TEST:
Mitsubishi Outlander Calligraphy
o cholera, tego się nie spodziewałem

Piotr Lisowski

4 Sty 19:40

Cytując mema z dziwnym panem ze stocku można doskonale podsumować mój tydzień za kierownicą Outlandera. W wersji Calligraphy auto ma sporo atutów, do których Mitsubishi raczej mnie nie przyzwyczajało. To znakomicie wykończone wnętrze, świetne audio, dobry automat i światła LED. Do tego dochodzą bardziej klasyczne cechy Mitsubishi, jak np. komfortowe zawieszenie. Obecne są jednak dwie irytujące wtopy.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

6 stopniowy automat działa zaskakująco dobrzeO tym SUV-ie Mitsubishi wiedzieć należy przede wszystkim to, że ma niemal 4,7 m długości - bez 5 mm. To zaledwie 2 mm mniej od Skody Kodiaq. To również 2,2 cm więcej od Renault Koleos, 5,4 cm więcej od Peugeota 5008 i aż 9,9 cm więcej od Hondy CR-V. Outlander jest dłuższy nawet od nowego Volvo XC60 - o 7 mm. Przy tym jest 9,2 cm węższy. Tak czy inaczej to kawał samochodu.

Dzięki temu w środku jest dużo miejsca na nogi w obu rzędach siedzeń, nawet gdy kierowca mierzy 1,9 m wzrostu, a pasażer również jest ponadgabarytowy. Bagażnik ma 490 litrów w wersji z silnikiem diesla (i 591 litrów w wersji benzynowej). Jest mniejszy niż u wyżej wymienionych konkurentów. Mimo to do auta bez problemu upakowałem 5 osób, a każda z nich miała solidny bagaż.

Czym wyróżnia się na plus?

Wnętrze

Samochody ze znaczkiem Mitsubishi przyzwyczaiły mnie już do tego, że ich wnętrza nie są przesadne wyszukane. Niby jest wszystko co ma być, ale podane w prostej formie, czasami nawet zbyt prostej. Spodziewałem się więc, że pierwszym samochodem Mitsubishi w którym się to zmieni, będzie najnowszy model — Eclipse Cross. Ma on się stać swego rodzaju pokazem nowych możliwości japońskiego producenta.

Tymczasem Outlander Calligraphy jest w kategorii wnętrze zaskakująco fajny. Wpływ ma na to przede wszystkim wykończenie materiałem w stylu Alcantara. I nie chodzi tylko o drobne wstawki. Materiałem pokryta jest cała deska rozdzielcza i znaczna część drzwi. Pewnie nie jest on zbyt praktyczny, bo po tygodniu przydało by się go odkurzyć, ale prezentuje się mile dla oka. Są też fajne listwy w stylu włókna węglowego, podświetlone ambientowym paskiem na biało, a reszta plastików jest jasna.

Jakość dźwięku jest bardzo przyjemna, zwłaszcza gdy się mocno zwiększy głośnośćFotele również były jasne - to skóra ze wstawkami Alcantary. Regulowane wprawdzie manualnie, ale osobiście nie mam nic przeciwko, bo taki fotel można szybciej ustawić od elektrycznego. Również pasażerowie byli zaskoczeni wyglądem wnętrza i dosyć często, w podejrzany sposób, gładzili deskę rozdzielczą wykończoną tym przyjemnym w dotyku materiałem.

Komfort jazdy

Zawieszenie pracuje bardzo miękko na nierównościach i jest przy tym dobrze wyciszone. Różnica w porównaniu do Koleosa, gdzie słychać i czuć każdą większą dziurę, jest wg mnie naprawdę zauważalna. Outlander pod względem zawieszenia to zdecydowanie górna półka w kategorii SUV.

Pod względem hałasu wywoływanego przed pęd powietrza, również jest nieźle. Dopiero prędkości w okolicach 160 km/h i więcej powodują, że komunikacja przedniego i tylnego rzędu robi się skomplikowana.

Dynamiczny silnik

4 cylindrowy silnik diesla o pojemności 2.2 litra (a w zasadzie niemal 2.3 litra) współpracujący z 6 stopniowym automatem sprawiał na tyle dobre wrażenie, że początkowo - nie wiedząc nic o samochodzie - obstawiałem moc w okolicach 170 KM.

Dopiero później dowiedziałem się, że jego moc to 150 KM, a moment obrotowy wynosi 360 Nm i jest dostępny już od 1500 obr./min do 2750 obr./min, co pewnie poprawia wrażenie dobrej dynamiki.

Przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje 11,6 sekundy, ale wrażenia z jazdy są lepsze, bo dynamiki podczas wyprzedzania w trasie nie brakuje ani trochę. Prędkość maksymalna to niby 190 km/h, ale wizyta na niemieckiej autostradzie pokazała, że 10 km/h więcej jest spokojnie w zasięgu ręki.

Bardzo przyzwoity automat

Automatyczna skrzynia reaguje sprawnie i nie zastanawia się co zrobić. Nie jest to może praca tak szybka jak w DSG, czy podobnych automatach dwusprzęgłowych, ale nie ma się do czego przyczepić. Ponadto przy kierownicy są łopatki, jakby ktoś chciał sobie np. hamować silnikiem.

Napęd 4x4, przydatne gdy mieszka się w górach, nieco mniej gdy w dużym mieścieŚwiatła mijania LED

Tego też się nie spodziewałem, bo ani w ASX, ani w L200, ani w Spacestarze nie spotkałem lamp LED. A w Outlanderze są. Chodzi mi nie tylko o światła pozycyjne, ale także o mijania. Świecą znacznie jaśniej od halogenów i ksenonów razem wziętych, więc jazda nocą staje się naprawdę przyjemna. Jedynie światła drogowe to zwykły halogen. Mimo to uważam, że na oświetlenie jezdni przed Outlanderem narzekać nie można.

Napęd 4x4

Należy to odnotować, bo napęd na wszystkie koła wcale nie jest taki oczywisty. Brakuje go np. w Peugeocie 5008, gdzie napędzana jest tylko i wyłącznie oś przednia. W Outlanderze napędzana może być tylko oś przednia lub wszystkie 4 koła. Nie jest to jednak rasowa terenówka z kompletem blokad. Udało mi się ją zakopać podczas premiery dla dziennikarzy, gdzie po włączeniu wszystkich opcji wszystkie 4 koła nie chciały się kręcić jednocześnie. Tak czy inaczej w 99% przypadków napęd 4x4 Outlandera powinien wyciągnąć nas z opresji.

Bardzo dobre audio

System audio Rockford Fosgate robi znakomite wrażenie, zwłaszcza gdy trochę podkręcimy głośność. Wtedy jakość dźwięku staje się bardzo satysfakcjonująca. Trzeba jednak pilnować, by w drzwiach i bagażniku nie znajdowały się żadne puszki, ani butelki, bo zaczną brzęczeć. A wszystko przez duży subwoofer w bagażniku i łączną moc zestawu audio 710 W.

 Największe wtopy

Outlander nie ma żadnego systemu, który ratuje tyłek, gdy zapomnimy zahamować przed samochodem jadącym przed nami. Coś takiego ostatnio uratowało mnie od stłuczki w Hyundaiu i30, gdy nie zauważyłem że auta na pasie przede mną nagle bardzo mocno zwolniły. Nie ma też tempomatu adaptacyjnego, ani systemu samodzielnie utrzymującego auto w pasie ruchu, podczas gdy konkurencja jak Peugeot 5008, czy Skoda Kodiaq coś takiego posiada. Ale to już grzechy mniejszej kategorii.

Multimedia też mogłyby być lepsze. Niby jest bajerancki, 7 calowy ekran z napisem Alpine (INE-W987D), ale jego działanie przypomina mi telefony z Symbianem po premierze pierwszego iPhone. Jest niby nawigacja, ale bez korków na żywo i automatycznej aktualizacji map. Jest niby Bluetooth i obsługa iPod Music (i iPhone), ale brak Android Auto i Apple CarPlay.

Zużycie paliwa niby jest całkiem ok jak na te gabaryty, wynosi 5 litrów przy 90 km/h i 8-9 litrów przy 140 km/h. Jednak Kodiaq 2.0 TDI o mocy 190 KM udowodnił, że przy 140 km/h można zadowolić się 7 litrami na 100 km.

Podsumowanie i ceny

Ceny Outlandera zaczynają się od 89 990 zł za podstawowe wyposażenie Invite Plus i 150 konny silnik benzynowy, tylko z napędem na przód i z 5 stopniową skrzynią manualną. Najwyższe wyposażenie Instyle Navi, silnik diesela 2.2 litra i 6 stopniowy automat o już inna bajka, która zwiększa cenę niemal dwukrotnie, do 169 490 zł.

Jednak cena wersja Calligraphy to trochę inna historia. Składa się z pakietów od 3990 do 24890 zł, które należy doliczyć do wyposażenia - w tym przypadku Intense Plus. Dla silnika diesla jest to 142 490 zł. Za najniższą dopłatę Calligraphy dostajemy m.in. ozdobne emblematy, podświetlenie ambientowe drzwi i nakładki na progi wewnętrzne. Za maksymalną kwotę mamy także Alcantarę, skórę i stację multimedialną Alpine INE-W990BT. Wtedy jednak cena Outlandera rośnie do 167 380 zł.

W tym segmencie konkurencja jest naprawdę gęsta i trzyma solidny poziom. Dlatego decydując się na dużego SUV-a zajrzałby też do salony Skody przejechać się modelem Kodaiq, jak i do Peugeota wsiadając do 5008 - o ile nie razi cię brak napędu na 4 koła w tym drugim przypadku. Nie zmienia to faktu, że Outlander Calligraphy to naprawdę zaskakująco dobra propozycja. Sprawia zupełnie inne wrażenie, niż wersja bez dodatku Calligraphy w nazwie.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz