Ostatni taki fabrycznie nowy Saab 9-3 na sprzedaż za 130 tys. złotych

Ku cierpieniu wielu fanów motoryzacji, Saab trwale zniknął z powierzchni ziemi. Szwedzka marka zbankrutowała w 2011 roku, kończąc tym samym kawał pięknej historii. I choć od tego czasu minęło już 7 lat, to nadal można kupić fabrycznie nowe 9-3 w wersji kombi. Jeszcze zafoliowany!

Choć przez lata Saab dorobił się opinii marki oryginalnej, idącej pod prąd i posiadającej swój niepowtarzalny styl, to życie okazało się brutalne. Na początku XXI wieku General Motors zaczęło kastrować charakter firmy upychając do oferty obce konstrukcje z innym znaczkiem (9-2x, 9-7x i o mały włos 9-6x).

Chcieli uratować Saaba, pogorszyli tylko sytuację

Z końcem poprzedniej dekady zaczęły się z kolei pierwsze kłopoty finansowe, które zbiegły się z globalnym kryzysem. Ledwo dyszące General Motors pozbyło się Saaba w 2010 roku, oddając go w ręce niszowej holenderskiej firmy Spyker Cars.

Choć wszyscy, łącznie z szefostwem Spykera, liczyli na nowy, złoty okres w historii marki, prezentację szumnie zapowiadanego nowego 9-3 i stanięcie na równe nogi, to jak na złość – było na odwrót. Saab nie tylko nie wrócił do formy, ale i próbując się podnieść upadł jeszcze boleśniej i na dobre. W dodatku, wywracając się chwycił za rękaw zarządzającą nim holenderską firmę.

Koniec nastąpił w 2011 roku

W efekcie, Spyker o mały włos nie zakończył działalności z powodu dramatycznej sytuacji finansowej. Do dziś nie powrócono do tego, z czego słynął – małoseryjnej produkcji sportowych samochodów. A Saab? Pomimo głębokich nadziei fanów motoryzacji, nic nie dało się już zrobić. Marka z Trollhattan ogłosiła upadłość ostatecznie w 2011 roku.

Co gorsza, upadek zastał Saaba akurat wtedy, gdy w jego ofercie zaczynało się coś dziać. Na rynku dopiero co pojawiło się długo oczekiwane nowe 9-5, do produkcji szykowano wersję kombi i w dodatku – dużego SUV-a 9-4x. Ten ostatni okrzyknięto nawet mianem najkrócej produkowanego samochodu w historii (614 sztuk w kilka miesięcy).

Niespodzianka z Włoch

Przez kolejne lata można było usłyszeć o reaktywacji Saaba w formie marki samochodów elektrycznych, jednak ostatecznie nie wynikło z tego nic konkretnego. W Chinach ulokowano w zeszłym roku jedynie produkcję klona 9-3 z innym przodem i tyłem pod marką NEVS. Trudno uznać to za wskrzeszenie szwedzkiej legendy.

I gdy tak pamięć o Saabie stopniowo zanika, wtem sieć obiegła ciekawa wiadomość. We Włoszech na AutoScout24 wystawiono na sprzedaż fabrycznie nowego Saaba 9-3 SportCombi z końcówki produkcji (2011 rok). Pod maską znalazł się 1,9-litrowy turbodiesel TTiD4 o mocy 130 KM współpracujący z sześciobiegowym manualem.

Czarne auto ma symboliczny przebieg 90 kilometrów, zafoliowane wnętrze i jak można się domyślić – pachnie jeszcze nowością. Wystawiony na sprzedaż egzemplarz to bogata wersja wyposażeniowa Vector. Oznacza to m.in. automatyczną klimatyzację, tempomat, czujniki parkowania, skórzane fotele itp.

Cena? No i tutaj przechodzimy do mało ciekawej kwestii

Prawie-nowy egzemplarz 9-3 wystawiono za cenę rodem z czasu, kiedy samochód można było kupić jeszcze w salonach. To 31 tysięcy euro, czyli ok. 133 tysiące złotych. Drogo. Ale z drugiej strony – Saaby wkraczają właśnie w etap przeobrażania się w kolekcjonerskie rodzynki. Wkrótce mogą one być zatem tylko droższe.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Ostatni taki fabrycznie nowy Saab 9-3 na sprzedaż za 130 tys. złotych
Ostatni taki fabrycznie nowy Saab 9-3 na sprzedaż za 130 tys. złotych
Ostatni taki fabrycznie nowy Saab 9-3 na sprzedaż za 130 tys. złotych

Ku cierpieniu wielu fanów motoryzacji, Saab trwale zniknął z powierzchni ziemi. Szwedzka marka zbankrutowała w 2011 roku, kończąc tym samym kawał pięknej historii. I choć od tego czasu minęło już 7 lat, to nadal można kupić fabrycznie nowe 9-3 w wersji kombi. Jeszcze zafoliowany!

Choć przez lata Saab dorobił się opinii marki oryginalnej, idącej pod prąd i posiadającej swój niepowtarzalny styl, to życie okazało się brutalne. Na początku XXI wieku General Motors zaczęło kastrować charakter firmy upychając do oferty obce konstrukcje z innym znaczkiem (9-2x, 9-7x i o mały włos 9-6x).

Chcieli uratować Saaba, pogorszyli tylko sytuację

Z końcem poprzedniej dekady zaczęły się z kolei pierwsze kłopoty finansowe, które zbiegły się z globalnym kryzysem. Ledwo dyszące General Motors pozbyło się Saaba w 2010 roku, oddając go w ręce niszowej holenderskiej firmy Spyker Cars.

Choć wszyscy, łącznie z szefostwem Spykera, liczyli na nowy, złoty okres w historii marki, prezentację szumnie zapowiadanego nowego 9-3 i stanięcie na równe nogi, to jak na złość – było na odwrót. Saab nie tylko nie wrócił do formy, ale i próbując się podnieść upadł jeszcze boleśniej i na dobre. W dodatku, wywracając się chwycił za rękaw zarządzającą nim holenderską firmę.

Koniec nastąpił w 2011 roku

W efekcie, Spyker o mały włos nie zakończył działalności z powodu dramatycznej sytuacji finansowej. Do dziś nie powrócono do tego, z czego słynął – małoseryjnej produkcji sportowych samochodów. A Saab? Pomimo głębokich nadziei fanów motoryzacji, nic nie dało się już zrobić. Marka z Trollhattan ogłosiła upadłość ostatecznie w 2011 roku.

Co gorsza, upadek zastał Saaba akurat wtedy, gdy w jego ofercie zaczynało się coś dziać. Na rynku dopiero co pojawiło się długo oczekiwane nowe 9-5, do produkcji szykowano wersję kombi i w dodatku – dużego SUV-a 9-4x. Ten ostatni okrzyknięto nawet mianem najkrócej produkowanego samochodu w historii (614 sztuk w kilka miesięcy).

Niespodzianka z Włoch

Przez kolejne lata można było usłyszeć o reaktywacji Saaba w formie marki samochodów elektrycznych, jednak ostatecznie nie wynikło z tego nic konkretnego. W Chinach ulokowano w zeszłym roku jedynie produkcję klona 9-3 z innym przodem i tyłem pod marką NEVS. Trudno uznać to za wskrzeszenie szwedzkiej legendy.

I gdy tak pamięć o Saabie stopniowo zanika, wtem sieć obiegła ciekawa wiadomość. We Włoszech na AutoScout24 wystawiono na sprzedaż fabrycznie nowego Saaba 9-3 SportCombi z końcówki produkcji (2011 rok). Pod maską znalazł się 1,9-litrowy turbodiesel TTiD4 o mocy 130 KM współpracujący z sześciobiegowym manualem.

Czarne auto ma symboliczny przebieg 90 kilometrów, zafoliowane wnętrze i jak można się domyślić – pachnie jeszcze nowością. Wystawiony na sprzedaż egzemplarz to bogata wersja wyposażeniowa Vector. Oznacza to m.in. automatyczną klimatyzację, tempomat, czujniki parkowania, skórzane fotele itp.

Cena? No i tutaj przechodzimy do mało ciekawej kwestii

Prawie-nowy egzemplarz 9-3 wystawiono za cenę rodem z czasu, kiedy samochód można było kupić jeszcze w salonach. To 31 tysięcy euro, czyli ok. 133 tysiące złotych. Drogo. Ale z drugiej strony – Saaby wkraczają właśnie w etap przeobrażania się w kolekcjonerskie rodzynki. Wkrótce mogą one być zatem tylko droższe.