Paweł Bijata

12 cze 2018

TEST:
Opel
Grandland X

interesujący SUV od Opla

Gdybym dzisiaj miał kupić Opla wybór zdecydowanie padłby na Grandlanda X. Po pierwsze samochód bardzo mi się podoba. Po drugie jest autem przestronnym i bardzo funkcjonalnym. Po trzecie przyjemnie się nim podróżuje zarówno w mieście jak i na trasie. Nie ma tutaj jakichś wielkich emocji, bajerów czy sportowego silnika, jest za to praktyczny, dość dobrze wykonany i wygodny SUV.

 Pierwsze na co zwróciłem uwagę w środku samochodu, to wygodne fotele. Może wydawać się to banałem, ale zrozumieją mnie osoby, które jeździły Astrą czy też Insignią poprzedniej generacji. Jest zdecydowanie lepiej.

Wnętrze

Wnętrze samochodu nie ma się do czego przyczepić. Całość zaprojektowano i wykonano bardzo estetycznie. Jest porządek na desce (zegary są analogowe), intuicyjna obsługa systemów pokładowych (warto zaznaczyć, że dotykowy ekran ma przejrzyste menu), nie rażą również materiały, których użyto do wykończenia.

No i tym sposobem, to nawet na nie ma na co zbytnio ponarzekać, szkoda, bo ja lubię pomarudzić. Wnętrze czerpie sporo z Astry, co widać w wielu miejscach, chociażby na środkowej konsoli, ale to nawet plus, bo i w tamtym samochodzie kokpit jest przemyślany i dobrze wykonany, jak na ten segment cenowy.

Na malutką pochwałę zasługuje system audio. 6 zamontowanych głośników gra całkiem przyjemnie i w miarę czysto. Plus za regulację średnich tonów. Podsumowując, Grandlandem jeździsz dwa dni i lubisz go obsługiwać, wszystko wydaje się oczywiste, jest w zasięgu wzroku i rąk kierowcy.

 Co może zirytować? Podłączanie kabla do ładowarki. Tę czynność bez problemu wykonają tylko małe rączki, ale to już są szczegóły, no chyba że ktoś robi to codziennie, to może się denerwować.

Miejsca w Grandlandzie jest naprawdę sporo zarówno na przednich fotelach jak i na tylnych. Wygodnie podróżują tutaj 4 osoby. Bagażnik ma 514 litrów, a po złożeniu asymetrycznej kanapy 1652. Tylna klapa podnosi się i opuszcza za pomocą elektrycznego mechanizmu, dodatkowo można ją  otworzyć z zewnątrz machając nogą pod zderzakiem.

Ceny

Ceny podstawowej wersji Enjoy startują od blisko 95 tysięcy złotych, w zamian za te pieniądze otrzymamy spore wyposażenie. Oprócz rzeczy już dzisiaj oczywistych w tym segmencie, jest manualna klimatyzacja, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka, czujniki parkowania, układ ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu, skórzana kierownica, osobisty opiekun kierowcy OnStar, przednia kamera rozpoznająca znaki ograniczenia prędkości, światła tylne w technologii LED.

Do wersji Innovation musimy dopłacić ponad 8 tysięcy. Auto wzbogaci się m.in. o automatyczną klimatyzację dwustrefową, 18 a nie 17-calowe obręcze kół z aluminium, automatyczne sterowanie światłami, czujniki parkowania z przodu.

 Za kolejne 8 tysięcy (111 300 złotych) otrzymamy układ utrzymania pasa ruchu (działa bardzo przyzwoicie, niektóre droższe modele mogłyby się tutaj sporo nauczyć), układ automatycznego hamowania awaryjnego no i coś za co zdecydowanie warto dopłacić, czyli adaptacyjne reflektory AFL w technologii LED. W nocy sprawdzają się doskonale, zdecydowanie poprawiają komfort i bezpieczeństwo podróży.

Testowana wersja nosi nazwę Ultimate i kosztuje już 124 300 zł. W tym przypadku kierowca może cieszyć się dodatkowo m.in. kamerą cofania i  systemem kamer 360 stopni, składanymi lusterkami z podświetleniem od spodu, podgrzewanymi fotelami i kierownicą oraz podgrzewaną przednią szybą.

Silnik i wrażenia z jazdy

No i w Grandlandzie jest to czego wiele osób nie lubi, a mianowicie 3-cylindowy silnik z grupy PSA. 1.2 litra pojemności, 130 KM i 230 NM pozwala rozpędzić auto do setki w 11 sekund i uzyskać około 190 km/h. Tyle jeżeli chodzi o suche dane.

W rzeczywistości Grandland jest wystarczająco dynamiczny. Przejechałem samochodem prawie 500 km po drogach krajowych i ekspresowych. Ta moc wystarczy, aby płynnie wyprzedzać i dość szybko nabierać prędkości.

Na pochwałę zasługuje tutaj 6-stopniowa automatyczna skrzynia biegów (wymaga 6 tys. złotych dopłaty). Słyszałem, że niektórzy na nią narzekają, ale zupełnie nie rozumiem dlaczego. Może nie jeździli Astrą z poprzednim automatem. Nie twierdzę, że skrzynia reaguje mega szybko, ale sprawnie dobiera przełożenia i pracuje płynnie, tak że podróżni nie tracą nic z komfortu podróży podczas nagłych redukcji. No i o to tu chodzi, bo mamy w końcu do czynienia z praktycznym SUV-em, którym mamy wygodnie przemieszczać się zarówno w mieście jak i na trasie.

 Niestety przy większych prędkościach i w ciasnych zakrętach kierowca nie czuje się już tak pewnie. Samochód jest cichy, dobrze wybiera nierówności, ale mocno wychyla się na boki, co może skutecznie odstraszać od dynamicznej jazdy na krętych drogach. Również przy prędkościach rzędu 170-180 km/h czuć wyraźnie boczne podmuchy wiatru i lekkie myszkowanie po drodze. Ciężko więcej powiedzieć po przejechaniu 500 kilometrów.

Mogę tylko dodać, że dość często przy prędkościach rzędu 140-150 km/h wybierałem ostre zakręty czując momentami uślizg kół, ale zawsze udawało się zachować obrany kierunek jazdy. Bez niespodzianek.

Grandland waży 1350 kg co widać na stacji benzynowej podczas tankowania. Przy oszczędnej jeździe na drogach krajowych można zejść poniżej 6 litrów na 100 kilometrów, ale trzeba bardzo delikatnie obchodzić się z pedałem gazu. Przy prędkości autostradowej komputer pokazywał około 9 litrów.

W dużym mieście nie ma co liczyć na mniej niż 8 litrów, a gdy są korki zamkniemy się raczej w 9. Natomiast jeżeli chcemy dynamicznie pokonać trasę mieszaną (drogi krajowe i ekspresowe) średnie spalanie może znacznie przekroczyć 10 litrów.

DANE TECHNICZNE:

Opel Grandland 1.2 Turbo 130 KM

Liczba cylindrów: 3

Moc: 130 KM przy 5500 obr./min

Moment obrotowy: 230 przy 1750 obr./min

Przyspieszenie 0-100 km/h: 10,9 s

Prędkość maksymalna: 188 km/h

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz