28 kWh

30 kWh

17,6 kWh

Test samochodów elektrycznych

Tym razem do jednego worka postanowiliśmy wrzucić 3 auta elektryczne: Hyundai Ioniq Electric, Nissan Leaf oraz Smart ForTwo Electric Drive. Samochody użytkowaliśmy równocześnie przez tydzień. Zrobiliśmy ponad 2 tys. kilometrów. Było wygodnie, dynamicznie i ekologicznie, ale wyprawa elektrykiem w trasę, to w Polsce nadal duże wyzwanie.

8 sty 2018

Piotr Lisowski

Paweł Bijata

Hyundai Ioniq Electric

Nissan Leaf

Smart Fortwo Electric Drive

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

Większość darmowych ładowarek to niestety 22 kW, więc uzyskanie 70 km zasięgu to ponad godzina postojuNa wstępie należy zaznaczyć, iż Hyundai Ioniq Electric oraz Nissan Leaf, to pełnowartościowe auta dla niewielkich rodzin, swoje pozycje wygodnie zajmą 4 osoby, a w bagażniku zmieści się ekwipunek. Z powodzeniem możemy użytkować je w mieście oraz na krótszych trasach, jednak mowa tutaj o podróżach maksymalnie do 200 kilometrów i to tylko pod warunkiem, że w miejscu docelowym (lub na trasie) czeka na nas szybka ładowarka, albo nocujemy u znajomych, gdzie auto możemy podłączyć do gniazdka (zazwyczaj potrzebujemy około 8h).

Natomiast Smart ForTwo Electric Drive doskonale sprawdzi się jako drugie lub trzecie auto w rodzinie. Samochodem możemy swobodnie kursować blisko miejsca zamieszkania, załatwiać sprawy w mieście, jeździć do znajomych oraz na zakupy. Znajdzie się tutaj miejsce dla dwóch dorosłych osób oraz na zakupy lub dwie niewielkie torby podróżne.

Zasięgi i ekonomia

Jako, że porównujemy auta z napędem elektrycznym, warto zacząć od zasięgów które oferują swoim właścicielom. Pamiętajmy, że wartości mogą się różnić i są one bezpośrednio związane ze stylem jazdy. Największą mobilnością z całej trójki może pochwalić się Hyundai Ioniq z baterią o pojemności 28 kWh i średnią wydajnością w okolicach 13-14 kWh na 100 km. Mimo iż producent podaje nawet 280 km zasięgu, to realnie udało nam się przejechać maksymalnie 220 km. Podczas jazdy byliśmy zmuszeni korzystać z ogrzewania, podróżowaliśmy ze średnią prędkością około 90 km/h i pozwalaliśmy sobie na sporadyczne manewry wyprzedzania. Przy dynamicznej i szybszej jeździe zasięg zmniejszał się o 40-50 km. Podejrzewamy, że gdybyśmy utrzymywali prędkość na poziomie 70-80 km/h, udałoby się osiągnąć nawet 250 km zasięgu.

Na szczęście powstaje coraz więcej ładowarek 50 kW, ja ta przy Warszawskim Wola ParkuHyundai Ioniq Electric - zasięg do 220 km

Podobnie było w mieście, tutaj częściej korzystamy z rekuperacji energii (dojazdy do świateł, hamowanie), ale też wielokrotnie ruszamy ze świateł i przyspieszamy, co też ma swoje odzwierciedlenie w poborze prądu. W Hyundaiu kierowca ma do dyspozycji manetki, które nie służą jak w pojeździe spalinowym do zmiany biegów. Umieszczono je przy kierownicy, aby można było szybko zmieniać natężenie odzyskiwania energii. Do dyspozycji mamy trzy tryby. Na pierwszym auto zachowuje się jakby jechało na luzie, natomiast na trzecim zdecydowanie hamuje po zdjęciu nogi z pedału gazu. To jest bardzo przydatne rozwiązanie, bo po pierwsze możemy odzyskiwać więcej energii, a po drugie oszczędzamy klocki i tarcze.

Nissan Leaf - zasięg do 180 km

W Nissanie podobnie działa tryb ECO. Gdy kierowca w tym trybie zdejmie nogę z gazu, auto zachowuje się jakby ciągnęło przyczepę. Dodatkowo w Leafie możemy również efektywniej korzystać z rekuperacji za pomocą dźwigni wskazującej kierunek jazdy, ale jest to rozwiązanie mniej wygodne.

Gorzej z zasięgiem radził sobie Nissan Leaf z baterią 30 kWh i wydajnością na poziomie 16 kWh na 100 km. W podobnych warunkach co przy pomiarach Hyundaia uzyskiwaliśmy zasięg w okolicach 170-180 km. Przy dynamiczniejszym podróżowaniu prądu starczyło zazwyczaj na około 140-150 km. Zasięgi w nowym Leafie zostały poprawione dzięki zastosowaniu baterii o większej pojemności oraz pompy ciepła. Poprzednia grzałka potrafiła zużyć nawet 20-25 proc. baterii.

Smart ForTwo Electric - zasięg do 130 km

Akumulatory o pojemności 17,6 kWh w niewielkim Smart ForTwo Electric pozwalają na pokonanie 90-110 km w mieście jak i na trasie. Maksymalnie udało nam się przejechać 130 km przy delikatnym obchodzeniu się z pedałem gazu. We wszystkich testowanych auta zasięg zaczyna mocno spadać po przekroczeniu 100-110 km/h, a podróż z prędkością maksymalną potrafi zjadać zapasy energii w zatrważającym tempie, nawet 3-4 kilometry na pokonany 1 kilometr.

Każdy z testowanych samochodów możemy ładować pod domem ze zwykłego gniazda 230V. Koszt przejechania 100 km Hyundaiem, Nissanem oraz Smartem jest podobny i wynosi obecnie ok. 6-9 zł, przy założeniu, że ładujemy auto w domu. Dla porównania koszt przejechania 100 km autem z LPG wynosi 20-25 zł, a z silnikiem benzynowym ok. 35-40 zł. Na plus aut elektrycznych należy zaliczyć również ładowanie samochodów z publicznych i obecnie jeszcze darmowych ładowarek. Trwa to od 40 minut do 4 godzin, zależnie od mocy urządzenia.

Samochodu elektrycznego nie kupuje się tylko dla ekologii i tańszych podróży. To także dużo przyjemniejsza jazda. Każdy kto wsiądzie do samochodu z napędem elektrycznym bardzo szybko doceni jego przyspieszenie oraz panującą w środku ciszę. Wciskamy pedał gazu i znikamy bezgłośnie z oczu innych użytkowników ruchu. To wręcz uzależnia i szybko zaczynamy się do tego przyzwyczajać.Osiągi i dane techniczne

Najszybszym i najdynamiczniejszym autem z naszej trójki jest zdecydowanie Hyundai, który osiąga maksymalną prędkość 165 km/h oraz przyspiesza do setki w 9,9 sekundy. Dysponuje mocą 120 KM i momentem obrotowym 295 Nm. Bardzo zbliżone do siebie osiągi mają Nissan i Smart. Leaf ma moc 109 KM i osiąga moment obrotowy 254 Nm. Te liczby zapewniają 11,5 sekundy do setki a prędkość została elektronicznie ograniczona do 141 km/h. Smart ma 160 Nm i 82 KM (co ciekawe, silnik pochodzi z modelu Renault Zoe). Pierwszą setkę widać na zegarze po 11,5 sekundach a maksymalna prędkość została zablokowana na 130 km/h.

Należy zaznaczyć, że w autach elektrycznych maksymalny moment obrotowy jest generowany już od samego początku obrotów. Nie ma turbodziury, ani zmiany biegów. Auto błyskawicznie nabiera prędkości i ze startu spod świateł do 60 km/h jest mu w stanie dorównać naprawdę niewiele aut wyposażonych w silniki spalinowe. Taki dynamiczny start można porównać do wystrzelenia samochodu z procy, wciska w fotel i bezgłośnie znika z pola widzenia.

Wykończenie i ergonomia

Pomimo, że Hyundai wygląda najlepiej z całej trójki, to pod względem miejsca dla pasażerów przegrywa z Nissanem. W japońskim samochodzie siedzi się o wiele wygodniej, zwłaszcza na tylnej kanapie, gdzie dla pasażerów wygospodarowano więcej miejsca. W Hyundaiu jest bardzo wygodnie z przodu (niska pozycja kierowcy), ale z tyłu jest trochę ciasno.

Gniazdo ładowania w Leafie umieszczone jest z przodu. Przy stłuczce to może być problemSmart jest samochodem dwuosobowym, jednak obszerna kabina w tym maluszku jak zwykle pozytywnie zaskakuje. Dwie dorosłe osoby mogą podróżować zaskakująco wygodnie. Bagażnik to jednak przewaga Hyundaia Ioniq Electric - 455 vs 370 litrów. Nie zmienia to faktu, że bagażniki w obu autach są dostatecznie duże. Smart dysponuje przedziałem bagażowym o pojemności 265 litrów i jak już wspominaliśmy zmieszczą się tutaj zakupy czy też niewielkie torby, które możemy jako bagaże nierejestrowane zabrać na pokład samolotu.

Hyundai jest lepiej wykonany od Nissana

Hyundai to nowy samochód i zdecydowanie wygrywa z Nisanem pod względem wykończenia wnętrza. Ioniq ma miękką deskę rozdzielczą, jest ciekawiej zaprojektowany, ma bardzo ładnie zaprojektowane i wykonane zegary. Nissan jest niestety strasznie toporny i twardy. Grafiki wyświetlane na ekranach są proste i bliżej im raczej do interfejsu z Amig,i niż do futurystycznego elektryka. Ale gdy ktoś nie przywiązuje do tego większej wagi, to będzie mu się wygodnie i przyjemnie podróżować, zwłaszcza w mieście, gdy zależy nam aby szybko i ekonomicznie przemiesić się punktu A do punktu B. Ponadto zaletą Nissana jest prosta obsługa i łatwy dostęp do urządzeń pokładowych.

Druga sprawa to multimedia. Ioniq ma lepszy ekran, a także obsługę Android Auto i Apple Car Play. Oznacza to, że na ekran samochodu można przenieść nawigację Mapy Google, Waze (czyli zagraniczny Yanosik), Spotify, czy Muzykę Google, odtwarzającą piosenki prosto z telefonu. W Nissanie próżno było tego szukać. Tutaj zdania w redakcji są podzielone, bo nie wszystkim przeszkadza w aucie brak obecności Android Auto i Apple Car Play. Nie ma się czym emocjonować.

W Smarcie wszystko jest na swoim miejscu

To auto jest naprawdę fajnie zaprojektowane i porządnie wykonane. Centralny i duży zegar pokazuje aktualną prędkość, poniżej mamy wskaźnik naładowania akumulatorów i pozostały zasięg w kilometrach. Pomimo że sterowanie klimatyzacją nie ma wyświetlaczy LCD, to jest bardzo dobrze przemyślane i ciekawie wykonane. Zegar obrotomierza zastąpiono w wersji elektrycznej wskaźnikiem przepływu energii elektrycznej, a to się bardzo przydaje podczas jazdy.

Na dostępnym w samochodzie ekranie LCD możemy korzystać z dedykowanej aplikacji, która pozwala kontrolować poziom naładowania baterii oraz wpływ poszczególnych urządzeń na zużycie prądu, pokazuje też ile energii udało nam się odzyskać. Przydatną opcją jest również programowanie ładowania. Zaznaczamy dokładną godzinę rozpoczęcia i zakończenia procesu. Dzięki temu wsiadając rano do samochodu jesteśmy pewni, że bateria jest zawsze pełna.

Silnik elektryczny pod maską Ioniq na pierwszy rzut oka niewiele różni się od spalinowegoDzisiaj podróżowanie elektrykiem, to niestety ciągłe przeliczanie kilometrów, które samochód jest jeszcze w stanie pokonać. Na głównych trasach nadal brakuje szybkich ładowarek (aczkolwiek powoli zaczynają się pojawiać) dlatego wszystkie dalsze wypady należy szczegółowo zaplanować. Elektryczny samochód bardzo dobrze użytkuje się natomiast w mieście. W Warszawie nie ma problemów z ładowaniem, a gdy ma się dodatkowo możliwość podłączenia auta pod domem, to posiadanie „bateryjki” staje się bardzo wygodne i tanie.

Ceny i podsumowanie

A ile kosztuje zakup nowego auta z napędem elektrycznym? Najdroższy w powyższym zestawieniu jest Hyundai, którego cena w wersji podstawowej wynosi 155 tys. zł, za wersję testową trzeba zapłacić ponad 180 tys. Na Nissana trzeba wydać 133 tys. zł, w wersji testowej prawie 150 tys. Najtańszy jest Smart, kosztuje 94 tys. złotych. Testowana wersja wymaga wydania 117 tys. złotych.

Każdy z producentów daje natomiast gwarancje na baterię. W Hyundaiu otrzymujemy 8 lat gwarancji lub 200 000 km gwarancji na akumulator litowo-jonowo-polimerowy. Układ napędowy Nissana objęty jest gwarancją przez 5 lat lub 100 000 km dla wersji a akumulatorem 24kW. Leaf z  mocniejszym akumulatorem 30 kWh posiada gwarancję na 8 lat / 160 000 km. Gwarancja chroni również przed utratą pojemności o ponad 25% – 9 kresek z 12 pokazywanych na wskaźniku pojemności – przecz cały okres.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz