Kreatywność czy świętokradztwo? Rosjanie stworzyli Mustanga na prąd

Moda na napęd elektryczny zatacza coraz szersze kręgi. Przejawia się ona nie tylko wzmożonym zainteresowaniem ze strony producentów, ale i różnego rodzaju firm tuningowych. Niektóre, stosując technologię przyszłości, paradoksalnie – zerkają w przeszłość. Rosyjska firma Avoar dokonuje tego jednak w bardzo kontrowersyjny sposób. Oto wizja klasycznego Mustanga na prąd.

Gdyby pobieżnie przejrzeć historię Forda Mustanga, nie ulega wątpliwości, że na miano najbardziej kultowej, ponadczasowej i wyjątkowej zasługuje jego pierwsza generacja z 1967 roku. Choć niedawno świętowała ona 50 urodziny, to pierwsze Mustangi nadal jeżdżą po drogach. Zdobyć je niełatwo – to łakome kąski dla kolekcjonerów nietuzinkowych oldtimerów.

Nie ma motoryzacyjnych świętości

Wielu miłośników motoryzacji wyznaje zasadę, że sfery sacrum nie wolno naruszać. Pewnych samochodów się nie tuninguje, niektórych aut nie wypada raczyć instalacją LPG, a ponadczasowych klasyków poza restauracją – w ogóle nie powinno się tykać. Dla tych, którzy reprezentują podobne podejście, informacja o projekcie pewnej rosyjskiej firmy może zatem doprowadzić do palpitacji serca.

Firma Aviar postanowiła bowiem wziąć na warsztat klasycznego Mustanga Fastback z końca lat sześćdziesiątych XX. wieku, jako oryginalną zachowując jedynie karoserię. Projekt o kryptonimie Aviar R67 to wizja nowoczesnego, superszybkiego samochodu… elektrycznego. Pozory mogą mylić.

Pozory mylą

Z zewnątrz samochód swoją “nieautentyczność” zdradza bardzo dyskretnie. Widać to np. po odpustowych alufelgach, chowanych klamkach a la Tesla i oświetleniu wykonanym w technologii LED. Nie zwracając na to uwagi, Rosjanie zadbali o wierne oddanie kształtów z oryginału.

Poza napędem, o którym za chwilę, pierwszym dużym szokiem jest jednak projekt wnętrza. Firma Aviar całkowicie porzuciła wystrój oryginalnego Mustanga z 1967 roku, opracowując zarówno projekt kokpitu, jak i kierownicy, foteli i boczków drzwi zupełnie od podstaw. I tak zamiast klimatu drugiej połowy XX. wieku mamy dziwaczną mieszankę dwóch nowożytnych aut.

Kokpit – co poszło nie tak?

Pierwsze skrzypce gra rzecz jasna ogromny, 17-calowy ekran dominujący całą konsolę centralną – niczym z Tesli. Z kolei patrząc na pozostałe elementy wystroju wnętrza i charakterystyczne ukształtowanie kokpitu, od razu na myśl nasuwają się skojarzenia z obecną generacją Forda Mustanga.

Na koniec pora na najważniejsze – napęd. Aviar R67 napędzany jest dwoma silnikami elektrycznymi, które łącznie rozwijają imponującą moc 840 KM. Według danych firmy, samochód potrzebuje jedynie 2,2 sekundy, aby rozpędzić się do 100 km/h. Maksymalna prędkość wynosi 250 km/h. Zasięg – to najciekawszy aspekt.

Zobaczymy, uwierzymy

Rosjanie deklarują, że wynosi on 506 kilometrów. Na tle obecnych dokonań wielkich koncernów brzmi imponująco. Zważając jednak na to, że nie ma możliwości zweryfikować tego zapewnienia – potraktujemy je ze sporym dystansem. W końcu różnie to bywa z rosyjskimi osiągnięciami w sferze nowoczesnych technologii.

źródło: Autoblog.com

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Kreatywność czy świętokradztwo? Rosjanie stworzyli Mustanga na prąd
Kreatywność czy świętokradztwo? Rosjanie stworzyli Mustanga na prąd
Kreatywność czy świętokradztwo? Rosjanie stworzyli Mustanga na prąd

Moda na napęd elektryczny zatacza coraz szersze kręgi. Przejawia się ona nie tylko wzmożonym zainteresowaniem ze strony producentów, ale i różnego rodzaju firm tuningowych. Niektóre, stosując technologię przyszłości, paradoksalnie – zerkają w przeszłość. Rosyjska firma Avoar dokonuje tego jednak w bardzo kontrowersyjny sposób. Oto wizja klasycznego Mustanga na prąd.

Gdyby pobieżnie przejrzeć historię Forda Mustanga, nie ulega wątpliwości, że na miano najbardziej kultowej, ponadczasowej i wyjątkowej zasługuje jego pierwsza generacja z 1967 roku. Choć niedawno świętowała ona 50 urodziny, to pierwsze Mustangi nadal jeżdżą po drogach. Zdobyć je niełatwo – to łakome kąski dla kolekcjonerów nietuzinkowych oldtimerów.

Nie ma motoryzacyjnych świętości

Wielu miłośników motoryzacji wyznaje zasadę, że sfery sacrum nie wolno naruszać. Pewnych samochodów się nie tuninguje, niektórych aut nie wypada raczyć instalacją LPG, a ponadczasowych klasyków poza restauracją – w ogóle nie powinno się tykać. Dla tych, którzy reprezentują podobne podejście, informacja o projekcie pewnej rosyjskiej firmy może zatem doprowadzić do palpitacji serca.

Firma Aviar postanowiła bowiem wziąć na warsztat klasycznego Mustanga Fastback z końca lat sześćdziesiątych XX. wieku, jako oryginalną zachowując jedynie karoserię. Projekt o kryptonimie Aviar R67 to wizja nowoczesnego, superszybkiego samochodu… elektrycznego. Pozory mogą mylić.

Pozory mylą

Z zewnątrz samochód swoją “nieautentyczność” zdradza bardzo dyskretnie. Widać to np. po odpustowych alufelgach, chowanych klamkach a la Tesla i oświetleniu wykonanym w technologii LED. Nie zwracając na to uwagi, Rosjanie zadbali o wierne oddanie kształtów z oryginału.

Poza napędem, o którym za chwilę, pierwszym dużym szokiem jest jednak projekt wnętrza. Firma Aviar całkowicie porzuciła wystrój oryginalnego Mustanga z 1967 roku, opracowując zarówno projekt kokpitu, jak i kierownicy, foteli i boczków drzwi zupełnie od podstaw. I tak zamiast klimatu drugiej połowy XX. wieku mamy dziwaczną mieszankę dwóch nowożytnych aut.

Kokpit – co poszło nie tak?

Pierwsze skrzypce gra rzecz jasna ogromny, 17-calowy ekran dominujący całą konsolę centralną – niczym z Tesli. Z kolei patrząc na pozostałe elementy wystroju wnętrza i charakterystyczne ukształtowanie kokpitu, od razu na myśl nasuwają się skojarzenia z obecną generacją Forda Mustanga.

Na koniec pora na najważniejsze – napęd. Aviar R67 napędzany jest dwoma silnikami elektrycznymi, które łącznie rozwijają imponującą moc 840 KM. Według danych firmy, samochód potrzebuje jedynie 2,2 sekundy, aby rozpędzić się do 100 km/h. Maksymalna prędkość wynosi 250 km/h. Zasięg – to najciekawszy aspekt.

Zobaczymy, uwierzymy

Rosjanie deklarują, że wynosi on 506 kilometrów. Na tle obecnych dokonań wielkich koncernów brzmi imponująco. Zważając jednak na to, że nie ma możliwości zweryfikować tego zapewnienia – potraktujemy je ze sporym dystansem. W końcu różnie to bywa z rosyjskimi osiągnięciami w sferze nowoczesnych technologii.

źródło: Autoblog.com