Piotr Lisowski

28 sty 2018

Lexus LC 500h SuperTurismo
jak to jest jeździć sportowym samochodem za 600 000 zł?

Po pierwsze wszyscy robią ci zdjęcia. W zasadzie chodzi o auto, ale że ty siedzisz w nim... Po drugie, dzieci na widok LC500h zaczynają krzyczeć „o kur... Lamborghini”. Albo gdy ciebie nie ma w samochodzie, to ludzie robią sobie przy nim zdjęcia. Jak podejdziesz, trzeba będzie pogadać, a jak się spieszysz, to trochę kłopot. Poza tym nieznajomi częściej chcą od ciebie pieniądze. Jeżeli wchodzisz do marketu i zauważy cię jakiś lokalny fan mocnych trunków, możesz być pewien że zaraz podbiegnie prosić o kasę.

Trudno o ładniejsze wskaźniki, niż te z LexusówPonadto jeżeli jedziesz zimą w góry, warto mieć przy sobie ze 2 kg soli. Tak na wszelki wypadek. Chociaż śniegu nie było zbyt dużo, a ja miałem zimowe opony, podjazd do miejsca noclegu pokonałem dopiero za czwartym podejściem. A udało mi się tylko dlatego, że doświadczony w jeździe 2 tonowymi autami (bo tyle waży LC500h) z napędem na tył, wieczór wcześniej udałem się do biedronki, celem zakupu wspomnianej soli. I nie wiem czy bez niej dałbym sobie radę.

Jazda na zaśnieżonych i oblodzonych drogach też była stresująca. Nie mogłem wyprzedzać z użyciem większości mocy, bo bałem się że samochód momentalnie zmieni kierunek jazdy, co autach z napędem na tył już mi się zdarzało i nie chcę tego powtarzać. W związku z powyższym na mocno zaśnieżonym fragmencie drogi zostałem wyprzedzony przez przedstawiciela handlowego w jakimś Peugeocie z paką.

No i kupując sobie taki samochód będziesz też musiał czyścić lusterka boczne co jakieś 200 km. Znajdują się one blisko asfaltu i gdy na drodze jest błoto pośniegowe, zbierają cały brud jak magnes.

Ale poza tym jest niesamowity

Auto zostało wykonane z taką dbałością o szczegóły, że trudno przyczepić się do jakiegokolwiek elementu wyposażenia. Jak dla mnie na obecną chwilę tylko Volvo może równać się w wysmakowaniu i dopieszczeniu wnętrza. Mercedes i BMW wyglądają przy Lexusie trochę tanio i jarmarcznie. Moja teoria jest taka, że na niemieckie samochody decydują się ludzie, którzy za młodu byli fanami żelu do włosów, stawiali kołnierzyk w koszulce polo, a na nogach mieli buty ze skóry aligatora.

Klamki wysuwają się z drzwi po odblokowaniu zamkaPoza tym wiedzieć należy, że Lexus LC500h najlepiej czuje się na autostradach. Przyspieszanie do 200 km/h nie stanowi tu żadnego problemu. Jedzie się ultra stabilnie, przyspiesza dynamicznie. Do tego w środku panuje cisza, którą czasami zakłóca tylko całkiem przyjemny dźwięk silnika V6.

Wnętrze? Jest ciasno. Żeby komfortowo podróżować w środku, trzeba zdjąć kurtkę. Do tego bagażnik jest dosyć miniaturowy. Zmieszczą się rzeczy dla 2 osób na wypad na dłuższy weekend, ale na więcej nie ma co liczyć.

No i tylna kanapa. Fakt, że auto jest 4 osobowe można sobie między bajki wsadzić. Jeżeli ktoś siądzie z tyłu, osoba z przodu też jedzie maksymalnie ściśnięta. Ale jeżeli jedzie się we dwójkę, a kurtkę rzuci na tylną kanapę, podróż Lexusem LC500h staje się mega przyjemna.

Napęd hybrydowy z silnikiem V6

Lexus chwali się, że pod maską pracuje hybryda, która została przekonstruowana tak, by nie dostarczać kierowcy emocji na poziomie Toyoty Prius. Wszystko sprowadza się napędu Multi Stage Hybrid System, w skład których wchodzą 2 skrzynie biegów. Dzięki temu zabiegowi udało się uniknąć przeciągania obrotów, znanego ze skrzyń CVT montowanych w tego typu autach. Jeżeli obroty nie rosną adekwatnie do prędkości, jedzie się po prostu trochę dziwnie.

W każdym razie w LC 500h takiego problemu nie ma. Wciskasz gaz, obroty rosną, auto przyspiesza. W klasycznej hybrydzie, obroty trzymałby się stałego poziomu. Multi Stage Hybrid System składa się ze skrzyni CVT, która symuluje 3 przełożenia, a za nią znajduje się 4 stopniowy automat. Każdy bieg skrzyni automatycznej jest mnożony przez jeden ze stopni CVT, co daje biegów 9. Jest też ostatni, 4 bieg automatu, czyli nadbieg uruchamiany przy najwyższych prędkościach.

Ekran nie jest dotykowy, obsługujemy go touchpademTyle teorii. Praktyka jest taka, że skrzynia działa bardzo szybko, choć zmiany przełożeń są jednak lekko wyczuwalne. Co najważniejsze, łopatki przy kierownicy działają bez irytującego opóźnienia. Reasumując, jeżeli ktoś ma jakieś dziwne doświadczenia z jazdy hybrydami, powinien o nich zapomnieć w kontekście tego auta.

5 sekund do setki, 359 KM i spalanie 7-9 litrów na 100 km

Spory wpływ na wrażenia z jazdy ma też fakt, że silnik spalinowy zamontowany pod maską LC500h ma pojemność 3.5 litra i 6 cylindrów. Może być części z was znany z innych Lexusów. Ta wersja ma jednak podniesioną prędkość obrotową o 600 obr./min - do 6600 obr./min. Jego moc maksymalna to 299 KM, ale łączna moc całego systemu - czyli licząc z silnikiem elektrycznym - to 359 KM.

Nie jest to najszybsze auto na świecie, bo do 100 km/h przyspiesza w 5 sekund, czyli zaledwie o 0,8 s szybciej od 280-konnej Skody Superb w Kombi. Wrażenia z jazdy są jednak o niebo lepsze. Po pierwsze z powodu dźwięku 6 cylindrów, a po drugie z powodu wspomagania elektrycznego. Dzięki temu moment obrotowy sięga 500 Nm, a to naprawdę przyjemnie wciska w fotel.

No i spalanie. Jeżeli jedziemy 70-90 na godzinę, da się zejść poniżej 7 litrów - przy 359 KM! Bardziej dynamiczna jazda oznacza zużycie 9-10 litrów, a prędkości powyżej 150 km/h na autostradzie i dynamiczne przyspieszanie, przełoży się na wynik w okolicach 15 litrów na 100 km. Najbardziej ekonomiczne auto sportowe jakim jeździłem.

No i jakby komuś mimo to nie pasowała hybryda, zawsze można zdecydować się na LC500 bez h, co oznacza obecność pod maską 5 litrowego V8 o mocy 477 KM.

Komfort

Nie ma tutaj zbyt dużo „sportowego charakteru” w złym znaczeniu, którym producenci samochodów notorycznie psują modele o większych mocach. Zwykle na liście takich aut znajduje się paskudny element pt „sportowe zawieszenie”, które być może jest fajne na torze. Natomiast na drodze to lekki dramat, bo czuć każdą dziurę.

Lexusem jeździło się zaskakująco komfortowo pomimo tego, że auto dostałem na gigantycznych, 21 calowych felgach. Nawet dźwięk silnika nie jest zbyt nachalny, chociaż bardzo przyjemny. W każdym razie za to plus, jest sportowo i jednocześnie komfortowo, co rzadko kiedy idzie w parze.

Tryb snow pozwala podróżować spokojniej w trudnych warunkachLexus chwali się także zawieszeniem adaptacyjnym AVS, dzięki czemu auto zachowuje się komfortowo na nierównościach i nie wychyla na zakrętach. Nie znalazłem jednak przycisku, który zmienia charakterystykę tłumienia, jak w wielu innych samochodach. AVS działa tak, że zapewnia maksymalny komfort, usztywniając się wyłącznie wtedy, gdy naprawdę jest taka konieczność.

Podsumowanie

Lexus LC500h największe wrażenie robi przede wszystkim tym, że nie wygląda już jak auto sportowe, a jak supersamochód któremu sylwetką faktycznie bliżej do Lamborghini, czy Ferrari, niż do sylwetki sportowego sedana. No nie jeździłem jeszcze autem, mimo że wśród nich były samochody droższe i mocniejsze, które robiłoby aż takie wrażenie jak LC500h.

Lexusa LC500h kupić można „już” za 537 000 zł, decydując się na wyposażenie Prestige. Jest też edycja Carbon za 566 000 zł, a także topowa odmiana SportTurismo wyceniona na 608 000 zł - widzicie ją na zdjęciach. Wtedy dostajemy komplet, wraz z tylnym dyferencjałem LSD, jest też audio Mark Levinson z 13 głośnikami. Do wersji z V8 pod maską trzeba doliczyć 20 000 zł.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz