Pustka w ofercie i fatalna sprzedaż – dlaczego Infiniti odpuściło sobie Europę?

Nieco ponad dekadę po hucznym wejściu Infiniti na europejski rynek, oferta japońskiej marki premium świeci pustkami. W czasie, gdy konkurencja sukcesywnie poszerza ofertę – u Infiniti się ona kurczy. Gdy prezentuje ona przebojowe SUV-y – Infiniti nie ma żadnych do zaoferowania. Japończycy ewidentnie odpuścili sobie europejski rynek. A szkoda, bo szło im coraz lepiej…

Japończycy walkę z silną pozycją niemieckich marek premium prowadzili na raty. Lexus, luksusowa firma powołana do życia przez Toyotę w 1989 roku, swoją obecność zaznaczał sukcesywnie z roku na rok w kolejnych krajach. Z końcem lat 90., pojazdy tego producenta dostępne były już w całej Europie. Na tle innych japońskich marek premium, było to bardzo odważne posunięcie.

Spóźnione Infiniti

Konkurencyjna Acura, marka należąca do Hondy, oraz Infiniti, stworzone przez Nissana, miały bowiem zupełnie inny model działania. Choć podobnie do Lexusa, obie powstały u schyłku lat 80. jako producenci samochodów luksusowych nowej generacji, to przez kolejne lata nie wykazywały zainteresowania rynkiem Europy.

Istniejąca od 1986 roku Acura nie wkroczyła do Europy po dziś dzień i raczej już się to nie zmieni. Infiniti za to, po prawie 20 latach ciszy, oficjalnie otworzyło swój europejski oddział ostatecznie w 2008 roku. 11 lat po tym wydarzeniu, luksusowa dewiza Nissana zachowuje się jednak, jakby zaraz z Europy miała zniknąć…

Pustka w ofercie

Patrząc na ofertę modelową tej marki w Europie w roku 2019, można się zdziwić jak bardzo jest ona wybrakowana. Obecnie Infiniti oferuje, na przykładzie polskiej strony internetowej, zaledwie 4 samochody. Jest to kolejno kompaktowe Q30 i oparty na nim crossover QX30 oraz średniej wielkości Q50 i bazujące na nim coupe Q60. I to wszystko.

Próżno szukać tutaj limuzyny klasy wyższej, luksusowego kombi, a nawet… SUV-ów. Tak, rodzaj samochodu, który obecnie jest niezbędnym elementem oferty każdego producenta samochodowego z racji bycia koniem pociągowym sprzedaży – u Infiniti nie istnieje.

Gdzie są SUV-y?

W czasie, gdy dzięki zręcznej rozbudowie gamy SUV-ów inne niszowe marki premium (Lexus, Jaguar) poszerzyły grono klientów, Infiniti jakby było wszystko jedno. Sprawa wygląda tym ciekawiej, gdy spojrzymy na ofertę modelową Infiniti np. w Stanach Zjednoczonych.

Tam, jest ona dwukrotnie większa, a ponadto – zawiera w sobie wszystkie braki z europejskiego rynku. Jest duży model Q70 (w dwóch wariantach długości), a także są aż 3 SUV-y w trzech segmentach. Tak, jak robi to dzisiaj konkurencja w Europie.

Oprócz wielkiego QX80 (w Europie mogłoby konkurować np. z Mercedesem GLS), jest też QX60 (przez chwilę sprzedawane w Polsce w limitowanej puli) i QX50. Ten ostatni model to tym większe kuriozum, że jego poprzednia generacja była oferowana w Europie. Jednak nowe wcielenie, przedstawione w 2017 roku, po dziś dzień nie zawitało na europejskie drogi. Dlaczego?

Komu potrzeba Europa…

Być może, europejskie przedstawicielstwo marki uznało, że walka o rynek europejski jest niewarta świeczki. Można kombinować ile się da, a na szczycie i tak będa Audi, BMW i Mercedes, którzy budowali u nas swoją renomę latami. Czy jest sens się z nimi patyczkować w czasie, gdy w Stanach Zjednoczonych chętnych na Infiniti jest kilka razy więcej?

W 2018 roku Infiniti sprzedało tam prawie 150 tysięcy samochodów. W Europie, usiądźcie, nieco ponad 6 tysięcy. To połowa średniej miesięcznej sprzedaży za Oceanem. Słowem – katastrofa.

Jakby tego było mało, pustki w ofercie, jakie zapanowały z ostatnimi miesiącami wynikają poza tym np. z wprowadzenia nowej normy WLTP, w myśl której wiele dotychczas oferowanych jednostek napędowych przestało spełniać normy emisji spalin. Infiniti, patrząc na wyniki sprzedaży w Europie, najwyraźniej nie ma po co inwestować specjalnych funduszy w nasz rynek.

Może warto jednak stwarzać pozory

Z drugiej strony – postawa Infiniti jest trochę dziwna. Jak już wspomnieliśmy, siłą wielu producentów stają się dziś licznie oferowane SUV-y, które pozwoliły np. Jaguarowi zachować w ogóle sens dalszego istnienia. Być może warto byłoby jednak wygospodarować jakiś budżet na odpowiednie, zgodne z europejskimi normami, jednostki choćby do nowego QX50?

Kto wie, może już jeden nowy model podreperowałby europejską kondycję Infiniti. W przeciwnym wypadku, marka ta pozostanie marginalną egzotyką rynkową. Pytanie, czy centrala Renault-Nissana będzie dalej patrzeć na to bezczynnie.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Pustka w ofercie i fatalna sprzedaż – dlaczego Infiniti odpuściło sobie Europę?
Pustka w ofercie i fatalna sprzedaż – dlaczego Infiniti odpuściło sobie Europę?
Pustka w ofercie i fatalna sprzedaż – dlaczego Infiniti odpuściło sobie Europę?

Nieco ponad dekadę po hucznym wejściu Infiniti na europejski rynek, oferta japońskiej marki premium świeci pustkami. W czasie, gdy konkurencja sukcesywnie poszerza ofertę – u Infiniti się ona kurczy. Gdy prezentuje ona przebojowe SUV-y – Infiniti nie ma żadnych do zaoferowania. Japończycy ewidentnie odpuścili sobie europejski rynek. A szkoda, bo szło im coraz lepiej…

Japończycy walkę z silną pozycją niemieckich marek premium prowadzili na raty. Lexus, luksusowa firma powołana do życia przez Toyotę w 1989 roku, swoją obecność zaznaczał sukcesywnie z roku na rok w kolejnych krajach. Z końcem lat 90., pojazdy tego producenta dostępne były już w całej Europie. Na tle innych japońskich marek premium, było to bardzo odważne posunięcie.

Spóźnione Infiniti

Konkurencyjna Acura, marka należąca do Hondy, oraz Infiniti, stworzone przez Nissana, miały bowiem zupełnie inny model działania. Choć podobnie do Lexusa, obie powstały u schyłku lat 80. jako producenci samochodów luksusowych nowej generacji, to przez kolejne lata nie wykazywały zainteresowania rynkiem Europy.

Istniejąca od 1986 roku Acura nie wkroczyła do Europy po dziś dzień i raczej już się to nie zmieni. Infiniti za to, po prawie 20 latach ciszy, oficjalnie otworzyło swój europejski oddział ostatecznie w 2008 roku. 11 lat po tym wydarzeniu, luksusowa dewiza Nissana zachowuje się jednak, jakby zaraz z Europy miała zniknąć…

Pustka w ofercie

Patrząc na ofertę modelową tej marki w Europie w roku 2019, można się zdziwić jak bardzo jest ona wybrakowana. Obecnie Infiniti oferuje, na przykładzie polskiej strony internetowej, zaledwie 4 samochody. Jest to kolejno kompaktowe Q30 i oparty na nim crossover QX30 oraz średniej wielkości Q50 i bazujące na nim coupe Q60. I to wszystko.

Próżno szukać tutaj limuzyny klasy wyższej, luksusowego kombi, a nawet… SUV-ów. Tak, rodzaj samochodu, który obecnie jest niezbędnym elementem oferty każdego producenta samochodowego z racji bycia koniem pociągowym sprzedaży – u Infiniti nie istnieje.

Gdzie są SUV-y?

W czasie, gdy dzięki zręcznej rozbudowie gamy SUV-ów inne niszowe marki premium (Lexus, Jaguar) poszerzyły grono klientów, Infiniti jakby było wszystko jedno. Sprawa wygląda tym ciekawiej, gdy spojrzymy na ofertę modelową Infiniti np. w Stanach Zjednoczonych.

Tam, jest ona dwukrotnie większa, a ponadto – zawiera w sobie wszystkie braki z europejskiego rynku. Jest duży model Q70 (w dwóch wariantach długości), a także są aż 3 SUV-y w trzech segmentach. Tak, jak robi to dzisiaj konkurencja w Europie.

Oprócz wielkiego QX80 (w Europie mogłoby konkurować np. z Mercedesem GLS), jest też QX60 (przez chwilę sprzedawane w Polsce w limitowanej puli) i QX50. Ten ostatni model to tym większe kuriozum, że jego poprzednia generacja była oferowana w Europie. Jednak nowe wcielenie, przedstawione w 2017 roku, po dziś dzień nie zawitało na europejskie drogi. Dlaczego?

Komu potrzeba Europa…

Być może, europejskie przedstawicielstwo marki uznało, że walka o rynek europejski jest niewarta świeczki. Można kombinować ile się da, a na szczycie i tak będa Audi, BMW i Mercedes, którzy budowali u nas swoją renomę latami. Czy jest sens się z nimi patyczkować w czasie, gdy w Stanach Zjednoczonych chętnych na Infiniti jest kilka razy więcej?

W 2018 roku Infiniti sprzedało tam prawie 150 tysięcy samochodów. W Europie, usiądźcie, nieco ponad 6 tysięcy. To połowa średniej miesięcznej sprzedaży za Oceanem. Słowem – katastrofa.

Jakby tego było mało, pustki w ofercie, jakie zapanowały z ostatnimi miesiącami wynikają poza tym np. z wprowadzenia nowej normy WLTP, w myśl której wiele dotychczas oferowanych jednostek napędowych przestało spełniać normy emisji spalin. Infiniti, patrząc na wyniki sprzedaży w Europie, najwyraźniej nie ma po co inwestować specjalnych funduszy w nasz rynek.

Może warto jednak stwarzać pozory

Z drugiej strony – postawa Infiniti jest trochę dziwna. Jak już wspomnieliśmy, siłą wielu producentów stają się dziś licznie oferowane SUV-y, które pozwoliły np. Jaguarowi zachować w ogóle sens dalszego istnienia. Być może warto byłoby jednak wygospodarować jakiś budżet na odpowiednie, zgodne z europejskimi normami, jednostki choćby do nowego QX50?

Kto wie, może już jeden nowy model podreperowałby europejską kondycję Infiniti. W przeciwnym wypadku, marka ta pozostanie marginalną egzotyką rynkową. Pytanie, czy centrala Renault-Nissana będzie dalej patrzeć na to bezczynnie.