TEST:
Renault Zoe R90
elektryk o największym zasięgu, jaki jest oferowany w Polsce

Piotr Lisowski

10 cze 2018

O autach elektrycznych należy wiedzieć przede wszystkim to, by sprawdzając zasięg całkowicie zignorować pomiary NEDC (tzw. New European Driving Cycle), bo to zwykła ściema jest.

 Np. Renault Zoe wg NEDC może pokonać 400 km. W rzeczywistych warunkach - i to nie jeżdżąc zbyt szybko - jest to góra 300 km w lecie i 200 km w zimie. Dlatego właśnie należy zwracać uwagę na nowy rodzaj pomiarów, WLTP (czyli Worldwide Harmonised Light Vehicles Test Procedure), które już tylko nieznacznie zawyżają realny zasięg - w tym przypadku o jakieś 20-30 km.

I choć wiem, zasięg 300/200 km nie rzuca na kolana, pomimo wszystko w Polsce nie kupimy żadnego samochodu, który na jednym ładowaniu przejedzie więcej, niż Renault Zoe. Nawet hit pt. Nissan Leaf II, czyli model 2018, nie dojedzie dalej. Wg. WLTP Nissan pokona ok. 285 km, czyli 15 km mniej od Renault Zoe.

Jedynym rozsądnym konkurentem Zoe pod względem zasięgu jest zatem Opel Ampera, niedostępny u nas, a także pierwsza lepsza Tesla.

Największe Zalety Zoe

Największą zaletą tego samochodu jest oczywiście to, jak jeździ. Czuć przede wszystkim 220 Nm dostępne już od 250 obr./min, bo w autach spalinowych moment obrotowy startuje zwykle od 1500-2000 obr./min. To sprawia, że jeździ się o niebo lepiej. Nie ma żadnego opóźnienia po wciśnięciu pedału gazu. Auto wyrywa do przodu. To sprawia, że Zoe wyprzedza ciężarówki wyjątkowo pewnie i sprawnie i daje niesamowitą frajdę przy starcie ze świateł.

Nim kierowca obok rozpędzi swój silnik spalinowy i ogarnie skrzynie biegów, Ty będziesz w swoim niepozornym Zoe już 50 m przed nim. Serio, mam 33 lata, więc uważam że jestem w miarę dorosły i odpowiedzialny, ale jak dostaję elektryka w swoje ręce, to non stop ustawiam się na światłach do wyścigu. Takiego do 70 km/h wprawdzie. Nie mam jednak takich akcji nawet w sportowych autach z silnikami spalinowymi. Elektryki są pod tym względem rewelacyjne.

 Silnik

Auto na papierze ma 92 KM i wspomniane 220 Nm, ale wrażenie jest mniej więcej takie, jakby się jeździło ~110 konnym dieslem, jak choćby 1.5 dCi dostępne w Clio. Moc maksymalna osiągana jest na dosyć niespotykanym, jak na auta spalinowe poziomie, 11 300 obr./min.

Akumulator ma pojemność 40 kWh i jest to, jak już wspomniałem, najwięcej na rynku. Tyle samo ma nowy Leaf II, który wprawdzie pojawi się w przyszłości w wersji 60 kWh, ale póki co go nie ma. Akumulator jest litowo-jonowy i składa się z 192 ogniw o łącznej masie 305 kg. To znacznie więcej, niż masa typowego zbiornika wypełnionego paliwem, więc i masa samochodu nie jest mała. Wynosi ponad 1550 kg. Dużo, jak na auto o długości ok 4,1 m.

Cieszy też bagaznik, który w katalogu ma 338 litrów, ale z jakiegoś powodu ktoś mierzył tylko do wysokości półki. Bagażnik jest głęboki i naprawdę sporo pomieści. Znajomy cieszył się, że upchnął wózek, czego nie udało mu się np. w Mitsubishi Eclipse Cross, czyli SUV-ie o długości 4,4 m, z bagażnikiem o pojemności 441 litrów. Tak to właśnie można się poślizgnąć patrząc tylko w dane producentów.

Poza tym, jeżeli ktoś stresuje się z jakiegoś powodu większą masą własną, nie ma ku temu powodów. W mieście auto prowadzi się bardzo miękko i przyjemnie, a na trasie nie wychyla się na zakrętach. A wynika to z faktu, że spora część tej masy umieszczona jest w podłodze, w postaci akumulatorów.

 Jak to się ładuje?

Na stacjach ładowania, ładowarkami Typu 2 o mocy 22 kW. Naładowanie Renault Zoe R90 do pełna zajmuje aż 2 godziny 40 minut. By naładować auto w 65 minut do pełna, trzeba zdecydować się na odmianę Zoe Q90. Ma trochę niższy zasięg (lato 280 km, zima 180 km), ale za to obsługuje szybsze ładowarki do 43 kW. Dlatego jeżeli ktoś planuje używać elektryka w trasie, nawet nie powinien oglądać się za wersją R90.

Największe wada Zoe, ale w sumie i innych elektryków?

Ładowanie. Jeżeli mieszkasz w domu z garażem, to jeszcze dosyć przyjemny temat. Jeżeli mieszkasz w bloku, a w twoim mieście nie ma czegoś takiego jak publiczna ładowarka, to już wrzód na tyłku. Należy przy tym zaznaczyć, że ogólnie stan ładowarek w Polsce to na obecną chwilę słaba sytuacja. Na szczęście w przeciągu najbliższych 2 lat wszystko powinno się mocno poprawić. Ale do rzeczy.

Ładowanie z gniazdka domowego 10 A to potwornie długie 25 godzin. W przypadku 16 A czas spada do 16 godzin, a w przypadku 32 A - do 15 godzin. Niestety w większości domów, do których podpinałem Zoe, auto albo ładowało się 25 godzin, albo nie chciało robić tego wcale.

 Cena i podsumowanie

Kurde, auta elektryczne są naprawdę fajne, ale problem ich ładowania w Polsce naprawdę potrafi skutecznie zniechęcić do zakupu tego typu samochodu. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Wcześniej byłem nastawiony hurraoptymistycznie, teraz na elektryki patrzę mniej przychylnie. Sytuację ratuje posiadanie własnego domu, tudzież garażu z gniazdkiem 16 A, bo wtedy w kilkanaście godzin, czyli przez noc, akumulator naładuje się do pełna.

A jeżeli chodzi o ceny, no wiadomo - jest drogo. Takie same auto z silnikiem spalinowym kupimy za połowę ceny, co Zoe. Zaletą będzie to, że ładując auto z własnego gniazdka, za 1 kWh zapłacimy ok. 0,6 zł. Z racji, że akumuator ma 40 kWh, oznacza to że jego naładowanie do pełna będzie kosztowało 24 zł, a przejechanie 100 km - 8 zł. Tymczasem oszczędne samochody z LPG zjadają na 100 km jakieś 15 zł.

A najtańsze Zoe kosztuje 121 900 zł, zaś droższa wersja Q90, z systemem szybkiego ładowania, to już 143 500 zł. Można też kombinować i kupić auto za 89 900 zł lub 11 500 zł, zaś akumulator dzierżawić od producenta w cenie od 309 do 549 zł miesięcznie.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz