Nie mam pojęcia, czemu Honda Civic nie sprzedaje się jak świeże bułeczki-test

Biorąc pod uwagę to, co oferuje Honda Civic (zwłaszcza odmiana 4D), jej sprzedaż powinna oscylować w okolicach Skody Octavii, czyli najpopularniejszego auta w Polsce. Tymczasem nowego Civica nie ma nawet w TOP10 najpopularniejszych modeli. A nawet jego ceny są bardzo atrakcyjne. Chodzi tylko o zbyt krzykliwy wygląd?

Każdy producent, no prawie każdy, ma w swojej ofercie jeden taki model, który zmienia wszystko. Volvo dokonało takiej rewolucji wprowadzając nowe XC 90. Peugeot zaskoczył wszystkich prezentując, już parę ładnych lat temu, nowego 308. A kilka dni temu przejechałem się nowym Mercedesem klasy A, ktory również wcześniejsze modele pozostawia wyraźnie w tyle.

I nie inaczej jest w przypadku Hondy. Tutaj padło na model Civic X generacji, który zadebiutował na rynku przed rokiem. Auto wywróciło ofertę Hondy do góry nogami. W porównaniu do poprzednika, dzieli go przepaść i to pod każdym względem. W pozytywnym sensie oczywiście. W drugą stronę nie jest już tak dobrze, bo wsiadając z Civida do Jazza, czy HR-V, czujemy się jak po przesiadce do taczki.

Skąd ta zmiana? Słaby, benzynowy silnik Civica, został zastąpiony jednostką turbodoładowaną. Auto też urosło i to o 15 cm (w przypadku wersji hatchback 5D, czyli tej ze zdjęć) oraz o 28 cm, biorąc pod uwagę wersję sedan 4D. To sprawia, że Civic 4D jest nawet dłuższy od starego Civica w kombi. I jest tylko 2 cm krótszy od Octavii. Różnica jest naprawdę kolosalna.

Zobacz nasze wcześniejsze testy nowego Civica:

Honda Civic 1.6 i-DTEC 120 KM

Wcześniej miałem okazję jeździć 3 cylindrową benzyną 1.0 o mocy 129 KM, a także 4 cylindrową benzyną 1.5 o mocy 182 KM. W przypadku tego pierwszego silnika wrażenia były takie sobie. W przypadku wersji 1.5 – rewelacja. Tym razem, po raz pierwszy trafił mi się diesel, czyli wersja 1.6 i-DTEC o mocy 120 KM i z momentem obrotowym 300 Nm. Oznacza to, że pod względem koni jest to najsłabszy silnik w ofercie, a jeżeli chodzi o moment obrotowy – ta wersja ma go najwięcej.

Zacznijmy jednak od kultury pracy, bo tego bałem sie najbardziej. Przed wzięciem auta na testy, diesel jakoś mocno nie pasował mi do sportowego charakteru Civica. Ale po pierwszej trasie moje podejście mocno się zmieniło. Głównie ze względu na to, że wyróżnia się naprawdę gładką pracą. To znaczy nie czarujmy się – brzmi jak diesel. Natomiast jego wibracje w bardzo minimalnym stopniu przenoszą się na kierownicę i całą kabinę, a z tym u konkurentów wciąż bywa różnie.

Skrzynia biegów jest manualna, ma 6 przełożeń i no… no działa jak dobry manual. Największa wada – jest manualem. Jeżeli ktoś chce automat, tego powinien ucieszyć się fakt, że Honda właśnie wprowadziła do oferty 9 stopniowy automat. Jak działa? Nie mam pojęcia, bo jeszcze z nim nie jeździłem.

A jak to jeździ?

Jeżeli chodzi o dynamikę i kulturę pracy, to jest tak pomiędzy benzyną 1.0 129 KM, a 1.5 182 KM. Jeżeli chodzi o przyspieszenie do 100 km/h, jest to dokładnie to samo, co w słabszej benzynie – 10,4 sekundy. Mimo to stanowczo wolałbym diesla, niż 1 litrową benzynę. Raz, że lepsza dynamika w trasie, bo więcej niutonometrów, dwa – lepsza kultura pracy, trzy – o niebo lepsze zużycie paliwa.

Szczerze mówiąc zastanawiam się, czy to nie jest jakaś ściema, ale zakładając że nie jest, zużycie paliwa jest rewelacyjne. Przy 100 km/h wyszło mi równe 4 litry na 100 km, zaś na drodze krajowej, gdy wpadłem w sznur samochodów i jechałem 60-80 km/h, wyszło mi 3,3 litra na 100 km! No kosmos jakiś.

Z reszty najbardziej pozytywnych aspektów wymienić należy wygląd liczników. Nie wiem jak Honda tego dokonała, ale całość wygląda elegancko. Druga sprawa – multimedia – które wprawdzie są bez rewelacji, włącznie z fabryczną nawigacją. Mają jednak jedną gigantyczną zaletę, dzięki którym wszystko im wybaczam. Obsługują Android Auto, więc korzystałem sobie z Map Google, Waze i miałem dostęp do swojej muzyki na Spotify. Więcej do szczęścia nie trzeba. A, kamera cofania. Ma naprawdę dobrą jakość.

Zawieszenie – to też był dla mnie dyskusyjny temat w Hondach, bowiem niebardzo przepadam za tzw. sportowym charakterem w tym aspekcie. Stanowczo wolę komfort. Tym czasem w Civicu jest przycisk od regulacji sztywności zawieszenia. Cyk, mamy bardzo miękko i komfortowo. Cyk, mamy sztywno i sportowo. Z tej drugiej opcji raczej nie korzystałem, bo i po co.

No naprawdę jest to pierwsza Honda od lat, w której nie mam do czego się przyczepić, nawet gdybym bardziej chciał. Asystent utrzymywania pasa ruchu? Oczywiście, że jest. I do tego działa bardzo dobrze. Nie chodzi tu o popiskiwanie, gdy zbliżamy się do linii. Gdy linie są na drodze, Honda po prostu się ich trzyma. Pewnie przez 99% czasu użytkowania się to nie przyda, ale gdy kiedyś – tfu tfu – zasłabniesz za kółkiem, to może uratować Ci tyłek.

Kolejna sprawa – adaptacyjny tempomat. Jest, dziala jak trzeba, a jego obsługa jest intuicyjna. No to może przyoszczędzili na światłach LED? Nic z tych rzeczy, LED-y są nie tylko jako dzienne, ale także jako mijania i drogowe. Oznacza to naprawdę znakomicie doświetloną drogę nocą. Do tego mijania/drogowe przełączają się automatycznie. Nie jest może to tak sprytny system jak IntelliLux w Oplu, czy Multibeam LED w Mercedesie, ale i tak daje radę.

Wady?

No właśnie, nie wiem. W poprzednim teście widzę, że narzekałem na podparcie prawego kolana u kierowcy. Żeby niby niewygodnie. Ale chyba się przyzwyczaiłem, bo teraz nie zwróciłem na to uwagi. Narzekałem też na hamulce, że reagowały jak przełącznik włącz/wyłącz. Ale w tym egzemplarzu nie miałem tego problemu, mimo że najechane miał niemal 40 000 km. To rzadkość, jak na auto przeznaczone to testów prasowych. Większość producentów zmienia takie auta przy 2-3x mniejszych przebiegach.

A, przypomniało mi się. Nie ma dachu panoramicznego. Jest tylko niewielki szyberdach. Ale to jakoś można wybaczyć.

Ceny i podsumowanie

Civic z silnikiem 1.6 i-DTEC to naprawdę przyjemne jeździdło do miasta i w trasę. Takie bez szału, jeżeli chodzi o wciskanie w fotel, ale ultra-oszczędne i jednocześnie dostatecznie dynamiczne, by sprawnie wyprzedzać. Dlatego jeżeli chodzi Ci po głowie jakiś hatchback typu Golf, Astra, albo 308 – zastanów się nad Civiciem 5D. Jeżeli myślisz o Octavii, czy Passacie – zastanów się nad Civiciem 4D. To po prostu dobre, komfortowe auto.

Ceny Hondy Civic to też pozytywne zaskoczenie. Auto w podstawowej wersji, z silnikiem benzynowym o mocy 129 KM, kupić można aktualnie za 64 900 zł. Diesel zaczyna się od 76 900 zł.

Bo atrakcyjne kwoty pojawiają się przy najbardziej dopasionych wersjach. Taka właśnie odmiana, z dieslem pod maską, kosztuje 104 100 zł. Dopłaty za opcje? Honda ich praktycznie nie ma. Dorzucić trzeba tylko za lakier metalizowany (2500 zł) i za pakiet premium – 5000 zł, w skład którego wchodzi bezprzewodowa ładowarka, skóra oraz podgrzewana tylna kanapa.

Znacznie większa wersja sedan 4D kosztuje tylko nieznacznie więcej. W przypadku najbardziej dopasionej wersji Executive, też z dieslem, jest to 107 700 zł. A Octavia? Za dychę więcej dostaniemy wprawdzie dopasioną Octavię, ale z 3 cylindrowym silnikiem 115 KM. Doprawdy nie wiem, czemu Civic nie króluje w rankingach sprzedaży, bo moim zdaniem jest to bezkonkurencyjne połączenie ceny i jakości.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nie mam pojęcia, czemu Honda Civic nie sprzedaje się jak świeże bułeczki-test
Nie mam pojęcia, czemu Honda Civic nie sprzedaje się jak świeże bułeczki-test
Nie mam pojęcia, czemu Honda Civic nie sprzedaje się jak świeże bułeczki-test

Biorąc pod uwagę to, co oferuje Honda Civic (zwłaszcza odmiana 4D), jej sprzedaż powinna oscylować w okolicach Skody Octavii, czyli najpopularniejszego auta w Polsce. Tymczasem nowego Civica nie ma nawet w TOP10 najpopularniejszych modeli. A nawet jego ceny są bardzo atrakcyjne. Chodzi tylko o zbyt krzykliwy wygląd?

Każdy producent, no prawie każdy, ma w swojej ofercie jeden taki model, który zmienia wszystko. Volvo dokonało takiej rewolucji wprowadzając nowe XC 90. Peugeot zaskoczył wszystkich prezentując, już parę ładnych lat temu, nowego 308. A kilka dni temu przejechałem się nowym Mercedesem klasy A, ktory również wcześniejsze modele pozostawia wyraźnie w tyle.

I nie inaczej jest w przypadku Hondy. Tutaj padło na model Civic X generacji, który zadebiutował na rynku przed rokiem. Auto wywróciło ofertę Hondy do góry nogami. W porównaniu do poprzednika, dzieli go przepaść i to pod każdym względem. W pozytywnym sensie oczywiście. W drugą stronę nie jest już tak dobrze, bo wsiadając z Civida do Jazza, czy HR-V, czujemy się jak po przesiadce do taczki.

Skąd ta zmiana? Słaby, benzynowy silnik Civica, został zastąpiony jednostką turbodoładowaną. Auto też urosło i to o 15 cm (w przypadku wersji hatchback 5D, czyli tej ze zdjęć) oraz o 28 cm, biorąc pod uwagę wersję sedan 4D. To sprawia, że Civic 4D jest nawet dłuższy od starego Civica w kombi. I jest tylko 2 cm krótszy od Octavii. Różnica jest naprawdę kolosalna.

Zobacz nasze wcześniejsze testy nowego Civica:

Honda Civic 1.6 i-DTEC 120 KM

Wcześniej miałem okazję jeździć 3 cylindrową benzyną 1.0 o mocy 129 KM, a także 4 cylindrową benzyną 1.5 o mocy 182 KM. W przypadku tego pierwszego silnika wrażenia były takie sobie. W przypadku wersji 1.5 – rewelacja. Tym razem, po raz pierwszy trafił mi się diesel, czyli wersja 1.6 i-DTEC o mocy 120 KM i z momentem obrotowym 300 Nm. Oznacza to, że pod względem koni jest to najsłabszy silnik w ofercie, a jeżeli chodzi o moment obrotowy – ta wersja ma go najwięcej.

Zacznijmy jednak od kultury pracy, bo tego bałem sie najbardziej. Przed wzięciem auta na testy, diesel jakoś mocno nie pasował mi do sportowego charakteru Civica. Ale po pierwszej trasie moje podejście mocno się zmieniło. Głównie ze względu na to, że wyróżnia się naprawdę gładką pracą. To znaczy nie czarujmy się – brzmi jak diesel. Natomiast jego wibracje w bardzo minimalnym stopniu przenoszą się na kierownicę i całą kabinę, a z tym u konkurentów wciąż bywa różnie.

Skrzynia biegów jest manualna, ma 6 przełożeń i no… no działa jak dobry manual. Największa wada – jest manualem. Jeżeli ktoś chce automat, tego powinien ucieszyć się fakt, że Honda właśnie wprowadziła do oferty 9 stopniowy automat. Jak działa? Nie mam pojęcia, bo jeszcze z nim nie jeździłem.

A jak to jeździ?

Jeżeli chodzi o dynamikę i kulturę pracy, to jest tak pomiędzy benzyną 1.0 129 KM, a 1.5 182 KM. Jeżeli chodzi o przyspieszenie do 100 km/h, jest to dokładnie to samo, co w słabszej benzynie – 10,4 sekundy. Mimo to stanowczo wolałbym diesla, niż 1 litrową benzynę. Raz, że lepsza dynamika w trasie, bo więcej niutonometrów, dwa – lepsza kultura pracy, trzy – o niebo lepsze zużycie paliwa.

Szczerze mówiąc zastanawiam się, czy to nie jest jakaś ściema, ale zakładając że nie jest, zużycie paliwa jest rewelacyjne. Przy 100 km/h wyszło mi równe 4 litry na 100 km, zaś na drodze krajowej, gdy wpadłem w sznur samochodów i jechałem 60-80 km/h, wyszło mi 3,3 litra na 100 km! No kosmos jakiś.

Z reszty najbardziej pozytywnych aspektów wymienić należy wygląd liczników. Nie wiem jak Honda tego dokonała, ale całość wygląda elegancko. Druga sprawa – multimedia – które wprawdzie są bez rewelacji, włącznie z fabryczną nawigacją. Mają jednak jedną gigantyczną zaletę, dzięki którym wszystko im wybaczam. Obsługują Android Auto, więc korzystałem sobie z Map Google, Waze i miałem dostęp do swojej muzyki na Spotify. Więcej do szczęścia nie trzeba. A, kamera cofania. Ma naprawdę dobrą jakość.

Zawieszenie – to też był dla mnie dyskusyjny temat w Hondach, bowiem niebardzo przepadam za tzw. sportowym charakterem w tym aspekcie. Stanowczo wolę komfort. Tym czasem w Civicu jest przycisk od regulacji sztywności zawieszenia. Cyk, mamy bardzo miękko i komfortowo. Cyk, mamy sztywno i sportowo. Z tej drugiej opcji raczej nie korzystałem, bo i po co.

No naprawdę jest to pierwsza Honda od lat, w której nie mam do czego się przyczepić, nawet gdybym bardziej chciał. Asystent utrzymywania pasa ruchu? Oczywiście, że jest. I do tego działa bardzo dobrze. Nie chodzi tu o popiskiwanie, gdy zbliżamy się do linii. Gdy linie są na drodze, Honda po prostu się ich trzyma. Pewnie przez 99% czasu użytkowania się to nie przyda, ale gdy kiedyś – tfu tfu – zasłabniesz za kółkiem, to może uratować Ci tyłek.

Kolejna sprawa – adaptacyjny tempomat. Jest, dziala jak trzeba, a jego obsługa jest intuicyjna. No to może przyoszczędzili na światłach LED? Nic z tych rzeczy, LED-y są nie tylko jako dzienne, ale także jako mijania i drogowe. Oznacza to naprawdę znakomicie doświetloną drogę nocą. Do tego mijania/drogowe przełączają się automatycznie. Nie jest może to tak sprytny system jak IntelliLux w Oplu, czy Multibeam LED w Mercedesie, ale i tak daje radę.

Wady?

No właśnie, nie wiem. W poprzednim teście widzę, że narzekałem na podparcie prawego kolana u kierowcy. Żeby niby niewygodnie. Ale chyba się przyzwyczaiłem, bo teraz nie zwróciłem na to uwagi. Narzekałem też na hamulce, że reagowały jak przełącznik włącz/wyłącz. Ale w tym egzemplarzu nie miałem tego problemu, mimo że najechane miał niemal 40 000 km. To rzadkość, jak na auto przeznaczone to testów prasowych. Większość producentów zmienia takie auta przy 2-3x mniejszych przebiegach.

A, przypomniało mi się. Nie ma dachu panoramicznego. Jest tylko niewielki szyberdach. Ale to jakoś można wybaczyć.

Ceny i podsumowanie

Civic z silnikiem 1.6 i-DTEC to naprawdę przyjemne jeździdło do miasta i w trasę. Takie bez szału, jeżeli chodzi o wciskanie w fotel, ale ultra-oszczędne i jednocześnie dostatecznie dynamiczne, by sprawnie wyprzedzać. Dlatego jeżeli chodzi Ci po głowie jakiś hatchback typu Golf, Astra, albo 308 – zastanów się nad Civiciem 5D. Jeżeli myślisz o Octavii, czy Passacie – zastanów się nad Civiciem 4D. To po prostu dobre, komfortowe auto.

Ceny Hondy Civic to też pozytywne zaskoczenie. Auto w podstawowej wersji, z silnikiem benzynowym o mocy 129 KM, kupić można aktualnie za 64 900 zł. Diesel zaczyna się od 76 900 zł.

Bo atrakcyjne kwoty pojawiają się przy najbardziej dopasionych wersjach. Taka właśnie odmiana, z dieslem pod maską, kosztuje 104 100 zł. Dopłaty za opcje? Honda ich praktycznie nie ma. Dorzucić trzeba tylko za lakier metalizowany (2500 zł) i za pakiet premium – 5000 zł, w skład którego wchodzi bezprzewodowa ładowarka, skóra oraz podgrzewana tylna kanapa.

Znacznie większa wersja sedan 4D kosztuje tylko nieznacznie więcej. W przypadku najbardziej dopasionej wersji Executive, też z dieslem, jest to 107 700 zł. A Octavia? Za dychę więcej dostaniemy wprawdzie dopasioną Octavię, ale z 3 cylindrowym silnikiem 115 KM. Doprawdy nie wiem, czemu Civic nie króluje w rankingach sprzedaży, bo moim zdaniem jest to bezkonkurencyjne połączenie ceny i jakości.