Podstawową karą za jazdę na rowerze po alkoholu jest mandat

Sąd Najwyższy rozpatrzył kasację od wyroku skazującego pijanego rowerzystę na półroczny zakaz jazdy samochodem. Jazda rowerem pod wpływem alkoholu nie może skutkować odebraniem prawa jazdy, kierujący nie trafi też do więzienia. Jakie zatem są teraz kary dla rowerzystów pedałujących w stanie po spożyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości?

O kasację wyroku wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich, chodziło o rowerzystę, który został przyłapany na jeździe pod wpływem alkoholu. Sa orzekł wobec niego półroczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz wymierzył mu mandat w wysokości 300 zł. Sąd Najwyższy przyznał rację RPO, że obecnie nie ma takiego przepisu, który pozwalałby na ukaranie rowerzysty zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych. Można mu jedynie zabronić poruszania się innymi pojazdami niemechanicznymi.

Trzeba jednak zaznaczyć, że są tutaj wyjątki. W sytuacji gdy pijany rowerzysta popełni przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, czyli chociażby spowoduje wypadek, to uprawnienia zostaną mu odebrane. Ponadto (zależnie od stany upojenia) może otrzymać też grzywnę w wysokości od 20 do 5 tys. zł oraz trafić do aresztu nawet na 30 dni.


A jakich konsekwencji może spodziewać się pijany rowerzysta, który najzwyczajniej w świecie jechał po imprezie, ale nie spowodował zagrożenia? Dostanie mandat. Jeżeli został przyłapany na jeździe w stanie po spożyciu alkoholu tj. 0,2 – 0,5 promila alkoholu zapłaci od 300 do 500 zł. Natomiast gdy podróżował w stanie nietrzeźwości, czyli powyżej 0,5 promila alkoholu, otrzyma bezwzględnie mandat w wysokości 500 zł.

Należy pamiętać, że karane jest również przewożenie osoby w stanie nietrzeźwości poza bocznym wózkiem. Tutaj nagrodą jest 150 zł. Natomiast można być pijanym w sztok i rower prowadzić, bo wtedy wedle obowiązujących przepisów jest się pieszym.