Paweł Bijata

12 Lut 2018

Mini Countryman - Wielkomiejski Szpaner
John Cooper Works

JCW jest bardzo głośny i robi więcej hałasu niż Mercedes AMG GLC 43, a Volvo S60 Polestar to przy nim cichutki sedan. Gwałtownie wciskasz pedał gazu i otrzymujesz strzał przy każdej zmianie biegu. Dodatkowo gdy odejmujesz gaz, to słychać sekwencje wybuchów z rur wydechowych. Poza tym Mini Countryman John Cooper Works wygląda obłędnie, jest dynamiczny, ma napęd na 4 koła i obszerne, nietuzinkowe wnętrze.

Ekran o przekątnej 8,8” jest naprawdę dobrej jakościZ zewnątrz Mini JCW jest dopracowany pod każdym szczegółem. Projektanci postarali się, aby samochód nie ginął w tłumie. To się udało, bo obok auta nie można przejść obojętnie. Kobiety podziwiają ogólny wygląd i kolorystykę, a mężczyźni agresywny charakter. Tydzień wcześniej jeździłem Mercedesem AMG GLC 43 i zwracałem na siebie zdecydowanie mniej uwagi, zarówno jeżeli chodzi o wygląd, jak i o hałasy wydobywające się z układu wydechowego.

Nadwozie otrzymało sportowy body-kit, zmienione zderzaki i poszerzono progi. Są emblematy JCW, dwie wyraźnie widoczne, sporych rozmiarów końcówki wydechu oraz bardzo ładne 18 calowe obręcze kół (występują też 19-stki). W testowanym egzemplarzu czarny lakier doskonale komponował się z czerwonym dachem oraz pasami w tym samym kolorze.

A sportowe brzmienie?

Jest go pod dostatkiem, JCW potrafi być bardzo głośny, zarówno dla kierowcy jak i przechodniów. Wyraźnie słychać basowy pomruk nadjeżdżającego JCW, ponadto w trybie sportowym strzały z wydechu są naprawdę głośne i wydobywają się podczas zmiany biegu, jak i po odjęciu gazu. Efekt dźwiękowy jest identyczny, jak w dopalaniu mieszanki paliwowo-powietrznej, sekwencja kilku głośnych wybuchów. Producent Mini jako jedna z pierwszych firm osiągnęła ten efekt, modyfikując oprogramowanie komputera. W rezultacie przy agresywnej jeździe w trybie SPORT, Mini słychać nawet z kilkuset metrów.

Momentami tego hałasu w środku jak i na zewnątrz jest aż za dużo, ale wtedy możemy przełączyć się w tryb GREEN i auto wyraźnie studzi swój temperament. W środku jak i na zewnątrz robi się zdecydowanie ciszej.

Jednak to nadal pozostaje krzyczące Mini i jeżeli nie lubisz zwracać na siebie uwagi, nie chcesz, aby większość przechodniów oglądała się za twoim samochodem, to zdecydowanie ta mała rajdówka nie jest dla Ciebie.

W środku kosmicznie, ale przyjemnie

Kto chociaż raz jeździł Mini, ten wie czego można spodziewać się w środku. Jak zwykle popisy projektantów i zastosowane rozwiązania są w stanie zadziwić każdego. Nie wiadomo od czego zacząć, bo wnętrze składa się z samych oryginalnych bajerów i dodatków. Większość przełączników przypomina oczywiście te stosowane w samolotach, ale to mimo upływu lat nadal mi się bardzo podoba. Prędkościomierz wraz z niewielkim obrotomierzem (zdecydowanie za mały) został przeniesiony za kierownicę. Co ciekawe - gdy chcemy zmienić położenie kierownicy, robimy to razem ze wspomnianymi zegarami.

Przełączniki trudno pomylić z innym autemNatomiast w centralnym miejscu, po prawej stronie od kierownicy, znajduje się duży wyświetlacz LCD (8,8 cala), obramowany świecącym elementem dekoracyjnym, o szerokiej palecie kolorystycznej, który reaguje zmianą barwy m.in na gwałtowniejsze przyspieszenie (pełni wtedy rolę obrotomierza), czy regulację głośności. Co na wyświetlaczu? Nawigacja i sterowanie systemami samochodowymi. Bardzo intuicyjne, ładne i przejrzyste menu. Całym menu sterujemy za pomocą iDrive, podobnie jak w BMW.

Ponadto w Mini co chwilę coś zaskakuje, większość elementów oferuje dodatkową funkcjonalność, chociażby duży przełącznik startera. Po wejściu do auta jako jedyny pulsuje czerwonym światłem, od razu wiadomo gdzie sięgnąć ręką aby uruchomić samochód. Jeżeli to za mało, to po wciśnięciu hamulca przełącznik podświetla się jeszcze mocniej.

Jest też możliwość zmiany podświetlenia nastrojowego w kabinie (listwy przy desce rozdzielczej, okolice nóg, klamek, element dekoracyjny wyświetlacza). Służy do tego przycisk nad lusterkiem wstecznym. Można nawet ustawić automatyczną zmianę barw i wtedy Mini, niczym chińskie lampki na choince, mieni się setką barw, całe szczęście nie mruga tylko powoli zmienia kolory. Wiem, brzmi to tak, że czytając tekst już można dostać oczopląsu, jednak w Mini jest to wszystko fajnie zgrane, przemyślane i nieuciążliwe.

Samochodem podróżuje się naprawdę wygodnie i komfortowo. Ładne są również dodatki podkreślające sportowy charakter samochodu. Warto wspomnieć chociażby o czerwonych przeszyciach foteli, kierownicy, dźwigni zmiany biegów i dywaników. Wszystko to sprawia, że do wnętrza Mini wraca się z przyjemnością.

Prowadzi się pewnie, jest dynamiczny i zwinny

No a co pod maską tej małej wyścigówki? Dobrze już znany motor o pojemności 2-litrów TwinPower Turbo (jedna turbosprężarka z wirnikami z dwoma rzędami łopatek) rozwijający moc 231 KM. Dostępne jest 350 Nm i napęd na wszystkie koła. W testowanym modelu znajdowała się bardzo dobra, 8-stopniowa skrzynia biegów Steptronic, która sprawnie radzi sobie podczas dynamicznej jazdy.

Auto osiąga 100 km/h w 6,5 sekundy, ale w asyście wszystkich efektów dźwiękowych w trybie SPORT mamy wrażenie, że jest jeszcze szybciej, mocniej i bardziej sportowo, niż w rzeczywistości. Nie przesadzam, JCW jest bardzo głośny i robi więcej hałasu, niż testowany w tym samym czasie Mercedes AMG GLC 43, a Volvo S60 Polestar, to przy nim cichutki sedan. Można sobie wyobrazić.

Do wykończenia tej wersji użyto bardzo dobrych materiałówSwoją drogą jeżdżąc JCW sam łapałem się na tym, że często próbowałem wywołać jak najwięcej pomruków, czy długich serii wystrzałów. To wciąga. Gwałtownie wciskasz pedał gazu, strzał przy każdej zmianie biegów, a dodatkowo gdy na zegarze jest około 4,5 tysiąca obrotów, odejmujesz gaz i po chwili słychać sekwencje wybuchów z rur wydechowych.

Mini Countryman JCW to naprawdę ładny i dobrze zrobiony samochód. Może jakość wykończenia nie jest na takim poziomie jak w BMW, ale i tutaj nie ma do czego się przyczepić, bo to co znajdziemy w środku w Mini, tego nie znajdziemy w żadnym innym aucie.

Ponadto samochód wbrew nazwie jest przestronny i bardzo ciekawie zaprojektowany. Mini był i jest wyjątkowym autem, trzeba to lubić. W tym egzemplarzu największą frajdę daje jednak moment obrotowy i moc. Zgodnie ze sloganem reklamowym producenta jest gokartowa radość z jazdy. No i chyba o to tutaj chodziło.

Dodam tylko, że pomimo możliwość zmiany trybów (SPORT, MID i GREEN) Mini pozostaje sztywnym samochodem, jeżeli droga nie będzie płaska jak stół, to wyczujemy każdą nierówność w asfalcie. Na dłuższą metę potrafi to zmęczyć chyba każdego kierowcę. Ja przejechałem trasę Warszawa - wschodnia granica Polski, która momentami przypomina drogi na Ukrainie i gdy zaczynały się wyboje, to jazda Mini naprawdę przestawała cieszyć.

Dane techniczne

  • Silnik: t.benz./R4/16, 1998 cm3
  • Moc maksymlana: 231 KM przy 5000 obr./min
  • Napęd/skrzynia biegów: 4x4/automatyczna 8b
  • Przyspieszenie 0-100 km/h: 6,5 s
  • Prędkość maksymalna: 234 km/h
  • Średnie spalanie w naszym teście: 8,5 l/100 km
  • Cena testowanego egzemplarza: 172 000 zł
  • Dostępny od: od 162 700 zł

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz