Piotr Lisowski

TEST:
Nowy Opel Insignia
Sports Tourer

2.0 CDTI / 170 KM / 400 Nm

 

10 cze 2018

Największą przyjemność z jazdy Insignia Sports Tourer daje przede wszystkim w trasie. Szybkie pokonywanie zakrętów po równych, wiejskich drogach, na które czasem można u nas trafić, było w Insignii bardzo przyjemne.

 Zawieszenie jest sztywniejsze, niż u wszystkich znanych mi konkurentów, poza Talismanem chyba tylko, więc robi to dobrą robotę podczas dynamicznej jazdy.

W mieście za to jest dosyć przeciętnie. Wygłuszenie odgłosów dochodzących z kół i amortyzatorów jest wprawdzie dosyć ok, ale wolałbym do miasta trochę bardziej miękkie zestrojenie.

Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że Insignię można wyposażyć w lepsze zawieszenie, o regulowanej twardości - nazywa się FlexRide. Bo odnoszę się tutaj m.in. do znakomitej pod tym względem Skody Superb, która w takie adaptacyjne zawieszenie jest właśnie wyposażona.

Świetny silnik, dobry automat

Silnik 2.0 CDTI o mocy 170 KM zestawiony został z 8 stopniową skrzynią automatyczną. I to moim zdaniem idealny wybór w kategorii dynamiczny i oszczędny samochód do jazdy na trasie. Mocy jest na tyle dużo, że wyprzedzanie idzie jak po maśle. Na przyspieszenie ze świateł też narzekać nie można, bo 100 km/h pojawia się na liczniku po 9,2 sekundy.

Na papierze wygląda to tak, że moc maksymalna osiągana jest przy 3750 obr./min, zaś maksymalny moment obrotowy dostępny jest już od 1750 obr./min. Jest dobrze, tyle że przy automacie i tak to nie ma większego znaczenia, bo on myśli za nas, kiedy biegi zmieniać należy.

Ale jeżeli komuś mało, zawsze można zdecydować się na diesla o mocy 210 KM, który 100 km/h osiąga po 8 sekondach, ewentualnie benzynę 2.0 o mocy 260 KM rozpędzającą się do setki w 7,5 sekundy. Wybór jest duży.

 8 stopniowy automat nie jest może najlepszy na świecie, ale stanowczo należy do grupy tych fajniejszych skrzyń, z jakimi miałem do czynienia. Nie jest to kultura pracy DSG w Skodzie Superb, ale mimo wszystko trzeba być mocno czepliwym, żeby na nią narzekać. Brakowało mi tylko czasem łopatek przy kierownicy, bo przyhamować sobie silnikiem. Ale zawsze można je dokupić, bo są na liście wyposażenia opcjonalnego.

Rewelacyjne światła LED

Kolejny świetny argument, który przemawia na korzyść Insignii, to światła InteliLux. To jeden z najlepiej działających systemów świateł adaptacyjnych/inteligentnych, który przyszło mi użytkować.

Chodzi o automatyczne doświetlanie przestrzeni przed autem, gdy ktoś jedzie przed nami, lub z przeciwnej strony. Światła LED IntelliLux potrafią doświetlać oba pobocza, a jednocześnie nie oślepiać innych kierowców. I to faktycznie działa bardzo dobrze, czego nie można powiedzieć o wielu podobnych systemach na rynku. Duży plus dla Opla.

Nowa Insignia jest lżejsza

Kolejną dużą zmianą w porównaniu do poprzednika jest ponoć masa własna - nowa odmiana Insignii schudła w porównaniu do poprzednika. Trochę to czuć, ale trudno mi powiedzieć, czy na plus, czy na minus. Auto po prostu prowadzi się nieco inaczej. Tyle że w przeciwieństwie do większości dziennikarzy, nie miałem żadnych zastrzeżeń do Insignii 1. generacji. I tym bardziej nie mam ich do 2. generacji.

Bardziej widać to w przyspieszeniu do 100 km/h. Starsza Insignia o mocy 170 KM potrzebowała do tego ponad sekundę dłużej, niż najnowsza wersja auta.

Wnętrze

Jest mega poprawnie. Weźcie jednak poprawkę na to, że jest to drugi egzemplarz Insignii, który dostałem dosyć przeciętnym wyposażeniu. Większość prasówek, jakie trafia w moje ręce, jest zwykle najbardziej dopasioną wersją. A tutaj nie miałem ani dachu panoramicznego, ani elektrycznych foteli, ani tapicerki skórzanej, a co za tym idzie - brakowało wentylacji w fotelach.

 Wykończenie było poprawne, ale w żadnym stopniu nie powodowało efektu wow. Sytuację mocno ratował 8 calowy ekran umieszczony za kierownicą, zamiast licznika i obrotomierza i kolejny 8 calowy wyświetlacz umieszczony na konsoli centralnej.

Odnotować muszę też, że siedziało mi się dużo wygodniej, niż w wersji z manualem. Tam nie mogłem znaleźć idealnego miejsca. Gdy już sięgałem odpowiednio do pedałów, kierownicy i ekranu dotykowego, okazywało się że skrzynia biegów jest nie w tym miejscu co trzeba. Tymczasem w automacie tam sięga się rzadko, więc co za różnica, gdzie owa dźwignia się znajduje.

Multimedia

Największą zaletą multimediów jest to, że obsługują Android Auto. To oznacza możliwość korzystania z Map Google, bo wbudowana nawigacja w Insignię nie powala ani funkcjonalnością, ani też interfejsem. Ogólnie całość interfejsu multimediów wygląda tak, jakby ktoś przygotował go na szybko. Niby wszystko jest, ale jakieś takie toporne. W każdym razie obecność Android Auto oznacza możliwość korzystania ze znacznie lepszego interfejsu, więc kto by się tym przejmował.

Wady

Żadnych istotnych w sumie, poza mniej znaczącymi drobiazgami, wymienionymi wcześniej. Mam tylko takie argumenty na siłę, że np. Insignia jest do bólu standardowa, jak kiedyś wszystkie auta Volkswagena. Ale dla niektórych to zaleta.

 Ceny

Podstawowa wersja Insignii kombi, czyli Sports Tourer, wyceniona została na 103 900 zł. Dostaniemy za to wyposażenie Enjoy z silnikiem 1.5 turbo o mocy 140 KM z manualną skrzynią biegów.

Wersja z 2 litrowym dieslem o mocy 170 KM kosztuje już 122 700 zł. Gdy do tego dorzucimy maksymalne wyposażenie Elite, kwota rośnie do 139 900 zł. Jeżeli chcesz mieć 8 stopniowy automat, wtedy cena wyniesie co najmniej 146 900 zł.

Ale to jeszcze nie koniec. Najdroższa jest wersja z silnikiem diesla o mocy 210 KM, z 8 stopniowym automatem i napędem 4x4 - w testowym egzemplarzu napędzane są tylko koła przednie. Wtedy Insignia kosztuje już 167 100 zł.

Podsumowanie

Czy nowa Insignia jest lepsza od Skody Superb? Raczej nie, ale jest też od niej tańsza, więc układ jest dosyć uczciwy. Konfigurując wersję dla siebie dorzuciłbym tylko okno dachowe i pomyślałbym nad tapicerką skórzaną z wentylacją. W gorące dni trochę mi tego brakowało. No i zmieniłbym zawieszenie na FlexRide, które pozwala regulować jego sztywność.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz