proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama750"}

Śmiało można więc założyć, że Octavia z silnikiem 1.2 nie ma prawa ruszyć z miejsca. Tymczasem w mieście dynamiki nie brakuje, co jest zasługą 160 Nm dostępnych od 1400 obr./min! Jednak wyprzedzanie na trasie nie będzie twoim ulubionym zajęciem.

Škoda Octavia

ma 85 KM i ogromne nadwozie

{module_contentholder, name="mar15_U94683"} {module_contentholder, name="mar15_U94682"}

TEST

ZIEMOWIT ZIEMKIEWICZ

17 MAR 10:30

Jak chyba każdy facet lubię testować auta z dużym i mocnym silnikiem, który ustawia mnie od razu na wygranej pozycji. Ale w życiu, jak to w życiu, trzeba dokonywać wyborów i iść na pewien kompromis. Te same zasady rządzą światem motoryzacji. Bo jeśli samochód jest pojemny, to przeważnie nie powala linią. Jeśli jest oszczędny, to nie jest odpowiedni do szaleńczych wyścigów. Jeżeli jest niedrogi, to zapewne nie jest po mistrzowsku wykonany, i tak dalej...

Aby pogodzić ogień z wodą trzeba naprawdę się nagimnastykować, a na koniec efekt jest przeważnie daleki od ideału. Jest jednak jeden producent aut, któremu ta sztuka najwyraźniej wychodzi bardziej, niż innym. Widać to najlepiej po statystykach sprzedaży, które z roku na rok coraz bardziej rosną. Mowa oczywiście o marce naszych południowych sąsiadów, czyli Skodzie. Jakiś czas temu miałem okazję przetestować najnowszą Octavię. Była to jednak wyjątkowa wersja tego modelu.

I tu zaskoczę pewnie parę osób, bo nie mam na myśli najmocniejszej odmiany RS, ale najsłabszą wersji z silnikiem 1.2 TSI o mocy... 85 KM. Robi się ciekawie, co? Mówię to bez szyderstwa. Wrodzona ciekawość i chęć skonfrontowania doświadczeń z jazdy z tym co się nasłuchałem od znajomych była ogromna. Dodam tylko, że żaden z nich nigdy nie jeździł tą wersją, ale wszyscy twierdzili, że tak duże auto z tak małym silnikiem nie ruszy z miejsca. Przyszedł czas aby osobiście to sprawdzić.

Odbierając Octavię, w oczy rzuciła mi się wielkość nadwozia. Nie, żebym nigdy wcześniej nie widział Skody Octavii, ale jakoś nie skupiałem uwagi na przejeżdżających wokół mnie modelach tej marki. To pewnie mechanizm obronny, który powoduje wyparcie ze świadomości bodźców z otoczenia, które są często powtarzalne. W jednej chwili kurtyna opadła i zacząłem dostrzegać Octavię. Zdałem sobie sprawę, że oprócz karetek, wozów strażackich i ciągników rolniczych reszta pojazdów to właśnie Skoda Octavia. Zamiłowanie naszych rodaków do tego modelu jest wprost niepojęte. Mnie to jakoś nigdy nie ogarnęło, ale nie ma co się zarzekać. W końcu jeszcze nie mam żony i dzieci.

Wnętrze i wyposażenie

Wyglądu testowego egzemplarza Octavii nie ma co opisywać z przyczyn wyżej wymienionych. Wspomnę tylko, że była czerwona i stała na 16 calowych felgach. Reszta jest wszystkim doskonale znana. Dłużej zatrzymam się we wnętrzu. Bo tu pojawiły się moje pierwsze rozterki. Pierwsze wrażenie... kurde bieda. Szaro, buro i ponuro – jak na pierwszym zdjęciu wnętrza w artykule. Ale po kilku godzinach spędzonych w aucie i po przejechaniu kilkuset kilometrów wszystko zaczęło nabierać sensu. Nie czytając instrukcji obsługi, nie sprawdzając dokładnie co do czego służy, zacząłem sprawnie obsługiwać wszystkie znajdujące się we wnętrzu urządzenia. Począwszy od radia, przez klimatyzację, na tempomacie kończąc. Żebyście sobie nie pomyśleli, że tylko w te trzy urządzenia wyposażona była moja testówka. Octavia ponadto o czym już wspomniałem, miała na swoim stanie również czujniki parkowania, skórzaną kierownicę, światła przeciwmgłowe, łącze bluetooth i szereg dupereli takich jak popielniczka, schowek na okulary oraz siatki do mocowania bagażu w bagażniku.

W kabinie Skody Octavii jest zaskakująco przestronnie. Osoby słusznych rozmiarów nie będą narzekać na brak miejsca nad głową, ani na ocieranie się łokciami o współpasażera. Ponadto fotele są wygodne i nie męczą podczas pokonywania długich tras. Z komfortem na tylnej kanapie jest jeszcze lepiej. Nawet przy maksymalnie odsuniętych przednich fotelach miejsca jest bardzo dużo i śmiało można tam zmieścić trzy dorosłe osoby. Omawiając kabinę nie sposób nie napisać o 590 litrowym bagażniku. Nie wiem czy nie powinienem poświęcić mu całego akapitu, bo jest o czym pisać. Zastanawia mnie czemu półświatek przestępczy nie wybrał na swój oficjalny środek lokomocji właśnie Skody Octavii. Bagażnik śmiało pomieści 8 ciał owiniętych dywanem. I jeszcze zostaje miejsce na niewielki haracz.

Silnik i skrzynia

Po omówieniu powierzchownych cech przejdę teraz do tego co najbardziej mnie zaciekawiło. Mowa tu o sercu testowej Skody Octavii, czyli 85 konnym potworze. Opowiadając o tym, że będę testował Octavię z tym silnikiem najczęstsze zdanie jakie słyszałem to „panie, 85 koni w takiej budzie, daj pan spokój, to za mało". Powiem szczerze, miałem podobne obawy. Wiedząc co jest schowane pod maską spodziewałem się nabierania prędkości porównywalnej z tą znaną z walców drogowych.

Tymczasem w mieście samochód rozpędzał się, jakby miał co najmniej 50 koni więcej. Zupełnie nie dało się odczuć deficytu mocy. Zasługa tego stanu rzeczy leży w konstrukcji silniki, a dokładniej w takim ustawieniu turbosprężarek, aby moment obrotowy 160 Nm był dostępny od 1400 obr./min! Turbina dobrze działa do 4500 obr./min, po czy traci impet i dalej nie ma co kręcić silnika, bo i tak szybciej się nie rozpędzimy. Warto wtedy zmienić bieg na wyższy.

Zupełnie inaczej sprawa ma się na trasie. Skoda Octavia 1.2 TSI nie jest stworzona do jazdy po polskich drogach. Chodzi mi konkretnie o sytuację, w której w miarę sprawnie musimy wyprzedzić TIR-a. Przyspieszanie przy wyższych prędkościach praktycznie nie istnieje. Winna jest niewielka moc silnika oraz długie przełożenia 5 stopniowej skrzyni biegów, z jaką sprzężony jest silnik. Problem z przyspieszeniem najłatwiej zobrazować podając czasy rozpędzania auta do 100 km/h i do 120 km/h. W pierwszym teście Octavia uzyskała wynik 12 sekund, a w drugim 16 sekund. Wraz ze wzrostem prędkości auto jest coraz mniej skore do współpracy. Podawanej przez producenta prędkości maksymalnej na poziomie 181 km/h nie byłem w stanie osiągnąć, chociaż bardzo się starałem. Niedobory mocy na trasie auto rekompensuje niskim pragnieniem na paliwo. W czasie testu spalanie na trasie wyniosło około 5,5-6 litrów, a w mieście o litr więcej.

Zawieszenie i podsumowanie

Pozytywne wrażenie zrobiło na mnie również zawieszenie. Zestrojone tak jak lubię, dosyć twardo ale jednak komfortowo. Auto nie miało tendencji do przechylania się podczas pokonywania zakrętów. Samochód znakomicie trzymał się drogi, układ kierowniczy działał precyzyjnie. Wszystko to sprawiało, że po chwili nabrałem pełnego zaufania do auta naszych czeskich sąsiadów. Podsumowując test mogę wreszcie przyznać, że nie spodziewałem się wiele po tym egzemplarzu Octavii, ale jak czas pokazał bardzo się myliłem. Setki tysięcy tych aut przemieszczających się po naszych drogach nie wzięło się znikąd.

Skoda Octavia 1,2 TSI jest kompromisem, który bierze pod uwagę wszystkie życzenia kierowców. Wiadomo, że nikt nie będzie do całkowicie spełniony. Jednak nie widzę lepszej alternatywy na tak duże, wygodne, oszczędne i w gruncie rzeczy tanie auto. Testowana przeze mnie wersja Octavii kosztowała niecałe 65 tys. zł.

ZOBACZ TAKŻE