Mateusz Karczmarczyk, fot. Michał Szal

1 cze 2018

TEST
Nissan Qashqai
1.2 DIG-T Tekna, lifting króla rankingów

Nadchodzi ważny moment w życiu, kiedy decydujemy się na zakup nowego samochodu w salonie. Wystarczy wpłacić ciężko zarobioną kwotę i cierpliwie poczekać parę miesięcy aż pojawi się on – NOWY MODEL. Przemierzając kolejne kilometry rozpiera nas duma z nowego nabytku, o który dbamy jak o kolejnego członka rodziny. Ta sielanka mogłaby trwać w nieskończoność, aż tu nagle pojawia się on – FACELIFTING.

 Tłumaczymy sobie, że to nic takiego, bo tu coś dokleją, tam coś przyczepią, ale nieuchronnie nasze wyśnione auto staje się STARYM MODELEM. Duma już jakby nadwątlona, a i wsiadamy do niego z mniejszą przyjemnością. Sprawdźmy zatem czy facelifting Nissana Qashqaia wniósł istotne zmiany, mogące usprawiedliwiać zmianę podejścia.

Na zewnątrz

Pierwsze co rzuca się w oczy, to bardziej dynamiczny kształt pasa przedniego, z węższymi reflektorami i dużo większym, chromowanym V wokół logo Nissana, które zmieniło się w płaską naklejkę. Kształt zmieniły również światła przeciwmgielne, które z okrągłych stały się wąskimi paskami i trafiły na dolną krawędź zderzaka. Nad światłami pojawiły się kolejne wloty powietrza. Całość sprawia zdecydowanie lepsze wrażenie, niż przed liftingiem.

Zmiany tyłu karoserii są o wiele delikatniejsze. Obrys lamp pozostał niezmieniony, ale sam klosz stał się bardziej trójwymiarowy, z wyraźnie zarysowaną górną krawędzią. Kolejna zmiana to zderzak, w którym odblaski trafiły na górną krawędź, a na dolnej pojawiła się plastikowa symulacja osłon, mających nam przypominać o terenowym charakterze Qashqaia.

W palecie kolorów pojawił się brązowy, który bardzo dobrze prezentował się na testowanym egzemplarzu. Nowy wzór 19-calowych felg dopełnia całości.

Wnętrze

Nowa kierownica to zdecydowanie najważniejszy element, który odróżnia poprzedni model od nowego. Spłaszczona u dołu wygląda tak, jakby była żywcem przeniesiona ze sportowego modelu. Jedyne na co można narzekać to mniejsze przyciski sterowania, które są mniej wygodne w użyciu w porównaniu z poprzednikiem.

 Zmienione zostały również pół-skórzane fotele wersji TEKNA, które teraz są jeszcze wygodniejsze, mają dłuższe podparcie kolan i lepiej wyglądającą część materiałową. Minus to twarda skorupa z tyłu, która daje się we znaki pasażerowi, jeśli jego wzrost zmusi kolana do kontaktu z fotelami. Lepiej wygląda też podłokietnik, który zyskał na dodatkowych przeszyciach.

W pełni skórzane fotele również zyskały nowy kształt, przypominający bransoletę zegarka i jest to diametralna zmiana w porównaniu z „dziadkowymi” fotelami sprzed faceliftingu, na które ja się nie zdecydowałem i wolałem pozostać przy półskórzanych. W nowym modelu fotele skórzane mają dodatkowo pamięć ustawień.

Na drzwiach i konsoli wstawki z lakierem fortepianowym zostały zmienione na takie, które mają przypominać aluminium. Sam środek konsoli z ekranem komputera nie zmienił się w stosunku do poprzedniego modelu.

Zmieniły się za to układ i czcionka informacji pojawiających się na ekranie. Pomimo tego, że wygląd sprawia wrażenie dużo bardziej nowoczesnego, to widać ewidentnie, że ten element ma najlepsze lata za sobą. Wielka szkoda, że wraz z faceliftingiem nie zdecydowano się na jego całkowitą zmianę.

Ostatnia zmiana we wnętrzu, to pojawienie się przycisku Auto Hold, tuż przy dźwigni elektrycznego hamulca ręcznego. Funkcja ta ułatwia podjazd pod górę bez staczania się. Samochód automatycznie włącza hamulec, aż do momentu wciśnięcia sprzęgła.

Audio

Testowany egzemplarz był wyposażony w audio firmy Bose, który do tej pory było dostępne wyłącznie w bliźniaczym Renault Kadjar. Czyniąc długą historię krótką, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że to udogodnienie możecie sobie odpuścić. Głośniki wysokotonowe zamiast w słupkach (gdzie są umieszczone lampki systemu martwego pola), znajdują się tuż pod szybą. W związku z tym stereofonia jest taka sobie.

Z kolei bas z subwoofera umieszczonego w miejscu koła zapasowego zaczyna dudnić już przy minimalnym zwiększeniu niskich tonów. Moja sugestia na ustawienie to balans dwie kreski w prawo, fader maksymalnie do przodu (bo głośniki w tylnych drzwiach to zdecydowanie pomyłka) i co najważniejsze - nie ruszamy ani wysokich tonów ani niskich.

 Najlepszą opcją będzie jednak uzbieranie stosownej kwoty i udanie się do renomowanej firmy trudniącej się montowaniem car audio. Zyskamy na jakości dźwięku i kole zapasowym, a na audio BOSE zaoszczędzimy 4 500 PLN.

Silnik

1.2 DIG-T to dla mnie silnik-zagadka. Przez cały test zastanawiałem się jaki jest sens jego montowania w Qashqaiu, oprócz zaspokojenia u kupującego nieodpartej chęci zaoszczędzenia 8 400 PLN. Nie chodzi tu jednak o dynamikę, bo ta w jeździe miejskiej jest nad wyraz wystarczająca. Chodzi o spalanie i w przypadku tego silnika - jest to spalanie przez duże „S”.

W przypadku silnika 1.6 DIG-T trudno w mieście przekroczyć 9 l/100km. Silnik 1.2 DIG-T bez problemu bije na głowę ten wynik. Np. wyjazd z Mordoru w popołudniowym korku zakończył się wynikiem 14,4 l/100km i było to tylko toczenie się za poprzedzającym samochodem bez żadnej brawury. Cała podróż zakończyła się wynikiem 11,3 l/100km.

Jedyne momenty, kiedy ten silnik pali rozsądne ilości paliwa, to gdy jedziemy z włączonym tempomatem i nie dotykamy pedału przyspieszenia. I tu dochodzimy do odpowiedzi na trapiące mnie pytanie. Jak się okazuje jest to idealny silnik na autostradę. Pali dokładnie tyle, co 1.6 DIG-T, jest o decybel cichszy i dodatkowo jesteśmy bogatsi o wspomniane 8 400PLN. Jednak w każdych innych warunkach większy silnik wydaje się lepszym wyborem.

Pomiary z tabelki zostały dokonane podczas jazdy z włączonym tempomatem na 6 biegu, oprócz prędkości 50km/h, gdzie zgodnie z sugestią komputera jazda odbywała się na 4 biegu.

 W testowanym egzemplarzu, pomimo zaledwie 2500 km przebiegu, wyczuwalne były ruchy lewarka zmiany biegów przy dodawaniu gazu, co mogło wskazywać na uszkodzone poduszki pod skrzynią lub silnikiem. Pomimo 10-krotnie większego przebiegu i dwuletniej eksploatacji, w egzemplarzu z większym silnikiem taki problem nie występował.

Zgodnie z zapisami udostępnianego przez Nissana cennika, model po faceliftingu ma we wszystkich wersjach wielowahaczowe zawieszenie tylnej osi, które poprzednio występowało tylko w wersji 1.6 DIG-T. Dotychczas wersja 1.2 DIG-T z manualną skrzynią i 1.5 dCI miała belkę skrętną a 1.2 DIG-T ze skrzynią CVT,a wszystkie wersje 1.6 dCI miały zawieszenie 5-drążkowe.

Jeśli ta zmiana jest prawdą, a nie tylko błędem w druku, to zdecydowanie coś poszło nie tak, bo na nierównościach tył samochodu skakał jak żabka i miało to mało wspólnego z pewnym prowadzeniem wersji 1.6 DIG-T sprzed faceliftingu.

Ceny

Cennik rozpoczyna wersja 1.2 DIG-T VISIA za 73 750 PLN, a kończą wersje 1.6 dCI 130 All-Mode 4x4-i TEKNA+ za 125 350 PLN oraz 1.6 dCI 130 KM Xtronic (CVT) TEKNA+ za 125 750 PLN. Testowany egzemplarz 1.2 DIG-T 115KM TEKNA z audio BOSE i lakierem metalizowanym to 103 850 PLN.

Proponuję jednak wybrać wersję 1.6 DIG-T N-CONNECTA z pakietem STYL (reflektory FULL LED z funkcją doświetlania zakrętów, panoramiczne okno dachowe, światła LED do jazdy dziennej z kierunkowskazami), która z lakierem metalizowanym będzie kosztować 103 250 PLN.

Jeśli chcecie koniecznie wybrać wersję TEKNA ze względu na pakiet SAFETY SHIELD PLUS, to możecie sobie to śmiało darować. Tzw. Inteligentny System Parkowania ma się nijak do systemów automatycznego parkowania znanych z reklam innych marek. System oparty jest na kamerach, a ocenę - czy się zmieścimy, czy nie - pozostawia nam. A to czyni pomysł bezsensownym.

System ostrzegający o ruchu w kierunku poprzecznym prawdopodobnie jest bardzo nieśmiały, bo nie przypominam sobie, żeby przez dwa lata ostrzegł mnie przed czymkolwiek. Z kolei inteligentny system ostrzegania o zmęczeniu kierowcy całą swoją inteligencję skupia na wyświetlaniu filiżanki.

Za to Inteligetny system ostrzegania o obiektach w martwym polu jest również oparty o kamery, a nie czujniki radarowe. Żyje więc swoim własnym życiem podczas opadów deszczu i jest szansa, że po krótkim czasie przestaniecie reagować na jego ostrzeżenia.

Podsumowanie

Jeśli jesteś dotychczasowym posiadaczem Qashqaia drugiej generacji, to niespecjalnie masz czego żałować, szczególnie jeśli za jakiś czas pojawi się na którymś z forów internetowych sposób na podmianę kierownicy. Jeśli szukasz nowego samochodu, to sytuacja się komplikuje, bo w porównaniu z początkiem 2016 roku konkurencja jest o wiele większa i możliwe, że model innej marki bardziej przypadnie Ci do gustu.

Jeśli jednak zdecydujesz się na nowego Qashqaia, to omijaj szerokim łukiem wersję 1.2 DIG-T. Chyba, że spędzasz czas za kółkiem wyłącznie na autostradach, bo nawet na drodze ekspresowej 1.6 DIG-T będzie oszczędniejszym wyborem.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz