Piotr Lisowski

Honda civic

która wygląda na 200 KM, a ma pod maską 988 cm3

1.0 i 3 cylindry tyle że turbodoładowane, dzięki czemu mamy 129 KM i 200 Nm. W porównaniu do wolnossącego 1.8 z Civica poprzedniej generacji i tak jest o wiele lepiej. Nowy silnik ma znaczne lepsze przyspieszenie przy niższych obrotach, więc podczas wyprzedzania w kabinie jest ciszej. Ale nie zmienia to faktu, że Civica powinno się zamawiać z 4 cylindrowym 1.5 o mocy 182 KM.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama750"}

3 LIS 20:20

TEST

GŁÓWNA

PRAWY PAS

WSPÓŁPRACA

INSTAGRAM

 To w sumie dokładnie ten sam samochód, który opisałem nie tak dawno w tym artykule. Ten egzemplarz różni się jedynie innym silnikiem pod maską oraz tym, że nie ma podwójnego wydechu z tyłu, a ukryty pod zderzakiem.

Zalety

Cała reszta jest identyczna, czyli doskonała. Ja wiem, że o wielu autach piszę, że są najlepsze, ale prawie każde nowe auto jest najlepsze w swojej kategorii, wiec trudno tak nie pisać. W każdym razie nowy Civic to prawdziwa przepaść w porównaniu do wszystkich innych modeli w ofercie Hondy. Na plus oczywiście. Poza dwoma szczegółami absolutnie nie mam się do czego przeczepić. Ba, powiem nawet, że aktualny Civic to jeden z najlepszych samochodów, jakimi dane było mi jeździć w 2017 roku, a od poprzedniego Civica dzielą go lata świetlne.

Już sam wygląd robi robotę, zwłaszcza z przodu. Czerwony kolor dodatkowo podkręcał fakt, że ludzie oglądali się za autem. Byłem nawet prowokowany do wyścigu w mieście, co nie zdarzyło mi się w żadnym aucie od paru dobrych lat. A pomimo że nie brałem w nim udziału, to i tak zostałem dość brawurowo, rzec by można, wyprzedzony na podwójnej ciągłej.

 Patrząc dalej mamy same zaskoczenia na plus. Wnętrze wygląda nieźle. Jest 7 calowy ekran na konsoli centralnej. Ma wbudowaną nawigację, ale lepszy jest fakt, że obsługuje Android Auto, a co za tym idzie na ekranie auta można sobie wyświetlić Mapy Google, albo Waze, albo Spotify, czy odczytywać na głos wiadomości z Messengera.

No i kamera cofania, jedna z najlepszych na rynku. Wprawdzie nie ma 360 stopni, ale jest szerokokątna, widać wszystko, nawet w nocy. Zamiast klasycznego licznika jest kosmiczny, ale taki w dobrym stylu, panel informacyjny, z ekranem LCD i fajnymi wskaźnikami temperatury/paliwa. Jest nawet przycisk utwardzający zawieszenie, które w trybie komfortowym znakomicie wybiera nierówności i cicho pracuje.

Miałem całkiem nieźle działającego asystenta utrzymywania pasa ruchu. To znaczy, że potrafi sam ominąć wysepkę, albo wejść w łuk drogi. Nie był może tak dobry, jak w np. Skodzie Superb, ale Civic to dwa razy mniejsze pieniądze. Aktywny tempomat? Rzecz jasna - obecny i intuicyjny w obsłudze.

Były też bardzo jasne światła LED z przodu, zarówno mijania jak i drogowe, dzięki czemu podróż nocą robi się dużo mniej męcząca. Miałem nawet bezprzewodowe ładowanie telefonu Qi i dwa gniazda USB z przodu (w tym jedno 1,5 A).

No i silnik. Pod maską Civica za którym wszyscy się oglądali, z którym chcieli się ścigać, który wygląda na 200 KM, pracuje niecały 1 litr pojemności. To dokładnie 988 cm3, w formie 3 cylindrów. Ale efekt jest całkiem niezły - 129 KM oraz 200 Nm momentu od 2250 obr./min.

 Z ręką na sercu, nie oszukuję nic a nic, wolę jeździć tym, niż 142 konnym Civiciem 1.8 poprzedniej generacji. Wprawdzie zbierał się lepiej do 100 km/h - 9,4 vs 10,4 s - jednak jazda na co dzień jest o niebo przyjemniejsza w przypadku nowej jednostki 1.0. A to dlatego, że nie trzeba za każdym razem redukować przed wyprzedzaniem. Silnik 1.0 zbiera się już od niskich obrotów, a nie jak poprzednik - od połowy skali. No i wydaje przy tym dużo mniej hałasu.

Wady

Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli miałbym wybierać Civica, to zdecydowałbym się na wersję 1.5 o mocy 182 KM. Za odmianą 1.0 przemawia tylko niższa cena - nic innego. 1.5 ma 4 cylindry, więc mniej trzęsie i mniej go słychać. Do tego jest dużo bardziej dynamiczny i w dodatku zauważalnie bardziej oszczędny.

Trzymając na tempomacie 90 km/h Civic 1.0 potrzebował ok 5,3 litra na 100 km, przy 140 km/h już ponad 8 litrów na 100 km. Tymczasem wersja 1.5 zużywała odpowiednio - 5 litrów i 7 litrów na 100 km.

Druga sprawa to miejsce w którym kierowca trzyma prawe kolano. Opierałem je o niewygodny, twardy plastik, co było trochę denerwujące.

Reszta wad to już tak na siłę trochę. Fajnie by było mieć adaptacyjne LED-y mijania/drogowe, a nie tylko automatyczne, np. takie jak np. Intelilux z Opla. Ewentualnie dach panoramiczny by się przydał, bo tu możemy dostać co najwyżej szyberdach, wprawdzie spory, ale jednak to nie to.

 Podsumowanie i ceny

Jeżeli szukasz wygodnego i uniwersalnego auta do miasta i w trasę, a twoja głowa nie została jeszcze spaczona przez SUV-y, Civic 2017 jest obecnie jednym z najlepszych pomysłów. Nie należy go za bardzo porównywać z poprzednikiem, bo raz że to zupełnie inna jakość, a dwa, że auto urosło o 15 cm i mierzy teraz 4,52 m. A to w cholerę, Golf ma zaledwie 4,26 m.

Cennik Hondy to też fajna sprawa, bo jest konkretna cena i koniec. Zero dopłat, dodatków, pakietów i innych rzeczy, które komplikują życie. No, poza jednym pakietem, w który akurat wyposażony był ten model. To pakiet Premium za 5000 zł, który dorzuca bezprzewodową ładowarkę, skórę i podgrzewane tylne fotele. Ale więcej nic!

A to oznacza, że testowa wersja, czyli wyposażenie Executive z owym pakietem, kosztuje 102 100 zł. Jest to absolutny maks, jaki można wydać na Civica 1.0, którego ceny startują aktualnie od 69 990 zł. No dobra, można jeszcze dorzucić do skrzyni CVT, ale Civica z tą skrzynią dopiero objeżdżę w najbliższych tygodniach. Póki co zakładam, że głośno wyje i nie warto.

Jest tylko jedno ale. Wersja 1.5 zaczyna się wprawdzie od 97 500 zł, jednak dobrze wyposażona wersja, nie posiadająca w porównaniu do tego egzemplarza jedynie podgrzewanej tylnej kanapy, kosztuje 106 000 zł. Różnica to zaledwie 3900 zł, za 53 dodatkowe konie i lepszy komfort i niższe spalanie. Dlatego jeżeli wybierasz bogate wyposażenie, za wersją 1.0 nie ma się co oglądać.