Piotr Lisowski

TEST: Jak to jest jeździć
SsangYongiem
Tivoli?

18 Mar 2018

Ku mojemu zaskoczeniu ludzie nie wytykali mnie palcami, nie pluli mi na szyby, nie pokazywali wulgarnych gestów, a moje życie nie zmieniło się w pasmo pechowych zdarzeń. Jeszcze kilka dni wcześniej wierzyłem, że wszystko to w się stanie, kiedy tylko siądę za kółkiem SsangYonga. W gruncie rzeczy jazda Tivoli okazała się bardzo komfortowa, bo auto można niesamowicie dobrze wyposażyć. Warto jeszcze dodać, że ostatnia generacja SsangYongów nie jest już tak koszmarnie brzydka.

Napis z tyłu wyjaśnia, gdzie wyprodukowano autoSsangYong Tivoli to mały SUV, lub - jak kto woli - crossover. Innymi słowy, trochę wyższy hatchback, czyli całkiem niezły patent do miasta, bo większy prześwit pozwala uniknąć zostawienia zderzaka na nieco wyższym krawężniku. Trzeba też wiedzieć, że auto mierzy 4,2 długości i 1,8 m szerokości, co sprawia że jego konkurentami są m.in.: Honda HR-V, Opel Mokka, Peugeot 2008, czy Renault Captur.

Co zaskakuje na plus?

Przed testem miałem mnóstwo wątpliwości. Nie znałem zupełnie koreańskiej marki, a wiem że nawet doświadczonym producentom, jak choćby Renault, zdarzają się wpadki pod względem wyciszenia wnętrza, np. Talisman.

Tymczasem komfort w Tivoli jest na naprawdę dobrym poziomie. Wyciszenie przy prędkościach autostradowych jest bardzo ok. Nie można przyczepić się też do ilości odgłosów dochodzących z zawieszenia.

Moją uwagę zwróciły również bardzo wygodne fotele, które dobrze trzymały na boki i były podgrzewane. To spora zmiana po C3 Aircross, którym jeździłem przed tygodniem. Dopiero przesiadka w Tivoli uświadomiła mi, że można siedzieć bardziej komfortowo i nie zsuwać się z fotela na zakrętach.

Kamera cofania jest bardzo dobrej jakościMultimedia

To był pierwszy samochód, w jakim nie znalazłem equalizera audio, gdzie można sobie ustawić ilość basów i sopranów. Z drugiej strony zestaw audio grał na tyle dobrze, że raczej mi to nie przeszkadzało.

Kolejna niespodziewana sprawa, to obsługa smartfonów z Androidem. Tivoli od roku modelowego 2018 obsługuje Android Auto. Oznacza to, że na 7 calowy ekran samochodu można przenieść sobie część aplikacji z telefonu. Działają m.in. Mapy Google z korkami na żywo, Waze (taki zagraniczny Yanosik), Spotify oraz Audible (taka zagraniczna Audioteka).

Obsługa Map Google jest dla mnie kluczowa, bo choć widziałem już setki różnych nawigacji, żadna z nich nie prowadzi szybciej od nawigacji Google. No, może Yanosik - czasami.

Silnik

Brak turbo w 4-cylindrowym, benzynowym 1.6 od SsangYonga, ma jedną olbrzymią zaletę. Nie ma turbiny, więc ta się nie zepsuje, a pieniądz zostanie w portfelu. Czysty profit.

Silnik ma 128 KM i 160 Nm dostępnych dopiero od połowy skali obrotomierza. Jeżeli nauczymy się, jak zmieniać biegi, to można zaskakująco sprawnie wyprzedzać ciężarówki na trasie. Jeżeli jednak będziemy próbowali tego dokonać na biegu szóstym, to  mamy marne szanse powodzenia.

Spalanie

Między bajki można sobie włożyć informacje, jakoby większe silniki wolnossące paliły mniej od mniejszych jednostek z turbo. Silnik SsangYonga zużywał nieco ponad 5 litrów przy 90 km/h i ok. 8,5 litra przy 140 km/h. Tydzień wcześniej jeździłem wspomnianym w poprzedniej części recenzji C3 Aircross z 3 cylindrowym 1.2 turbo-benzyna i potrzebował on dokładnie tyle samo paliwa, co 4 cylindrowe 1.6 od SsangYonga. Tak czy inaczej, zużycie paliwa stoi na standardowym poziomie, jak na samochód o tej mocy i o tych gabarytach.

Skrzynia biegów ma 6 przełożeń, co jest  obecnie zupełnym standardem. Jeżeli komuś to przeszkadza, ten może się zwolnić z obowiązku zmiany biegów za 6000 zł. Co zaś się tyczy skrzyni manualnej, to to, że zmiana przełożeń w codziennym użytkowaniu jest w sumie ok. Jeżeli jednak  chcemy pojeździć trochę dynamiczniej, to szybko zorientujemy się że szybkie zmiany biegów nie są jej mocną stroną.

Siedzenia są podgrzewane, mogą być też wentylowaneNapęd 4x4

Z silnikiem 1.6 benzyna z manualem wprawdzie nie dostaniemy napędu na 4 koła, ale we wszystkich innych konfiguracjach - już tak. Za dużo na jego temat nie napisze, bo mój egzemplarz wyposażony był jedynie w napęd na przednie koła.

Wyposażenie może być na bogato

Auto wyposażyć można m.in. w szyberdach oraz fabryczną instalację LPG. Mamy również USB, wejście liniowe, HDMI oraz system bezkluczykowy. W najwyższym wyposażeniu dostajemy także 18 calowe felgi i elektryczną regulację fotela. Podgrzewane fotele, standard, ale te w Tivoli mogą być również wentylowane! To nie zdarza się często.

Jest nawet system wspomagający ruszanie pod górę - HSA. Dzięki niemu nie trzeba się motać z ręcznym i sprzęgłem. Kamera cofania? Oczywiście. Co więcej -  bardzo dobrej jakości, znacznie lepszej niż w  Peugeotcie 308 po lifcie, czy we wspomnianym Citroenie C3 Aircross.

Bezpieczeństwo

Też jest ok. W wyższej opcji Quartz dostajemy m.in. poduszkę powietrzną chroniącą kolana kierowcy. Łącznie poduszek jest 7. Auto może być wyposażone w system zapobiegający kolizji, który jest w stanie zatrzymać auto, gdy spóźnimy się z hamowaniem lub całkiem o nim zapomnimy. Działa do 60 km/h, więc sprawdzi się w mieście. Producent chwali się nawet systemem LKA, który potrafi automatycznie skorygować tor jazdy. Niestety nie było go w moim egzemplarzu.

Jeżeli komuś nie pasuje manual, za 6000 zł można mieć automatNajwiększe wady

Wadą braku turbo jest fakt, że silnik wolnossący trzeba wkręcać na obroty podczas wyprzedzania i wtedy go słychać. Słychać także - delikatnie wprawdzie - zmianę biegów i pracę sprzęgła.

Nie ma też tak żwawej reakcji na pedał przyspieszenia, jak w silniku z turbo. By sprawnie wyprzedzić tira przy 90 km/h trzeba zredukować do trójki, podczas gdy w mniejszym silniku z turbo, da się to robić na 5-6 biegu. Oznacza to po prostu mniej roboty podczas drogi. Ale jeżeli ktoś jeździ więcej w trasie, powinien zdecydować się na Diesla, który tego problemu już mieć nie powinien.

Choć zawieszenie pracuje cicho i przyjemnie, ze dwa razy zdarzyło mi się dobić amortyzator do końca, co przejawiło się pod postacią wyraźnego stuknięcia.

Ile kosztuje SsangYong Tivoli?

Cennik Tivoli jest wręcz bajecznie prosty, czego już nie spotyka się w branży, poza Hondą chyba tylko. Ceny Tivoli są dosyć standardowe, jak na ten segment i startują od 56 990 zł za silnik 1.6 i podstawowe wyposażenie Crystal Base. Najwyższa opcja Sapphire kosztuje już 85 990 zł, zaś gdy zmienimy silnik na Diesla - 94 990 zł. W wersji Sapphire dostajemy obsługę Android Auto i Apple CarPlay w standardzie, a dopłaty wymagają jednie wymienione wcześniej opcje, jak skrzynia automatyczna, napęd 4x4, instalacja LPG czy szyberdach.

Zanim ktoś powie - drogie to -  niech wpierw policzy, ile kosztuje dowolny, konkurencyjny model, ale ze wszystkimi opcjami. Zwracam uwagę na to, że najwyższe wyposażenie w wielu konkurencyjnych autach oznacza dopiero możliwość dokupienia bezliku płatnych dodatków. A podsumowanie tym razem było we wstępie, więc nie będę się powtarzał.

TESTY SAMOCHODÓW

Forum

O nas

Zostaw komentarz