego projektu nie były już tak wzniosłe, jak w kwestii wyglądu karoserii, dlatego Francuzi bez mrugnięcia okiem wyrzucili go do kosza.

Istotnie, kokpit Clio IV był niedopracowany – wykonano go z twardych plastików, a ponadto wyposażono w zawodny system R-Link sterowany z równie kontrowersyjnego pod względem obsługi, ekranu dotykowego. Teraz, deska rozdzielcza Clio już na zdjęciach wydaje się być wykończona szlachetniejszymi materiałami w ciekawej kolorystyce.

Niestety, dyskusyjny element pozostał, a nawet budzi jeszcze większe kontrowersje, niż dotychczas. To ekran dotykowy przeznaczony do sterowania m.in. systemem multimedialnym, radiem, kamerą cofania i nawigacją GPS. 9,3-calowy ekran trudno uznać za subtelny, zarówno pod względem tabletowego kształtu, jak i formy wkomponowania w deskę rozdzielczą. Francuzi obiecują, że obsługa będzie prosta i zarazem nie przeszkadzająca w prowadzeniu samochodu.

Swojsko poczują się właściciele nowej Dacii Duster. W Clio znalazł się taki sam panel klimatyzacji, jak w bratnim rumuńskim SUV-ie.

Co pod maską?

Pod maskę nowego Clio trafi pięć silników. Na początek, 1-litowy benzyniak o mocy 66 KM i 76 KM. Następnie, 1-litrowe turbo o mocy 100 lub 130 KM. W kwestii diesli, dostępna będzie 1,5-litrowa jednostka o mocy 85 lub 115 KM.

W 2020 roku do gamy dołączy także wersja hybrydowa, która łączyć będzie 90-konny silnik benzynowy z napędem elektrycznym. Renault deklaruje, że samochód będzie w stanie wykorzystywać wyłącznie napęd elektryczny nawet przez 70% jazdy w warunkach miejskich.

Światowa premiera nowego Clio odbędzie się za niespełna miesiąc w Genewie. Sprzedaż powinna ruszyć za to jeszcze przed wakacjami. O sukces jesteśmy spokojni – jak na razie nowe Clio zapowiada się nie zwykle obiecująco!

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nowe Renault Clio – duże, nowoczesne i na szczęście wygląda prawie tak samo
Nowe Renault Clio – duże, nowoczesne i na szczęście wygląda prawie tak samo
Nowe Renault Clio – duże, nowoczesne i na szczęście wygląda prawie tak samo

Czas biegnie nieubłaganie. Choć przedstawiona w 2012 roku czwarta generacja Renault Clio to nadal jedno z najbardziej udanych stylistycznie aut na rynku, to skrywana pod karoserią technologia zdążyła się zestarzeć. Debiutująca właśnie piąta generacja na pierwszy rzut oka wygląda tak samo, jednak w praktyce to zupełnie nowy samochód. Zmieniono to, co trzeba!

Renault Clio to najważniejszy samochód w europejskiej ofercie tej marki. Od lat wiedzie ono bowiem prym w rankingach sprzedaży, a klienci kochają Clio niezależnie od tego, jak długo jest ono obecne na rynku. To najpopularniejsze auto Renault, najpopularniejszy miejski samochód i drugie najlepiej się sprzedające auto w 2018 roku. Pomimo wieku. Wysoko postawiona poprzeczka.

Poprawić coś, czego nie da się poprawić

Dotychczasowa, czwarta generacja to niewątpliwie udany samochód. Przedstawiona w lipcu 2012 roku, wywołała furorę futurystycznym, barwnym i nietuzinkowym designem. Nawet po niespełna 7 latach od premiery miejskie Renault wygląda doskonale. Nic dziwnego, że klienci nadal ustawiają się po ten samochód w kolejkach. Trzeba być niezwykle ostrożnym, podejmując się prac nad nowym modelem.

Te właśnie dobiegły końca. 6,5 roku po prezentacji dotychczasowego modelu, Renault przedstawiło zupełnie nową, piątą generację. Chyba najlepiej i najzręczniej “poprawiony” następca udanego modelu w ostatnich latach. Miejskie auto francuskiej marki z zewnątrz wygląda tak samo, a jednocześnie różni się z każdej strony.

Styliści Renault podołali zadaniu

Sylwetka dotychczasowego modelu poddana została korekcie. Stała się bardziej muskularna i zwarta, co odczuć można poprzez krótszy przód i oszczędniej zarysowane przetłoczenia. Trójkątopodobne reflektory zastąpiono lampami z diodami LED w kształcie litery C, znanymi już m.in. z nowego Megane i Talismana. Tylne lampy stały się nieco większe i pełniejsze.

Bez zmian – kształty linii okien, charakterystyczny grill i ogólne proporcje. I to wszystko przy większych wymiarach. Jednym słowem – rewelacja! Styliści Renault dokonali sztuki, która nie udała się innym zespołom designerów mających podobne zadanie – poprawić niepoprawialne. Mamy tutaj na myśli chociażby koszmarną Hondę Civic IX, która w zapomnienie porzuciła udany projekt poprzednika, tzw. Ufo.

Futurystyczny kokpit – panel klimatyzacji z Dacii i sterczący ekran

No dobrze, wracamy do nowego Clio i przenosimy się do środka. Tam odczucia wobec dotychczasowego projektu nie były już tak wzniosłe, jak w kwestii wyglądu karoserii, dlatego Francuzi bez mrugnięcia okiem wyrzucili go do kosza.

Istotnie, kokpit Clio IV był niedopracowany – wykonano go z twardych plastików, a ponadto wyposażono w zawodny system R-Link sterowany z równie kontrowersyjnego pod względem obsługi, ekranu dotykowego. Teraz, deska rozdzielcza Clio już na zdjęciach wydaje się być wykończona szlachetniejszymi materiałami w ciekawej kolorystyce.

Niestety, dyskusyjny element pozostał, a nawet budzi jeszcze większe kontrowersje, niż dotychczas. To ekran dotykowy przeznaczony do sterowania m.in. systemem multimedialnym, radiem, kamerą cofania i nawigacją GPS. 9,3-calowy ekran trudno uznać za subtelny, zarówno pod względem tabletowego kształtu, jak i formy wkomponowania w deskę rozdzielczą. Francuzi obiecują, że obsługa będzie prosta i zarazem nie przeszkadzająca w prowadzeniu samochodu.

Swojsko poczują się właściciele nowej Dacii Duster. W Clio znalazł się taki sam panel klimatyzacji, jak w bratnim rumuńskim SUV-ie.

Co pod maską?

Pod maskę nowego Clio trafi pięć silników. Na początek, 1-litowy benzyniak o mocy 66 KM i 76 KM. Następnie, 1-litrowe turbo o mocy 100 lub 130 KM. W kwestii diesli, dostępna będzie 1,5-litrowa jednostka o mocy 85 lub 115 KM.

W 2020 roku do gamy dołączy także wersja hybrydowa, która łączyć będzie 90-konny silnik benzynowy z napędem elektrycznym. Renault deklaruje, że samochód będzie w stanie wykorzystywać wyłącznie napęd elektryczny nawet przez 70% jazdy w warunkach miejskich.

Światowa premiera nowego Clio odbędzie się za niespełna miesiąc w Genewie. Sprzedaż powinna ruszyć za to jeszcze przed wakacjami. O sukces jesteśmy spokojni – jak na razie nowe Clio zapowiada się nie zwykle obiecująco!