Piotr Lisowski

TEST:
Renault
Grand Scenic

wspaniały to był samochód, nie zapomnę go nigdy

13 Mar 2018

A czego sobie życzę w kolejnych autach? Tego samego, co w Grand Scenic. Dużo przestrzeni miałem, miękkie zawieszenie - bo bardzo je lubię - oraz możliwość, by wygodnie się wyspać. Dzięki temu jadąc na kemping, czy festiwal, nie trzeba brać ze sobą namiotu i przejmować się deszczem.

Ekran centralny można, choć nie trzeba, podzielić na 2 częściJa wiem, że trendy są jakie są. Minivany sprzedają się coraz gorzej, a ich miejsce zajmują SUV-y. Ludzie decydują się na wyższe zawieszenie, wyższe zużycie paliwa i mniej przestrzeni w środku, bo siedzi się wyżej, a sylwetka SUV-a zwykle wygląda nieco lepiej, niż minivana.

Tyle, że ta ostatnia uwaga nie dotyczy - moim zdaniem - ani Scenica, ani też dłuższego Grand Scenica. W tych modelach linia nadwozia jest bardzo ok, a do tego montowane są 20 calowe felgi - czyli bardzo duże - dzięki czemu wszystko wygląda proporcjonalnie.

1.6 dCi 130 KM - odpowiedni do gabarytów

Już wcześniej jeździłem Grand Scenicem w wersji 1.5 dCi 110 KM Hybrid Assist. I choć był on bardzo ekonomiczny, to jednak przy wyprzedzaniu brakowało mu trochę dynamiki. Do tego 1.6 dCi ma 320 Nm zamiast 260 Nm. Maksymalny moment obrotowy dostępny jest nisko, już przy 1750 obr./min.

Wszystko to powoduje, że wyprzedza się sprawnie, a więcej od minivana nie oczekuję. Ale jeżeli ktoś jednak oczekuje, to zawsze może zdecydować się na wersję 1.6 dCi 160 KM z momentem 380 Nm. Skrzynia biegów ma 6 przełożeń, działa precyzyjnie. Jedyna jej wadą jest to, że nie jest automatem.

Jest kilka różnych styli prędkościomierza i obrotomierzaWnętrze

Wspomniana przestrzeń - przede wszystkim. Można też złożyć sobie dwa ostatnie, z trzech rzędów siedzeń, wrzucić materac i pójść spać. Nie testowałem tego wprawdzie w Grand Scenicu, ale testowałem w Grand C4 Picasso podczas zeszłorocznego przystanku Woodstock (teraz już Polandrock) i sprawdziło się idealnie. Podczas ulewy wszyscy martwili się o swoje namioty, a ja nie przejmowałem się niczym.

Wyposażenie na bogato

W kategorii wyposażenie też niczego nie brakuje. Dwa najjaśniejsze punkty programu to światła LED i ekran LCD o przekątnej 8,7”. Pierwszy z nich to rzeczywiście jasny punkt, bo reflektory LED PureVision to nie tylko światła dzienne, ale także mijania i drogowe. Oznacza to, że jadąc nocą, wszystko widać o niebo lepiej, niż w przypadku najlepszych halogenów, czy ksenonów.

Wspomniany ekran, zamontowany został na konsoli centralnej w pozycji pionowej. Dzięki temu korzystając z wbudowanej nawigacji, całkiem udanej swoją drogą, widać znacznie większy fragment trasy do przodu, niż w przypadku aut z ekranami poziomymi. Chociaż ma to też swoje wady - obraz z kamery cofania wypełnia tylko 1/2 wyświetlacza.

2 gniazda USB z tyłu, tak powinno być w każdym aucieMiałem też fotel kierowcy z wbudowanym masażem, który może nie był tak doskonały jak w Lexusie LS, to jednak potrafił nieco uprzyjemnić bardzo długą trasę. Nie znajdziemy też klasycznych liczników, ich rolę pełni ekran LCD. Miałem również gigantczny dach panoramiczny. I z tych powodów czułem się w Renault Grand Scenic doskonale.

Zawieszenie

Też potęgowało poczucie komfortu, bo zostało zestrojone miękko, a jednocześnie - moim zdaniem - nie sprawiało, by nieco szybsza jazda w zakrętach była jakimś kłopotem. Podejrzewam, że 20 calowe koła też miały swój udział w tym, że niewielkich nierówności w Grand Scenicu prawie w ogóle nie było czuć.

Wady

Niestety, przyznać muszę, że mój ukochany samochód ma jednak pewne niedociągnięcia. Pierwszym z nich jest brak obecności skrzyni automatycznej ze 130 konnym silnikiem. To może się zmienić już lada chwila, bo na rynek trafiają właśnie auta z odświeżoną gamą silnikową i nowymi skrzyniami biegów. W każdym razie pakowanie skrzyni manualnej do samochodu, który ma być ucieleśnieniem komfortu i praktyczności, trochę nie ma sensu.

Nie miałem obsługi Android Auto, ale to też powinno się zmienić wraz z wersją modelową 2018. Na otarcie łez była całkiem niezła nawigacja z korkami na żywo.

Skrzypi też boczna obudowa ekranu nawigacji. Niby nic, bo podobne wpadki widziałem i w Mercedesach i w BMW (skrzypiące ozdobne paski w niektórych wersjach wyposażenia), ale z drugiej strony ani w nowej Dacii Duster, ani nawet w SsangYongu Tivoli, którym aktualnie się przemieszczam, takie problemy nie występują.

Jest tempomat aktywny, ale zabrakło skrzyni automatycznejPodsumowanie i ceny

Wiedzieć należy, że gama Renault jest dosyć nierówna. Głównym problemem niektórych francuskich modeli jest kiepskie wyciszenie pracy zawieszenia lub/i kiepskie wyciszenie wnętrza przy prędkościach 140 km/h i więcej. Pierwszy problem - głośnego zawieszenia - dotyczy przede wszystkim Talismana. Ale moim zdaniem pod tym względem nie błyszczy również Koleos i Kadjar.

Kategorię najlepszych modeli Renault otwiera Scenic i Grand Scenic właśnie. Nie ma tu ani problemów z zawieszeniem, ani z wyciszeniem przed wiatrem. Znajdziemy w nich komfort, jakim chwalą się Francuzi w folderach reklamowych. Do tej kategorii - bardzo udanych Renault - zaliczam też Captura, Clio, Megane i Espace.

A ceny? Grand Scenica kupić można za 81 900 zł. By jeździć 130 konnym dieslem w najwyższym wyposażeniu Bose, trzeba trochę dorzucić. Nie aż tak dużo, bo najlepiej wyposażona wersja kosztuje 119 400 zł. Oczywiście nie oznacza to, że za 119 400 zł mamy już wszystko na bogato. Ale jak na dzisiejsze standardy i tak jest całkiem nieźle, dopłacać trzeba do niewielu opcji.

Dodatkowych pieniędzy wymaga system kontroli bezpiecznej odległości (DW), aktywny regulator prędkości (ACC), wyświetlacz przezierny Head-Up, fotele przednie z regulacją elektryczną oraz dach panoramiczny, szklany (stały, nad przednimi i tylnymi miejscami, w kolorze czarnym). W porównaniu do niemiecko-czesko-hiszpańskiej konkurencji to i tak całe nic.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz