Policja skarży się na pieniaczy zaśmiecających skrzynkę do walki z piratami

Kamerki internetowe to fenomen polskich i światowych dróg.

Popularność kamerek samochodowych przyniosła sporo korzyści. Łatwiej udokumentować kolizje i przekazywać policji dowody na drogowe piractwo. Z tym drugim jest jednak mały problem. Skrzynkę zalewają bowiem i nagrania o wiele mniejszego kalibru, niekiedy będące wynikiem nie troski o bezpieczeństwo, a nadgorliwości. Policja traci ponoć na nie tylko czas.

Coraz więcej kierowców w Polsce decyduje się wysyłać policji nagrania z kamerek samochodowych. Teoretycznie nie powinno być to wielkim zaskoczeniem, gdyż w tym celu uruchomiono w końcu specjalną skrzynkę odbiorczą, a piractwo i agresja na polskich drogach to chleb powszedni.

Zły adres

Jak donosi jednak Rzeczpospolita, policja zaczyna mieć coraz bardziej dość nadgorliwości niektórych kierowców. Do skrzynki, która miała gromadzić nagrania z rażącym łamaniem przepisów, narażaniem życia i zdrowia innych kierowców czy też agresją drogową, trafiają ponoć coraz częściej zapisy zdarzeń błahych.


Przykładowo, przeczytać możemy o przykładzie najechania kilka centymetrów za daleko pasów przepuszczając pieszych. Podobnie z zaparkowaniem poza wyznaczonymi liniami lub pozostawieniem na kilka minut samochodu na awaryjnych światłach.

Zamiast walki z piratami, karanie za drobnostki?

Policjanci przypominają, że w sprawie każdego nagrania funkcjonariusze muszą wszczynać oddzielne postępowanie. Zazwyczaj, trzeba namierzyć bohatera nagrania, dotrzeć do kierowcy, spotkać się z nim i udzielić mu upomnienia lub mandatu. W ten sposób funkcjonariusze tracą czas na ściganie wykroczeń drobnych w czasie, gdy nie brakuje zapisów piractwa drogowego, ucieczek z miejsca wypadku czy agresji drogowej.

Większość drobnych spraw można byłoby rozwiązać wezwaniem policji na miejsce, poinformowaniem jedynie straży miejskiej lub – jak sądzą niektórzy internauci – w ogóle dając spokój ludziom. Sceptycy mówią, że przecież każdemu zdarzy się zagapić, śpieszyć, a nagminnie zgłaszający każdy błąd o niskiej szkodliwości to nadgorliwi pieniacze.

I tak jest dobrze – ale może być jeszcze lepiej

Z drugiej strony, policja i tak może pochwalić się dobrymi statystykami. Dzięki upowszechnieniu stosowania kamerek samochodowych i uruchomieniu specjalnych skrzynek pocztowych w komendach wojewódzkich, skutecznie karze się coraz więcej piratów drogowych.

Jak pisze Rzeczpospolita, obecnie już nie 6%, a średnio 50% zgłoszonych nagrań z piratami drogowymi kończy się ich ukaraniem. Mowa tutaj o np. wyprzedzaniu na przejściu dla pieszych czy zajeżdżaniu drogi. O co więc chodzi policji? “Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej”.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.