Paweł Bijata

TEST:
Opel Crossland X
1.2 Turbo - żona zachwycona, ja dużo mniej

13 cze 2018

Do Crosslanda X przesiadłem się bezpośrednio po tygodniowym użytkowaniu większego i droższego Grandlanda X. Różnica pomiędzy tymi samochodami jest ogromna. Pomimo, iż mały crossover od Opla bardzo dobrze prezentuje się z zewnątrz, to w środku od razu czuć, że podróżujemy samochodem z niższego segmentu. W sumie, to szybko można się przyzwyczaić i przymknąć oko na sporo wad, bo niewielki Opel ma również swoje zalety. Ale są też rzeczy, które irytują kierowcę każdego dnia i nie da się o nich zapomnieć.

 Gdy zająłem pozycję za kierownicą szybko zatęskniłem za wygodnymi fotelami z Grandlanda. W małym crossoverze mamy połączenie czegoś co zaczyna przypominać nowoczesny fotel ze starą kanapą z czasów PRL-u. Ostatnie takie wrażenia miałem wysiadając z Wartburga. Jednak po kilku dniach zdążyłem się przyzwyczaić i podróżowanie na tapczanowym fotelu przestało mi przeszkadzać.

Crossland w środku jest naprawdę przestronnym samochodem, czego w ogóle nie widać z zewnątrz. Żeby wyobrazić sobie rozmiary Opla wystarczy porównać go do popularnej na naszym rynku Mokki. Crossland jest o kilka centymetrów krótszy, ale posiada za to większym rozstaw osi. Co to daje? Taki sam komfort podróżowania jak w Oplu Mokka.

W nowym Crossoverze wygodnie mogą podróżować 4 osoby z niewielkim bagażem, na plus trzeba zaliczyć dużą przestrzeń nad głowami wszystkich pasażerów i kierowcy. Niestety większa liczba pasażerów powoduje, że i tak głośne zawieszenie zaczyna wydawać więcej dziwnych dźwięków. Dochodzi do sytuacji, iż pomimo że zawieszenie pracuje tak jak powinno, to w środku kabiny dobiegają głuche stuknięcia i puknięcia. Na początku jest to strasznie irytujące, jednak z czasem przyzwyczajamy się, że tak po prostu musi być. Ale warto na to zwrócić uwagę (czy nam nie przeszkadza) podczas jazdy testowej w salonie.

 Wyposażenie i wykończenie

Testowany egzemplarz miał 8-calowy ekran dotykowy z system multimedialnym IntelliLink, to znacznie ułatwia obsługę systemów pokładowych, ale również sprawia, że wnętrze wygląda o wiele nowocześniej. Niestety system pracuje dość wolno.

Drugi wyświetlacz znajduje się natomiast między zegarami i pokazuje informacje z komputera pokładowego (jest identyczny jak w Peugocie). Całość zaprojektowano bardzo estetycznie i w rezultacie wygląda to bardzo przyzwoicie. Niestety materiały, a zwłaszcza plastiki, które użyto do wykończenia wnętrza pozostawiają już sporo do życzenia. Należy jednak pamiętać, że podróżujemy przecież jednym z najtańszych Opli oraz, że to raczej standard w segmencie B.

W testowym egzemplarzu miałem do dyspozycji obsługę Apple CarPlay, 8 calowy ekran dotykowy, nawigację, Android Auto, kamerę Opel Eye rozpoznającą znaki, wyświetlacz head-up, reflektory Full LED z technologią aktywnego oświetlenia AFL (warto dopłacić), hamulec przedkolizyjny, aktywny tempomat oraz asystent utrzymywania pasa ruchu (totalnie nieprzydatny i momentami irytujący). Jednak to całe wyposażenie spowodowało, że cena, która trzeba zapłacić za taki egzemplarz rośnie do blisko 100 tysięcy złotych, a to już sprawia, że w zasięgu pojawia się większy Grandland X.

Podczas testów denerwowała mnie również kamera 360 stopni. Słabej jakości obraz pokazujący się na ekranie z dużym opóźnieniem oraz częste zwiechy sprawiły, że szybko przestałem korzystać z tego udogodnienia. Po co mi obraz krawężnika gdy już na niego zdążyłem wjechać. Podobnie byłoby pewnie z słupkami czy większymi przeszkodami. Zbyt duże ryzyko uszkodzenia auta. Nie dopłaciłbym do tego ani grosza.

 Napęd, czyli mocny punkt Crosslanda

Egzemplarz, którym jeździłem napędza francuski (PureTech z PSA) motor 1.2 litra Turbo o mocy 130 KM. Dzięki temu maksymalny moment obrotowy wynosi tutaj 230 Nm. To w zupełności wystarczy na ważące 1275 kg auto. Crossland w tej wersji jest naprawdę dynamicznym samochodem.

Crossover rozpędza się do 100km/h w 9 sekund i to czuć. Maksymalna prędkość przekracza 200 km/h. Niestety już przy 140-160 km/h w kabinie robi się bardzo głośno, a auto nie prowadzi się zbyt pewnie, myszkuje po drodze i jest podatne na boczne podmuchy, czasami naprawdę można się wystraszyć. Podobnie sprawa wygląda z szybkim pokonywaniem zakrętów. Crossland wyraźnie daje znać, że nie radzi sobie z tym dobrze i nie po to został stworzony. Pod tym względem Grandland bije mniejszego brata na głowę.

Przyznam się, że jeżdżąc Crosslandem nie przestrzegałem zasad ecodrivingu. Spalanie w trasie wyniosło 6 litrów na 100 km, natomiast w mieście często przekraczałem 9 litrów. Gdy pilnowałem swojej nogi na gazie, to spalanie spadło do nieco ponad 5 litrów w trasie i 8 litrów w mieście. To nie jest mało.

 O ile z samą jednostką napędową jest wszystko ok (no wiem, oprócz tego, że ma 3 cylindry :-)) i zapewnia autu dobre osiągi, to już współpracująca z nią skrzynia biegów była moim zdaniem najsłabszym ogniwem w tym samochodzie.

W najmocniejszej wersji 130 KM mamy do dyspozycji tylko 6 biegowy manual, aby posiadać automat musimy się zdecydować na słabszą wersję. Strasznie trudny wybór, dynamiczne auto z kiepskim manualem czy wolniejszy (10,6 s do setki i 188 km/h) samochód z dobrze pracującym automatem? Ja zdecydowałbym się chyba na automat, bo manual jest niedopracowany.

Cały czas miałem wrażenie, że bieg nie trafi w odpowiednie położenie, bądź kolejny raz nie zmienię biegu szybko i precyzyjnie. Do tego należy jeszcze dodać, iż przez tydzień nie nauczyłem się zmieniać biegów bez charakterystycznych drobnych szarpnięć. Tak jakby cały mechanizm był już mocno zużyty. Aby to potwierdzić dałem przejechać się samochodem kilku osobom i miały takie same problemy. Dodam jeszcze, że już dawno nie widziałem tak dużej dźwigni zmiany biegów.

Crossland stworzony do miasta

Crossland jest bardzo fajnym, miejskim crossoverem, do spokojnej jazdy. Ceny zaczynają się od blisko 60 tysięcy złotych (1.2 82 KM), jednak za egzemplarz benzynowy z silnikiem 1.2 Turbo trzeba zapłacić ponad 70 tys.

Opel nie przeszkadzałby mi jako drugie auto w rodzinie, bo faktycznie samochodem bardzo wygodnie podróżuje się po zatłoczonej Warszawie. Trochę gorzej jest już poza miastem, ale jeżeli nie rozwijasz większych prędkości niż te dozwolone oraz nie zależy ci na dynamicznym pokonywaniu zakrętów, to Crossland zdaje egzamin. Ot wygodny, dość przestronny samochód do codziennej jazdy.

Ponadto Opel trafił w gusta mojej żony i była autem zachwycona. Z chęcią chciała nim jeździć, a to się rzadko zdarza, bo jest raczej przywiązana do swojego samochodu.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz