Dacia Lodgy 1.6 LPG, 107 KM – najtańsze 7 osobowe auto na rynku – test

7 calowy ekran LCD, nawigacja, kamera cofania, podgrzewane fotele, podgrzewane lusterka, kontrola trakcji, instalacja LPG i dużo miejsca dla 7 osób. A wszystko za 56 tys. zł. Gdzie jest haczyk?

Dlaczego jaram sie Dacią? Bo kupujesz nową Dacię, zamiast jakiegoś bardziej renomowanego 2-3 latka i przez 3 lata masz z głowy wszystkie awarie. Coś się psuje – auto idzie do serwisu.

A gwarancję można rozszerzyć za 1600 zł do 4 lat z opcją lawety, w razie jakby Rumuńsko-Francuska technologia jednak okazała się wadliwa. Ale z tego co można wyczytać w opiniach z Sieci, większość właścicieli Dacii jest zadowolona ze swoich aut.

Jak to jest zatem możliwe, że Dacii udało się stworzyć tak tani, pojemny i praktyczny samochód? No bo przecież na czymś trzeba było oszczędzić, skoro podobne kombivany w biedawersji – jak choćby Opel Combo Life – dopiero zaczynają się od 60 tys. zł?

Tymczasem Dacia Lodgy w podstawie kosztuje 38 tys. zł, a kwoty 60 tys. zł nie da się przebić nawet najlepszym wyposażeniem. Oczywiście z benzyną pod maską, bo diesel to droższa historia.

Silnik 1.6 bez turbo

W gruncie rzeczy nie jest taki zły. Jest to jednostka benzynowa, wolnossąca (czyli bez turbo), 4 cylindrowa o pojemności 1.6 litra.

Spodziewałem się marnych osiągów, no bo moc maksymalna 107 KM (102 KM na benzynie) głowy nie urywa. Moment obrotowy 156/150 Nm przy 4000 obr./min – również jest niezbyt imponujący

W mieście wiadomo – każdy silnik daje radę, więc i z jednostką nie było problemów. Te mogą pojawić się na trasie, gdy trzeba wyprzedzić ciężarówkę. Ale nie w Dacii Lodgy.

To znaczy nie oszukujmy się, nie jest to rakieta. Ale mimo wszystko w 5 osób na pokładzie i z mocno załadowanym bagażnikiem dało się sprawnie wyprzedzać. Wymagana były wprawdzie wyższe obroty, ale o dziwo całkiem nieźle to szło.

Zużycie paliwa… nie mam pojęcia. Lodgy w wersji z fabrycznym LPG ma komputer z wyciętą funkcją średniego zużycia paliwa. Zasadniczo to komputer podaje tylko przebiegi i temperaturę na zewnątrz. Koniec.

Skrzynia biegów jest manualna i ma 5 przełożeń. Biegi nie wchodzą najgładziej na świecie, ale z drugiej strony nie jest aż tak źle, żeby narzekać. Skrzynia po prostu jest i działa dostatecznie dobrze.

Wnętrze bez szaleństw, ale wygodne

Ma swoje wady, o czym dalej, ale tak całościowo – daje radę. Najlepsze wrażenie robi ilość przestrzeni w środku. Jest jej dużo. Dotyczy to również miejsca na nogi, którego jest zaskakująco dużo nawet w trzecim rzędzie siedzeń!

Minusem tej sytuacji, czyli rozłożenia trzeciego rzędu siedzeń, jest mikroskopijny bagażnik. Dlatego gdy jedziemy w trasę, to na pokład zapakować można maksymalnie 6 osób z większymi bagażami. 2 z przodu, 3 po środku i 1 na trzecim rzędzie. Drugą połowę ostatniej kanapy trzeba wtedy zarezerwować na bagaże.

Spodobał mi się też prosty, ale funkcjonalny sposób wypinania ostatnich foteli. Jeżeli chcemy mieć większy bagażnik, po prostu odczepiamy dwa osobne fotele, które możemy zostawić w garażu. Ale można je też złożyć i ciagle wozić, bo w sumie nie zabierają zbyt dużo miejsca.

Wyposażenie jest niezłe

7 calowy ekran LCD ma niezłą jakość. Możemy wyświetlać na nim obraz z kamery cofania. Ja jej wprawdzie nie miałem, ale za stosunkowo niewielkie pieniądze można ją dorzucić.

Tempomat – jest. Podgrzewane fotele. Ja ich nie miałem, ale również można je dorzucić. Podłokietnik kierowcy – jest. Nawet w miarę wygodny. Czujniki parkowania – obecne. I to naprawdę przydatna funkcja, biorąc pod uwagę fakt że Lodgy ma aż 4,5 m długości.

Są 2 gniazda zapalniczki i 1 port USB. To chyba najsłabszy punkt programu, bo daje ono zaledwie 0,5 A. Czyli smartfon się nie rozładuje podczas używania, ale też niespecjalnie naładuje.

Klimatyzacja – manualna. 4 elektryczne szyby – obecne. Nawet fotel ma regulację w pionie, chociaż jest ona specyficzna, bo wymaga uniesienia tyłka.

Całkiem dobry komfort

Zawieszenie plasuje się pomiędzy kategoriami przeciętne i dobre. Większość nierówności wybierana jest przyjemnie, co wynika z faktu, że Lodgy ma duży rozstaw osi – 2,8 m. To o 16 cm więcej np. od Volkswagena Golfa.

Z drugiej strony nie wszystkie miejskie dziury niwelowane były tak gładko, jakbym oczekiwał. Raz na czas do moich uszu docierały mniej przyjemne odgłosy dochodzące z okolic kół. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy trafimy na większą wyrwę w asfalcie.

A jeżeli chodzi o wyciszenie wnętrza pod względem wiatru… jest tylko ok. To jednak samochód za 50 tys. zł. Tak do 120 km/h da się jeszcze swobodnie rozmawiać. Przy 140 km/h raczej już siedzimy w milczeniu.

Siedzenia jak to siedzenia, ciężko spotkać w obecnie produkowanych samochodach coś wybitnie niewygodnego. Dlatego i fotele w Lodgy mi odpowiadały, bo bóle pleców rzadko mi się zdarzają. Ale pewnie komuś z was może nie pasować brak regulacji odcinka lędźwiowego.

Wady

Największa wtopa Dacii Lodgy to fakt, że reflektory są halogenowe i świecą dosyć słabo. Nie ma też opcji zmiany ich na coś lepszego. Nowy Duster też ma niby tylko halogeny, ale na tle tych z Lodgy świecą zauważalnie lepiej.

Kolejna rzecz – powyżej 140 km/h w kabinie robi się głośno, a auto nie prowadzi się pewnie. Dziś wróciłem z długiej trasy, podczas której mocno wiało, więc pewnie czułem się tak do 120 km/h. Ale i mimo tego wyjeżdżanie zza ekranów akustycznych na autostradzie wspominam średnio przyjemnie.

Brakuj też 6. biegu na autostrady. Ale z drugiej strony skoro tym autem i tak się nie chce jechać ponad 140 km/h, to co za różnica.

Nieco mniej irytujący problem jest taki, że nie mogłem znaleźć idealnej pozycji za kierownicą (wzrost 190 cm), która nie ma regulacji przód/tył, a jedynie góra/dół. Gdy przysunąłem się do niej odpowiednio blisko, moje prawe kolano domagało się nieco większej przestrzeni życiowej.

Kolejna sprawa – drzwi zamykają się z zauważalnie większym oporem, niż chyba we wszystkich autach, z jakimi miałem do czynienia. Trzeba trzasnąć odrobinę mocniej.

Wiało z uszczelek przednich prawych drzwi. Nie wiem czy wynikało to z faktu, że miałem egzemplarz pokolizyjny, czy też każdy Lodgy tak ma, ale wiało zauważalnie bardziej, niż z drzwi od strony kierowcy.

Tu nie powinno być zaskoczenia, ale gdy liczysz na aktywne systemy bezpieczeństwa, jak np. autonomiczne hamowanie przed innym autem – nic z tego. Takie systemy tylko w droższym Renault. No i chyba u całej reszty producentów poza Dacią.

Nie jest to też najbezpieczniejsze auto wg. Euro NCAP 2012 (wyników nie można porównywać z późniejszymi latami, bo zmieniły się zasady). Podczas gdy BMW 3, Volvo V40, czy Opel Insignia dostały wtedy 5 gwiazdek, Dacia Lodgy zebrała tylko 3.

Różnice dramatyczne nie są, no ale jednak istnieją. Na pocieszenie zostaje fakt, że jeszcze bardziej niebezpiecznie jest w Toyocie Aygo, czy w Jeepie Compass.

Podsumowanie

Ale mimo to uważam, że Lodgy stanowczo warte jest swojej ceny. Tak naprawdę irytowały mnie głównie słabe reflektory, co dało się odczuć w nocy, podczas deszczu. Ale to powinno dać się rozwiązać odrobinę lepszymi żarówkami.

Co do słabego prowadzenia się powyżej 140 km/h, to w Polsce szybciej i tak nie można. Wiem, że niektórzy lubią, ale ja już tak niekoniecznie tego potrzebuje. Tę wadę mam więc trochę gdzieś.

Reasumując – nie da się znaleźć bardziej pojemnego auta za takie pieniądze. Ma swoje niedociągnięcia, ale nie na tyle duże, by nazwać ten samochód złym.

Ceny

Żeby jeździć Dacią Lodgy w wersji 7 osobowej trzeba przygotować 45 500 zł. Odmiana 5 osobowa jest znacznie tańsza, bo kosztuje 37 900 zł, ale ma jeszcze biedniejsze wyposażenie i to bez opcji doposażenia auta w klimatyzację.

Ja jeździłem wersją Laureate z fabryczną instalacją LPG, a Lodgy w takiej konfiguracji kosztuje już 52 800. Mimo to wciąż brakowało mi kilku bajerów. Dlatego warto przyjrzeć się wyposażeniu o dziwnej nazwie – SL Connected by Orange.

Dostajemy wtedy 7 calowy ekran LCD i kamerę cofania, co podnosi cenę do 54 900 zł. Dopłaty wymaga kierownica obszyta ekoskórą (310 zł), elektryczne szyby tylne (również 310 zł), czy podgrzewane fotele przednie (550 zł). 150 zł kosztuje również przykrycie części bagażowej, czyli roleta.

A to oznacza, że Dacię Lodgy na bogato zapłacić trzeba zaledwie 56 220 zł. Niech ktoś mi znajdzie równie przestronny i dobrze wyposażony, nowy samochód za takie pieniądze.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Dacia Lodgy 1.6 LPG, 107 KM – najtańsze 7 osobowe auto na rynku – test
Dacia Lodgy 1.6 LPG, 107 KM – najtańsze 7 osobowe auto na rynku – test
Dacia Lodgy 1.6 LPG, 107 KM – najtańsze 7 osobowe auto na rynku – test

7 calowy ekran LCD, nawigacja, kamera cofania, podgrzewane fotele, podgrzewane lusterka, kontrola trakcji, instalacja LPG i dużo miejsca dla 7 osób. A wszystko za 56 tys. zł. Gdzie jest haczyk?

Dlaczego jaram sie Dacią? Bo kupujesz nową Dacię, zamiast jakiegoś bardziej renomowanego 2-3 latka i przez 3 lata masz z głowy wszystkie awarie. Coś się psuje – auto idzie do serwisu.

A gwarancję można rozszerzyć za 1600 zł do 4 lat z opcją lawety, w razie jakby Rumuńsko-Francuska technologia jednak okazała się wadliwa. Ale z tego co można wyczytać w opiniach z Sieci, większość właścicieli Dacii jest zadowolona ze swoich aut.

Jak to jest zatem możliwe, że Dacii udało się stworzyć tak tani, pojemny i praktyczny samochód? No bo przecież na czymś trzeba było oszczędzić, skoro podobne kombivany w biedawersji – jak choćby Opel Combo Life – dopiero zaczynają się od 60 tys. zł?

Tymczasem Dacia Lodgy w podstawie kosztuje 38 tys. zł, a kwoty 60 tys. zł nie da się przebić nawet najlepszym wyposażeniem. Oczywiście z benzyną pod maską, bo diesel to droższa historia.

Silnik 1.6 bez turbo

W gruncie rzeczy nie jest taki zły. Jest to jednostka benzynowa, wolnossąca (czyli bez turbo), 4 cylindrowa o pojemności 1.6 litra.

Spodziewałem się marnych osiągów, no bo moc maksymalna 107 KM (102 KM na benzynie) głowy nie urywa. Moment obrotowy 156/150 Nm przy 4000 obr./min – również jest niezbyt imponujący

W mieście wiadomo – każdy silnik daje radę, więc i z jednostką nie było problemów. Te mogą pojawić się na trasie, gdy trzeba wyprzedzić ciężarówkę. Ale nie w Dacii Lodgy.

To znaczy nie oszukujmy się, nie jest to rakieta. Ale mimo wszystko w 5 osób na pokładzie i z mocno załadowanym bagażnikiem dało się sprawnie wyprzedzać. Wymagana były wprawdzie wyższe obroty, ale o dziwo całkiem nieźle to szło.

Zużycie paliwa… nie mam pojęcia. Lodgy w wersji z fabrycznym LPG ma komputer z wyciętą funkcją średniego zużycia paliwa. Zasadniczo to komputer podaje tylko przebiegi i temperaturę na zewnątrz. Koniec.

Skrzynia biegów jest manualna i ma 5 przełożeń. Biegi nie wchodzą najgładziej na świecie, ale z drugiej strony nie jest aż tak źle, żeby narzekać. Skrzynia po prostu jest i działa dostatecznie dobrze.

Wnętrze bez szaleństw, ale wygodne

Ma swoje wady, o czym dalej, ale tak całościowo – daje radę. Najlepsze wrażenie robi ilość przestrzeni w środku. Jest jej dużo. Dotyczy to również miejsca na nogi, którego jest zaskakująco dużo nawet w trzecim rzędzie siedzeń!

Minusem tej sytuacji, czyli rozłożenia trzeciego rzędu siedzeń, jest mikroskopijny bagażnik. Dlatego gdy jedziemy w trasę, to na pokład zapakować można maksymalnie 6 osób z większymi bagażami. 2 z przodu, 3 po środku i 1 na trzecim rzędzie. Drugą połowę ostatniej kanapy trzeba wtedy zarezerwować na bagaże.

Spodobał mi się też prosty, ale funkcjonalny sposób wypinania ostatnich foteli. Jeżeli chcemy mieć większy bagażnik, po prostu odczepiamy dwa osobne fotele, które możemy zostawić w garażu. Ale można je też złożyć i ciagle wozić, bo w sumie nie zabierają zbyt dużo miejsca.

Wyposażenie jest niezłe

7 calowy ekran LCD ma niezłą jakość. Możemy wyświetlać na nim obraz z kamery cofania. Ja jej wprawdzie nie miałem, ale za stosunkowo niewielkie pieniądze można ją dorzucić.

Tempomat – jest. Podgrzewane fotele. Ja ich nie miałem, ale również można je dorzucić. Podłokietnik kierowcy – jest. Nawet w miarę wygodny. Czujniki parkowania – obecne. I to naprawdę przydatna funkcja, biorąc pod uwagę fakt że Lodgy ma aż 4,5 m długości.

Są 2 gniazda zapalniczki i 1 port USB. To chyba najsłabszy punkt programu, bo daje ono zaledwie 0,5 A. Czyli smartfon się nie rozładuje podczas używania, ale też niespecjalnie naładuje.

Klimatyzacja – manualna. 4 elektryczne szyby – obecne. Nawet fotel ma regulację w pionie, chociaż jest ona specyficzna, bo wymaga uniesienia tyłka.

Całkiem dobry komfort

Zawieszenie plasuje się pomiędzy kategoriami przeciętne i dobre. Większość nierówności wybierana jest przyjemnie, co wynika z faktu, że Lodgy ma duży rozstaw osi – 2,8 m. To o 16 cm więcej np. od Volkswagena Golfa.

Z drugiej strony nie wszystkie miejskie dziury niwelowane były tak gładko, jakbym oczekiwał. Raz na czas do moich uszu docierały mniej przyjemne odgłosy dochodzące z okolic kół. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy trafimy na większą wyrwę w asfalcie.

A jeżeli chodzi o wyciszenie wnętrza pod względem wiatru… jest tylko ok. To jednak samochód za 50 tys. zł. Tak do 120 km/h da się jeszcze swobodnie rozmawiać. Przy 140 km/h raczej już siedzimy w milczeniu.

Siedzenia jak to siedzenia, ciężko spotkać w obecnie produkowanych samochodach coś wybitnie niewygodnego. Dlatego i fotele w Lodgy mi odpowiadały, bo bóle pleców rzadko mi się zdarzają. Ale pewnie komuś z was może nie pasować brak regulacji odcinka lędźwiowego.

Wady

Największa wtopa Dacii Lodgy to fakt, że reflektory są halogenowe i świecą dosyć słabo. Nie ma też opcji zmiany ich na coś lepszego. Nowy Duster też ma niby tylko halogeny, ale na tle tych z Lodgy świecą zauważalnie lepiej.

Kolejna rzecz – powyżej 140 km/h w kabinie robi się głośno, a auto nie prowadzi się pewnie. Dziś wróciłem z długiej trasy, podczas której mocno wiało, więc pewnie czułem się tak do 120 km/h. Ale i mimo tego wyjeżdżanie zza ekranów akustycznych na autostradzie wspominam średnio przyjemnie.

Brakuj też 6. biegu na autostrady. Ale z drugiej strony skoro tym autem i tak się nie chce jechać ponad 140 km/h, to co za różnica.

Nieco mniej irytujący problem jest taki, że nie mogłem znaleźć idealnej pozycji za kierownicą (wzrost 190 cm), która nie ma regulacji przód/tył, a jedynie góra/dół. Gdy przysunąłem się do niej odpowiednio blisko, moje prawe kolano domagało się nieco większej przestrzeni życiowej.

Kolejna sprawa – drzwi zamykają się z zauważalnie większym oporem, niż chyba we wszystkich autach, z jakimi miałem do czynienia. Trzeba trzasnąć odrobinę mocniej.

Wiało z uszczelek przednich prawych drzwi. Nie wiem czy wynikało to z faktu, że miałem egzemplarz pokolizyjny, czy też każdy Lodgy tak ma, ale wiało zauważalnie bardziej, niż z drzwi od strony kierowcy.

Tu nie powinno być zaskoczenia, ale gdy liczysz na aktywne systemy bezpieczeństwa, jak np. autonomiczne hamowanie przed innym autem – nic z tego. Takie systemy tylko w droższym Renault. No i chyba u całej reszty producentów poza Dacią.

Nie jest to też najbezpieczniejsze auto wg. Euro NCAP 2012 (wyników nie można porównywać z późniejszymi latami, bo zmieniły się zasady). Podczas gdy BMW 3, Volvo V40, czy Opel Insignia dostały wtedy 5 gwiazdek, Dacia Lodgy zebrała tylko 3.

Różnice dramatyczne nie są, no ale jednak istnieją. Na pocieszenie zostaje fakt, że jeszcze bardziej niebezpiecznie jest w Toyocie Aygo, czy w Jeepie Compass.

Podsumowanie

Ale mimo to uważam, że Lodgy stanowczo warte jest swojej ceny. Tak naprawdę irytowały mnie głównie słabe reflektory, co dało się odczuć w nocy, podczas deszczu. Ale to powinno dać się rozwiązać odrobinę lepszymi żarówkami.

Co do słabego prowadzenia się powyżej 140 km/h, to w Polsce szybciej i tak nie można. Wiem, że niektórzy lubią, ale ja już tak niekoniecznie tego potrzebuje. Tę wadę mam więc trochę gdzieś.

Reasumując – nie da się znaleźć bardziej pojemnego auta za takie pieniądze. Ma swoje niedociągnięcia, ale nie na tyle duże, by nazwać ten samochód złym.

Ceny

Żeby jeździć Dacią Lodgy w wersji 7 osobowej trzeba przygotować 45 500 zł. Odmiana 5 osobowa jest znacznie tańsza, bo kosztuje 37 900 zł, ale ma jeszcze biedniejsze wyposażenie i to bez opcji doposażenia auta w klimatyzację.

Ja jeździłem wersją Laureate z fabryczną instalacją LPG, a Lodgy w takiej konfiguracji kosztuje już 52 800. Mimo to wciąż brakowało mi kilku bajerów. Dlatego warto przyjrzeć się wyposażeniu o dziwnej nazwie – SL Connected by Orange.

Dostajemy wtedy 7 calowy ekran LCD i kamerę cofania, co podnosi cenę do 54 900 zł. Dopłaty wymaga kierownica obszyta ekoskórą (310 zł), elektryczne szyby tylne (również 310 zł), czy podgrzewane fotele przednie (550 zł). 150 zł kosztuje również przykrycie części bagażowej, czyli roleta.

A to oznacza, że Dacię Lodgy na bogato zapłacić trzeba zaledwie 56 220 zł. Niech ktoś mi znajdzie równie przestronny i dobrze wyposażony, nowy samochód za takie pieniądze.