Piotr Lisowski

5 cze 2018

TEST:
Mitsubishi Eclipse Cross
Instyle / 1.5 turbo / 163 KM / CVT

Od początku tego roku Mitsubishi oferuje swoim klientom dwa SUV-y o mniej więcej takich samych wymiarach, co może wydawać się nieco dziwne. Pierwszym z nich jest znany od 2010 roku ASX, drugim zupełna nowość, czyli Eclipse Cross. O co chodzi?

 Choć ASX i Eclipse Cross mocno różnią się wyglądem, ich wymiary zewnętrzne są zbliżone. Eclipse Cross jest o 5 cm dłuższy od ASX (4405 mm), 3,5 cm szerszy (1805 mm) oraz 4,5 cm wyższy (1685 mm). Jednak nie wpływa to pozytywnie na pojemność bagażnika. Dłuższy Eclipse Cross ma mniejszy bagażnik o pojemności 341 litrów. To mniej, niż w Volkswagenie Golf. A przecież Golf na pierwszy rzut oka wydaje się znacznie mniejszy.

Po spędzeniu łącznie 3 tygodni w ASX i tygodnia w Eclipse Cross moje wnioski są takie, że ASX jest dla bardziej konserwatywnych klientów, a Eclipse Cross dla tych bardziej nowoczesnych. W nowym modelu, pierwszym w Mitsubishi od dawien dawna, zmieniło się też wyposażenie. ASX wygląda pod tym względem dosyć skromnie, zaś Eclipse Cross w niczym nie odbiega od najlepszych konkurentów.

Jest nawet takim lepszym Nissanem Qashqai, a przecież to Nissan jest od paru lat właścicielem Mitsubishi, a nie odwrotnie. Ale po kolei.

Bezpieczeństwo

Mitsubishi nadrobiło zaległości jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. Podczas gdy ASX nie miał żadnych systemów, które potrafiły zatrzymać samochód, gdy nam się zapomniało, Eclipse Cross potrafi sam zahamować, gdy komputer dojdzie do wniosku, że my już nie zdążymy tego zrobić. O przydatności tego systemu miałem okazję przekonać się rok temu, kiedy będąc mocno niewyspanym wylądowałem testowym ASX w bagażniku Toyoty Avensis.

Tymczasem Eclipse Cross potrafi wykryć nie tylko samochody, ale także pieszych. W ciągu ostatniego roku takie systemy ratowały mi tyłek co najmniej dwa razy. Naprawdę pozwalają oszczędzić sporo czasu, nerwów i pieniędzy.

Jest też system RCTA pomagający wyjeżdżać z prostopadłego miejsca parkingowego na ruchliwą ulicę. Dzięki obecności tego systemu dowiemy się o nadjeżdżających samochodach nawet wtedy, gdy ich nie widać. Kierowca ma do dyspozycji także tempomat adaptacyjny. Niby nic specjalnego, ale w Mitsubishi jest to nowość.

 Wyposażenie

Po raz pierwszy w historii Mitsubishi pojawił się ekran dotykowy z prawdziwego zdarzenia. Ale jeżeli ktoś jest bardziej konserwatywny, może korzystać z touchpada, z którego jednak osobiście korzystałem, no bo i po co.

Ponadto - również po raz pierwszy w Mitsubishi - pojawiła się obsługa systemu Android Auto. A to oznacza, że podpinając telefon kablem do samochodu, możemy na wyświetlacz samochodu przenieść m.in. Mapy Google, czy Spotify. Z racji, że jeszcze w żadnym aucie nie jeździłem z lepszą nawigacją fabryczną niż Mapy Google, jest to dla mnie ogromna zaleta.

Co ciekawe Mitsubishi w ogóle nie pomyślało o fabrycznej nawigacji. Ale jeżeli ktoś raz skorzysta z Android Auto, ten raczej już nie będzie chciał wracać do wbudowanych nawigacji, często bez korków na żywo i bez aktualizowanych na bieżąco map.

Kierowca, wraz z wyposażeniem Intense Plus, dostaje także całkiem dobry system kamer 360 stopni z jakością obrazu lepszą niż w Nissanie. Jest to przydatna sprawa podczas wjeżdżania w ciasne miejsca parkingowe, bo można jednym przyciskiem podejrzeć jak daleko od krawężnika aktualnie jesteśmy. Pojawił się nawet wyświetlacz HUD, czyli Head-up Display. Innymi słowy, nad licznikami mamy przezroczystą płytkę, na której widać prędkość oraz ustawienia tempomatu.

Dobrym gadżetem, którego raczej nie doceni się latem, ale zimą już owszem, to podgrzewana przednia szyba. Pozwala ona uniknąć skrobania z lodu. Wystarczy wcisnąć przycisk i poczekać góra 2 minuty, by lód zdjąć wycieraczkami. Kolejny dobry bajer na zimę to - poza podgrzewanymi fotelami z przodu - podgrzewana tylna kanapa. Podgrzewana jest również kierownica.

Kolejna przydatna sprawa, ale dostępna tylko i wyłącznie w skrzyni CVT, to hamulec ręczny elektromechaniczny z funkcją Auto Hold. Bez jej uruchamiania samochód rusza już po puszczeniu hamulca. Po jej włączeniu ruszy dopiero po wciśnięciu pedału gazu. No i oczywiście po jej uruchomieniu nie trzeba już pamiętać o zaciąganiu ręcznego.

Światła przednie w Eclipse Cross to LED. Nie tylko te do jazdy dziennej, ale także światła mijania. Oznacza to znacznie lepszą widoczność nocą, szczególnie podczas deszczu, gdzie przy klasycznych halogenach nie widać praktycznie nic. Są nawet automatyczne światła drogowe, co prawda nie są adaptacyjne - jak choćby IntelliLux w Oplu - ale mimo to nie ma co narzekać. W porównaniu do ksenonów z ASX widać dużo, dużo więcej.

 Komfort

Sporą wtopą ASX była dosyć głośna praca silnika. Zwłaszcza w przypadku jednostki diesla miało się wrażenie, jakby ten był zamontowany w kabinie. Tymczasem w Eclipse Cross silnik pracuje znacznie ciszej. Trudno przyczepić się też do odgłosów wiatru przy wyższych prędkościach.

Zawieszenie zestrojone jest bardzo miękko. W mieście to ogromna zaleta, bo nierówności eliminowane są w bardzo skuteczny sposób. Na trasie jednak, przy jeździe ponad 140 km/h i dosyć intensywnym wietrze, dało się czuć jak samochód ucieka z pasa, po wyjechaniu zza ekranu akustycznego.

Silnik

To jasny punkt programu, zwłaszcza w odniesieniu do modelu ASX. Tam najmocniejsza benzyna 1.6 litra miała 117 KM i 154 Nm momentu obrotowego. W Eclipse Cross pojemność skokowa benzyny to 1.5 litra, ale dzięki dołożeniu turbo, moc wzrosła do 163 KM, zaś moment obrotowy do 250 Nm. I co więcej nie jest on uzyskiwany od połowy obrotomierza, a od samego dołu, od 1800 obr./min.

To znowu powoduje, że skrzynia CVT nie działa już w tak drażniący sposób, jak wcześniej. Nie pracuje może tak fajnie, jak w nowej Hondzie Civic, ale mimo to nie trzyma obrotów na jednym poziomie, co jest dosyć drażniące dla ucha.

Dzięki temu Eclipse Cross przyspiesza do 100 km/h w 9,8 sekundy, zaś z napędem tylko na przód - w 9,3 sekundy. Nie jest to może wyścigówka, ale mimo to trudno przyczepić się do komfortu wyprzedzania w trasie, czy ogólnie do dynamiki.

Wady

Ciemna strona medalu pt. Eclipse Cross to przede wszystkim zużycie paliwa. Po prostu ma apetyt na paliwo. Jeżdżąc w trasie z prędkościami autostradowymi trudno jest zejść poniżej 10 litrów na 100 km - to niemało jak na ten segment. Jeżeli ktoś szuka bardziej ekonomicznego auta, ten powinien poczekać na nadchodzącą premierę wersji z dieslem o mocy 150 KM.

Kolejna sprawa, ekran dotykowy jest umieszczony trochę za daleko, wiec by go obsłużyć, trzeba się trochę wychylić z fotela. Ale zawsze jest do dyspozycji touchpad, umieszczony tuż przy skrzyni biegów.

 Ceny

No, w porównaniu do ASX można powiedzieć, że jest grubo. Ceny Eclipse Cross startują od 93 990 zł za wersję Inform, czyli 24 000 zł więcej od ASX. To sprawia, że nowemu modelowi bliżej jest do znacznie większego Outlandera, ale ten znowu nie jest tak dobrze wyposażony.

Za takie pieniądze dostajemy jednak 163 konny silnik benzynowy, a nie 117 konny jak w ASX. Jednak ze skrzynią manualną i tylko z napędem na przednie koła. By mieć napęd 4x4, trzeba już przygotować 133 990 zł. Jednak wtedy otrzymujemy już znacznie bardziej bogate wyposażenie - Intense Plus.

Nasza testówka była w topowym wyposażeniu - wersja Instyle - ze skrzynią CVT i z napędem na 4 koła. Cena - 147 990 zł. Niby sporo, ale jak się popatrzy na ceny dobrze wyposażonej Skody Karoq, okazuje się, że cena jest dosyć promocyjna.

Zaletą cennika Mitsubishi jest przejrzystość. Jak bierzemy najwyższe wyposażenie, to mamy praktycznie pełną opcję. Tymczasem w Skodzie, jak i w zasadzie u większości producentów poza Hondą może, najwyższe wyposażenie dopiero pozwala dokupić od cholery dodatków, co winduje w kosmos cenę dobrze wyposażonego egzemplarza. Więc plus za to.

W każdym razie najwyższe wyposażenie Instyle oznacza obecność tempomatu adaptacyjnego, czy szklanego dachu. Jest też naprawdę bardzo bardzo przyzwoite audio Rockford Fosgate, skórzana tapicerka miękkich i wygodnych foteli, jak i fotel kierowcy regulowany elektrycznie.

Podsumowanie

Jeżeli szykujesz się do zakupu Nissana Qashqai, czy Skody Karoq, powinieneś obowiązkowo odwiedzić salon Mitsubishi, by przejechać się Eclipse Cross. Moim zdaniem nowe Mitsubishi to wyraźnie najlepsze auto z oferty, które jest też fajniejsze - zwłaszcza w kontekście multimediów i audio - od bratniego Qashqaia. Skoda jest już bliższa temu, co oferuje Eclipse Cross, a momentami nawet lepsza, tyle że i zauważalnie droższa.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz