Szef Volkswagena: samochody będą coraz droższym luksusem

Zdaniem szefa Volkswagena, ceny nowych samochodów mogą w przyszłości wzrosnąć o średnio kilkanaście tysięcy złotych. Będzie to skutkiem coraz bardziej restrykcyjnych norm emisji spalin. W efekcie – z rynku mogą całkowicie zniknąć tanie samochody.

Dyrektor generalny Volkswagena w rozmowie z portalem Automotive News stwierdził, że normy emisji spalin są wprowadzane przez unijne organy zbyt szybko. Niemiecki menedżer ostrzegł, że tempo tych zmian boleśnie odbije się na klientach szukających np. najtańszych samochodów. Nowe, miejskie auta – jego zdaniem – mogą podrożeć nawet o kilkanaście tysięcy złotych, a ich produkcja z czasem stałaby się nieopłacalna.

Za przykład podano najmniejszego i najtańszego Volkswagena – model up!, a także miejskie Polo. Herbert Diess zwrócił uwagę, że ich ceny mogłyby wzrosnąć kolejno o 3,5 i 4 tysiące euro. W złotówkach, wartości te uderzyłyby z podwojoną siłą. Nowe samochody stałyby się przez to trudniej dostępne, szczególnie w uboższych rejonach kontynentu.

Za alternatywę trudno uznać będzie zarazem samochody elektryczne, których koszty produkcji – jak przyznał szef VW w innym wywiadzie z września 2018 roku – również będą wyższe, niż zakładano. Przewidywany przez Diessa czarny scenariusz wiązać się nie tylko z kryzysem w branży, ale i np. masowymi zwolnieniami w sektorze produkcji podzespołów do aut spalinowych.

Przypomnijmy. W grudniu 2018 roku negocjatorzy PE przyjęli nowe ograniczenia emisji CO2 dla samochodów. Do 2030 roku ma ona zostać zmniejszona w nowych pojazdach aż o 37,5%. Działania te są podjęte w celu realizacji tzw. postanowień paryskich, które dążą do redukcji emisji gazów cieplarnianych.

W odpowiedzi, oprócz coraz powszechniejszego porzucenia rozwoju silników wysokoprężnych, producenci samochodów masowo inwestują też w pojazdy elektryczne.

Na dostosowanie się do nowych reguł zostaje jednak coraz mniej czasu. Słowa Herberta Diessa można odebrać jako wezwanie unijnych organów do zmiany stanowiska co do proponowanego roku wejścia w życie zmian.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Szef Volkswagena: samochody będą coraz droższym luksusem
Szef Volkswagena: samochody będą coraz droższym luksusem
Szef Volkswagena: samochody będą coraz droższym luksusem

Zdaniem szefa Volkswagena, ceny nowych samochodów mogą w przyszłości wzrosnąć o średnio kilkanaście tysięcy złotych. Będzie to skutkiem coraz bardziej restrykcyjnych norm emisji spalin. W efekcie – z rynku mogą całkowicie zniknąć tanie samochody.

Dyrektor generalny Volkswagena w rozmowie z portalem Automotive News stwierdził, że normy emisji spalin są wprowadzane przez unijne organy zbyt szybko. Niemiecki menedżer ostrzegł, że tempo tych zmian boleśnie odbije się na klientach szukających np. najtańszych samochodów. Nowe, miejskie auta – jego zdaniem – mogą podrożeć nawet o kilkanaście tysięcy złotych, a ich produkcja z czasem stałaby się nieopłacalna.

Za przykład podano najmniejszego i najtańszego Volkswagena – model up!, a także miejskie Polo. Herbert Diess zwrócił uwagę, że ich ceny mogłyby wzrosnąć kolejno o 3,5 i 4 tysiące euro. W złotówkach, wartości te uderzyłyby z podwojoną siłą. Nowe samochody stałyby się przez to trudniej dostępne, szczególnie w uboższych rejonach kontynentu.

Za alternatywę trudno uznać będzie zarazem samochody elektryczne, których koszty produkcji – jak przyznał szef VW w innym wywiadzie z września 2018 roku – również będą wyższe, niż zakładano. Przewidywany przez Diessa czarny scenariusz wiązać się nie tylko z kryzysem w branży, ale i np. masowymi zwolnieniami w sektorze produkcji podzespołów do aut spalinowych.

Przypomnijmy. W grudniu 2018 roku negocjatorzy PE przyjęli nowe ograniczenia emisji CO2 dla samochodów. Do 2030 roku ma ona zostać zmniejszona w nowych pojazdach aż o 37,5%. Działania te są podjęte w celu realizacji tzw. postanowień paryskich, które dążą do redukcji emisji gazów cieplarnianych.

W odpowiedzi, oprócz coraz powszechniejszego porzucenia rozwoju silników wysokoprężnych, producenci samochodów masowo inwestują też w pojazdy elektryczne.

Na dostosowanie się do nowych reguł zostaje jednak coraz mniej czasu. Słowa Herberta Diessa można odebrać jako wezwanie unijnych organów do zmiany stanowiska co do proponowanego roku wejścia w życie zmian.