Tak wygląda nowy Mercedes-Benz Klasy G 2018

Nową wersję Mercedesa Klasy G na pierwszy rzut oka poznać można tylko i wyłącznie po zmienionych światłach do jazdy dziennej. Ale gdy się je wyłączy, trudno zorientować się z jaką generacją mamy do czynienia. Pod maską modelu W 464 G 500 pracuje 4 litrowe V8 o mocy 422 KM, a wnętrze wygląda jak w topowej limuzynie. Ceny startują od 540 000 zł z VAT.

Wszytko zaczęło się w 1972 roku od współpracy ówczesnego koncernu Daimler-Benz AG i firmy Steyr-Daimler-Puch w austriackim mieście Graz. Celem Mercedesa było zbudowanie lekkiego, mocnego i terenowego auta przeznaczonego dla armii z maksymalnym poziomem bezpieczeństwa i komfortu.

Premiera pierwszej wersji klasy G, nazywanej często Gelendą, miała miejsce w roku 1979. I choć z zewnątrz auto z upływem lat wyglądało tak samo, wnętrze jak i rozwiązania techniczne zmieniały się mocno z wersji na wersję. Klasa G to najdłużej produkowany samochód osobowy w historii Mercedes-Benz.

W chwili premiery rynkowej, wiosną 1979 r., Gelendę oferowano z czterema silnikami do wyboru: o mocy od 72 KM do 156 KM. Klienci mogli zdecydować się na kabriolet z krótkim rozstawem osi lub kombi z krótkim albo długim rozstawem osi. W 1989 r. pojazdy z serii modelowej 463 zapoczątkowały ewolucyjny proces, w ramach którego auto modernizowano nie tylko od strony technicznej. A od 1993 r. nosi on swoją obecną, oficjalną nazwę: Klasa G.

Mercedes-Benz G-Klasse W 460 (1979)

Z okazji 25. urodzin Klasy G na rynek trafił wariant, „doszlifowany” przez Mercedes-AMG: G 55 Kompressor. Jego 8-cylindrowy silnik dysponował mocą 476 KM i momentem obrotowym 700 Nm. 30-lecie produkcji modelu w 2009 r. zbiegło się z wprowadzeniem nowych elementów wyposażenia, które przede wszystkim zwiększały komfort i ekskluzywność wnętrza. Za sprawą rosnącej popularności w 2016 r. pobił nowy rekord sprzedaży – w ciągu 12 miesięcy trafił do blisko 20 000 nabywców.

Wnętrze najnowszej wersji Mercedesa Klasy G (2018)

W 2012 r. przeprowadzono kolejną modernizację, obejmującą m.in.: nowe jednostki AMG, poszerzony zakres wyposażenia, wyższej jakości wykończenie kabiny i nowe rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa, takie jak aktywny system kontroli odległości Distronic Plus czy wspomaganie parkowania Parktronic. Rok później Mercedes-Benz poszerzył ofertę o wariant G 63 AMG 6×6: trzyosiowy pojazd terenowy.

Zupełnie nowe wnętrze

Wnętrze wygląda tak, jakby było żywcem przeniesione z najdroższej limuzyny. W rzeczywistości tak pewnie jest, ale Gelenda ma swoje akcenty. To m.in. dwa okrągłe nawiewy powietrza, które nawiązują do okrągłych reflektorów z przodu pojazdu. Albo osłony głośników przypominające klosze przednich kierunkowskazów.

Multimedia składają się z dwóch ekranów LCD o przekątnej 12,3”, czyli zupełnie tak jak w klasie S. Nie są one dotykowe. Do obsługi wykorzystujemy joystick na konsoli centralnej lub za pomocą paneli dotykowych zamontowanych na kierownicy. Są nawet takie gadżety, jak bezprzewodowa ładowarka telefonów Qi. Producent chwali się też, że nawet podstawowe wyposażenie obejmuje drewniane okładziny w wykończeniu wnętrza. Można także zamówić auto w wersji ze standardowymi wskaźnikami.

Silniki i skrzynia biegów

Do napędu nowego modelu G 500 służy benzynowy silnik 4.0 V8 biturbo o mocy 422 KM i maksymalnym momencie obrotowym 610 Nm, dostępnym w zakresie 2000-4750 obr./min. Za transfer siły napędowej odpowiada skrzynia automatyczna 9G-TRONIC z przekładnią hydrokinetyczną. Modyfikując jej oprogramowanie, projektanci skrócili czas reakcji i zmiany biegów. Szeroka rozpiętość przełożeń ma pozwolić obniżyć poziom hałasu w kabinie i przyczynić się do ograniczenia zapotrzebowania na paliwo. Co ciekawe producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie… 11,1 l/100 km.

Zawieszenie i napęd

Producent podkreśla, że głównym celem przy opracowywaniu najnowszej generacji „Gelendy” było zdefiniowanie nowej jakości prowadzenia na drogach każdego rodzaju i podobno się to udało. Wg deklaracji nowa Klasa G w terenie spisuje się jeszcze lepiej od poprzedniczki, a na asfalcie jest od niej znacznie zwinniejsza, bardziej dynamiczna i komfortowa. Osiągnięto o m.in. dzięki drabinkowej ramie, 100-proc. blokadom dyferencjałów oraz przekładni redukcyjnej.

Z przodu zastosowano niezależne zawieszenie z podwójnymi wahaczami, a z tyłu – oś sztywną. 270-milimetrowy prześwit (do przedniej przekładni) zapewnia duży potencjał, jeśli chodzi o pokonywanie przeszkód. Z tyłu, w przeciwieństwie do poprzednika, nowa oś sztywna współpracuje z czterema wahaczami z każdej strony oraz z drążkiem Panharda. W rezultacie Klasa G ma oferować jeszcze większy komfort na utwardzonych drogach. Natomiast w terenie bezpieczeństwo pomagają zapewnić: 82-milimetrowe ugięcie i 142-milimetrowe odbicie tylnych sprężyn plus 241-milimetrowy prześwit pod tylną przekładnią.

Lżejszy od poprzednika

Korzystając z cyfrowego prototypowania, projektanci zasymulowali okres eksploatacji indywidualnych elementów i systemów. Mogli w ten sposób wykryć, w których miejscach da się zastosować lżejsze materiały. Dzięki temu Klasa G jest o około 170 kg lżejsza od poprzedniczki. Producent zapewnia jednak, że niższa masa własna nie wiąże się jednak z mniejszą stabilnością. Sztywność skrętna ramy, karoserii i mocowań nadwozia wzrosła o około 55%, z 6537 do 10 162 Nm/st.

W ofercie będzie też wersja z bardziej klasycznymi licznikami

Poza poprawą dynamiki jazdy i komfortu prowadzi to również do ograniczenia poziomu hałasu oraz wibracji. Druga strona medalu jest taka, że poprzednia generacja G 500 ważyła niemal 2,6 tony, więc te 170 kg mniej może być nieco trudne do wychwycenia.

Więcej miejsca w środku

Nowa wersja klasy G jest też większa. Mercedes chwali się, że drugi rząd pasażerów zyskał 15 cm na nogi i 5,6 cm szerokości na wysokości łokci. Poprzednik miał 4,76 m długości, 1,87 m szerokości i 1,95 m wysokości. Nowa Klasa G jest o 5,3 cm dłuższa i o 12,1 cm szersza. W chwili rynkowej premiery w czerwcu br. Klasa G trafi do sprzedaży w cenie 439 430 zł netto.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Tak wygląda nowy Mercedes-Benz Klasy G 2018
Tak wygląda nowy Mercedes-Benz Klasy G 2018
Tak wygląda nowy Mercedes-Benz Klasy G 2018

Nową wersję Mercedesa Klasy G na pierwszy rzut oka poznać można tylko i wyłącznie po zmienionych światłach do jazdy dziennej. Ale gdy się je wyłączy, trudno zorientować się z jaką generacją mamy do czynienia. Pod maską modelu W 464 G 500 pracuje 4 litrowe V8 o mocy 422 KM, a wnętrze wygląda jak w topowej limuzynie. Ceny startują od 540 000 zł z VAT.

Wszytko zaczęło się w 1972 roku od współpracy ówczesnego koncernu Daimler-Benz AG i firmy Steyr-Daimler-Puch w austriackim mieście Graz. Celem Mercedesa było zbudowanie lekkiego, mocnego i terenowego auta przeznaczonego dla armii z maksymalnym poziomem bezpieczeństwa i komfortu.

Premiera pierwszej wersji klasy G, nazywanej często Gelendą, miała miejsce w roku 1979. I choć z zewnątrz auto z upływem lat wyglądało tak samo, wnętrze jak i rozwiązania techniczne zmieniały się mocno z wersji na wersję. Klasa G to najdłużej produkowany samochód osobowy w historii Mercedes-Benz.

W chwili premiery rynkowej, wiosną 1979 r., Gelendę oferowano z czterema silnikami do wyboru: o mocy od 72 KM do 156 KM. Klienci mogli zdecydować się na kabriolet z krótkim rozstawem osi lub kombi z krótkim albo długim rozstawem osi. W 1989 r. pojazdy z serii modelowej 463 zapoczątkowały ewolucyjny proces, w ramach którego auto modernizowano nie tylko od strony technicznej. A od 1993 r. nosi on swoją obecną, oficjalną nazwę: Klasa G.

Mercedes-Benz G-Klasse W 460 (1979)

Z okazji 25. urodzin Klasy G na rynek trafił wariant, „doszlifowany” przez Mercedes-AMG: G 55 Kompressor. Jego 8-cylindrowy silnik dysponował mocą 476 KM i momentem obrotowym 700 Nm. 30-lecie produkcji modelu w 2009 r. zbiegło się z wprowadzeniem nowych elementów wyposażenia, które przede wszystkim zwiększały komfort i ekskluzywność wnętrza. Za sprawą rosnącej popularności w 2016 r. pobił nowy rekord sprzedaży – w ciągu 12 miesięcy trafił do blisko 20 000 nabywców.

Wnętrze najnowszej wersji Mercedesa Klasy G (2018)

W 2012 r. przeprowadzono kolejną modernizację, obejmującą m.in.: nowe jednostki AMG, poszerzony zakres wyposażenia, wyższej jakości wykończenie kabiny i nowe rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa, takie jak aktywny system kontroli odległości Distronic Plus czy wspomaganie parkowania Parktronic. Rok później Mercedes-Benz poszerzył ofertę o wariant G 63 AMG 6×6: trzyosiowy pojazd terenowy.

Zupełnie nowe wnętrze

Wnętrze wygląda tak, jakby było żywcem przeniesione z najdroższej limuzyny. W rzeczywistości tak pewnie jest, ale Gelenda ma swoje akcenty. To m.in. dwa okrągłe nawiewy powietrza, które nawiązują do okrągłych reflektorów z przodu pojazdu. Albo osłony głośników przypominające klosze przednich kierunkowskazów.

Multimedia składają się z dwóch ekranów LCD o przekątnej 12,3”, czyli zupełnie tak jak w klasie S. Nie są one dotykowe. Do obsługi wykorzystujemy joystick na konsoli centralnej lub za pomocą paneli dotykowych zamontowanych na kierownicy. Są nawet takie gadżety, jak bezprzewodowa ładowarka telefonów Qi. Producent chwali się też, że nawet podstawowe wyposażenie obejmuje drewniane okładziny w wykończeniu wnętrza. Można także zamówić auto w wersji ze standardowymi wskaźnikami.

Silniki i skrzynia biegów

Do napędu nowego modelu G 500 służy benzynowy silnik 4.0 V8 biturbo o mocy 422 KM i maksymalnym momencie obrotowym 610 Nm, dostępnym w zakresie 2000-4750 obr./min. Za transfer siły napędowej odpowiada skrzynia automatyczna 9G-TRONIC z przekładnią hydrokinetyczną. Modyfikując jej oprogramowanie, projektanci skrócili czas reakcji i zmiany biegów. Szeroka rozpiętość przełożeń ma pozwolić obniżyć poziom hałasu w kabinie i przyczynić się do ograniczenia zapotrzebowania na paliwo. Co ciekawe producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie… 11,1 l/100 km.

Zawieszenie i napęd

Producent podkreśla, że głównym celem przy opracowywaniu najnowszej generacji „Gelendy” było zdefiniowanie nowej jakości prowadzenia na drogach każdego rodzaju i podobno się to udało. Wg deklaracji nowa Klasa G w terenie spisuje się jeszcze lepiej od poprzedniczki, a na asfalcie jest od niej znacznie zwinniejsza, bardziej dynamiczna i komfortowa. Osiągnięto o m.in. dzięki drabinkowej ramie, 100-proc. blokadom dyferencjałów oraz przekładni redukcyjnej.

Z przodu zastosowano niezależne zawieszenie z podwójnymi wahaczami, a z tyłu – oś sztywną. 270-milimetrowy prześwit (do przedniej przekładni) zapewnia duży potencjał, jeśli chodzi o pokonywanie przeszkód. Z tyłu, w przeciwieństwie do poprzednika, nowa oś sztywna współpracuje z czterema wahaczami z każdej strony oraz z drążkiem Panharda. W rezultacie Klasa G ma oferować jeszcze większy komfort na utwardzonych drogach. Natomiast w terenie bezpieczeństwo pomagają zapewnić: 82-milimetrowe ugięcie i 142-milimetrowe odbicie tylnych sprężyn plus 241-milimetrowy prześwit pod tylną przekładnią.

Lżejszy od poprzednika

Korzystając z cyfrowego prototypowania, projektanci zasymulowali okres eksploatacji indywidualnych elementów i systemów. Mogli w ten sposób wykryć, w których miejscach da się zastosować lżejsze materiały. Dzięki temu Klasa G jest o około 170 kg lżejsza od poprzedniczki. Producent zapewnia jednak, że niższa masa własna nie wiąże się jednak z mniejszą stabilnością. Sztywność skrętna ramy, karoserii i mocowań nadwozia wzrosła o około 55%, z 6537 do 10 162 Nm/st.

W ofercie będzie też wersja z bardziej klasycznymi licznikami

Poza poprawą dynamiki jazdy i komfortu prowadzi to również do ograniczenia poziomu hałasu oraz wibracji. Druga strona medalu jest taka, że poprzednia generacja G 500 ważyła niemal 2,6 tony, więc te 170 kg mniej może być nieco trudne do wychwycenia.

Więcej miejsca w środku

Nowa wersja klasy G jest też większa. Mercedes chwali się, że drugi rząd pasażerów zyskał 15 cm na nogi i 5,6 cm szerokości na wysokości łokci. Poprzednik miał 4,76 m długości, 1,87 m szerokości i 1,95 m wysokości. Nowa Klasa G jest o 5,3 cm dłuższa i o 12,1 cm szersza. W chwili rynkowej premiery w czerwcu br. Klasa G trafi do sprzedaży w cenie 439 430 zł netto.