Mercedes G wezwany do serwisu, bo może… za szybko cofać

Tym razem nie chodzi niesprawne poduszki powietrzne, przeciekające uszczelki czy odpadającą kierownicę. Sprawa jest o wiele bardziej nietuzinkowa, choć równie niebezpieczna. 20 egzemplarzy Mercedesa klasy G, które trafiły do USA, mogą zbyt szybko… jechać do tyłu.

Akcja serwisowa obejmuje wyłącznie nieprodukowany już model W463 w wersji AMG G65. Naprawa obejmie pulę 20 egzemplarzy przeznaczonych na rynek Stanów Zjednoczonych. Wyprodukowano je między 6 września a 10 października 2016 roku. W czym problem? Obarczone są one ryzykiem bycia zbyt szybkim. Tak – w przypadku jazdy na biegu wstecznym jest to poważne niebezpieczeństwo.

Na skutek błędu w oprogramowaniu Klasa G podczas cofania może przekroczyć standardową prędkość 25 km/h. Jeżeli kierowca spanikuje bądź wykona gwałtowny ruch kierownicą – wówczas może dojść do dachowania lub wywrócenia się na bok. Zdaniem Mercedesa można wówczas odnieść nawet ciężkie obrażenia, czego niemiecka marka ewidentnie nie chce mieć na sumieniu.


Tył.

Jak Mercedes chce poradzić sobie z tym problemem?

Naprawa zostanie przeprowadzona klasycznie, wzywając do lokalnych punktów serwisowych marki właścicieli na bezpłatną naprawę problematycznego elementu. W przypadku omawianej puli G-Klas będzie to zaktualizowanie błędnego oprogramowania ECU. Sam zabieg będzie oczywiście darmowy i nie powinien trwać więcej, niż godzinę.

Co ciekawe, feralna seria niemieckich terenówek to limitowana edycja Final Edition. Wyróżniała się ona potężnym 6-litrowym silnikiem V12 o mocy 621 KM, który osiągał 991 Nm momentu obrotowego. Jednostka współpracowała z siedmiobiegową skrzynią automatyczną. Osiągi robią wrażenie – ciężki, pudełkowaty SUV rozpędza się maksymalnie do 230 km/h. Mógłby więcej, ale na wspomnianej wartości ciąży elektroniczne ograniczenie prędkości. Sprint do setki – jak w wielu lżejszych autach sportowych. Zajmuje jedynie 5,1 sekundy.

Wnętrze.

Z ceną 252 690 dolarów i serią ograniczonej do 65 sztuk możemy mówić o prawdziwym rarytasie. Z małą skazą.

źródło: motor1.com

Twój adres email nie zostanie opublikowany.