Na ratunek – Ford odświeża Mondeo i prezentuje hybrydową odmianę kombi

Lepiej późno, niż wcale. Tak, jak z opóźnieniem Mondeo trafiło na europejski na rynek, tak z ogromnym opóźnieniem debiutuje u nas jego wersja po modernizacji. To ostatnia deska ratunku dla upadającej pozycji tego modelu.

Blisko 26-letnia historia Forda Mondeo pełna jest sukcesów. Przede wszystkim marketingowych – przez lata średniej wielkości Ford cieszył się niebywałą rynkową popularnością. Jeszcze z początkiem XX. wieku sprzedaż oscylowała w granicy od 200 tys. do nawet ćwierć miliona sztuk rocznie.

Kurcząca się chwała Mondeo

To jednak odległa przeszłość. Już czwarte wcielenie z lat 2007-2014 bledło na tle poprzednika pod względem popularności, wciąż jednak zachowując względne powodzenie wśród nabywców. Obecny model może o tym tylko pomarzyć.

Historia piątego wcielenia Mondeo jest nieco niejednorodna. Samochód ten ujrzał światło już 7 lat temu, podczas zimowego Salonu w Detroit na początku 2012 roku. Najpierw jako model na rynek amerykański pod nazwą Fusion.

3-letnie opóźnienie

Pod “właściwym” imieniem samochód miał trafić na Stary Kontynent najpierw z rocznym opóźnieniem. Następnie z półtorarocznym. Niestety, przez likwidację belgijskich zakładów w 2014 roku, wkradło się kolejne obsunięcie.

W efekcie, europejski debiut przeciągnięto do uwaga – jesieni 2014 roku. Czyli gdy Fusion za Oceanem dobijał do 3 rocznicy premiery, u nas samochód ten reklamowano jako pachnącą nowością świeżość. De facto, już dawno ostygłą.

Lifting – również po czasie

Nic dziwnego, że przez taką rozbieżność Fusion w USA zaczął żyć swoim życiem. Nieco ponad rok po premierze w Europie, za Oceanem samochód przeszedł modernizację. Kolejną, otrzymał wiosną zeszłego roku. Europa musiała czekać na pierwszy retusz aż do teraz. W końcu, de facto, samochód ten jest na rynku tutaj dopiero 4 lata…

Modernizacja Mondeo jest dość oszczędna. Samochód zyskał nowy zderzak z większym wlotem powietrza, nowe tylne lampy z charakterystyczną chromowaną poprzeczką i skromne poprawki w środku – odświeżony system multimedialny.

Kombi od teraz także jako hybryda

Z ciekawszych zmian – do grona odmian silnikowych dołącza wariant hybrydowy, który od 2019 roku dostępny będzie także dla kupujących wersję kombi.

Hybryda w wizji Forda łączy 2-litrowego benzyniaka z silnikiem elektrycznym, łącznie dając 187 KM mocy. Producent obiecuje niebywale oszczędne parametry spalania – nawet od 4,4l/100 km.

Co pod maską?

Inną nowością jest 2-litrowy diesel EcoBlue w trzech wariantach mocy: 118, 148 i 187 KM. Pierwszy dostępny będzie z 6-biegową skrzynią manualną, a pozostałe dwa – z ośmiostopniowym automatem. W opcji – napęd 4×4.

Zmodernizowane Mondeo zamówić będzie można w kilku wersjach stylistycznych – klasycznej Titanium, pseudosportowej ST-Line (naszym zdaniem, najładniejsza) i luksusowej Vignale.

Ostatnia deska ratunku

Modernizacja Mondeo to ostatnia deska ratunku – sprzedaż dużego Forda jest coraz gorsza, osiągając poziomy niespotykane kiedykolwiek w dziejach tego samochodu w Europie – 2017 roku sprzedano 56 tysięcy sztuk. Siła tego modelu upadała wprawdzie długofalowo (1997 – 322 tys., 2008 – 148 tys.), jednak utrzymując obecne tempo – Mondeo niebawem stanie się samochodem niszowym.

Czy nowe wersje silnikowe i świeższy wygląd podreperują kondycję rynkową Mondeo? A może po prostu mija czas takich samochodów? Ciężko powiedzieć, ale plotki o wycofaniu Mondeo ze sprzedaży w najbliższych latach pokazują, że Ford bierze taki scenariusz pod uwagę. U konkurencji zresztą równie niekolorowo…

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Na ratunek – Ford odświeża Mondeo i prezentuje hybrydową odmianę kombi
Na ratunek – Ford odświeża Mondeo i prezentuje hybrydową odmianę kombi
Na ratunek – Ford odświeża Mondeo i prezentuje hybrydową odmianę kombi

Lepiej późno, niż wcale. Tak, jak z opóźnieniem Mondeo trafiło na europejski na rynek, tak z ogromnym opóźnieniem debiutuje u nas jego wersja po modernizacji. To ostatnia deska ratunku dla upadającej pozycji tego modelu.

Blisko 26-letnia historia Forda Mondeo pełna jest sukcesów. Przede wszystkim marketingowych – przez lata średniej wielkości Ford cieszył się niebywałą rynkową popularnością. Jeszcze z początkiem XX. wieku sprzedaż oscylowała w granicy od 200 tys. do nawet ćwierć miliona sztuk rocznie.

Kurcząca się chwała Mondeo

To jednak odległa przeszłość. Już czwarte wcielenie z lat 2007-2014 bledło na tle poprzednika pod względem popularności, wciąż jednak zachowując względne powodzenie wśród nabywców. Obecny model może o tym tylko pomarzyć.

Historia piątego wcielenia Mondeo jest nieco niejednorodna. Samochód ten ujrzał światło już 7 lat temu, podczas zimowego Salonu w Detroit na początku 2012 roku. Najpierw jako model na rynek amerykański pod nazwą Fusion.

3-letnie opóźnienie

Pod “właściwym” imieniem samochód miał trafić na Stary Kontynent najpierw z rocznym opóźnieniem. Następnie z półtorarocznym. Niestety, przez likwidację belgijskich zakładów w 2014 roku, wkradło się kolejne obsunięcie.

W efekcie, europejski debiut przeciągnięto do uwaga – jesieni 2014 roku. Czyli gdy Fusion za Oceanem dobijał do 3 rocznicy premiery, u nas samochód ten reklamowano jako pachnącą nowością świeżość. De facto, już dawno ostygłą.

Lifting – również po czasie

Nic dziwnego, że przez taką rozbieżność Fusion w USA zaczął żyć swoim życiem. Nieco ponad rok po premierze w Europie, za Oceanem samochód przeszedł modernizację. Kolejną, otrzymał wiosną zeszłego roku. Europa musiała czekać na pierwszy retusz aż do teraz. W końcu, de facto, samochód ten jest na rynku tutaj dopiero 4 lata…

Modernizacja Mondeo jest dość oszczędna. Samochód zyskał nowy zderzak z większym wlotem powietrza, nowe tylne lampy z charakterystyczną chromowaną poprzeczką i skromne poprawki w środku – odświeżony system multimedialny.

Kombi od teraz także jako hybryda

Z ciekawszych zmian – do grona odmian silnikowych dołącza wariant hybrydowy, który od 2019 roku dostępny będzie także dla kupujących wersję kombi.

Hybryda w wizji Forda łączy 2-litrowego benzyniaka z silnikiem elektrycznym, łącznie dając 187 KM mocy. Producent obiecuje niebywale oszczędne parametry spalania – nawet od 4,4l/100 km.

Co pod maską?

Inną nowością jest 2-litrowy diesel EcoBlue w trzech wariantach mocy: 118, 148 i 187 KM. Pierwszy dostępny będzie z 6-biegową skrzynią manualną, a pozostałe dwa – z ośmiostopniowym automatem. W opcji – napęd 4×4.

Zmodernizowane Mondeo zamówić będzie można w kilku wersjach stylistycznych – klasycznej Titanium, pseudosportowej ST-Line (naszym zdaniem, najładniejsza) i luksusowej Vignale.

Ostatnia deska ratunku

Modernizacja Mondeo to ostatnia deska ratunku – sprzedaż dużego Forda jest coraz gorsza, osiągając poziomy niespotykane kiedykolwiek w dziejach tego samochodu w Europie – 2017 roku sprzedano 56 tysięcy sztuk. Siła tego modelu upadała wprawdzie długofalowo (1997 – 322 tys., 2008 – 148 tys.), jednak utrzymując obecne tempo – Mondeo niebawem stanie się samochodem niszowym.

Czy nowe wersje silnikowe i świeższy wygląd podreperują kondycję rynkową Mondeo? A może po prostu mija czas takich samochodów? Ciężko powiedzieć, ale plotki o wycofaniu Mondeo ze sprzedaży w najbliższych latach pokazują, że Ford bierze taki scenariusz pod uwagę. U konkurencji zresztą równie niekolorowo…