GŁÓWNA

PRAWY PAS

WSPÓŁPRACA

INSTAGRAM

Piotr Lisowski

25 paź 11:40

Unia chce, by od 2020 roku elektronicznie ograniczać prędkość samochodów!

Nie pojedziesz szybciej, niż to dozwolone. Urzędnicy UE planują wprowadzenie obowiązkowego systemu ograniczania prędkości nie tylko w ciężarówkach, ale i w nowych autach osobowych. System ISA ma odczytywać dane z kamer i modułu GPS. Wg UE uratujemy dzięki temu 5200 osób rocznie. Urzędnicy twierdzą też, że z pomysłem zgadza się 64% kierowców. Co Wy na to?

Temat nie jest nowy, wraca po kilku latach, niestety z coraz większym prawdopodobieństwem, że wejdzie w życie już w 2020 roku. Otóż urzędnicy ETSC (Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu) chcą, by w każdym aucie montowany był inteligentny ogranicznik prędkości, który dzięki kamerom i GPS potrafi odczytywać aktualne ograniczenia i dostosowywać do nich prędkość samochodu.

Efekt ma być taki, że po wciśnięciu gazu auto nie będzie przyspieszać, gdy porusza się już z maksymalną dozwoloną prędkością. Wg ETSC dzięki takiemu zabiegowi unikniemy zdjęć z fotoradarów. Gdy zechcemy wyprzedzać, system będzie można tymczasowo wyłączyć, wciskając kick-down, czyli gaz do samej podłogi. System zdeaktywuje się na jakiś czas, ale gdy będziemy jechać zbyt długo z wysoką prędkością, prawdopodobnie zacznie wydawać dźwięki, jak niezapięte pasy.

Wiadomo także, że system ma być domyślnie włączony w każdym nowym samochodzie. Jak to określają urzędnicy UE "by ułatwić akceptację opinii publicznej początkowo system będzie można całkowicie wyłączyć". Niemniej jednak włączy się z powrotem, gdy tylko zgasimy silnik i uruchomimy go ponownie. ETSC dodaje, że w podobne system wyposażone są w ciężarówki, a urzędnicy dążą do tego, by czym prędzej montować go również w vanach - ograniczenie do 100 km/h.

Co więcej system ISA już teraz jest montowany w wielu samochodach. Można go znaleźć m.in. w niektórych Fordach, Mercedesach, Peugeotach, Citroenach, Renault i Volvo. Potrafi odczytywać znaki drogowe i w ten sposób dostosowuje prędkość jazdy. Póki co nie jest obowiązkowy i zawsze można go wyłączyć - na stałe. Po wejściu w życie nowych przepisów nie będzie to już takie oczywiste.

Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu argumentuje, że w 2013 roku na drogach UE zginęło aż 26 000 osób, czyli tyle ile mieszkańców liczy Zakopane, Biłgoraj, czy Jarocin. Specjaliści od bezpieczeństwa szacują, że gdyby system Intelligent Speed Assistance (ISA) montowany był w każdym aucie, rocznie udałoby się uratować 5200 osób, czyli liczbę śmiertelnych wypadków ograniczyć aż o 20%. Co więcej unijni urzędnicy twierdzą, że ów pomysł w 2012 roku poparło 78% użytkowników dróg, w tym 64% kierowców. Zgadzacie się z tym?

źródło: etsc.eu - Briefing: Intelligent Speed Assistance (ISA)

 

{module_contentholder,name="reklama750-300"}

 

 

Ostatnio popularne: