Protestujący we Francji zniszczyli ponad połowę fotoradarów, ale nadal jest ich więcej niż w Polsce!

Od początku protestów “żółte kamizelki” zniszczyły blisko 60% fotoradarów, pierwotnie Francja miała ich 3,2 tys. Urządzenia stały się wrogiem narodu po tym jak limit prędkości na drogach dwukierunkowych drugiej kategorii został zmniejszony z 90 km/h do 80 km/h. Protestujący chcą w ten sposób pozbawić budżetu części wpływów z kar nałożonych dzięki tym urządzeniom.

Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 20 km/h jest zagrożone we Francji mandatem w wysokości 135 eur. Zmniejszenie limitu prędkości poza terenem zabudowanym (dotyczy to dróg dwukierunkowych bez separatora) spowodowało wzrost liczby mandatów. Warto przy okazji wspomnieć (pisaliśmy już o tym wielokrotnie) że za przekroczenie prędkości o 50 km/h na Sekwaną grozi 1500 euro mandatu.

Protestujący bardzo często podpalają fotoradary lub owijają je workami i zaklejają. Jak donosi IAR odnotowano również wiele przypadków podpaleń urządzeń do rejestrowania wykroczeń drogowych. Jak poinformował również minister spraw wewnętrznych Francji, Christophe Castaner widział on na portalach społecznościowych wielu głupców triumfalnie fotografujących się na tle spalonych fotoradarów. Dodał, że ma nadzieję, iż te osoby nigdy nie zmierzą się ze śmiercią na drodze. Jak zaznaczył, tutaj chodzi o życie a nie same cyfry i pieniądze.

Z danych protestujących wynika, że skrzynki z aparatami przyniosły w 2017 roku ponad 1 mld euro wpływów do budżetu. Żółte kamizeli rozpoczęły swój protest w listopadzie 2018 roku. Protesty miały bezpośredni związek z planem. wprowadzenia od początku 2019 roku podwyżki podatku zawartego w cenie paliwa.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Protestujący we Francji zniszczyli ponad połowę fotoradarów, ale nadal jest ich więcej niż w Polsce!
Protestujący we Francji zniszczyli ponad połowę fotoradarów, ale nadal jest ich więcej niż w Polsce!
Protestujący we Francji zniszczyli ponad połowę fotoradarów, ale nadal jest ich więcej niż w Polsce!

Od początku protestów “żółte kamizelki” zniszczyły blisko 60% fotoradarów, pierwotnie Francja miała ich 3,2 tys. Urządzenia stały się wrogiem narodu po tym jak limit prędkości na drogach dwukierunkowych drugiej kategorii został zmniejszony z 90 km/h do 80 km/h. Protestujący chcą w ten sposób pozbawić budżetu części wpływów z kar nałożonych dzięki tym urządzeniom.

Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 20 km/h jest zagrożone we Francji mandatem w wysokości 135 eur. Zmniejszenie limitu prędkości poza terenem zabudowanym (dotyczy to dróg dwukierunkowych bez separatora) spowodowało wzrost liczby mandatów. Warto przy okazji wspomnieć (pisaliśmy już o tym wielokrotnie) że za przekroczenie prędkości o 50 km/h na Sekwaną grozi 1500 euro mandatu.

Protestujący bardzo często podpalają fotoradary lub owijają je workami i zaklejają. Jak donosi IAR odnotowano również wiele przypadków podpaleń urządzeń do rejestrowania wykroczeń drogowych. Jak poinformował również minister spraw wewnętrznych Francji, Christophe Castaner widział on na portalach społecznościowych wielu głupców triumfalnie fotografujących się na tle spalonych fotoradarów. Dodał, że ma nadzieję, iż te osoby nigdy nie zmierzą się ze śmiercią na drodze. Jak zaznaczył, tutaj chodzi o życie a nie same cyfry i pieniądze.

Z danych protestujących wynika, że skrzynki z aparatami przyniosły w 2017 roku ponad 1 mld euro wpływów do budżetu. Żółte kamizeli rozpoczęły swój protest w listopadzie 2018 roku. Protesty miały bezpośredni związek z planem. wprowadzenia od początku 2019 roku podwyżki podatku zawartego w cenie paliwa.