Wspaniała historia jednego z ostatnich solidnych Mercedesów

Mercedes W 123 z 2 litrowym dieslem został wyprodukowany w 1982 roku. Markus Besold kupił go w 1994 roku za 5 tysięcy niemieckich marek z przebiegiem 236 tys. km. Miał być zwykłym autem na co dzień, ale po niewielkich modyfikacjach nowy właściciel przejechał nim pół świata i dokręcił jeszcze 600 tys. Dzisiaj auto ma przejechane ponad 820 tys. km i powraca do życia za sprawą kolekcjonera zza oceanu.

Przypomnę na początku, że Mercedes W 123 200D oferował początkowo tylko 55 KM a od 1979 roku również 60 KM mocy. Tyle niemieccy inżynierowie wydobyli z 2 litrowej wysokoprężnej jednostki bez doładowania. Niewyżyłowany silnik często bez problemów robi ponad milion kilometrów przebiegu. Zadowala się również niewielką ilością oleju napędowego kosztem braku dynamiki. Wspominany W 123 w tej wersji rozpędza się do setki w ponad 27 sekund i maksymalnie osiąga 135 km/h. Według statystyk i badań ADAC przeciętny przebieg wersji 200D do pierwszej awarii wynosił średnio 852.777 kilometrów!

Mapa miejsc, w których pojawił się Bronze Benz jest imponująca. Na stronie Marcusa Besolda możemy przeczytać jego relacje z wielu wypraw oraz pooglądać zdjęcia.

Zapomniany w Los Angeles

Porzucony samochód znalazło dwóch amerykanów w porcie w Long Beach, stał za zniszczonymi kontenerami. Mercedes miał wyblakły lakier i pordzewiałą karoserię. Nie wiedzieli jaką historię skrywa ten egzemplarz. Prawdopodobnie w porcie stał około dziesięciu lat. Kolekcjoner samochodów Blue Nelson zakochał się w brązowej beczce i postanowił przywrócić ją do życia. Gdy dowiedział się, że jest to legendarny Bronze Benz, nie chciał w nim nic zmieniać, postanowił zostawić wgniecenia karoserii, rdzę oraz inne ślady przebytych trudów. Wspomina, że od czasu do czasu musi coś połatać, bo ostatnio podczas podróży na zlot wypadł mu na drogę kawałek podłogi i w rezultacie zobaczył pod siedziskiem uciekającą autostradę.

Niezawodny kompan podróży Markusa

Markus Besold nabył Mercedesa W 123 za 5 tys. niemieckich marek w 1994 roku, auto miało służyć do codziennego użytku, dopiero później stało się prawdziwym globtrotterem. Markus stworzył nawet stronę internetową (w 1998 roku) gdzie opisuje szczegółowo swoje podróże. Wyczytałem tam ciekawą opinię autora – ten samochód (W 123) jest ostatnim porządnym Mercedesem, który zasługuje, aby określać go mianem niemieckiej solidności.

Marcus pisze również, że nie jest fanem elektroniki, nawet tej najbardziej przemyślanej, bo często zawodzi. Stawia przede wszystkim na sprawdzone rozwiązania mechaniczne. Wiemy jednak, że stare czasy już nie wrócą. We wspomnieniach Besolda możemy również przeczytać, że szukał wygodnego samochodu do komfortowego podróżowania z bagażem. Najważniejsze jednak było dla niego, aby nie martwić się o jego awaryjność nawet w najdalszych regionach świata. Marcus dokonał nieznacznych przeróbek w swoim Mercedesie. Przede wszystkim przełożył większy zbiornik (80l) na paliwo z modelu 280 E. Dołożył również duży bagażnik dachowy na opony i dodatkowe 10 kanistrów na ropę. Dzięki temu zabiegowi pojazd zwiększył zasię do 3 tys. kilometrów.

Bronze Benz już w kolejnych rękach. Nowy właściciel jest zakochany w swojej beczce

 

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Wspaniała historia jednego z ostatnich solidnych Mercedesów
Wspaniała historia jednego z ostatnich solidnych Mercedesów
Wspaniała historia jednego z ostatnich solidnych Mercedesów

Mercedes W 123 z 2 litrowym dieslem został wyprodukowany w 1982 roku. Markus Besold kupił go w 1994 roku za 5 tysięcy niemieckich marek z przebiegiem 236 tys. km. Miał być zwykłym autem na co dzień, ale po niewielkich modyfikacjach nowy właściciel przejechał nim pół świata i dokręcił jeszcze 600 tys. Dzisiaj auto ma przejechane ponad 820 tys. km i powraca do życia za sprawą kolekcjonera zza oceanu.

Przypomnę na początku, że Mercedes W 123 200D oferował początkowo tylko 55 KM a od 1979 roku również 60 KM mocy. Tyle niemieccy inżynierowie wydobyli z 2 litrowej wysokoprężnej jednostki bez doładowania. Niewyżyłowany silnik często bez problemów robi ponad milion kilometrów przebiegu. Zadowala się również niewielką ilością oleju napędowego kosztem braku dynamiki. Wspominany W 123 w tej wersji rozpędza się do setki w ponad 27 sekund i maksymalnie osiąga 135 km/h. Według statystyk i badań ADAC przeciętny przebieg wersji 200D do pierwszej awarii wynosił średnio 852.777 kilometrów!

Mapa miejsc, w których pojawił się Bronze Benz jest imponująca. Na stronie Marcusa Besolda możemy przeczytać jego relacje z wielu wypraw oraz pooglądać zdjęcia.

Zapomniany w Los Angeles

Porzucony samochód znalazło dwóch amerykanów w porcie w Long Beach, stał za zniszczonymi kontenerami. Mercedes miał wyblakły lakier i pordzewiałą karoserię. Nie wiedzieli jaką historię skrywa ten egzemplarz. Prawdopodobnie w porcie stał około dziesięciu lat. Kolekcjoner samochodów Blue Nelson zakochał się w brązowej beczce i postanowił przywrócić ją do życia. Gdy dowiedział się, że jest to legendarny Bronze Benz, nie chciał w nim nic zmieniać, postanowił zostawić wgniecenia karoserii, rdzę oraz inne ślady przebytych trudów. Wspomina, że od czasu do czasu musi coś połatać, bo ostatnio podczas podróży na zlot wypadł mu na drogę kawałek podłogi i w rezultacie zobaczył pod siedziskiem uciekającą autostradę.

Niezawodny kompan podróży Markusa

Markus Besold nabył Mercedesa W 123 za 5 tys. niemieckich marek w 1994 roku, auto miało służyć do codziennego użytku, dopiero później stało się prawdziwym globtrotterem. Markus stworzył nawet stronę internetową (w 1998 roku) gdzie opisuje szczegółowo swoje podróże. Wyczytałem tam ciekawą opinię autora – ten samochód (W 123) jest ostatnim porządnym Mercedesem, który zasługuje, aby określać go mianem niemieckiej solidności.

Marcus pisze również, że nie jest fanem elektroniki, nawet tej najbardziej przemyślanej, bo często zawodzi. Stawia przede wszystkim na sprawdzone rozwiązania mechaniczne. Wiemy jednak, że stare czasy już nie wrócą. We wspomnieniach Besolda możemy również przeczytać, że szukał wygodnego samochodu do komfortowego podróżowania z bagażem. Najważniejsze jednak było dla niego, aby nie martwić się o jego awaryjność nawet w najdalszych regionach świata. Marcus dokonał nieznacznych przeróbek w swoim Mercedesie. Przede wszystkim przełożył większy zbiornik (80l) na paliwo z modelu 280 E. Dołożył również duży bagażnik dachowy na opony i dodatkowe 10 kanistrów na ropę. Dzięki temu zabiegowi pojazd zwiększył zasię do 3 tys. kilometrów.

Bronze Benz już w kolejnych rękach. Nowy właściciel jest zakochany w swojej beczce