W Irlandii przeznaczą 22 miliardy euro na ładowarki, w 2045 zakaz dla spalinówek

Niesamowite! Podczas gdy u nas rząd wymyśla dyrdymały w temacie rozwoju elektromobilności, to w innych krajach istnieją konkretne pomysły, a sumy na które opiewa realizacja projektów przyprawiają o zawrót głowy. Zadanie jest realizowane z podatku, którym obłożono paliwa w 2007 roku. Koszt? 8,3 grosza na litrze. Rezultat? Blisko 500 miliardów złotych na Project Ireland 2040.

Mimo iż plan jest bardzo ambitny, to w sumie też wydaje się być całkiem realny. Irlandczycy chcą by po ich drogach w 2030 roku jeździło 500 tysięcy samochodów elektrycznych. U nas według planu Morawieckiego milion aut elektrycznych ma się pojawić już za 10 lat. Dla porównania przyjęty przez Radę Ministrów projekt będzie kosztował tylko 18,6 miliarda złotych. Niezła mrzonka!

To jak ci Irlandczycy chcą tego dokonać? Plan jest realizowany ze środków finansowych, które pozyskiwane są z podatku paliwowego wprowadzonego w 2007 roku. Do każdego litra paliwa obywatel dokłada około 8 groszy. Co w zamian? Ładowarki za ponad 91 miliardów złotych, zakaz zakupu autobusów z jednostkami wysokoprężnymi od 1 lipca 2019 roku, 500 tysięcy aut na drogach do 2030 roku, zakaz rejestrowania nowych samochodów spalinowych od 2030 roku. Natomiast 15 lat później rząd chciałby, aby zniknęły z dróg wszystkie samochody napędzane przez silniki spalinowe. W sumie nie tak dawno pisaliśmy też o dopłatach dla taksówkarzy. W 2018 roku firmy świadczące usługi przewozy osób mogą korzystać z dofinansowania w wysokości 7 tys. euro na zakup auta elektrycznego. Obok tego funkcjonują inne rabaty i bonusy w łącznej wysokości 8,7 tysiąca euro.

Zgodnie z założeniami Project Ireland 2040 zaplanowano montaż ładowarek za 22 miliardy euro. U nas budżet na rozwój elektromobilności, to łącznie 18,6 miliarda, tylko złotych.

Na rozwój elektromobilności stawia obecnie wiele krajów. Ostatnio pisaliśmy o Norwegii, gdzie Elektryki i hybrydy stanowią ponad połowę nowych zarejestrowanych aut. Bo gdyby się przyjrzeć, to Norwegia ropą płynie, Norwegia jest bogata, Norwegia jest największym producentem ropy naftowej w Europie Zachodniej, a jednocześnie motywuje swoich obywateli do zakupu aut ekologicznych. W 2017 roku Skandynawowie zarejestrowali więcej aut z napędem elektrycznym i hybrydowym niż z tradycyjną spalinówką.

Samochody spalinowe w Norwegii są wysoko opodatkowane, pojazdy elektryczne są zwolnione z niemal wszystkich podatków oraz mają bardzo dużo przywilejów. Norwegia chce ograniczyć emisję dwutlenku węgla z nowych samochodów do 85 gramów na kilometr do 2020 roku i już w 2017 roku zbliżyła się do tego wyniku.
Oeyvind Solberg Thorsen, szef OMV, niezależnej organizacji kierowców mówi wprost – nikt się nie zbliża się nawet do tego wyniku. Po raz pierwszy mamy udział aut na paliwa kopalne poniżej 50 proc. Jeszcze w 2010 roku po Norwegii poruszało się około 3,3 tys. egzemplarzy elektrycznych samochodów i hybryd, w 2015 roku 73 tys., a w 2016 roku ponad 100 tys.

W Europie najwięcej samochodów Tesla jeździ w Norwegii. Ten kraj wyprzedzają tylko USA i Chiny [MAPA]
Zaraz każdy odpowie, Norwegów po prostu stać. I tak i nie, bo gdy weźmiemy wszystkie hojne przywileje i dopłaty, to nagle okazuje się, że w Polsce Nissan Leaf kosztuje dużo więcej niż spalinowy Qashqai, a u Skandynawów Leaf jest tańszy. Podobnie jest z Teslą, która u nas jest sporo droższa. Podobnie też wychodzi z BMW i3, które kosztuje mniej niż seria 1. Przykładów można mnożyć naprawdę sporo (Mercedes, Volkswagen).

Nie ma się co oszukiwać, gdyby nie dopłaty i przywileje, to Norwegowie nie byliby skłonni do wybierania samochodów elektrycznych, są tacy jak my, liczą pieniądze i dbają o domowy budżet. Przykład i motywacja idzie z góry. Warto dodać, że udział wszystkich aut z napędem elektrycznym i hybrydowym wynosi obecnie ponad 5 proc., mimo iż jak wspominałem na początku, to właśnie w 2017 roku zarejestrowano więcej elektryków i hybryd. Nie będę już przytaczał danych znad Wisły, bo to pokazuje, że dzieli nas olbrzymia przepaść i 15 lat różnicy, jeżeli rząd w Polsce jeszcze łaskawiej podejdzie do tego typu pojazdów.

Aktualizacja: Obecnie na norweskich drogach porusza się ponad 5,2 mln samochodów o napędzie elektrycznym lub hybrydowym.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

W Irlandii przeznaczą 22 miliardy euro na ładowarki, w 2045 zakaz dla spalinówek
W Irlandii przeznaczą 22 miliardy euro na ładowarki, w 2045 zakaz dla spalinówek
W Irlandii przeznaczą 22 miliardy euro na ładowarki, w 2045 zakaz dla spalinówek

Niesamowite! Podczas gdy u nas rząd wymyśla dyrdymały w temacie rozwoju elektromobilności, to w innych krajach istnieją konkretne pomysły, a sumy na które opiewa realizacja projektów przyprawiają o zawrót głowy. Zadanie jest realizowane z podatku, którym obłożono paliwa w 2007 roku. Koszt? 8,3 grosza na litrze. Rezultat? Blisko 500 miliardów złotych na Project Ireland 2040.

Mimo iż plan jest bardzo ambitny, to w sumie też wydaje się być całkiem realny. Irlandczycy chcą by po ich drogach w 2030 roku jeździło 500 tysięcy samochodów elektrycznych. U nas według planu Morawieckiego milion aut elektrycznych ma się pojawić już za 10 lat. Dla porównania przyjęty przez Radę Ministrów projekt będzie kosztował tylko 18,6 miliarda złotych. Niezła mrzonka!

To jak ci Irlandczycy chcą tego dokonać? Plan jest realizowany ze środków finansowych, które pozyskiwane są z podatku paliwowego wprowadzonego w 2007 roku. Do każdego litra paliwa obywatel dokłada około 8 groszy. Co w zamian? Ładowarki za ponad 91 miliardów złotych, zakaz zakupu autobusów z jednostkami wysokoprężnymi od 1 lipca 2019 roku, 500 tysięcy aut na drogach do 2030 roku, zakaz rejestrowania nowych samochodów spalinowych od 2030 roku. Natomiast 15 lat później rząd chciałby, aby zniknęły z dróg wszystkie samochody napędzane przez silniki spalinowe. W sumie nie tak dawno pisaliśmy też o dopłatach dla taksówkarzy. W 2018 roku firmy świadczące usługi przewozy osób mogą korzystać z dofinansowania w wysokości 7 tys. euro na zakup auta elektrycznego. Obok tego funkcjonują inne rabaty i bonusy w łącznej wysokości 8,7 tysiąca euro.

Zgodnie z założeniami Project Ireland 2040 zaplanowano montaż ładowarek za 22 miliardy euro. U nas budżet na rozwój elektromobilności, to łącznie 18,6 miliarda, tylko złotych.

Na rozwój elektromobilności stawia obecnie wiele krajów. Ostatnio pisaliśmy o Norwegii, gdzie Elektryki i hybrydy stanowią ponad połowę nowych zarejestrowanych aut. Bo gdyby się przyjrzeć, to Norwegia ropą płynie, Norwegia jest bogata, Norwegia jest największym producentem ropy naftowej w Europie Zachodniej, a jednocześnie motywuje swoich obywateli do zakupu aut ekologicznych. W 2017 roku Skandynawowie zarejestrowali więcej aut z napędem elektrycznym i hybrydowym niż z tradycyjną spalinówką.

Samochody spalinowe w Norwegii są wysoko opodatkowane, pojazdy elektryczne są zwolnione z niemal wszystkich podatków oraz mają bardzo dużo przywilejów. Norwegia chce ograniczyć emisję dwutlenku węgla z nowych samochodów do 85 gramów na kilometr do 2020 roku i już w 2017 roku zbliżyła się do tego wyniku.
Oeyvind Solberg Thorsen, szef OMV, niezależnej organizacji kierowców mówi wprost – nikt się nie zbliża się nawet do tego wyniku. Po raz pierwszy mamy udział aut na paliwa kopalne poniżej 50 proc. Jeszcze w 2010 roku po Norwegii poruszało się około 3,3 tys. egzemplarzy elektrycznych samochodów i hybryd, w 2015 roku 73 tys., a w 2016 roku ponad 100 tys.

W Europie najwięcej samochodów Tesla jeździ w Norwegii. Ten kraj wyprzedzają tylko USA i Chiny [MAPA]
Zaraz każdy odpowie, Norwegów po prostu stać. I tak i nie, bo gdy weźmiemy wszystkie hojne przywileje i dopłaty, to nagle okazuje się, że w Polsce Nissan Leaf kosztuje dużo więcej niż spalinowy Qashqai, a u Skandynawów Leaf jest tańszy. Podobnie jest z Teslą, która u nas jest sporo droższa. Podobnie też wychodzi z BMW i3, które kosztuje mniej niż seria 1. Przykładów można mnożyć naprawdę sporo (Mercedes, Volkswagen).

Nie ma się co oszukiwać, gdyby nie dopłaty i przywileje, to Norwegowie nie byliby skłonni do wybierania samochodów elektrycznych, są tacy jak my, liczą pieniądze i dbają o domowy budżet. Przykład i motywacja idzie z góry. Warto dodać, że udział wszystkich aut z napędem elektrycznym i hybrydowym wynosi obecnie ponad 5 proc., mimo iż jak wspominałem na początku, to właśnie w 2017 roku zarejestrowano więcej elektryków i hybryd. Nie będę już przytaczał danych znad Wisły, bo to pokazuje, że dzieli nas olbrzymia przepaść i 15 lat różnicy, jeżeli rząd w Polsce jeszcze łaskawiej podejdzie do tego typu pojazdów.

Aktualizacja: Obecnie na norweskich drogach porusza się ponad 5,2 mln samochodów o napędzie elektrycznym lub hybrydowym.