{module_contentholder, name="sie17_U359251_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="sie17_U359266_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="sie17_U359250_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="sie17_U359268_BP_infinity"}

Paweł Bijata

Kupujesz auto z zagranicy? Koniecznie przeczytaj i nie kupuj "na Niemca"

Wraz z nowym rozporządzeniem MF o odrębnej deklaracji podatku akcyzowego wraca temat kupowania aut "na Niemca". Ten z pozoru niewinny przekręt, który pozwoli zaoszczędzić kilkaset złotych, może kosztować klienta do 30 tys. złotych kary oraz do 5 lat pozbawienia wolności. Jak się ustrzec?

Tak zwany sposób sprzedaży "na Niemca" jest stosunkowo prostym przekrętem. Handlarz kupuje samochód za granicą, otrzymuje umowę zakupu lub fakturę wystawioną na siebie bądź swoją firmę i spokojnie wraca do kraju.

Tutaj początek maja przyszłe machlojki, bo handlarz nie rejestruje samochodu i nie płaci akcyzy tylko szuka chętnego klienta. Następnie namawia zainteresowanego na podpisanie umowy "in blanco", jednocześnie bagatelizując przed nabywcą problem oraz kusząc go niższymi opłatami. Jeżeli się zgodzimy, to w tym momencie zaczynamy sobie szykować potencjalne problemy. Dlaczego? Bo w umowie podane są zazwyczaj dane nieistniejącej osoby, a termin na obliczenie i zapłatę podatku akcyzowego już dawno upłynął.

Panie, kto to sprawdzi, kochany nikt się nie dowie, czyli jak klient pakuje się w kłopoty

Klienci są często zapewniani przez handlarzy, że taki sposób zakupu auta jest legalny i żadne konsekwencje im z tego tytułu nie grożą. Ponadto dzięki takiemu rozwiązaniu nie będą musieli zapłacić 2 proc. podatku od czynności cywilnoprawnych oraz można zaniżyć wartość pojazdu. Ten drugi argument pozwala zaoszczędzić kilkaset złotych w opłacie za akcyzę.

Niestety przy takim rozwiązaniu klient od razu traci prawo rękojmi, które przy legalnej sprzedaży obejmuje okres dwóch lat. Tylko do kogo kierować swoje roszczenia? Do Niemca, który nie istnieje? Ponadto często w takich przypadkach termin na obliczenie i zapłatę akcyzy już minął. W tej sytuacji, gdy kupujący składa później deklarację z nieprawdziwą datą i za osobę, która tak naprawdę auto do kraju przywiozła dochodzi do przestępstwa karnoskarbowego. Grozi za to kara do 30 tys. złotych.

Ponadto klient ma często świadomość, że podpisuje umowę z nieprawdziwymi danymi. Czasami handlarze przekonują, że Herr Herman żyje i mieszka w Hamburgu. Za świadome posługiwanie się fałszywym dokumentem zgodnie z art. 270 § 1 KK grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Należy tez pamiętać, że podpisanie takiego blankietu jest też działaniem na szkodę i wbrew woli osoby widniejącej na umowie. Tutaj art. 270 § 2 KK przewiduje karę grzywny lub pozbawienia wolności do 2 lat.

Realne problemy oszukanych

Na motoryzacyjnych forach internetowych możemy znaleźć sporo tematów napisanych przez pokrzywdzonych klientów. Na przykład użytkownik Adamus zwraca się z prośbą o pomoc, gdyż kupił samochód w polskim komisie, ale podpisał umowę z obcokrajowcem.

Zapłacił cło i podatki, ale został wezwany do urzędu skarbowego i nie otrzymał deklaracji VAT i teraz nie może zarejestrować samochodu, a sprawa skończyła się w prokuraturze, bo umowa in blanco była sfałszowana. Takich historii możemy wyszukać w Internecie bardzo dużo, zatem czy warto ryzykować dla kilku złotych i brać udział w oszustwie? No właśnie.

Ostatnio popularne:

Budowa kluczowej dla Stolicy S7 i Wschodniej Obwodnicy Warszawy utknęła

Afera spalinowa - KE grozi, że wprowadzi zakaz jazdy dla milionów diesli!

25 SIE 17:45